Słowacka prezydencja łamała prawo?

Miroslav Lajčák, minister spraw zagranicznych// Źródło: Prezydencja Słowacji

Jeszcze przez ponad miesiąc Słowacja będzie sprawowała prezydencję w Radzie UE. Pojawiły się jednak informacje, że Słowacy naginają prawo, by finansować swoje przewodnictwo.

 

Od 1 lipca br. Słowacja sprawuje prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Oznacza to, że to jej ministrowie przewodniczą wszystkim unijnym spotkaniom, starając się znaleźć kompromis między interesami państw członkowskich. Bratysława ustala ponadto główne obszary skupienia prac w Radzie.

Oskarżycielka

Jednak Zuzana Hlávková, członkini zespołu ds. wydarzeń kulturalnych przy prezydencji w słowackim Ministerstwie Spraw Zagranicznych poinformowała, że Słowacja nagina prawo przy finansowaniu wydarzeń związanych z prezydencją. Jej informacje zainteresowały NGO Transparency International, które przeprowadziło własne śledztwo w tej sprawie.

Hlávková przy organizacji prezydencji pracowała od lipca 2015 r. do lutego 2016 r. Po tym okresie podała się do dymisji, po tym, jak jej pytania na temat legalności działań prezydencji nie spotkały się z reakcją przełożonych.

Matactwa przy przetargach i wydarzeniach

Według jej słów, potwierdzonych później przez Transparency International, MSZ korzystał z różnych zabiegów by uniknąć konieczności rozpisywania przetargów na różne aspekty prezydencji – np. zaprojektowanie logo – za pomocą sztucznego zaniżania ich szacunkowych kosztów. Odpowiednio niska wycena sprawiała, że projekty nie przekraczały progu wymuszającego rozpisywanie przetargu, a reszta kosztów była płacona oddzielnie, z ministerialnego budżetu. Miało tak być np. w przypadku wydarzenia prezentującego logo prezydencji, które według ministerstwa kosztowało 200 tys. euro, a w rzeczywistości – 300 tys.

Ponadto Hlávková zwróciła uwagę na presję na organizację wystawnych wydarzeń przed wyborami parlamentarnymi na Słowacji (marzec 2016 r.). Odgrywać w tym rolę miała Zuzana Ťapáková, zatrudniona w ministerstwie jako „doradca ds. medialnych”, która ma zabiegać o szefowanie RTVS (słowackie publiczne radio i telewizja) – decyzja w tej sprawie zostanie podjęta w przyszłym roku. To Ťapáková miała naciskać, by wydarzenia przed wyborami były bardziej spektakularne oraz by było ich jak najwięcej przed marcem.

Hlávková ze swoimi wątpliwościami wobec problemów przy prezydencji poszła do ministra, Miroslava Lajčáka. Miał on stwierdzić w rozmowie z nią, że „podziwia jej młodzieńczy idealizm, ale serce musi współgrać z rozsądkiem”. Miał też powiedzieć, że Ťapáková została „przysłana przez premiera, by jakoś wykorzystać jej wiedzę”.

Działania

Transparency International złożyło wniosek do MSZ o udostępnienie dokumentów związanych z tą sprawą. Dokumentów tych nie otrzymało, więc złożyło wnioski o przeprowadzenie śledztwa w Najwyższym Urzędzie Kontroli (odpowiednik polskiej Najwyższej Izby Kontroli), a także w organach zajmujących się kontrolą przetargów publicznych i zwalczaniem praktyk monopolowych.

MSZ obecnie oficjalnie zaprzecza wszelkim doniesieniom. Podkreśla, że procedury wszystkich zamówień publicznych przeprowadzono zgodnie z prawem, a Hlávková wypowiadała się o sprawach, o których nie wiedziała wszystkiego, a dodatkowo zabarwiła je „swoimi subiektywnymi wrażeniami”.

Ťapáková także odniosła się do słów Hlávkovej. Według doradczyni oskarżenia wobec niej są „zmyślone”, a ona sama zamierza pozwać Hlávkovą i dowieść swoich racji w sądzie.