Szczyt UE: Zwycięstwo całej Wspólnoty? Kto zyskał najwięcej, a kto stracił?

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i premier Holandii Mark Rutte [Twitter, @vonderleyen]

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i premier Holandii Mark Rutte [Twitter, @vonderleyen]

Drugi pod względem długości szczyt UE w historii zakończył się porozumieniem co do kluczowych kwestii związanych z nowym wieloletnim budżetem UE oraz Funduszem Odbudowy UE. Zapytaliśmy ekspertów, co sądzą o wynikach szczytu.

 

Przywódcy unijnej 27-ki przez ponad cztery dni dyskutowali nad nowymi Wieloletnimi Ramami Finansowymi UE, a także nad nowym funduszem „Next Generation EU”, służącym wzmocnieniu gospodarek państw UE po kryzysie związanym z pandemią koronawirusa. Porozumienie udało się osiągnąć dopiero we wtorek (21 lipca) nad ranem.

Wśród pojawiających się komentarzy samych uczestników negocjacji dominują głosy zadowolenia z tego, że mimo problemów Rada Europejska zdołała wznieść się ponad partykularne interesy i wypracować konsensus w obliczu globalnego kryzysu. Zarazem jednak przywódcy zgodnie wyrażają satysfakcję z wyników szczytu i tego, co udało im się wynegocjować dla swoich krajów. Czy rzeczywiście można powiedzieć, że z negocjacji zwycięscy wyszli wszyscy? Kto uzyskał największe korzyści? Co udało się osiągnąć Polsce, a co należy uznać za porażkę?

Jedność UE ważną wiadomością dla świata

„Przede wszystkim sukcesem dla Unii Europejskiej jest samo wypracowanie porozumienia”, zwraca uwagę prof. Renata Mieńkowska-Norkienė z Wydziału Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Rozmówczyni EURACTIV.pl wskazuje, że brak zgody w UE byłby bardzo negatywnym sygnałem wysłanym w kierunku światowych mocarstw: Stanów Zjednoczonych, Rosji oraz Chin.

„Osiągnięcie konsensusu jest czytelnym znakiem ze strony UE, że państwa członkowskie wspólnoty potrafią dojść do porozumienia nawet w tak trudnej kwestii, jaką są negocjacje budżetowe”, podkreśla Mieńkowska-Norkienė. Jej zdaniem duże znaczenie w kontekście wieloletniego budżetu ma także zaangażowanie finansowe UE w kraje afrykańskie, co wzmacnia jej wpływy na arenie globalnej.

Ponadto, jak zaznaczyła ekspertka, osiągnięte porozumienie jest świadectwem ogromnego wzajemnego zaufania i solidarności wśród krajów Wspólnoty, czego świadectwem jest decyzja o podjęciu zadłużenia w sytuacji, gdy dług UE jest praktycznie zerowy.

Kto zyskał najbardziej, a kto powinien był osiągnąć więcej?

Prof. Artur Nowak-Far ze Szkoły Głównej Handlowej zwraca uwagę, że w negocjacjach budżetowych zazwyczaj największy sukces odnoszą kraje, będące unijnymi płatnikami netto. Ich uprzywilejowana pozycja negocjacyjna, jak wskazuje rozmówca EURACTIV.pl, wynika z ich roli jako swego rodzaju „wierzycieli” unijnego budżetu. Nowak-Far zauważa, że w związku z tym, choć praktycznie każdy z przywódców uznał ustalenia szczytu za swój sukces, to wynika to z różnych celów negocjacyjnych, jakie zostały postawione przez poszczególne kraje.

Czy dla „oszczędnych” państw wynegocjowany kompromis był możliwy do zaakceptowania, zważywszy, że ich pierwotne postulaty były dużo bardziej radykalne? Zdaniem naszego rozmówcy strategia negocjacyjna tych krajów wobec krajów południowych polega na udzieleniu im pomocy finansowej o takiej wysokości, która nie doprowadzi do nadmiernego zadłużenia unijnego budżetu, ale w pewnym stopniu ułatwi z kryzysu. W jego opinii unijni płatnicy netto zdają sobie sprawę z tego, że jakiekolwiek wsparcie finansowe mocno zadłużonych krajów jest inwestycją także we własne bezpieczeństwo – zarówno ze względu na ich przynależność do strefy euro, jak również na to, że są to kraje, które w pierwszej kolejności przyjmują imigrantów przybywających na terytorium Starego Kontynentu.

Ponadto, jak zwraca uwagę ekspert, rola Fundusz Odbudowy dla państw południa Europy podczas kryzysu spowodowanego pandemią przypomina w pewnym stopniu rolę Funduszu Spójności względem wschodnich państw UE. Wzmocnienie strukturalne pogrążonych w kryzysie krajów zapobiega więc nadmiernej imigracji pracowników z tych krajów do bardziej wysuniętych na północ i zamożniejszych krajów.

Zdaniem Renaty Mieńkowskej-Norkienė, konsensus osiągnięty na zakończonym dziś szczycie można uznać za swego rodzaju wzorcowe porozumienie, w którym osiągnięcie kompromisu wymagało ustępstw od każdej ze stron. Zwraca uwagę, że grupa państw „oszczędnych” na czele z premierem Holandii Markiem Rutte, od początku niechętna bezzwrotnym środkom pomocy w ramach Funduszu Odbudowy, zgodziła się ostatecznie na kwotę 390 mld euro w formie grantów, co i tak jest sumą znacznie wyższą, niż postulowana przez te państwa jeszcze dwa dni temu. Jednocześnie, jak podkreśla ekspertka z UW, zyskały one zwiększenie rabatów, których znoszenie jeszcze niedawno zapowiadała UE, co jest dla nich dużym osiągnięciem negocjacyjnym. Oprócz tego jako płatnicy netto do unijnego budżetu kraje te, dzięki powiązaniu wypłaty funduszy z przestrzeganiem przez państwa-beneficjentów zasady praworządności, uzyskały większą pewność, że wpłacane przez nich do unijnego budżetu środki nie będą wykorzystywane na cele polityczne, w dodatku, jak zaznacza rozmówczyni EURACTIV.pl, z wartościami, jakie przyświecają Unii Europejskiej.

Mieńkowska-Norkienė wskazuje jednocześnie, że również państwa Południa, takie jak Włochy, Hiszpania czy Portugalia, które zostały najmocniej dotknięte kryzysem wywołanym przez pandemię nie mają powodów, by uważać osiągnięty kompromis za swoją porażkę. Ogromne znaczenie dla tych krajów ma już samo powołanie Funduszu Odbudowy, który jest dla nich szansą na przyspieszenie wyjścia z kryzysu. Ponadto, jak podkreśla nasza rozmówczyni, ustalona kwota, jaka zostanie wypłacona w formie grantów, wciąż jest wysoka i stanowi ponad połowę całego Funduszu. Co więcej, warunki przyznania grantów nie będą tak restrykcyjne, jak pierwotnie chciała tego Holandia.

Również dla Niemiec, jako dla kraju sprawującego obecnie prezydencję w Radzie UE, porozumienie stanowi wielki sukces. „Ważne jest, że udało się wypracować kompromis już na tym szczycie, co przecież wcale nie było pewne”. Jeśli zaś chodzi o Francję, to, według naszej rozmówczyni, mogła ona liczyć na więcej, stając jednak po stronie państw południowych, które w znacznym stopniu obroniły swoje postulaty, może jednak stwierdzić, że zakładane przez ten kraj cele zostały osiągnięte.

Szczyt Rady Europejskiej. Ile miliardów euro przypadnie Polsce?

Premier Mateusz Morawiecki ogłosił zwycięstwo po zakończonym dziś szczycie UE. Na ile środków z Unii Europejskiej może liczyć Polska?

Sukces czy porażka Polski?

Jak zaznacza Artur Nowak-Far, polskim celem w negocjacjach budżetowych było uzyskanie jak największej kwoty środków w ramach następnej siedmioletniej perspektywie finansowej. Polski rząd nie poszukiwał wpływu na inne kraje członkowskie w kwestiach polityczno-ekonomicznych, skupiając się jedynie na wynegocjowaniu możliwie wysokiego finansowania w nowych Wieloletnich Ramach Finansowych. Z tej perspektywy Polska osiągnęła w tych negocjacjach dość dużo, co nie oznacza, że nie można było uzyskać jeszcze większych korzyści. Ekspert z SGH zwraca w tym kontekście uwagę na odmowę przystąpienia przez Polskę do deklaracji w sprawie osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. Według ustaleń szczytu państwa, które nie przyłączyły się do tego zobowiązania, mogą otrzymać jedynie połowę pierwotnie przeznaczonych środków z Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji (Just Transition Fund – JTF). Polska miała być największym beneficjentem tego funduszu.

Również Mieńkowska-Norkienė przyznaje, że wynegocjowana przez Polskę kwota unijnych funduszy jest wysoka. Jednocześnie podkreśla jednak, że jest ona dużo niższa, niż nasz kraj mógł uzyskać. Zdaniem naszej rozmówczyni obcięcie połowy przyznanych środków w ramach Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji to istotna strata, zważywszy na uzależnienie polskiego sektora energetycznego od węgla i roli, jaką ma dla nas transformacja energetyczna. Innym negatywnym dla Polski ustaleniem jest obniżenie kwot przeznaczonych na Fundusz Spójności oraz Wspólną Politykę Rolną, choć suma, o jaką pomniejszone zostało finansowanie tych obszarów, nie jest duża.

Ważną kwestią z perspektywy Polski jest również powiązanie wypłaty środków z unijnego budżetu z przestrzeganiem przez dany kraj praworządności. Jeśli bowiem o wstrzymaniu przepływu środków będzie decydowała kwalifikowana większość państw członkowskich, to polski premier może mieć problem z zebraniem koniecznej liczby państw,  które zablokowałyby tę inicjatywę.

Jako główną przyczynę tego, że Polska nie uzyskała w nowej perspektywie budżetowej tyle, ile miała szansę uzyskać, Mieńkowska-Norkienė wskazuje dość słabą pozycję negocjacyjną, spowodowaną tak niekorzystną reputacją w kwestii przestrzegania praworządności, jak i odmową włączenia się do unijnych celów transformacji klimatycznej, co uniemożliwiło skuteczną walkę o wynegocjowanie jeszcze większej ilości środków.

Jak oceniać osiągnięte porozumienie?

Renata Mieńkowska-Norkienė wskazuje, że w przypadku tych negocjacji nie można było mówić jedynie o konflikcie między „bogatą Północą” a „biednym Południem”, zważywszy na postawę Niemiec i Francji, które, choć starały się zachować kompromisowe stanowisko, to opowiadały się w większym stopniu za postulatami państw południowych.

Podsumowując konkluzje szczytu, ekspertka wyraża przekonanie, że wypracowane porozumienie jest dość sprawiedliwe i solidarne wobec krajów najmocniej dotkniętych kryzysem związanym z pandemią, a jednocześnie mające na celu ograniczenie uznaniowości w dysponowaniu unijnymi funduszami przez ich beneficjentów.