„Presja polityczna” vs. „wypełnianie obowiązków”. Jak daleko posunie się KE w sporze z Polską i Węgrami?

polska-wegry-morawiecki-orban-fundusz-odbudowy-krajowy-plan-kpo-fundusze-unijne-komisja-europejska-praworzadnosc-kaczynski-lgbt-izba

Zdaniem krytyków Komisja Europejska próbuje wywierać presję na rządach w Warszawie i Budapeszcie, wstrzymując się z akceptacją ich KPO. [Canva / flickr @eu2016nl CC BY 2.0 / https://www.flickr.com/photos/premierrp/42104421401/ / Opracowanie własne EURACTIV.pl Paulina Borowska]

Procedura zatwierdzania Krajowych Planów Odbudowy Polski i Węgier wzmaga dyskusje na temat tego, czy instytucje unijne próbują rozszerzać przyznane im kompetencje. Według krytyków UE przekształca się w superpaństwo. Inni zaś twierdzą, że wspólnotowe organy jedynie wypełniają swoje obowiązki.

 

 

Aby otrzymać wypłatę środków z Funduszu Odbudowy po pandemii koronawirusa, państwa członkowskie UE musiały najpierw przesłać do Brukseli swoje Krajowe Plany Odbudowy, w celu uzyskania akceptacji przez Komisję Europejską oraz Radę Unii Europejskiej dla planowanych inwestycji. 

Komisja zatwierdziła już kilkanaście KPO, ale na swoją kolej czekają nadal plany m.in. Polski i Węgier. Według krytyków unijna egzekutywa opóźnia podjęcie tej decyzji ze względu na spory, jakie oba państwa toczą z instytucjami UE i w ten sposób próbuje wywierać presję na rządy w Warszawie i Budapeszcie.

Pierwsze wypłaty z Funduszu Odbudowy dla trzech państw. Polski KPO nadal czeka na akceptację Brukseli

Opóźnianie podjęcia decyzji przez KE oznacza, że pierwszych wypłat z Funduszu Odbudowy Polska może oczekiwać najwcześniej jesienią. 

„Polityka zachęcania”

Polski rząd wraz z Trybunałem Konstytucyjnym podważają nadrzędność prawa wspólnotowego nad prawem krajowym i w związku z tym pojawiają się opinie, że zwlekanie z akceptacją polskiego KPO wynika z zamiaru „zmobilizowania” Warszawy do dostosowania się do orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE. 

TSUE orzekł w lipcu, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce jest niezgodny z prawem UE i zobowiązał Polskę do zawieszenia stosowania przepisów dot. uprawnień Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym. Polski TK orzekł jednak, że przepisy unijnych traktatów, na podstawie których TSUE nakazuje Polsce zastosowanie takich środków tymczasowych, są niezgodne z polską konstytucją.

„Gazeta Wyborcza”, powołując się na swoje źródła informowała, że projekt polskiego KPO był „zasadniczo wynegocjowany i gotowy do zatwierdzenia” już w połowie lipca, ale decyzja TK spowodowała wstrzymanie podjęcia decyzji w tej sprawie.

Również w przypadku Węgier Komisja wstrzymuje się z decyzją, co z kolei wiąże się – oprócz wątpliwości dotyczących rządów prawa i korupcji – z krytykowaną na szeroką skalę w UE ustawą o ochronie dzieci, często określaną mianem „anty-LGBT”. Według Komisji Europejskiej prawo to narusza zasadę równego traktowania, zawartą w traktatach.

Jak podkreśla prof. Robert Grzeszczak z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert Team Europe „polityka zachęcania do dostosowania się do unijnych reguł m.in. poprzez niezatwierdzanie planów odbudowy pokazuje, że w niektórych państwach dzieje się coś złego, a w efekcie Komisja uruchamia tzw. mechanizm marchewki i kija (coś za coś) – dobrze znany i stosowany w polityce od stuleci”. 

Rozmówca EURACTIV.pl zaznacza, że źródłem kompetencji, jakie posiadają instytucje unijne jest wola państw członkowskich i „w związku z tym, że te kompetencje zostały przekazane, Komisja ma prawo je wykonywać i zachęcać, a nawet wymuszać za pomocą dostępnych instrumentów na państwach dostosowanie się do nich”. Ekspert wskazuje jednocześnie, że „Komisja nie chce, aby te fundusze służyły rozgrywkom politycznym, a były wydawane w sensowny sposób”.

Również dr Małgorzata Bonikowska, prezes Centrum Stosunków Międzynarodowych zaznacza, że „instytucje unijne, na podstawie kompetencji przyznanych im przez państwa członkowskie, wykonują swoje obowiązki”, a „obowiązkiem Komisji Europejskiej w kontekście Funduszu Odbudowy jest nadzór nad przygotowywaniem przez państwa członkowskie planów odbudowy”.

Według ekspertki Unia Europejska jako organizacja państw, dysponuje wspólnymi pieniędzmi i ma kompetencje do zarządzania nimi. „KPO to plany, które mają uruchomić środki z jednej z wspólnych kopert, w związku z tym instytucje unijne mają kompetencje, aby się na temat tych planów wypowiadać”, mówi. 

Pierwsza prezes SN częściowo zamroziła Izbę Dyscyplinarną. To reakcja na orzeczenia TSUE

Są one odpowiedzią na orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 15 lipca 2021.

Rozgrywka polityczna czy wypełnianie kompetencji?

Dziennik „Wall Street Journal” pisze, że wstrzymywanie wypłat unijnych pieniędzy dla Polski i Węgier to jak dotąd najbardziej „agresywne” posunięcia unijnej egzekutywy.

„Według Brukseli działania Polski, zmierzające do zignorowania decyzji TSUE oraz kwestionowania prawa unijnego mogą przyczynić się do podważenia zasad obowiązujących w całej Unii (…)”, napisano. WSJ stwierdza też, że w obliczu rosnących nacisków ze strony największych płatników UE – Holandii, Francji i Niemiec – Bruksela musi „wyznaczyć pewne czerwone linie”, pomimo pogłębiających się podziałów między Europą Zachodnią i Wschodnią. 

Prof. Tomasz Grzegorz Grosse z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego wskazuje, że problemem przy zatwierdzaniu KPO Polski i Węgier nie jest treść tych programów, ale „chodzi o pewną rozgrywkę polityczną, która się obecnie toczy”.

Według rozmówcy EURACTIV.pl sprawa sporu o prymat prawa UE nad krajowym w przypadku Polski oraz kwestia węgierskiej ustawy o ochronie dzieci „są tylko luźno powiązane z KPO, bo w sensie proceduralnym i formalnym nie mają związku”.

„Jeżeli Komisja ma zastrzeżenia co do obu spraw i uznaje, że łamane jest prawo europejskie, to posiada instrumenty prawne żeby bezpośrednio na te problemy odpowiadać. Tak też zrobiła, uruchamiając procedury wyjaśniające w stosunku do Polski i Węgier”, mówi. Ale według eksperta „KE wykorzystuje proces zatwierdzania planów odbudowy po to, aby wzmóc presję polityczną na obu państwach”, co „jest nadużyciem” ze strony Komisji.

Przeciwnego zdania jest dr Bonikowska, która podkreśla, że Polska złożyła swój plan późno (na początku maja) prosząc jednocześnie o wydłużenie czasu na jego dopracowanie. Brakowało m.in. szczegółów związanych z wdrażaniem KPO, np. określenia składu i sposobu powoływania komitetów monitorujących. Według ekspertki „postepowanie wokół KPO przebiega zgodnie z procedurą”, a Komisja „nie nadużywa swoich kompetencji”. 

Rozmówczyni EURACTIV.pl podkreśla, że w przypadku krajowych planów odbudowy Komisja daje wytyczne, sprawdza i weryfikuje zapisy w nich zawarte, zgłasza zastrzeżenia i prosi o wprowadzenie poprawek, nie może ich jednak sama wprowadzać ani ich nie zatwierdza. Ostateczna decyzja jest bowiem podejmowana przez Radę Unii Europejskiej czyli państwa członkowskie. „Komisja współpracuje z rządem każdego kraju w celu wypracowania takiego planu, pod którym będzie mogła złożyć pozytywną rekomendację do Rady”, zaznacza ekspertka. 

Dr Bonikowska podkreśla też, że procedura zatwierdzania polskiego KPO „zbiegła się w czasie z kontrowersjami wokół polskiego wymiaru sprawiedliwości. Tym bardziej więc Komisja nie ma powodu, aby przyspieszać jakiekolwiek działania”.

Europejska prawica o przyszłości: „Nie chcemy rewolucji”, które stworzą z UE superpaństwo

Co zawiera podpisany przez szesnaście ugrupowań dokument, który może stać się podstawą programową pod nowy europejski sojusz?

UE staje się „superpaństwem”?

Dziennik „Financial Times” pisze, że „coraz twardsze stanowisko UE jest zrozumiałe, ale można je krytykować”. „UE jest winna podwójnych standardów, ponieważ kraje z brakami w zakresie praworządności, w tym te w Europie Zachodniej, nigdy nie były poddawane takiej presji jak Węgry i Polska”, ale z drugiej strony „nadużycia rządów w Budapeszcie i Warszawie są dużo bardziej poważne”.

Ale przypadki Polski i Węgier nie są odosobnione, bo np. wobec Niemiec Komisja Europejska również wszczęła w czerwcu br. postępowanie o naruszenie prawa unijnego, w związku z podważeniem prymatu prawa UE nad krajowym przez niemiecki Trybunał Konstytucyjny.

Orzeczenie niemieckiego TK, który w maju ubiegłego roku uznał, że Europejski Bank Centralny przekroczył swoje kompetencje, skupując od 2015 r. obligacje krajów strefy euro, spotkało się z zadowoleniem Polski, ponieważ – według rządu w Warszawie – wyrok dowiódł wyższości prawa krajowego nad unijnym. Jednocześnie TK podważył wcześniejsze orzeczenie TSUE w tej sprawie.

Jednak grupa niemieckich konstytucjonalistów skrytykowała Komisję za rozpoczęcie procedury, wskazując, że „rząd federalny musi odrzucić postępowanie i tym samym bronić europejskiej wspólnoty państw”. Według prawników krajowe trybunały konstytucyjne nie powinny rezygnować z wydawania orzeczeń w takich przypadkach, jak niemiecki TK, bo „w przeciwnym razie organy Unii mogłyby odebrać państwom członkowskim suwerenne prawa wbrew ich woli”.

Podobne podejście zaprezentowało kilkanaście prawicowych partii europejskich, które w lipcu podpisały wspólną deklarację, jako podstawę do stworzenia nowego sojuszu w Parlamencie Europejskim. Ugrupowania te sprzeciwiają się budowaniu – jak wskazano – „superpaństwa” z Unii, która ich zdaniem staje się „narzędziem radykalnych sił, które chciałyby dokonywać kulturowej i religijnej przemiany Europy (…)”.

W dokumencie stwierdzono, że „moralistyczna nadaktywność” unijnych instytucji w ostatnich latach spowodowała „niebezpieczną tendencję do narzucania ideologicznego monopolu” przez unijny mainstream.

Prof. Grosse uważa, że obecnie „mamy wyraźną tendencję do kształtowania się superpaństwa”. Według eksperta „następuje wzrost kompetencji instytucji unijnych i wymuszania realizacji wspólnych celów”.

Rozmówca EURACTIV.pl twierdzi, że „centralizacja jest widoczna w wielu obszarach polityk europejskich i została ona wzmocniona przez kolejne kryzysy. Istniało bowiem przekonanie, że jeżeli zwiększymy uprawnienia instytucji UE to tym samym łatwiej ten kryzys pokonamy”. „Nie zawsze się to sprawdzało”, mówi.

Według prof. Grosse obecny kryzys wartości czy też praworządności także próbuje się rozwiązywać poprzez centralizację, czyli silniej kontrolując przestrzeganie tych wartości i stosując groźby sankcji. „Nie rozwiąże to kryzysu a spowoduje raczej tendencje dezintegracyjne. Jak pokazuje doświadczenie, centralizacja rzadko kiedy jest skutecznym sposobem rozwiązywania problemów w UE, za to niemal zawsze przynosi nowe napięcia między państwami członkowskimi”, zaznacza.

Natomiast według dr Bonikowskiej nie można stwierdzić, że Unia Europejska się nadmiernie centralizuje. „W zakresie, w którym państwa przyznały kompetencje wyłączne UE, instytucje unijne mają obowiązek koordynować funkcjonowanie wspólnych polityk (m.in. handlowej czy celnej) a w przypadku kompetencji dzielonych z państwami – wypełniać swoją część uprawnień”, zaznacza.

„Unia nie przekształca się w superpaństwo”, twierdzi prof. Grzeszczak. „Przy takiej skali działań i operacji prawnych czy ekonomicznych zdarzają się i będą się zdarzały sytuacje, w których poszczególne kompetencje są dyskusyjne, ale są to tylko wyjątkowe sytuacje”, zaznacza i podkreśla, że „źródłem integracji są państwa i granicą również są państwa”. 

Ekspert przypomina, że „jeżeli państwo członkowskie uważa, że któraś instytucja UE wykracza poza swoje kompetencje, to może złożyć skargę do unijnego Trybunału Sprawiedliwości”, ponieważ „każdy akt jest zaskarżalny przez państwo przed Trybunałem”.