Szczyt UE: Dyskusja o obsadzie najważniejszych stanowisk jeszcze potrwa

(Od lewej) Prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Hiszpanii Pedro Sanchez, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk oraz kanclerz Niemiec Angela Merkel rozmawiają na marginesie szczytu w Brukseli, źródło: European Council, copyright: EU

(Od lewej) Prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Hiszpanii Pedro Sanchez, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk oraz kanclerz Niemiec Angela Merkel rozmawiają na marginesie szczytu w Brukseli, źródło: European Council, copyright: EU

Przywódcy państw członkowskich zgromadzeni na szczycie w Brukseli dyskutowali o obsadzie najważniejszych stanowisk w UE, a przede wszystkim o tym kto pokieruje nową Komisją Europejską. Rozmowy prowadzono oficjalnie podczas roboczej kolacji oraz zakulisowo. Nie udało się jednak ustalić żadnych nazwisk.

 

Jeszcze przed rozpoczęciem szczytu w Brukseli dotychczasowy szef KE Jean-Claude Juncker przekonywał tymczasem, że wyłonienie kandydata jego następcę jest możliwe już teraz. Mowa o kandydacie, bo osobę wskazaną przez Radę Europejską będzie jeszcze musiał zatwierdzić Parlament Europejski.

Nie udało się jednak uzgodnić żadnych nazwisk. Dlatego przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk zwołał kolejny szczyt, który odbędzie się 30 czerwca. „Do tego czasu będę dalej prowadził konsultacje ze stolicami państw członkowskich” – powiedział Tusk. Z kolei Juncker żartował: „Z pewnym rozbawieniem zauważam, że niełatwo mnie zastąpić.”

Tusk zdał relację z dotychczasowych negocjacji

Oficjalnie jednak przywódcy państw członkowskich mieli jedynie wysłuchać sprawozdania Tuska, który od końca maja (czyli od wyborów do PE) ma za zadanie sondować europejskie stolice na temat tego kogo byłyby skłonne poprzeć. Jeszcze przed samym szczytem Tusk odbywał ostatnie spotkania, rozmawiał m.in. z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, prezydentem Cypru Nikosem Anastasiadesem, kanclerz Niemiec Angelą Merkel, premierem Hiszpanii Pedro Sanchezem czy premierem Polski Mateuszem Morawieckim.

Na razie oficjalnymi kandydatami są politycy znani już dobrze z pracy w brukselskich instytucjach. To tzw. Spitzenkandidaci – centroprawicowa Europejska Partia Ludowa (EPL) wystawiła szefa swojej frakcji w PE Niemca Manfreda Webera, Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów wiceprzewodniczącego obecnej KE Holendra Fransa Timmermansa a Zieloni niemiecką europosłankę Ska Keller. Liberałowie nie wskazali w kampanii wyborczej swojego Spitzenkandidata, ale swoją kandydaturę zgłosiła niedawno komisarz ds. konkurencji Dunka Margrethe Vestager.

Inni kandydaci wskazywani są na razie zakulisowo. Mówi się m.in. o byłym szefie unijnego zespołu negocjującego warunki brexitu Francuzie Michelu Barnierze, byłej prezydent Litwy Dalii Grybauskaite, dyrektor wykonawczej Banku Światowego Bułgarce Kristalinie Georgijewej, dyrektor Międzynarodowego Funduszu Walutowego Francuzce Christine Lagarde czy dwójce najważniejszych obecnie chorwackich polityków – prezydent tego kraju Kolindzie Grabar-Kitarović czy premierze Andreju Plenkoviciu. Jednak kandydaturę Georgijewej jest mocno niepewna. Bułgarski premier Bojko Borisow miał dziś zgłosić inną swoją rodaczkę – obecną komisarz ds. gospodarki cyfrowej i społeczeństwa Mariję Gabriel.

Plotkuje się także o tym, że KE mogłaby pokierować Angela Merkel (ciepło o tym pomyśle wyrażali się ostatnio Macron i wywodzący się z socjaldemokratycznej SPD były niemiecki minister spraw zagranicznych Sigmar Gabriel), a nawet o tym, że w obliczu politycznego pata na czele KE stanąłby Tusk (o czym plotkowała prasa brytyjska). Merkel jednak zaprzeczyła, że chce się przenieść do Brukseli, a kandydatura Tuska, który przecież prowadzi teraz negocjacje w tej sprawie, wydaje się niemal zupełnie niemożliwa.

Juncker: EPL jednomyślnie popiera Webera na nowego szefa KE

Ustępujący przewodniczący Komisji Europejskiej po raz pierwszy otwarcie i mocno poparł kandydaturę obecnego szefa frakcji Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim na swojego następcę. Stwierdził także, że EPL nie ma „żadnego planu B” i Weber, który jest tzw. Spitzenkadidatem, pozostaje …

Kolacja z „szumidłem”

Nie wiadomo dokładnie o jakich kandydatach rozmawiali podczas roboczej kolacji europejscy przywódcy. Na sali uruchomiono bowiem aparaturę zakłócającą nie tylko działanie urządzeń podsłuchowych, ale nawet telefonów komórkowych (popularnie nazywaną w Polsce „szumidłem”). Rozmawiający przy stole politycy nie byli więc w stanie nawet napisać czegokolwiek spod stołu na Twitterze.

Przed szczytem wiadomo jednak było, że największe szanse na na zostanie szefem nowej KE ma polityk związany z centroprawicą, bowiem EPL wciąż jest największą frakcją w PE. Jednak przeciw kandydaturze Webera jawnie opowiadały się rządzona przez socjalistów Hiszpania oraz rządzona przez liberałów Francja. Premier Irlandii Leo Varadkar przypomniał jednak dziś, że innego kandydata EPL nie ma, a przewodniczący EPL Joseph Daul stwierdził, że „będzie bronił kandydatury Webera do końca”. Niemca poparł też kilka dni temu Juncker. Z kolei Grupa Wyszehradzka, która nie przedstawiła własnego kandydata, miała sprzeciwić się kandydaturze Grybauskaite.

Podział najważniejszych stanowisk w UE uwzględnia jednak nie tylko rozkład sił w PE oraz RE, ale także czynnik geograficzny (któreś ze stanowisk dostanie zapewne przedstawiciel Europy Środkowo-Wschodniej) oraz płciowy – coraz więcej osób (m.in. Tusk i Macron) chce, aby cztery najważniejszy stanowiska w UE (przewodniczący KE, RE, PE i Wysoki Przedstawiciel ds. polityki międzynarodowej i bezpieczeństwa) obsadzono zgodnie z zasadą parytetu przez dwie kobiety i dwóch mężczyzn.

Wśród kandydatów na przewodniczącego RE wymienia się ostatnio premiera Belgii Charlesa Michela oraz ustępującego premiera Danii Lars Løkke Rasmussena. Obaj politycy są liberałami. Tuż przed szczytem pojawiło się też nazwisko prezydenta Rumunii Klausa Iohannisa, który reprezentuje centroprawicę.

Kadencja obecnej KE oraz przewodniczącego RE upływają w listopadzie. Do tego czasu następcy obecnych szefów unijnych instytucji powinni już zostać nie tylko wskazani, ale także zatwierdzeni przez PE. Stąd konieczność zorganizowania dodatkowego specjalnego szczytu jeszcze przed wakacjami. Ale możliwy jest też inny scenariusz – przedłużenie kadencji obecnych władz UE do zimy albo nawet do wiosny przyszłego roku. Takie sytuacje już się zdarzały, ale nie trwały dotąd dłużej niż kilka tygodni.

V4 nie ma wspólnego kandydata na szefa KE?

Premierzy państw Grupy Wyszehradzkiej, którzy mieli wczoraj uzgodnić potencjalne kandydatury na czołowe funkcje w UE, ustalili jednak jedynie, że wspólne stanowisko zajmą na najbliższym szczycie UE.