Kolejna skarga KE na Polskę do TSUE. Minister Cieszyński: Stanowczo nie zgadzam się z zarzutami Komisji

skarga-komisja-europejska-tsue-trybunal-sprawiedliwosci-polska-uke-organ-regulacyjny-ds-telekomunikacji

Z zarzutami KE “stanowczo” nie zgadza się sekretarz stanu ds. cyfryzacji Janusz Cieszyński. [twitter]

Komisja Europejska podjęła decyzję o skierowaniu kolejnej sprawy przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości UE. Tym razem za „podważenie niezależności krajowego organu regulacyjnego ds. telekomunikacji”. Z zarzutami KE “stanowczo” nie zgadza się sekretarz stanu ds. cyfryzacji Janusz Cieszyński.

 

KE uznała, że doszło do naruszenia unijnego prawa, które zapewnia niezależność krajowego organu regulacyjnego ds. telekomunikacji, gdyż polski rząd odwołał prezesa UKE Marcina Cichego przed upływem kadencji. W połowie września zeszłego roku na jego miejsce, na wniosek premiera Mateusza Morawieckiego Sejm powołał Jacka Oko.

Za co Komisja Europejska krytykuje ostatnio polski rząd?

Co w ostatnich tygodniach KE miała do zarzucenia Polsce w sprawie naruszeń unijnego prawa?

KE: Organ taki jak UKE nie może być narażony na polityczne naciski 

„W trybie pilnym w maju 2020 r. Polska zmieniła niektóre przepisy polskiej ustawy Prawo telekomunikacyjne dotyczące powoływania i odwoływania prezesa polskiego krajowego organu regulacyjnego – Urzędu Komunikacji Elektronicznej”, przypomniała Komisja w komunikacie. Zwróciła też uwagę, że wkrótce na podstawie nowych przepisów “polski rząd przedwcześnie odwołał – ze skutkiem od maja 2020 r. – prezesa polskiego organu regulacyjnego, którego kadencja powinna była trwać do września 2021 r.”.

Prawo UE wymaga tymczasem, żeby warunki, które mogą prowadzić do wcześniejszego odwołania prezesa krajowego organu regulacyjnego, były określone jeszcze przed rozpoczęciem jego kadencji.

KE podkreśliła również, że „niezależność krajowego organu regulacyjnego jest kluczową zasadą unijnych ram prawnych dotyczących telekomunikacji. Celem tej zasady jest zagwarantowanie, by organ mógł podejmować obiektywne decyzje i działać bezstronnie zarówno w stosunku do przedsiębiorstw podlegających regulacji, jak i w obliczu nacisków politycznych”.

Wymiana opinii nie pomogła

Decyzja Komisji o skierowaniu do Trybunału Sprawiedliwości UE sprawy przeciwko Polsce została podjęta po nieefektywnej wymianie opinii między Brukselą i Warszawą. W lipcu zeszłego roku Komisja skierowała do Polski wezwanie do usunięcia uchybienia, a w lutym tego roku, po otrzymaniu odpowiedzi od władz polskich, przesłała uzasadnioną opinię. Polskie władze odpowiedziały również tym razem, ale – jak podkreśliła Komisja – ta wymiana opinii nie rozwiązała spornych kwestii.

Komisja uznała wyjaśnienia przedstawione przez Polskę za niezadowalające i niezgodne z wymogami Europejskiego kodeksu łączności elektronicznej i podjęła decyzję o skierowaniu sprawy do TSUE.

Cieszyński: Stanowczo nie zgadzam się z zarzutami KE

Minister Janusz Cieszyński, sekretarz stanu ds. Cyfryzacji w KPRM oświadczył, że “stanowczo” nie zgadza się z zarzutami Komisji Europejskiej, która “atakuje Polskę za działania, których celem była implementacja wytycznych zawartych w Europejskim Kodeksie Łączności Elektronicznej”. “Kwestia niezależności krajowego organu regulacyjnego jest traktowana przez nas bardzo poważnie, ponieważ niezależność Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej jest jednym z kluczowych elementów funkcjonowania rynku, na którym mamy dziś jedne z najniższych w Europie ceny usług”, zapewnił w rozmowie z PAP  Cieszyński.

Minister zwrócił przy tym uwagę, że “rządowy projekt ustawy Prawo komunikacji elektronicznej dodatkowo wspiera tę niezależność poprzez wprowadzenie stabilnego mechanizmu finansowania urzędu”. “Pragnę jednocześnie podkreślić, że instytucjonalna pozycja obecnego Prezesa UKE jest niepodważalna. Został wybrany w pełni legalnie, a podejmowane przez niego decyzje są i będą ważne”, oświadczył Cieszyński.

Koronawirus: Prawo do głosowania korespondencyjnego dla wszystkich?

Sejm skończył wczoraj prace nad ustawami „tarczy antykryzysowej” odrzucając bez dyskusji niemal wszystkie poprawki Senatu, m.in. tę w Kodeksie wyborczym. Prezydent już je podpisał. Klub PiS zgłosił projekt dający w tych wyborach prezydenckich prawo do głosowania korespondencyjnego wszystkim wyborcom. 

Prezes UKE musiał ustąpić na mocy jednej z tzw. ustaw COVID-owych

Na skrócenie kadencji poprzedniego prezesa UKE pozwoliły zapisy ustawy z 14 maja 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w zakresie działań osłonowych w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2, czyli tzw. tarczą antykryzysową 3.0. Zgodnie z art. 61 tej ustawy kadencja prezesa UKE przypadająca na lata 2016-2021 uległa skróceniu i skończyła się po upływie 14 dni od dnia wejścia w życie ustawy.

W ten sposób pięcioletnia kadencja powołanego we wrześniu 2016 roku na prezesa UKE Marcina Cichego, która powinna trwać do 2021 r., na mocy znowelizowanej ustawy zakończyła się już 31 maja zeszłego roku.

Tymczasem – jako  pierwszy Polak w historii tej organizacji – zdążył wcześniej zostać jednogłośnie wybrany na przewodniczącego Europejskiej Grupy Regulatorów ds. Usług Pocztowych ERGP (ciało doradcze KE) na rok 2021. Natomiast rok wcześniej wybrano go na przewodniczącego sieci regulatorów ds. łączności elektronicznej Partnerstwa Wschodniego w 2020 r. (ta sieć – EaPeReg – ma wspierać rozwój rynków komunikacji elektronicznej państw partnerskich dzięki ich wzmocnionej i długofalowej współpracy z UE).

Wybory kopertowe. NIK oskarża premiera i ministrów

Planowane na 10 maja zeszłego roku wybory, które ostatecznie się nie odbyły, kosztowały co najmniej 70 mln zł.

Wybory kopertowe przyczyną skrócenia kadencji poprzedniego prezesa UKE?

W ramach tarczy antykryzysowej 3.0 przyjęto też przepisy obligujące prezesa UKE do anulowania aukcji na częstotliwości do sieci 5G. Cichy wydał taką decyzję w drugiej połowie maja zeszłego roku, co później miało stanowić podstawowy zarzut przeciw niemu. Inną przyczyną skrócenia kadencji szefa UKE miały być kontrowersje wokół decyzji o przeprowadzeniu wyborów prezydenckich drogą pocztową (tzw. wybory kopertowe). Za Pocztę Polską, która została obarczona ich realizacją, odpowiadał ówcześnie właśnie Cichy.

Zmiana nastąpiła wtedy zresztą również na stanowisku prezesa Poczty Polskiej – Przemysława Sypniewskiego zastąpił wiceminister obrony narodowej Tomasz Zdzikot. Rząd uznał bowiem, że Sypniewski nie dałby sobie rady z tak skomplikowaną operacją, jaką są korespondencyjne wybory prezydenckie.

Ostatecznie do wyborów kopertowych nie doszło, ale w maju tego roku prezes NIK Marian Banaś złożył  do prokuratury zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstw przez zarządy Poczty Polskiej i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, premiera Morawieckiego, szefa KPRM Michała Dworczyka, ministra aktywów państwowych Jacka Sasina oraz ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego.

Zarzucił im organizowanie wyborów bez podstawy prawnej podkreślając, że jedyną uprawnioną do tego jednostką jest Państwowa Komisja Wyborcza. W tym miesiącu prokuratura odmówiła jednak wszczęcia postępowania, na co prezes NIK zapowiedział złożeniem zażalenia do sądu.