Dymisja szefa Frontexu. W tle skandal z tuszowaniem zawracania łodzi z migrantami

Były już dyrektor wykonawczy Frontexu Fabrice Leggeri, źródło: Flicke/Bundesministerium für europäische und internationale Angelegenheiten, fot. Georges Schneider (photonews.at)/(CC BY 2.0)

Były już dyrektor wykonawczy Frontexu Fabrice Leggeri, źródło: Flicke/Bundesministerium für europäische und internationale Angelegenheiten, fot. Georges Schneider (photonews.at)/(CC BY 2.0)

Fabrice Leggeri złożył rezygnację ze stanowiska szefa Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej (Frontex). Decyzja wchodzi w życie ze skutkiem natychmiastowym. Związana jest z ujawnieniem tuszowania tzw. push-backów, czyli odpychania na Morzu Śródziemnym łodzi z migrantami.

 

Sprawa ma swoje korzenie w śledztwie, jakie koordynował niemiecki tygodnik „Der Spiegel”, a uczestniczył w nim m.in. brytyjski „Guardian”. Dziennikarzom udało się dotrzeć do wewnętrznych dokumentów Frontexu, w których wyliczono, że tylko w latach 2020-2021 doszło do zawrócenia 957 migrantów, których łodzie były już unijnych wodach terytorialnych.

Push-backi na greckich wodach

Proceder tzw. push-backów jest nielegalny w świetle prawa międzynarodowego. Przypadki takie miały miejsce według organizacji niosących pomoc migrantom m.in. na greckich wodach terytorialnych w 2017 r. Greckiej straży przybrzeżnej mieli wówczas pomagać lub bezczynnie się temu przyglądać także funkcjonariusze Frontexu. Mowa była wtedy o sześciu incydentach.

Teraz jednak ujawniona przez media tzw. baza Jora dokumentuje 957 przypadków – jak to w niej ujęto – „zapobiegania wjazdom”. Było to nie tylko odpychanie łodzi (np. poprzez wywoływanie motorówką fali spychającej ponton w kierunku, z którego przypłynął), ale nawet przypadki odstawiania osób, które dotarły już do Grecji z powrotem na tureckie wody bez dania im szansy na złożenie wniosku o azyl.

W bazie Jora jest np. opisany przypadek z 28 maja 2021 r., gdy 50 osób z wyspy Lesbos zostało zabranych z powrotem na Morze Egejskie. Ich ponton tam po prostu odholowano. Baza nie służyła jednak ujawnianiu takich przypadków, a ich zamiataniu pod dywan. Właśnie w związku z tą odpowiedzialnością Fabrice Leggeri podał się do dymisji.

Niezależność dla Frontexu i zniesienie zasady jednomyślności. Jak Europejczycy widzą przyszłość UE?

W Maastricht odbyła się kolejna sesja panelu obywatelskiego Konferencji w sprawie przyszłości Europy (CoFoE).

Leggeri napisał list do współpracowników

W przesłanym dziś (29 kwietnia) do pracowników Frontexu liście – do którego treści dotarł EURACTIV – napisał, że nie zgadza się z oskarżeniami o tuszowanie push-backów, a także z kierowaniem zarzutów przeciw niemu i jego najbliższym współpracownikom. Stwierdził jednak, że nie może dalej kierować unijną agencją, bo nie zgadza się z tym w co próbuje się jego zdaniem przekształcić Frontex.

„Przez ostatnie dwa lata obserwuję to jak dyskretnie, ale skutecznie zmienia się narracja nam towarzysząca. Według niej główną zasadą Frontexu powinno się stać w praktyce stanowienie jakiegoś kolejnego ciała zajmującego się prawami podstawowymi i monitorowaniem tego, jak przestrzegają ich państwa członkowskie. (…) Według mojej wizji Frontex powinien być instytucją o zdolnościach operacyjnych (…), która wspiera państwa członkowskie w ochronie prawa i dobrego funkcjonowania nasze wspólnego obszaru wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości” – napisał Leggeri. Dodał, że w jego ocenie „państwa członkowskie właśnie tego oczekują”.

FEJK MIESIĄCA: "Frontex to tylko urzędnicy i biurokraci"

Funkcjonariusze Frontexu mogą świadczyć konkretną pomoc państwom członkowskim. Ostatnio zrobili to w Grecji i na Litwie.

Europosłowie chcą Komisji Śledczej

Ale Leggeri ma na głowie nie tylko śledztwo dziennikarskie, ale także dochodzenie, jakie wszczął Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF). Bo o tuszowaniu push-backów miał decydować sam szef Frontexu.

I właśnie to jest większym dla Leggeriego problemem niż samo odpychanie łodzi z migrantami. „Der Spiegel” napisał, że szefa Frontexu obciążają zeznania 20 świadków, a funkcjonariusze OLAF przeszukali już jego biuro.

Tymczasowo kierowanie Frontexem przejęła Aija Kalnaja, która do niedawna była wicekomendantką policji na Łotwie. Tymczasem część europosłów (głównie z frakcji lewicowych oraz z liberalnej Odnowić Europę) domaga się już od kilkunastu dni w sprawie afery we Frontexie komisji śledczej w Parlamencie Europejskim.