Kto będzie następnym przewodniczącym Parlamentu Europejskiego?

David Sassoli, PE, Parlament Europejski

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego David Sassoli / Copyright: © European Union 2021 - Source : EP, EP-112084A [Daïna Le Lardic]

Na początku przyszłego roku skończy się kadencja Davida Sassolego w roli szefa PE. Według umowy socjaldemokraci powinni przekazać władzę w Parlamencie chadekom, jednak oni sami kwestionują to porozumienie. Kto będzie rządził Europarlamentem przez kolejne dwa i pół roku? Przedstawiamy potencjalnych kandydatów.

 

 

Według przedwyborczej umowy i zgodnie z obowiązującym zwyczajem chadecy z Europejskiej Partii Ludowej podzielili się władzą w Europarlamencie z socjaldemokratami, co w praktyce oznacza, że przez pół kadencji funkcję przewodniczącego PE miał pełnić przedstawiciel Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów, a w drugiej eurodeputowany z Europejskiej Partii Ludowej.

Taki system w ostatnich kadencjach działał w PE dość skutecznie. Podobnie miało być i teraz. W pierwszej połowie kadencji PE mieli przewodzić socjaldemokraci, którzy na przewodniczącego instytucji mianowali Davida Sassolego z włoskiej Partii Demokratycznej. Od 2022 r. do końca kadencji władza miała natomiast powrócić w ręce chadeków.

Zapowiada się spór o funkcję szefa PE. David Sassoli chce wbrew umowie utrzymać władzę

Obecny przewodniczący PE chce wbrew międzypartyjnej umowie utrzymać stanowisko na drugą połowę kadencji, zaś przewodniczący EPL w Parlamencie Europejskim zamierza ubiegać się o szefowanie całej partii.

Socjaliści będą dążyć do utrzymania władzy w PE?

Od kilku tygodni w PE nieoficjalnie mówi się jednak, że Sassoli zamierza ubiegać się o pozostanie na stanowisku do 2024 r. Jak jednak podają źródła w Parlamencie, na które miesiąc temu powoływał się serwis Politico, socjaliści uważają, że umowa z 2019 r. z chadekami i liberałami była niesprawiedliwa.

Doniesienia o próbie socjaldemokratów przełamania obowiązującej dotychczas zasady „pół kadencji dla jednej, pół kadencji dla drugiej frakcji” doprowadziły do tego, że kwestia obsadzenia stanowiska przewodniczącego Parlamentu Europejskiego jest tym razem dość otwarta.

S&D już drugą kadencję z rzędu otrzymali bowiem oprócz funkcji szefa PE najmniej prestiżowe z kluczowych unijnych stanowisk, a mianowicie stanowisko wysokiego przedstawiciela UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, podczas gdy chadekom z EPL przypadło stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej, a liberałom z frakcji Odnowić Europę – szefa Rady Europejskiej. Socjaldemokraci są więc zdania, że w ramach rekompensaty za ten nierówny podział powinni przynajmniej sprawować władzę w Parlamencie przez całą kadencję PE, a nie przez jej połowę.

Socjaliści mają wątpliwości czy wspomniana umowa w ogóle jeszcze obowiązuje. Na początku podejrzewano bowiem, że na drugą połowę kadencji stery w PE przejmie Manfred Weber, obecny przewodniczący parlamentarnej frakcji Europejskiej Partii Ludowej, który w 2019 r. bezskutecznie ubiegał się o fotel szefa Komisji Europejskiej.

Teraz jednak Weber dał do zrozumienia, że nie jest zainteresowany funkcją przewodniczącego PE. Zamiast tego będzie dążył do objęcia po Donaldzie Tusku przewodnictwa w całej EPL, co oznaczałoby połączenie w jednym ręku stanowisk szefa partii i jej grupy w PE. W takiej sytuacji niektórzy z S&D uważają porozumienie za nieważne, argumentując, że oni umawiali się właśnie na Manfreda Webera, a nie kogokolwiek z chadeckiej frakcji, jako przyszłego szefa Parlamentu.

Kto zastąpi Donalda Tuska na czele europejskiej centroprawicy?

Europejska Partia Ludowa jest jedną z dwóch największych frakcji politycznych, która od lat nadaje ton europejskiej polityce.

David Maria Sassoli (S&D, Włochy)

Jak mówi się na brukselskich i strasburskich korytarzach, David Sassoli sfrustrowany jest tym, że przez ponad połowę jego dwuipółrocznych rządów Unia zmagała się z pandemią COVID-19 i jej konsekwencjami, co dla Parlamentu oznaczało między innymi konieczność wdrożenia skomplikowanych procedur funkcjonowania w warunkach epidemii (obejmujących m.in. przejście na tryb zdalny). Włoch miał przez to znacznie mniej możliwości, by wykazać się na swoim stanowisku.

Wskazuje się, że elementem zakulisowej kampanii Sassolego, mającej dać mu reelekcję, jest ogłoszone przez niego jeszcze przed wakacjami powołanie grupy roboczej, której celem – przynajmniej oficjalnie – jest opracowanie reform Parlamentu Europejskiego do wdrożenia po pandemii. Zdaniem niektórych ów organ w rzeczywistości jest platformą, która pomoże przekonać Parlament do reelekcji Sassolego.

Rzecznik przewodniczącego PE Roberto Cuillo odmawia komentarza na temat ambicji politycznych Davida Sassolego. Jeśli włoskiemu demokracie rzeczywiście zależy na utrzymaniu stanowiska, to nie będzie miał raczej problemu ze zdobyciem poparcia dla tego pomysłu wewnątrz własnej frakcji.

„Wiele osób zachęcało go, by ubiegał się (o reelekcję – red.)”, mówi jeden z socjalistycznych eurodeputowanych, cytowany przez Politico. „Wykonał wspaniałą pracę, zwłaszcza zapewniając sprawne funkcjonowanie Parlamentu w czasie pandemii koronawirusa”, dodaje anonimowy poseł.

Trudniej będzie ze zjednaniem sobie innych frakcji. Chadecy nie zgadzają się z interpretacją socjaldemokratów umowy sprzed dwóch lat. Ich zdaniem porozumienie przewidywało, że S&D wedle zwyczaju oddadzą stanowisko EPL jako frakcji, a nie konkretnie Manfredowi Weberowi.

Mieszane uczucia co do pozostania Sassolego na stanowisku mają także liberałowie. Jeden z europosłów frakcji Odnowić Europę uważa na przykład, że Włoch „niedostatecznie bronił” radykalnego stanowiska Parlamentu Europejskiego w kwestii uzależnienia wypłaty unijnych środków od przestrzegania przez państwa członkowskie zasad praworządności.

Europosłowie przygotowali pakiet zmian w funkcjonowaniu PE. Proponują możliwość wyrażenia wotum nieufności dla komisarzy

Eurodeputowani chcą m.in. dłuższych debat na kontrowersyjne tematy i możliwości wyrażenia wotum nieufności dla poszczególnych komisarzy.

Roberta Metsola Tedesco Triccas (EPL, Malta)

Maltańska europosłanka Roberta Metsola nie deklarowała wprawdzie oficjalnie swoich chęci objęcia funkcji szefa PE, ale w wywiadzie dla „Times of Malta” nie wykluczyła kandydowania. 42-letnia absolwentka Kolegium Europejskiego jest z wykształcenia prawniczką. W przeszłości była m.in. specjalistą ds. prawnych w stałym przedstawicielstwie Malty przy UE i doradcą prawnym Catherine Aston, byłej wysokiej przedstawiciel UE.

Mandat eurodeputowanej otrzymała po raz pierwszy w 2013 r. w wyniku wyborów uzupełniających, zastępując Simona Busuttila. Była jedną z pierwszych kobiet z Malty w Parlamencie Europejskim. W PE specjalizuje się głównie w kwestiach związanych w migracją.

Potencjalna kandydatura Metsoli na szefową Europarlamentu wydaje się akceptowalna dla większości frakcji. Wpisywałaby się również w unijny trend wybierania na kluczowe stanowiska kobiet jako wyraz dążenia do równości płci w polityce. Podczas gdy kobiety stoją obecnie na czele KE i Europejskiego Banku Centralnego, a dyplomacji UE przewodziły w latach 2009-2019, to PE nie miał przewodniczącego płci żeńskiej od 2002 r., gdy z tego stanowiska ustąpiła Nicole Fontaine.

O swojej gotowości do poparcia Roberty Metsoli na stanowisko przewodniczącej PE nieoficjalnie mówią liberałowie. W ostatnim czasie Maltanka spotkała się z szefem frakcji Odnowić Europę Dacianem Cioloșem. Niektórzy europosłowie (także z EPL) uważają jednak, że przewodniczący z Malty byłby ujmą dla PE, a funkcję tę powinien sprawować ktoś z dużych państw (np. Niemiec czy Francji) lub małych, ale założycielskich państw UE (np. Holandii).

PE wzywa Unię Europejską do przeciwstawienia się agresywnej polityce Rosji

Europosłowie w przyjętej rezolucji podkreślili jednak, że należy dokonywać rozróżnienia między rosyjskim państwem a rosyjskim społeczeństwem.

Esther de Lange (EPL, Holandia)

Skoro mowa o kobietach i Holandii, to potencjalną kandydatką do stanowiska szefa PE jest także 46-letnia europosłanka współrządzącego w Niderlandach Apelu Chrześcijańsko-Demokratycznego (CDA) Esther de Lange. Zasiada ona w Parlamencie Europejskim od 2007 r., co czyni ją jedną z najstarszych stażem osób rozpatrywanych w kontekście przewodniczenia tej instytucji.

De Lange zajmuje się w PE przede wszystkim kwestiami związanymi z klimatem. Obecnie działa w parlamentarnej Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności (ENVI). Jest też jedną z wiceprzewodniczących chadeckiej frakcji w Parlamencie.

Jako samotna matka walczyła także w PE o większe prawa dla europosłanek w ciąży lub wychowujących małe dzieci. Kiedyś w geście protestu przeciwko parlamentarnemu prawu, nie przewidującemu urlopu macierzyńskiego ani specjalnych procedur dla kobiet nieobecnych w PE w związku z zaawansowaną ciążą czy narodzinami dziecka, przyniosła swojego małego syna Lucasa do ówczesnego szefa PE Jerzego Buzka, aby usprawiedliwić swoją nieobecność na posiedzeniu.

Holenderka raczej nie będzie miała problemu ze zdobyciem poparcia we własnej frakcji. Jak mówi jeden z członków EPL, de Lange cieszy się w partii dużym zaufaniem, choć przyznaje, że z punktu widzenia uzyskania aprobaty innych frakcji bezpieczniejsza byłaby zapewne kandydatura Metsoli. Esther de Lange mogą nie poprzeć socjaldemokraci, spośród których wielu krytykuje ją za charakterystyczne dla państw „bogatej Północy” podejście prooszczędnościowe.

Holandia: Pół roku po wyborach wreszcie powstanie nowy rząd?

Wszystko wskazuje na to, że wbrew wcześniejszym  spekulacjom dotychczasowa koalicja zostanie utrzymana.

Esteban González Pons (EPL, Hiszpania)

Wywodzący się z hiszpańskiej Partii Ludowej (PP) były hiszpański senator z Walencji Esteban González Pons przez długi czas był drugą najważniejszą osobą w parlamentarnej frakcji EPL po Weberze. Mandat PE uzyskał w 2014 r., a więc najpóźniej z czworga wymienianych tutaj kandydatów.

57-letni europoseł jest znany ze swojego talentu krasomówczego. Jego wystąpienie o tym, że decyzja o brexicie była błędem Wielkiej Brytanii, według wyliczeń Politico ma w serwisie YouTube łącznie ponad 32 tys. wyświetleń. Jak na razie Hiszpan daje jednak do zrozumienia, że nie zamierza ubiegać się o przewodzenie PE. W rozmowie z hiszpańskimi mediami stwierdził on, że EPL powinien szukać „kandydata konsensusu” i zasugerował, że nie jest to on. Niektórzy w partii zaprzeczają jednak, by jednoznacznie wykluczył on swoją kandydaturę.

Gdyby González Pons zdecydował się jednak kandydować, przeszkodą na drodze do objęcia przez niego funkcji szefa Parlamentu byłby zapewne brak poparcia ze strony socjaldemokratów. Jego rodaczka, przewodnicząca S&D Iratxe García Pérez zadeklarowała już, że frakcja nie zaakceptuje żadnego kandydata z hiszpańskiej Partii Ludowej. Jej zdaniem ugrupowanie to jak na razie nie wykazuje się „lojalnością i gotowością do współpracy” w UE.