Sukces ogłaszają (prawie) wszyscy – podsumowanie szczytu UE

Konferencja prasowa po szczycie UE w Brukseli, źródło: European Union 2020

Konferencja prasowa po szczycie UE w Brukseli, źródło: European Union 2020

Po szczycie UE w Brukseli zadowolenie z jego efektów wyrażają niemal wszyscy, z wyjątkiem polskiego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. Przywódcy państw członkowskich porozumieli się ws. unijnego budżetu oraz zwiększenia celu klimatycznego do 2030 r. Rozmawiali także o pandemii koronawirusa i relacjach zewnętrznych UE.

 

Kompromis co do wieloletnich ram finansowych na lata 2021-2027 oraz Funduszu Odbudowy Gospodarczej po pandemii stał się możliwy, gdy Polska i Węgry wycofały swoją groźbę weta.

Warszawa i Budapeszt nie chciały się zgodzić na ustanowienie w drodze rozporządzenia mechanizmu warunkującego wypłatę unijnych funduszy od przestrzegania praworządności. Stały na stanowisku, że mechanizm jest nieprecyzyjny i dopuszcza stosowanie go arbitralnie i w sposób motywowany politycznie.

Ostatecznie rozporządzenie ws. mechanizmu warunkującego pozostało, ale do konkluzji szczytu dołączono jeszcze dodatkowe wyjaśnienia, które doprecyzowały i zawęziły warunki jego stosowania.

W dokumencie końcowym ze szczytu zapisano, że celem przepisów dotyczących warunkowości jest „ochrona unijnego budżetu przed oszustwami, korupcją i konfliktem interesów.” Jest też mowa o tym, że samo stwierdzenie naruszenia praworządności nie jest powodem do uruchomienia mechanizmu warunkowości.

Komisja Europejska została również zobowiązania do przygotowania zestawu wytycznych określających możliwości uruchomienia mechanizmu, a ten nie będzie mógł być użyty przed oceną jego zgodności z unijnym prawem przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Chcą go zaskarżyć do TSUE Polska i Węgry. To zapewne sprawi, że do 2022 r. (tyle mniej więcej zajmie wydanie wyroku Trybunału) nie będzie raczej możliwości skorzystania z tego mechanizmu.

Warszawa i Budapeszt ogłaszają sukces

Polska i Węgry uznały wyniki szczytu za swoje zwycięstwo, choć mechanizm warunkujący zostanie wprowadzony, a wcześniej rządy w Warszawie i Budapeszcie odrzucały go w całości. „Dzięki wcześniejszym negocjacjom, które były dość długotrwałe, żmudne i niełatwe mówiąc delikatnie, doszło do porozumienia, które zaakceptowało wszystkie nasze warunki, które wcześniej zostały przez nas przedstawione, przez nas wynegocjowane” – przekonywał w Brukseli polski premier Mateusz Morawiecki.

Szef polskiego rządu poinformował też, że strona polska oczekuje, że KE „w bardzo niedługim czasie wszystkie zapisy, które tam się znajdują przełoży na konkretne wytyczne, które będzie stosowała”. „Na tym nam bardzo zależało, oprócz tego, aby dokonać jasnego rozgraniczenia między tak zwaną procedurą praworządności – do której jest osobny artykuł w traktatach, art. 7 – a ochroną, kontrolą budżetu” – powiedział szef polskiego rządu.

Również premier Węgier Viktor Orbán triumfował na wspólnej konferencji z Mateuszem Morawieckim. „Jeśli ktokolwiek będzie chciał nas krytykować, lub oskarżać, lub uruchamiać mechanizm będzie musiał wskazać konkretne złamanie regulacji finansowych. Ten mechanizm, który dziś stworzyliśmy nie może być wykorzystany do politycznych celów. To jest jasno i wyraźnie stwierdzono w deklaracji premierów” – podkreślił.

Zwracał też uwagę na to, że „jeśli ktoś będzie chciał uruchomić mechanizm związany z praworządnością, będzie musiał skorzystać z art. 7 unijnego traktatu.” A w tym przypadku obowiązuje zasada jednomyślności, a więc Polska i Węgry mogą wzajemnie blokować decyzje w swoich sprawach.

Obaj premierzy potwierdzili też, że zaskarżą rozporządzenie ustanawiające mechanizm warunkujący do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). „To jest nasze prawo i z niego skorzystamy” – mówił Morawiecki. „Uważamy, że rozporządzenie musi zostać sprawdzone z punktu widzenia jego zgodności z traktatem” – dodawał Orbán.

Także kanclerz Niemiec, które za sprawą swojej rotacyjnej prezydencji koordynowały finał negocjacji budżetowych i przygotowały propozycję kompromisu ws. praworządności, uznała szczyt za sukces. „Czuję ulgę, że mamy już porozumienie ws. budżetu. Wiem, że wiele państw członkowskich ucierpiało z powodu tej przedłużającej się niepewności. Teraz możemy wszystko przesłać do Parlamentu Europejskiego do ostatecznego zatwierdzenia” – powiedziała Angela Merkel.

UE porozumiała się ws. nowego, ambitnego celu klimatycznego do 2030 r.

Nowy cel oznacza, że UE przyspiesza na swojej drodze do neutralności klimatycznej, którą zamierza osiągnąć do 2050 r.

Ziobro uznał szczyt w Brukseli za porażkę Polski

Choć wyniki szczytu chwalił wicepremier i jednocześnie lider tworzącej koalicję z Prawem i Sprawiedliwością partii Porozumienie Jarosław Gowin, nie wszyscy w rządzie się z premierem Morawieckim zgodzili.

Gowin, który jako pierwszy podczas niedawnej wizyty w Brukseli mówił o możliwości dołączenia do unijnego budżetu jakichś zapisów interpretujących kwestię mechanizmu warunkującego stwierdził dziś, że „ustalenia szczytu brukselskiego nie tylko w niczym nie zagrażają polskiej suwerenności, ale przeciwnie, wzmacniają.”

„Okazało się, że można twardo negocjować a jednocześnie być przewidywalnym partnerem. Alternatywa >>weto albo śmierć<< od samego początku była fałszywa. Można zarówno dbać o niezawisłe prawa Polski, jak i o środki z budżetu unijnego, można stać na straży suwerenności naszego państwa, a jednocześnie opowiadać się za wspólną Europą” – powiedział.

Innego zdania jest minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. To środowisko jego ugrupowania – Solidarnej Polski – najmocniej parło do weta i ukuło hasło, które przywoływał dziś Gowin. Na Twitterze napisał, że „rozporządzenie warunkujące korzystanie z należnego Polsce budżetu Unii Europejskiej od arbitralnej, politycznej i ideologicznej oceny Komisji Europejskiej niestety wejdzie w życie”.

„Wynegocjowane Konkluzje Rady Europejskiej nie są obowiązującym prawem i mają wyłącznie charakter politycznego stanowiska. Stwierdzał to wielokrotnie w swoim orzecznictwie TSUE. Decyzja o przyjęciu rozporządzenia w pakiecie budżetowym bez prawnie wiążących zabezpieczeń jest błędem. Przed taką decyzją konsekwentnie publiczne przestrzegaliśmy od lipcowego szczytu Rady Europejskiej. Zarząd Solidarnej Polski zbierze się teraz, aby omówić skutki podjętej podczas szczytu decyzji” – zapowiedział.

Szczyt wywołał więc kolejny kryzys w rządzącej Polską koalicji Zjednoczonej Prawicy. „Właśnie z uśmiechem i oprawą PR-ową oddaliśmy suwerenność pod rządy obcych państw, ku radości tych, którzy nigdy Polski nie mieli w sercu. Panie Ministrze Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro! Dziękuję jako Polka i matka za obronę naszej Ojczyzny przed poniewierką, upokarzaniem i łajaniem przez Niemców, Holendrów, Francuzów i innych” – napisała na Facebooku europosłanka i wiceprezes Solidarnej Polski Beata Kempa.

Wiceminister sprawiedliwości i jednocześnie prominentny polityk Solidarnej Polski Michał Woś wprost stwierdził, że „Solidarna Polska rozważy wyjście ze Zjednoczonej Prawicy”. „Konkluzje Rady Europejskiej, czyli ogłaszany sukces, to nie jest żaden sukces. To jest po prostu błąd. Zgodziliśmy się na świstek deklaracji politycznych, na kawałek papieru” – przekonywał.

Szczyt UE: Jest zgoda na pakiet budżetowy i na mechanizm praworządności

Przywódcy państw członkowskich osiągnęli na szczycie w Brukseli kompromis dotyczący unijnego budżetu na następne siedem lat. Jest także zgodna na mechanizm wiążący wypłatę unijnych środków z praworządnością.

 

O osiągnięciu kompromisu ws. Wieloletnich Ram Finansowych UE na lata 2021-2027 oraz Funduszu Odbudowy …

Co jeszcze uzgodniono na szczycie UE?

Przywódcy państw członkowskich doszli także na szczycie w Brukseli do porozumienia w sprawie zwiększenia celu ograniczenia emisji gazów cieplarnianych do 2030 r. Poinformował przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel jeszcze przed rozpoczęciem drugiego dnia obrad, a po nocnych rozmowach negocjatorów z państw członkowskich.

„Postanowiliśmy zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych o co najmniej 55 proc. do 2030 r. Europa jest liderem w walce ze zmianami klimatycznymi” – napisał na Twitterze. Obecny cel to ograniczenie emisji o 40 proc. do 2030 r. w porównaniu z poziomem z 1990 r.

Dotąd to m.in. Polska nie zgadzała się na ambitniejsze unijne cele klimatyczne, argumentując, że potrzebuje więcej wsparcia w transformacji energetycznej. Warszawa jako jedyna nie popiera też ustanowienie celu neutralności klimatycznej UE do 2050 r. Zwiększenie poziomu redukcji emisji ma się jednak do tego przyczynić.

Naukowcy i ekolodzy przekonują jednak, że neutralności klimatycznej nie uda się osiągnąć bez jeszcze większych redukcji. Parlament Europejski w swoim październikowym stanowisku domagał się więc redukcji na poziomie 60 proc. Przyjęte stanowisko Rady Europejskiej daje mandat do negocjacji z europosłami na temat ostatecznego kształtu unijnego prawa klimatycznego.

Polski minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka powiedział dziś, że porozumienie było możliwe między innymi dzięki uzyskaniu przez Polskę gwarancji kilku zapisów. „Mamy gwarancję zapisania w przyszłej legislacji dostępu do większej puli środków. Mamy również zbalansowanie pomiędzy dochodami w ramach sytemu handlu uprawnieniami do emisji z kosztami ponoszonymi przez podmioty” – powiedział na konferencji w Brukseli.

Dodał także, że „porozumienie obejmuje też rolę gazu i bierze pod uwagę pochłaniania przez lasy gazów cieplarnianych w całościowym bilansie emisji.” „Polska będzie mogła mieć środki na sprawiedliwą, w naszym tempie transformację klimatyczną, transformację gospodarczą, bo w ślad za transformacją klimatyczną zmienia się gospodarka” – mówił natomiast premier Morawiecki.

Brexit: Koniec okresu przejściowego bez umowy?

Podczas środowego spotkania premier Boris Johnson i szefowa KE Ursula von der Leyen nie doszli do porozumienia w głównych kwestiach spornych między obiema stronami.

Na szczycie o polityce zagranicznej

Przywódcy państw członkowskich uzgodnili także kilka spraw związanych z polityką zagraniczną. Postanowili, że UE przygotuje sankcje dyplomatyczne wobec Turcji za jej wiercenia na Morzu Śródziemnym w poszukiwaniu ropy i gazu. Z decyzją o nałożeniu restrykcji gospodarczych Wspólnota wstrzymuje się zaś do marca.

Europejscy przywódcy zlecili także szefowi unijnej dyplomacji przygotowanie do tego czasu raportu na temat politycznych i gospodarczych relacji Europy z Turcją. Miałoby to pozwolić wybrać obszary do ewentualnych sankcji sektorowych, lub zaoferować bliższe relacje w zależności od postępowania Turcji.

Unijni przywódcy zgodzili się także na przedłużenie sankcji gospodarczych wobec Rosji. Restrykcje, które wygasają pod koniec stycznia, zostały przedłużone o pół roku, czyli do końca lipca. Kolejny raz UE uznała więc, że nie ma postępów w wypełnianiu przez Moskwę porozumień z Mińska o zawieszeniu broni w Donbasie oraz że rosyjskie wojska nadal okupują terytorium Ukrainy, a przede wszystkim Krym.

Unijni przywódcy omówili także walkę z pandemią COVID-19. Uzgodnili także koordynowanie działań i zacieśnianie współpracy. Przewodnicząca KE Ursula Von der Leyen poinformowała o szybkich pracach prowadzonych przez kierowaną przez nią instytucję ws. zatwierdzenia szczepionek na koronawirusa.

„W sprawie pandemii UE pracuje teraz pełną parą, aby dokonać przeglądu bezpieczeństwa szczepionek i udostępnić je. Naszym celem jest zatwierdzenie przez Europejską Agencję Leków (EMA) szczepionki BioNTech/Pfizer do końca roku. Opinia EMA na temat szczepionki Moderna powinna pojawić się przed połową stycznia. Trwa przegląd danych dotyczących szczepionek AstraZeneca/Oxford i Johnson & Johnson” – powiedziała Von der Leyen na konferencji po unijnym szczycie.