Socjaliści chcą stanowiska Tuska

© European Union 2016 - Source : EP

W maju zakończy się pierwsza kadencja Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej. Teraz socjaliści chcą przejąć to stanowisko.

 

Donald Tusk od grudnia 2014 r. jest przewodniczącym Rady Europejskiej. Zgodnie z unijnymi przepisami, w maju wygasa jego pierwsza kadencja, co rodzi pytania o przyszłość zarówno jego, jak i samego stanowiska.

O obsadzeniu stanowiska decydują przywódcy unijnych państw członkowskich. Formalnie odbywa się głosowanie (w systemie większości kwalifikowanej), ale do tej pory kraje unijne starały się znaleźć konsensus jeszcze przed głosowaniem, na drodze nieoficjalnych negocjacji.

Tusk jest dopiero drugą osobą na tym stanowisku. Jego poprzednik, b. premier Belgii Herman Van Rompuy, wypełnił swoje obie kadencje i był u steru Rady przez pełne pięć lat.

Rola przewodniczącego

Rola przewodniczącego Rady Europejskiej jest w dużej mierze organizacyjno-symboliczna. Organizuje on i ustala porządek prac spotkań Rady Europejskiej, czyli szefów rządów państw unijnych, zarówno na regularnych spotkaniach Rady, jak i w trakcie nadzwyczajnych szczytów, jak np. w sprawie kryzysu migracyjnego.

Przewodniczący ma starać się pomagać znaleźć kompromis w ważnych dla UE sprawach i jako osoba z zewnątrz stanowić neutralną stronę w rozmowach między przywódcami, by pomóc im znaleźć stanowisko najlepiej oddające pozycję wszystkich państw unijnych. Nie ma on jednak bezpośredniego wpływu na podejmowane decyzje.

Mimo ograniczeń, stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej jest postrzegane jako prestiżowe i jako jedno z najwyższych stanowisk w Unii Europejskiej. Z tego też powodu w trakcie istnienia wielkiej koalicji między europejskimi chadekami (Europejską Partią Ludową) i socjaldemokratami (Partia Europejskich Socjalistów w Parlamencie Europejskim reprezentowana przez Socjalistów i Demokratów) starano się zachowywać równowagę – jako że chadecy obsadzili stanowisko przewodniczących Rady Europejskiej i Komisji Europejskiej, to socjaldemokratom przypadło stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego i Wysokiej przedstawiciel Unii ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa.

Porozumienie między EPL i S&D dobiegło jednak końca. W zeszłym tygodniu, 17 stycznia, przewodniczącym PE został Antonio Tajani z EPL, co oznacza, że chadecy kontrolują wszystkich trzech przewodniczących.

Gorycz socjaldemokratów

Budzi to gorycz socjaldemokratów, którzy uważają, że jako partia z drugim wynikiem w ostatnich wyborach europejskich (maj 2014 r.), powinni mieć więcej stanowisk na szczytach unijnej władzy. W sytuacji, kiedy utracili przewodnictwo w PE, a przewodniczący KE Jean-Claude Juncker ma jeszcze dwa lata do końca kadencji, socjaldemokraci ostrzą sobie zęby na stanowisko Tuska.

Już we wtorek (24 stycznia) Sergiej Staniszew, lider Partii Europejskich Socjalistów i b. premier Bułgarii, stwierdził, że „sądzę, że rozmowa na temat progresywnego kandydata na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej powinna być zainicjowana wśród naszych premierów i głów państw”. Zapowiedział, że sam to uczyni na przyszłotygodniowym szczycie PES, planowanym przed rozpoczęciem unijnego szczytu na Malcie 3 lutego.

Głosy

Jednak socjaldemokraci mają ograniczone pole manewru. Obecnie ich członkowie są u władzy ośmiu państw unijnych: Austrii, Czech, Francji, Malty, Portugalii, Słowacji, Szwecji i Włoch.

Te głosy nie wystarczą ani do wyboru własnego kandydata, ani nawet do zablokowania kandydata innych ugrupowań. Zgodnie z system większości kwalifikowanej, by wybrać daną osobę na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, potrzeba zgody co najmniej 16 państw (minimum 55 proc. państw członkowskich), które reprezentują co najmniej 65 proc. ludności. W przypadku ośmiu wyżej wymienionych państw, reprezentują one 33,92 proc. ludności.

Do zablokowania kandydatury chadeków brakuje im więc 2 pkt. proc. populacji. Wystarczyłoby im przekonać np. Grecję ze skrajnie lewicowym premierem Aleksisem Tsiprasem, by zdobyć te brakujące 2 pkt. proc.

Sprawa Hollande’a

Kolejnym problemem dla PES może być też termin głosowania. Prezydent Francji François Hollande kończy właśnie swoją kadencję. 23 kwietnia (lub 7 maja, w przypadku konieczności rozpisania drugiej tury) Francuzi wybiorą jego następcę. Obecnie sondaże dają małe szanse na zwycięstwo kandydatowi tamtejszej Partii Socjalistycznej.

>> Czytaj więcej o kwestii Hollande’a

Hollande był nawet wymieniany jako potencjalny następca Tuska, w związku z rezygnacją z walki o kolejną kadencję na stanowisku prezydenta Francji. Jednak doniesieniom tym zaprzeczają doradcy Hollande’a, a Staniszew także odmówił komentarza w tej sprawie.