Strasburg pozostanie jedną z oficjalnych siedzib europarlamentu

Koszty utrzymywania części instytucji europejskich – w tym Parlamentu Europejskiego – wynoszą, zgodnie z wyceną Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, 114 mln euro rocznie. Mimo to prezydent Francji François Hollande stwierdził tam w niedzielę, że „Francja nigdy nie pozwoli, by Strasburg utracił swój status jako jednej z unijnych stolic”. Hollande był w stolicy Alzacji by zatwierdzić nowe umowy z samorządem, na mocy których miasto i region otrzymały ok. 1 mld euro na rozwój.

>> Czytaj więcej o kosztach podróży do Strasburga

Strasburg jest jedną z czterech, obok Brukseli, Frankfurtu nad Menem i Luksemburga, siedzib instytucji unijnych, nieformalnych „stolic” UE. Jest jednak spośród nich wyjątkowa – Strasburg nie ma „własnej” instytucji unijnej przypisanej do niego. Odbywa się tam tylko część obrad plenarnych Parlamentu Europejskiego. Łącznie budynki PE w Strasburgu są wykorzystywane 42 dni w roku.

Jedna siedziba

Płacenie 114 mln euro i nie wykorzystywanie strasburskiej siedziby przez ponad 300 dni w roku wydaje się części europosłów marnotrawstwem. Pojawiają się kolejne inicjatywy, by PE zaczął korzystać wyłącznie z siedziby w Brukseli – lub przynajmniej ustalić jedną stałą siedzibę i zrezygnować z tradycji „obwoźnego cyrku”, jak nazywane są na brukselskich korytarzach wyjazdy do Strasburga.

>> Czytaj więcej o propozycjach jednej siedziby dla PE

Jednak, jak zwraca uwagę w wywiadzie z nami europosłanka Danuta Hübner (Polska, EPL – wywiad TUTAJ), „Strasburg to miasto-symbol pojednania ze względu na swoje położenie na francusko-niemieckim pograniczu, będącym w historii Europy obszarem konfliktów i sporów. Dochodzi do tego wymiar ekonomiczny: przez dziesiątki lat miasto stworzyło infrastrukturę – hotele, restauracje, usługi, z których europarlamentarzyści korzystają przez tydzień w każdym miesiącu. Strasburg jest więc obecnie uzależniony ekonomicznie od działalności PE” – tłumaczy europosłanka.

Wszystkie inicjatywy zmierzające do usunięcia Strasburga jako jednej ze „stolic” unijnych, czy nawet jedynie ustalenie jednego miejsca obradowania PE wymagałoby zmiany traktatów. Na to z kolei musiałaby się zgodzić Francja, a jak widać z wypowiedzi Hollande’a – na razie się na to nie zanosi. (kk)