Spór o Sąd Najwyższy wciąż trwa

wymiar sprawiedliwości, symb. źródło : Komisja Europejska

wymiar sprawiedliwości, symb. źródło : Komisja Europejska

Opozycja i znaczna część prawników broni sędziów Sądu Najwyższego uważając, że mieli oni prawo zwrócić się do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi i zawiesić stosowanie części przepisów znowelizowanej ustawy o SN. Natomiast przedstawiciele rządu i kancelarii prezydenta, a także politycy rządzącej koalicji ostro krytykują decyzje SN.

 

Sąd Najwyższy zwrócił się w zeszłym tygodniu do Trybunału Sprawiedliwości UE z pięcioma prejudycjalnymi pytaniami dotyczącymi zasady niezależności sądów i niezawisłości sądów jako zasad prawa unijnego oraz unijnego zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. SN postanowił też zawiesić stosowanie przepisów trzech artykułów ustawy o SN dotyczących przechodzenia w stan spoczynku sędziów SN, którzy ukończyli 65. rok życia.

Sędziowie SN zawiesili część przepisów ustawy o SN i zwrócili się do TSUE

Sędziowie SN w powiększonym składzie zawiesili wczoraj (2 sierpnia) stosowanie niektórych przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym i skierowali do Trybunału Sprawiedliwości UE pytania prejudycjalne dotyczące zgodności z prawem UE ustawy przyjętej głosami PiS i podpisanej przez prezydenta.

Zgodne z prawem czy bezprawne?

“Uważamy, że postąpiliśmy zgodnie z prawem, wskazano bardzo szczegółowo przepisy prawne, na podstawie których takie orzeczenie zapadło, jest uzasadnienie tego, rozbudowany wywód prawny” – oświadczył rzecznik Sądu Najwyższego Michał Laskowski. Według niego są „pełne podstawy” do wydania takiego postanowienia i wstrzymania wykonywania przepisów.

Rzecznik tłumaczył, że dotychczas nie skorzystano ze wspomnianej podstawy prawnej m.in. dlatego, że nie było „tak karkołomnych rozwiązań ustawowych, jak te, które pojawiają się od jakiegoś czasu”. “To nie jest jakieś obchodzenie prawa, to jest zupełnie normalna procedura” – przekonywał.

Bardzo szybko zareagowała Kancelaria Prezydenta Andrzeja Dudy. W specjalnym oświadczeniu uznała działanie SN polegające na zawieszeniu stosowania niektórych przepisów ustawy o SN za bezprawne i niepociągające za sobą żadnych skutków ani wobec prezydenta, ani “jakiegokolwiek innego organu”.

Szybko odpowiedział również resort sprawiedliwości. “Takim posunięciem Sąd Najwyższy szkodzi w rzeczywistości samym Polakom. Tym, którzy z nadzieją czekają na reformę i uzdrowienie wymiaru sprawiedliwości. Tym, którzy chcą wreszcie chodzić do sądów, w których sprawiedliwy wyrok wyda rzeczywiście niezawisły, niezależny i uczciwy sędzia”  – napisał w komunikacie rzecznik ministerstwa.

“Chciałbym wierzyć, że jest to wyraz nieznajomości prawa, a nie buty ze strony najbardziej prominentnych przedstawicieli środowiska sędziowskiego, uważających się za `nadzwyczajną kastę`, która rości sobie prawo do decydowania, które z uchwalonych przepisów wolno, a których nie wolno stosować” – dodał Jan Kanthak.

Trzej wiceministrowie sprawiedliwości: Patryk Jaki, Marcin Warchoł i Michał Wójcik atakowali sędziów SN. “Nie możemy zgodzić się, aby sędziowie samozwańczo przejmowali uprawnienia władzy ustawodawczej i wykonawczej” – oświadczył w piątek Jaki. W przeciwnym razie jego zdaniem niepotrzebne są wybory, wyborcy ani parlament. “Jest Sąd Najwyższy, ustanówmy monarchię i pani prezes Małgorzata Gersdorf będzie wskazywać, kto jest kolejnym przywódcą” – dodał.

Natomiast Wójcik uznał wczoraj (5 sierpnia), że “dokonano rzezi na systemie prawa”. “Naruszano w sposób rażący przepisy Konstytucji. Można powiedzieć, że SN postawił się ponad wszystkim, czyli ponad władzą ustawodawczą, wykonawczą i ponad TK” – ocenił  w TVN24. “Cieszę się, że nam państwa nie zawieszono” – ironizował w innej stacji telewizyjnej. Według Wójcika TSUE nie powinien się zająć sprawą polskich sądów. Uspokajał także, że ostatecznie to władze państwa decydują, czy uznać, czy nie uznawać wyroku unijnego trybunału.

“Sędzia może sobie zawiesić togę, a nie działanie ustawy” – podkreślił tymczasem kolejny wiceminister sprawiedliwości w rozmowie z wPolityce.pl. “Gdzieś są granice absurdu” – dodał Warchoł.

Tymczasem prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska jeszcze w piątek oceniła, że skład SN naruszył zarówno konstytucję, jak i przepisy Kodeksu postępowania cywilnego. Według niej polski system prawny nie przyznaje kompetencji do „zawieszenia stosowania przepisów”. Do jej słów jeszcze tego samego dnia odniosła się I sędzia SN. „Jeżeli sędzia Przyłębska chciałaby komentować ten wyrok, to należałoby napisać naukową glosę” – powiedziała Małgorzata Gersdorf w TVN24. “Byłam bardzo zdziwiona, że prezes TK ocenia wyroki SN tak bardzo powierzchownie. Myślę, że ten wyrok na pewno jest bardzo dobrze uzasadniony (…) i na pewno ma głębokie podstawy prawne” – stwierdziła.

KE o upolitycznieniu SN i zagrożeniu dla niezawisłości sędziów

Tego samego dnia (2 sierpnia) Komisja Europejska otrzymała odpowiedź polskiego rządu na zarzuty dotyczące upolitycznienia SN i zagrożenia dla niezawisłości sędziów skierowane do niego w pierwszym etapie procedury o naruszenie prawa. W liście do KE Warszawa odpiera je, wskazując błędy proceduralne i brak kompetencji UE do zajmowania się tą kwestią. Teraz Komisja analizuje odpowiedź i jeśli uzna, że jest ona niesatysfakcjonująca, to wyśle drugie upomnienie. Jeśli i drugą odpowiedź oceni jako niewystarczającą, to przejdzie do trzeciego etapu postępowania i skieruje pozew przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości UE.

W sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym obecnie interweniowała Komisja Europejska, ale wkrótce ma się nią zająć TSUE, a po wakacjach także kolejna unijna instytucja – Rada Unii Europejskiej. Na spotkaniu ministrów ds. europejskich 28 państw członkowskich 18 września ma się bowiem odbyć kolejne wysłuchanie Polski, a jednym z tematów ma być właśnie ustawa o Sądzie Najwyższym.

Ekspresowa nowelizacja ustaw dotyczących wymiaru sprawiedliwości

Sejm w ekspresowym tempie uchwalił w piątek (20 lipca) głosami PiS nowelizację ustaw autorstwa tej partii dot. wymiaru sprawiedliwości, m. in. po raz piąty – ustawy o Sądzie Najwyższym, w tym zmianę procedury wyboru I prezesa SN.

Legutko: TSUE nie zmieni ustawy o SN

Jednak w ocenie szefa delegacji PiS w Parlamencie Europejskim Ryszarda Legutki nawet jeśli Trybunał Sprawiedliwości UE zakwestionuje przepisy ustawy o Sądzie Najwyższym, nie będzie to miało żadnego znaczenia, gdyż reforma polskiego wymiaru sprawiedliwości już się dokonała. “Te zmiany może trzeba będzie skorygować jakoś w przyszłości, ale już się tego procesu nie odwróci, reforma już się dokonała” – powiedział w zeszłym tygodniu w radiowej Trójce.

„Trybunał Europejski też jest bardzo (…) zaangażowany w budowanie lepszego świata w Europie, też swoich sympatii politycznych nie kryje” – dodał. Szef delegacji PiS w PE przewiduje ponadto, że “niczym szczególnym” nie zakończy się ewentualny wniosek KE przeciwko Polsce do TSUE w sprawie naruszenia praworządności w Polsce, bo – jak dodał – “czym się może tak naprawdę zakończyć”?

Nowa ustawa o SN

Nowa ustawa o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie trzeciego kwietnia stanowi, że sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia od czwartego lipca przechodzą w stan spoczynku. Warunkiem dalszego orzekania było złożenie stosownego oświadczenia i przedstawienie odpowiedniego zaświadczenia lekarskiego w ciągu miesiąca od wejścia w życie nowej ustawy, a także zgoda prezydenta na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego SN.

Procedura ws. uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego

W  związku z nowymi przepisami o Sądzie Najwyższym, KE wszczęła wobec Polski procedurę ws. uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego. Komisja Europejska wysłała do Polski wezwanie do usunięcia tego uchybienia, zarzucając ustawie o SN brak kryteriów, którymi ma się kierować prezydent, podejmując decyzję o zgodzie na przedłużenie zajmowania stanowiska sędziego Sądu Najwyższego, a także brak możliwości przeprowadzenia kontroli sądowej takiej decyzji.

Komisja argumentuje, że narusza to zasadę niezależności sądownictwa, w tym zasadę nieusuwalności sędziów, a tym samym Polska nie wypełnia swoich zobowiązań wynikających z określonych przepisów Traktatu o UE i Karty praw podstawowych UE.

Władze w Warszawie dostały wówczas miesiąc na odpowiedź na wezwanie KE do usunięcia uchybienia. Postępowanie w takiej sprawie przewiduje trzy etapy: wezwanie do usunięcie naruszenia prawa, przyznanie określonego czasu na zmiany („uzasadniona opinia”), który minął w tym przypadku w zeszłym tygodniu, i wreszcie pozew do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu.

Polska odrzuca zastrzeżenia KE do ustawy o Sądzie Najwyższym

Polska nie zgadza się z zarzutami KE ws. ustawy o SN i domaga się umorzenia postępowania. Rzeczniczka KE Natasha Bertaud przyznała, że KE otrzymała wczoraj (2 sierpnia) odpowiedź na procedurę ws. naruszenia prawa UE w związku z ustawą o SN i będzie analizować ten dokument.