Szczyt UE: Polska i Węgry zablokowały termin „gender equality” w tekście deklaracji z Porto

szczyt-ue-polska-wegry-gender-equality-deklaracja-porto-orban-morawiecki

Premierzy Polski i Węgier Mateusz Morawiecki i Viktor Orbán, fot. Krystian Maj, KPRM [CC BY-NC-ND 2.0]

Z tekstu deklaracji, przedstawionej na trwającym szczycie społecznym w Porto, usunięto wyrażenie „gender equality”. Powodem jest stanowczy sprzeciw premierów Polski i Węgier wobec tego terminu, który uważają za ideologicznie nacechowany.

 

 

Podczas szczytu w Porto, zorganizowanego przez portugalską prezydencję w Radzie UE, przywódcy krajów UE omawiają m.in. sposoby zapobiegania społecznym i ekonomicznym nierównościom, które pogłębiła pandemia koronawirusa.

Pierwotna wersja tzw. Deklaracji z Porto zawierała wzmiankę o „promowaniu równości płci” („promote gender equality”). Po zmianach wymuszonych przez interwencję szefów rządów Polski i Węgier poprawiona wersja, do której dotarła agencja Reutera, już nie uwzględnia tego sformułowania.

Mówi natomiast o planowanym „zwiększeniu wysiłków na rzecz walki z dyskryminacją, aktywnej pracy w celu zmniejszania różnic między płciami („gender gaps”) (…) i promowania równości („promote equality”). Źródła w Unii Europejskiej, na które powołuje się Reuters, potwierdzają, że to Warszawa i Budapeszt domagały się zmiany brzmienia zapisów deklaracji.

Dziś szczyt społeczny UE w Porto. O czym będą rozmawiać przywódcy?

W związku z trudną sytuacją epidemiczną w Niemczech i Holandii z wyjazdu do Portugalii zrezygnowali kanclerz Angela Merkel i premier Mark Rutte.

Orbán: Rzeczownik „gender” nacechowany ideologicznie

Premier Węgier Viktor Orbán już na samym początku szczytu stwierdził w komentarzu dla dziennikarzy, że sformułowanie „gender equality” w tekście deklaracji powinno zostać zastąpione innym, bardziej neutralnym wyrażeniem. Opierał się konkretnie pierwszemu członowi tego terminu.

Jak zastrzegł, nie oznacza to, że Węgry nie popierają równości płci. „To, że kobiety i mężczyźni powinni być traktowani w sposób równy, jest dla nas oczywiste i z całą mocą opowiadamy się za tą zasadą”, podkreślił. Jego zdaniem problem leży w samym rzeczowniku „gender” (ang. „płeć”), które w swoim znaczeniu mogłoby teoretycznie zawierać także osoby niebinarne. W opinii Orbána „chrześcijanie uważają termin <<gender>> za ideologicznie nacechowany”.

„Jego znaczenie nie jest dokładnie wyjaśnione. W niektórych przypadkach ten termin mógłby oznaczać coś pomiędzy kobietą a mężczyzną. Nie chcielibyśmy wikłać w ideologiczne dyskusje naszego stanowczego poparcia dla równości między mężczyznami a kobietami”, wyjaśnił szef węgierskiego rządu.

Polski premier Mateusz Morawiecki wspomniał tylko o potrzebie „likwidacji różnic w traktowaniu kobiet i mężczyzn” w miejscu pracy.

Ile lat potrzeba, by osiągnąć równość płci na świecie? Dużo więcej niż przed pandemią

Przed wybuchem pandemii COVID-19 przewidywano, że o równości płci będzie można mówić za ok. 100 lat.

ILGA Europe: Usunięcie sformułowania to usunięcie zasady

ILGA Europe, europejski oddział organizacji opowiadającej się za prawami osób LGBTI, twierdzi, że rezygnacja z terminu „gender equality” oznacza wyeliminowanie samej zasady, jaka za nim stoi.

„Ataki wobec terminu <<gender>> są strategią szeroko stosowaną przez przeciwników praw człowieka w celu podminowania osiągnięć w takich obszarach, jak prawa kobiet, prawa seksualne i reprodukcyjne i prawa osób LGBTI”, oceniła Katrin Hugendubel z ILGA Europe.

„Od kilku lat obserwujemy stały sprzeciw rządów polskiego i węgierskiego wobec używania terminu <<gender>> we wszelkich tekstach Rady, co ma szkodliwy wpływ dla praw kobiet i osób LGBTI”, dodała. W imieniu organizacji wezwała państwa członkowskie UE „do silnej postawy i głośnego opowiadania się przeciwko wymazywaniu płci i zasady równości płci”.

Premier Mark Rutte wspominał w holenderskim parlamencie, że podczas jednego z unijnych szczytów przywódcy trzy godziny próbowali znaleźć kompromis na temat użycia terminu „gender equality” w jednym z tekstów dotyczących Afryki. „To wyrażenie nagle okazało się sprzeczne z jakąś regułą na Węgrzech i w Polsce”, dziwił się.

W ubiegłym roku polskie władze nie zgodziły się na użycie terminu „gender equality” w dokumencie regulującym kwestie sztucznej inteligencji w UE. „Polska zaproponowała zastosowanie (…) odwołania do równości kobiet i mężczyzn zamiast wyrażenia „gender equality” ze względu na brak definicji i jednoznacznego rozumienia”, tłumaczył ambasador Polski przy UE Andrzej Sadoś.

Sztuczna inteligencja: Polska nie zgadza się na gender w unijnym prawie

Polska zablokowała unijny dokument regulujący kwestię sztucznej inteligencji?

Deklaracja z Porto pomoże w likwidacji nierówności?

Dyskusja dotycząca użycia konkretnych terminów nie udaremniła jednak przyjęcia deklaracji na szczycie w Porto, która w założeniu ma pomóc grupom szczególnie dotkniętym przez „skutki uboczne” pandemii koronawirusa, takie jak recesja gospodarcza.

Wśród tych grup są m.in. osoby młode, kobiety, pracownicy niezależni i ofiary przemocy domowej, których trudna sytuacja dodatkowo pogorszyła się w konsekwencji koronakryzysu.

Głównym tematem szczytu w portugalskim Porto jest wdrażanie przyjętego w 2017 r. Europejskiego filaru praw socjalnych na szczeblu UE i krajowym, zgodnie z unijnym Programem strategicznym na lata 2019–2024.