Sondaż: Polacy wciąż chcą być w Unii Europejskiej

UE chce, aby jej flaga powiewała na ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich w Tokio / Źródło: Partenalia aisbl via flickr.com [Partenalia aisbl]

Mimo coraz bardziej negatywnych ocen, jakie  Zjednoczona Prawica coraz częściej kieruje pod adresem Unii Europejskiej, Polacy wciąż chcą pozostawać we Wspólnocie – wynika z opublikowanego wczoraj sondażu Kantar przeprowadzonego na zlecenie TVN i TVN24.

 

Wobec realnej perspektywy zastosowania mechanizmu praworządności Polska zagroziła ostatnio wetem wobec unijnego budżetu. Uzasadniając swoje stanowisko politycy rządzącego ugrupowania oskarżają UE m.in. o pozatraktatowe działania skierowane na pozbawienie Polski suwerenności.

Polska: Rząd ostro krytykuje rezolucję Parlamentu Europejskiego ws. praworządności

Stan praworządności w Polsce stale się pogarsza – stwierdził PE w przyjętej wczoraj rezolucji. Rzecznik rządu Piotr Müller zapewnił, że dokument ten nie ma żadnego znaczenia prawnego.

Zwolennicy członkostwa w UE vs. przeciwnicy – 87:8

Z sondażu telefonicznego zrealizowanego przez Kantar na zlecenie TVN i TVN24 w dniach 20-23 listopada 2020 roku na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 1003 osób pełnoletnich wynika, że zdecydowana większość badanych jest za dalszym członkostwem Polski w UE, ale także, że polityka obecnego rządu coraz bardziej temu członkostwu zagraża.

Na pytanie: „Jakie jest Pana(i) zdanie na temat obecności Polski w Unii Europejskiej? Czy Pana(i) zdaniem Polska powinna…” wciąż aż 87 proc. badanych odpowiedziało, że Polska powinna pozostać w Unii Europejskiej. Osiem procent było przeciwnego zdania, a pięć procent nie miało w tej kwestii zdania.

W styczniu tego roku na takie samo pytanie o dwa punkty procentowe więcej (89 proc.) respondentów odpowiedziało, że Polska powinna pozostać w Unii, a sześć procent (o dwa punkty procentowe mniej) było przeciwnego zdania.

Polityka obecnego rządu coraz bardziej grozi polexitem

Z tego sondażu wynika również, że coraz więcej Polaków uważa, że polityka prowadzona przez polski rząd może doprowadzić do wyjścia naszego kraju ze Wspólnoty. Odpowiedzi twierdzącej na pytanie „Czy Pana(i) zdaniem polityka rządu PiS może doprowadzić do wyjścia Polski z Unii Europejskiej?” udzieliła niemal połowa (49 proc.) respondentów, z czego 20 proc. odpowiedziało „zdecydowanie tak”, a 29 proc. – „raczej tak”.  Przeciwnego zdania było 40 proc. pytanych, z czego 11 proc. uznały, że obecny rząd  „zdecydowanie nie” doprowadzi do polexitu, a 29 proc. – że  „raczej nie” doprowadzi. Natomiast 11 proc. ankietowanych nie miało sprecyzowanej opinii w tej kwestii.

Na takie samo pytanie zadane na początku tego roku prawie połowa (47 proc.) respondentów (o 7 punktów procentowych więcej) stwierdziło, że nie obawia się, by polityka rządu PiS miała doprowadzić do wyjścia Polski z UE. Natomiast 42 proc. (o 7 punktów procentowych mniej) uważało wtedy, że takie zagrożenie istnieje.

Sprzeciw rządu Zjednoczonej Prawicy

“Mówimy głośne ‘tak’ dla Unii Europejskiej ale mówimy głośne ‘nie’ dla różnych, karcących nas niczym dzieci mechanizmów, które w nierówny sposób traktują Polskę i inne kraje członkowskie UE”- oświadczył ostatnio premier Mateusz Morawiecki. “To nie jest UE do której my wchodziliśmy” – skonstatował szef rządu w swoim sejmowym wystąpieniu.

„Mówimy głośne ‚tak’ Unii Europejskiej i głośne ‚nie’ karcącym mechanizmom” – powtórzył wczoraj na Facebooku. “Jesteśmy za przestrzeganiem europejskich traktatów. Ale trzeba powiedzieć wyraźnie, że nikt nie będzie nas zmuszał do realizacji cudzych wizji” – napisał Morawiecki.

Morawiecki: Weto Polski ratunkiem dla suwerenności kraju i dla UE 

Premier Mateusz Morawiecki oświadczył wczoraj w Sejmie, że polskie weto wobec łączenia wypłat z unijnego budżetu z przestrzeganiem zasad praworządności jest “grą o suwerenność, o samostanowienie, o autonomiczność”, a także ratunkiem dla UE. Natomiast sam mechanizm praworządności nazwał “pałką propagandową”.

Ziobro jak Cameron?

Brytyjski premier David Cameron wcale nie zamierzał wyprowadzać Wielkiej Brytanii z UE, a antyunijną kampanię prowadził jedynie na użytek polityki wewnętrznej. Jednak okazało się, że rozpisanie referendum ws. dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii we Wspólnocie dość szybko doprowadziło do utraty kontroli nad sytuacją.

Część brytyjskich polityków zaczęła przekonywać wtedy – podobnie jak obecnie minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro i inni politycy rządzącego ugrupowania – że to Unia bardziej potrzebuje Zjednoczonego Królestwa niż odwrotnie. “Gigantyczne straty mogą wynikać dla takich krajów jak Holandia czy Francja w sytuacji, kiedy polski rynek byłby zamknięty dla tych państw i byśmy wprowadzili cła” – argumentuje dziś Ziobro. “Praworządność jest tylko pretekstem, pięknym słowem, które trafia do ucha, ale chodzi tutaj realnie o instytucjonalne,  polityczne zniewolenie, radykalne ograniczenie suwerenności” – przekonywał lider Solidarnej Polski na niedawnej konferencji prasowej.

Polska ws. mechanizmu praworządności: Weto albo śmierć

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro oświadczył wczoraj, że w działaniach władz UE nie chodzi o „praworządność”, która jest „pięknym słowem i trafia do ucha”, ale o „radykalne ograniczenie suwerenności”, którego konsekwencją byłoby przyjęcie przez nasz kraj mechanizmu związanego z praworządnością.

Opozycja ostrzega

“Ziobro mentalnie jest już poza Unią Europejską” – ocenił w poniedziałek (23 listopada) europoseł KO Janusz Lewandowski, wiceprzewodniczący Komisji Budżetowej w PE i były komisarz UE ds. budżetu. Jego zdaniem  Ziobro chce “zabrać nam europejską przyszłość”, bo – jak przewiduje – “to uruchomi niezwykle groźne dla nas konsekwencje”. Lewandowski ostrzega, że polskie weto dla budżetu i krytyczne wypowiedzi pod adresem Brukseli “składa się na takie bycie w UE jakby nas nie było”.

Szczyt Rady Europejskiej: Czwartek bez rozstrzygnięcia ws. budżetu

„Będziemy kontynuować dyskusje”, zapowiedział szef RE Charles Michel.

“Pan Ziobro próbuje zmienić pogląd społeczeństwa na Unię Europejską” – zwrócił natomiast uwagę europoseł SLD, były minister finansów i były premier Marek Belka. “Twierdzenie, że na wyjściu z UE zyskamy dzięki cłom, jest tak samo prawdziwe, jak to mówienie, że Unia Europejska chce nas zmuszać do eutanazji czy kupowania dzieci na targach” – podkreślił.

“Widzimy hasło polexitu jako już temat nie do negacji, a do szerokiej dyskusji” – zauważył prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz na briefingu w Sejmie. “My się z tym fundamentalnie nie zgadzamy” – oświadczył po południu lider ludowców domagając się wpisania członkostwa Polski w UE do konstytucji, co miałoby chronić członkostwo Polski w UE.

Dwugłos Tusk-Czarnecki

“Wszystkie, podkreślam, wszystkie działania PiS wpisują się precyzyjnie w rosyjską strategię rozbijania Unii Europejskiej i geopolityczną izolację Polski. Czy robią to świadomie, jest pytaniem drugorzędnym” – napisał wczoraj na Twitterze szef Europejskiej Partii Ludowej, były szef Rady Europejskiej i były premier Donald Tusk.

Na ten wpis zareagował europoseł Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki pytając „czy walka o interesy narodowe to jest wpisywanie się w strategię Rosji?”. W rozmowie z PAP przypomniał też, że to Donald Tusk powiedział o rosyjskim prezydencie, że „Putin to nasz człowiek w Moskwie”. “Więc co do strategii rosyjskiej, myślę, że Donald Tusk może o niej dużo powiedzieć. Tylko pewnie o niej słyszał od samego Putina” – dodał polityk PiS.

Czarnecki nawiązał w ten sposób do komentarza Tuska do wywiadu, jakiego w 2008 roku udzielił w czasie pobytu w Moskwie jednemu z największych rosyjskich serwisów internetowych, gazeta.ru (portal opublikował go pod tytułem: „Nasz człowiek w Warszawie”). Komentując ten fakt w TVN Donald Tusk powiedział później, że „równie dobrze można by powiedzieć odwrotnie – na to wskazywała atmosfera rozmów – o prezydencie Putinie: ‘Nasz człowiek w Moskwie’”. “Tyle samo by to znaczyło i równocześnie nic by nie znaczyło” – ocenił.

Czarnecki pytał też, „czy walka o interesy narodowe to jest wpisywanie się w strategię Rosji?”, a także czy wpisywaniem się w tę obcą strategię jest też „to, że chcemy dostać więcej pieniędzy, a weto nas uchroni przed stworzeniem mechanizmu, który może doprowadzić do tego, że będą nam pieniądze zabierać?” “Niech Tusk naprawdę mniej biega po Brukseli, a bardziej myśli” – podsumował europoseł partii rządzącej.

Morawiecki: UE nazywa to rządami prawa, ale to świat postawiony na głowie

Premier Mateusz Morawiecki powiedział wczoraj, że „jesteśmy uderzani z różnych stron, także przez fałszywe pojęcie praworządności”. “Oni to nazywają `rule of law`, rządami prawa, ale to świat postawiony na głowie” – przekonywał na zjeździe Klubów „Gazety Polskiej”. 

Mamy sprawdzić “czy polexit jest w rzeczywistości armagedonem i katastrofą”?

Tymczasem redaktor naczelny „Do Rzeczy” Paweł Lisicki zachęcając do kupna najnowszego wydania prorządowego tygodnika podkreśla, że teksty tam zawarte dotyczą relacji między Polską a UE, polskiego weta do budżetu UE oraz pytania “czy polexit jest w rzeczywistości armagedonem i katastrofą”. Na okładce wydania, które pojawiło się wczoraj w kioskach widoczne są profile szefowej KE Ursuli von der Leyen i prezesa PiS, wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego i napisane dużymi literami: “Unii trzeba powiedzieć dość” oraz mniejszymi: “Mamy prawo o tym rozmawiać”.

Natomiast Rafał A. Ziemkiewicz w artykule „Chcesz pozostać w Unii, szykuj polexit” odwołuje się do maksymy starożytnych Rzymian (“Si vis pacem para bellum” – w tłumaczeniu na polski: “Jeśli chcesz pokoju, gotuj się do wojny” – autorstwa Publiusza Flawiusza Wegecjusza, historyka żyjącego w IV w. n.e.). “Starożytni mówili, że kto chce pokoju, ten musi przygotowywać się do wojny. W sporze, którego osią jest fundamentalna dla Polski sprawa zachowania suwerenności, istotnym czynnikiem jest przekonanie przeciwnika, że potrafimy w razie potrzeby zrobić coś więcej, niż tylko narzekać, iż dzieje się nam krzywda i bezprawie” – podkreśla prawicowy publicysta.

Polska zawetuje unijny budżet?

Premier Mateusz Morawiecki odbył wczoraj wideokonferencję z szefem Rady Europejskiej Charlesem Michelem, której tematem był m.in. przyszły budżet UE. Tymczasem prezes PiS, wicepremier Jarosław Kaczyński zapowiedział, że Polska zawetuje ten budżet “jeśli groźby i szantaże będą utrzymane”.

Ponadto w Polskim Radiu 24 Lisicki przekonywał wczoraj, że w sporze o praworządność mamy do czynienia z jaskrawym przekroczeniem dotychczasowych reguł wydawania pieniędzy i funkcjonowania Unii Europejskiej. Naczelny “Do Rzeczy” zwrócił przy tym uwagę, że KE jest jedynie unijnym ciałem wykonawczym, a nie sądem, a na dodatek nie jest ciałem wybieralnym (jej członków desygnują rządy państw członkowskich). “Jakim zatem prawem Komisja Europejska miałaby być ciałem decydującym o tym, czy w jakimś państwie mamy do czynienia z praworządnością, czy nie?” – pytał.

W ocenie Lisickiego takie rozszerzenie kompetencji Komisji byłyby równoznaczne z utworzeniem „ponadpaństwowej struktury skupiającej w swoim ręku władzę wykonawczą i de facto sądowniczą, kontrolującą suwerenne państwa”. Zdaniem redaktora naczelnego konserwatywnego tygodnika, który pozytywnie ocenia groźbę zastosowania weta wobec unijnego budżetu, trzeba się jednak liczyć z realizacją groźby wykluczenia Polski oraz Węgier z UE  i zastanowić nad tym, co dalej. “Polska powinna przygotować się do sytuacji, choć jest to czarny scenariusz, gdyby miała się znaleźć poza Unią Europejską” – uważa Paweł Lisicki.

Reporterzy bez Granic wzywają niemiecką prezydencję w UE do podjęcia działań ws. repolonizacji mediów

Organizacja uważa, że „niepokojące” jest podobieństwo planowanych działań polskiego rządu do traktowania niezależnych mediów na Węgrzech.