UE: Bez przełomu w sprawie mechanizmu praworządności. Jakie są najważniejsze punkty sporne?

Niemiecki minister ds. europejskich Michael Roth i przewodniczący PE David Sassoli

Niemiecki minister ds. europejskich Michael Roth i przewodniczący Parlamentu Europejskiego David Sassoli [Twitter, Michael Roth MdB, @MiRo_SPD]

Pierwsza runda negocjacji między przedstawicielami Parlamentu Europejskiego a Radą Unii Europejskiej w sprawie mechanizmu kontroli przestrzegania praworządności przez państwa członkowskie nie przyniosła porozumienia. Jak dotąd strony pozostały przy swoich stanowiskach.

 

Jak donoszą dziennikarze, między Parlamentem a Radą i poszczególnymi jej członkami wciąż jest dużo punktów spornych. W wielu aspektach nie udało się w poniedziałek (12 października) osiągnąć porozumienia.

Zdaniem Rady UE jedynym pozytywnym skutkiem wielogodzinnych negocjacji jest większa świadomość spraw, w których poszczególne państwa i Parlament wciąż się nie zgadzają. „Strony są bardziej świadome różnicy pozycji”, brzmi oficjalne stanowisko Rady.

„Znaleźliśmy zbieżność w niektórych tematach, ale stanowiska Rady i Parlamentu nadal są od siebie bardzo odległe”, stwierdzili natomiast negocjatorzy ze strony PE, eurodeputowani Fin Petri Sarvamaa z EPL i reprezentująca socjalistów i demokratów Hiszpanka Eider Gardiazabal Rubial, cytowani przez RMF FM.

"Wartości nie są na sprzedaż". PE nie odpuści w sprawie praworządności?

Parlament Europejski ostrzega, że nie przyjmie projektu Wieloletnich Ram Finansowych, jeśli nie będzie on zakładał mechanizmu powiązania z praworządnością.

Kością niezgody sposób głosowania

Najważniejszą kwestią sporną, według ustaleń medialnych, pozostaje sposób głosowania nad tym, czy wypłata funduszy dla danego państwa, podejrzewanego o łamanie zasad praworządności.

Parlament opowiada się za głosowaniem odwróconą większością głosów, co w praktyce uniemożliwiłoby danemu państwu uniknięcie konsekwencji, gdyby tylko Komisja Europejska o takie wniosła.

Eurodeputowani argumentują, że jedynym celem PE jest wypracowanie skutecznego systemu, który nie byłby tak łatwy do zablokowania, jak procedura Artykułu 7. TUE. „Niezależnie od tego, jakie porozumienie zostanie osiągnięte, liczy się tylko to, by mechanizm był możliwy do zastosowania, skuteczny i wydajny”, stwierdził Sarvamaa w rozmowie z portalem Politico.

Przewodniczący czterech największych frakcji w PE – chadeków, socjalistów, liberałów i zielonych – już wcześniej zapowiedzieli, że Parlament nie odpuści swoich warunków w kwestii mechanizmu praworządności.

Z kolei Berlin, sprawujący obecnie rotacyjną prezydencję w Radzie UE, proponuje wprowadzenie głosowania zwykłą większością głosów. Dla Niemców głównym celem jest jak najszybsze wypracowanie konsensusu – tak, by nie blokować wypłaty środków z unijnego Funduszu Odbudowy.

Rozmowy będą kontynuowane. Europoseł Zielonych Daniel Freund przekazał dziennikarzom, że Rada UE i przedstawiciele Parlamentu umówili się już na pięć kolejnych spotkań.

Praworządność: Jakie są konkretne zarzuty Komisji Europejskiej wobec Polski?

W środę (30 września) Komisja Europejska opublikowała pierwszy w historii całościowy raport dotyczący przestrzegania rządów prawa przez państwa członkowskie UE.

Debata w Radzie ds. Ogólnych. Węgrzy chcą upublicznienia

Dzisiaj (13 października) kwestia mechanizmu praworządności będzie omawiana przez ministrów ds. europejskich w ramach posiedzenia Rady UE ds. Ogólnych.

Budapeszt twierdzi, że nie ma nic do ukrycia i na dowód tego domaga się upublicznienia obrad. „Treść rozmów Rady ds. Ogólnych na temat praworządności powinna zostać podana do publicznej wiadomości, tak, by obywatele mogli śledzić je na żywo”, napisała na Facebooku węgierska minister sprawiedliwości Judit Varga.

Węgry wysunęły już ten sam postulat podczas piątkowego spotkania ambasadorów. Nie zdołali jednak uzyskać wystarczającego poparcia wśród pozostałych państw członkowskich dla jego realizacji.

Zdaniem Węgrów postulat przepadł, ponieważ przedstawiciele niemieckiej prezydencji źle zadali pytanie. Nie zapytali, czy ktoś ma coś przeciwko upublicznieniu obrad, ale kto popiera propozycję Budapesztu. Węgry uważają, że w przypadku tego pierwszego pytania byłaby szansa na zebranie koniecznej większości.

Niektórzy unijni dyplomaci sprzeciwiają się jednak takiemu stawianiu sprawy. „Jakkolwiek zostało zadane pytanie, na sali nie było większości (popierającej węgierską propozycję – red.). Tak czy inaczej Węgrzy przegraliby głosowanie. Jeśli chce się większości, trzeba ją zbudować”, stwierdził jeden z nich.

W jego opinii podobne praktyki świadczą o tym, Budapeszt chce odwrócić role i „zamiast czarnego charakteru stać się ofiarą” unijnych działań w kwestii monitorowania praworządności.