Rozłam w V4 w sprawie pracowników delegowanych

Szczyt RUE W Luksemburgu 23 października 2017

W poniedziałek na szczycie w Luksemburgu Rada Unii Europejskiej uzgodniła stanowisko w sprawie zmian w dyrektywie nt. pracowników delegowanych. Projektu nie poparły Litwa, Łotwa, Polska i Węgry. Z kolei Czechy i Słowacja poparły nowe zapisy, łamiąc tym samym stanowisko uzgodnione w ramach Grupy Wyszehradzkiej.

 

Decyzja ta jest postrzegana szeroko jako polityczne zwycięstwo Emmanuela Macrona, który zrealizował tym samym swoją wyborczą obietnicę. Francja należy do grupy krajów przyjmujących największą ilość pracowników delegowanych w UE.

Jednak to porozumienie jest też wyrazem poparcia dla nadrzędnej zasady Komisji Europejskiej – równego wynagrodzenia za tę samą pracę w tym samym miejscu pracy – o którą apelował przewodniczący Jean-Claude Juncker już w orędziu o stanie Unii z września 2015 r.

Prezydent Macron pomija Polskę

Mimo starań strony polskiej prezydent Francji Emmanuel Macron nie odwiedzi Polski w swojej podróży po Europie Środkowej, w czasie której ma przekonywać do nowych rozwiązań dotyczących zatrudniania pracowników delegowanych. Tę podróż francuski prezydent rozpoczyna już dziś (23 sierpnia).

Rozłam w Grupie Wyszehradzkiej?

Polska od dawna zapowiadała, że nie poprze nowych propozycji zmian w dyrektywie nt. pracowników delegowanych.

„Jestem zawiedziona, że Grupie Wyszehradzkiej nie udało się utrzymać spójności i że nie można było wypracować wspólnego stanowiska, które pokazałoby wspólnotę naszych działań” – komentowała w rozmowie z RMF FM minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska, która reprezentowała Polskę na szczycie.

Szydło: Nie zmienimy naszego stanowiska ws. pracowników delegowanych

Premier Beata Szydło zapowiedziała wczoraj (24 sierpnia), że Polska nie zmieni swego dotychczasowego stanowiska ws. pracowników delegowanych. W tej sprawie prezydent Francji Emmanuel Macron spotyka się obecnie z liderami państw Europy Środkowej. W swej podróży nie przewiduje jednak wizyty w Polsce.

Polskie firmy delegują do pracy w krajach UE 460 tys. (co stanowi prawie 25 proc. wszystkich pracowników delegowanych w UE).  Według rządu, wprowadzenie nowych przepisów w życie pogorszy pozycję polskich przedsiębiorców na rynku UE – m.in. firmy budowlane i transportowe z Polski przestaną być konkurencyjne wobec zachodnich przewoźników.

Jakie zmiany?

Najważniejszą zmianą jest wprowadzenie zasady równej płacy za tę samą pracę w tym samym miejscu. Oznacza to, że pracownik delegowany tymczasowo przez pracodawcę do pracy w innym kraju UE miałby zarabiać tyle co pracownik lokalny.

„Pracownicy powinni otrzymywać takie samo wynagrodzenie za tę samą pracę w tym samym miejscu. Cieszę się, że państwa członkowskie szeroko popierają tę zasadę. Takie podejście jest sprawiedliwe dla pracowników delegowanych, którzy zasługują na takie same warunki pracy. Jest też sprawiedliwe z punktu widzenia lokalnych pracowników i pracodawców, którzy nie chcą podcinania płac. Pokazuje, że w Europie potrafimy zebrać się razem, zasiąść przy jednym stole, przeprowadzić dyskusję i osiągnąć sprawiedliwe i zrównoważone porozumienie” – komentuje Marianne Thyssen Komisarz do spraw zatrudnienia, spraw społecznych, umiejętności i mobilności pracowników.

Projekt zmian przyjętych w poniedziałek przez RUE zakłada także ograniczenie czasu delegowania do 12 miesięcy (z możliwością wydłużenia o pół roku) oraz dostosowanie praw socjalnych według przepisów kraju docelowego.

Ograniczenie czasu delegowania do 12 miesięcy jest sukcesem Paryża, ponieważ pierwotnie Komisja proponowała 24 miesiące.

Polsce udało się wywalczyć czteroletni okres przejściowy po tym jak dyrektywa zostanie przegłosowana oraz utrzymanie kosztów wyżywienia i zakwaterowania pracowników delegowanych według prawa kraju delegującego pracownika.

Walka o kierowców TIR-ów

Kwestią nierozstrzygniętą na szczycie w Luksemburgu jest status kierowców ciężarówek.

Elżbieta Rafalska postulowała wyłączenie tej grupy z zasad delegowania. Polskie formy transportowe kontrolują blisko jedną czwartą europejskiego rynku. Istniały obawy, że nowe zapisy dyrektywy spowodują wzrost kosztów. Ostatecznie kwestia ta została przesunięta pod dyskusję w ramach tzw. „pakietu mobilności”, nad którym pracuje Komisja.

Następnym krokiem będzie dyskusja w Parlamencie Europejskim i głosowanie europosłów. Jeżeli nastąpi to w przyszłym roku, zmiany zaczną obowiązywać w 2022 r.