PiS przejdzie do Europejskiej Partii Ludowej?

Kwatera główna PiS, źródło Gazeta Wyborcza

Kwatera główna PiS, źródło Gazeta Wyborcza [Sławomir Kamiński]

Politycy Prawa i Sprawiedliwości zabiegają o to, by po wyborach do europarlamentu wejść do frakcji Europejskiej Partii Ludowej – tej samej, w której jest PO i Fidesz Viktora Orbána.

 

– Ostatnio nie ma spotkania członków polskiego rządu z politykami europejskiej chadecji, na którym Polacy nie poruszaliby tematu wejścia do Europejskiej Partii Ludowej (EPL). Zapewniają, że PiS w strukturach tej frakcji będzie się zachowywał odpowiedzialnie, że ją wzmocni i że Warszawa pomoże w przepchnięciu nowego przyszłorocznego budżetu – powiedział „Wyborczej” jeden z europejskich dyplomatów. Ta informacja została potwierdzona w partii i innych źródłach dyplomatycznych.

EPP o Brexicie, migrantach i planach na przyszłość

Do Brukseli przyjechali dziś (15 grudnia) członkowie Europejskiej Partii Ludowej. Politycy dyskutowali o bieżących problemach Unii Europejskiej, m. in. relacjach z Turcją, Brexicie i kryzysie migracyjnym.

 

Dziś (15 grudnia) w Brukseli odbywa się szczyt Europejskiej Partii Ludowej. Prócz ustalenia pozycji partii …

EPL najsilniejszą frakcją w Parlamencie Europejskim

Europejska Partia Ludowa licząca 219 deputowanych to obecnie najsilniejsza grupa polityczna w Parlamencie Europejskim. Należą do niej m.in. PO i PSL, ale także coraz głośniej krytykowany w Europie za łamanie demokracji na Węgrzech Fidesz premiera Viktora Orbána. To właśnie węgierscy politycy tej partii intensywnie wspierają plany bratniego PiS chcącego do tej grupy dołączyć. – W kupie siła. Razem mielibyśmy większe wpływy. W ogóle członkostwo w EPL dałoby nam możliwość działania w większej grupie – powiedział jeden z polityków PiS.

PiS znalazł się w sytuacji przymusowej, bo w wyniku brexitu z Parlamentu Europejskiego znikną brytyjscy deputowani, a wśród nich torysi, którzy razem z PiS są filarami klubu Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Bez torysów frakcja, by utrzymać znaczenie, będzie musiała ściągać do siebie populistów lub skrajną prawicę. Wchodząc do EPL, PiS ratowałby się ucieczką do przodu. A jednocześnie dostałby się pod parasol ochronny, z którego od lat korzysta Orbán. Mimo coraz ostrzejszej krytyki, także wewnątrz EPL, frakcja ciągle stoi za nim murem.

Pomysł wejścia PiS do Europejskiej Partii Ludowej nie jest nowy. Niektórzy europosłowie PiS, w tym Ryszard Czarnecki, taką możliwość sondowali już w 2014 r. Nie było jednak wówczas pewności, czy działają z upoważnienia prezesa Jarosława Kaczyńskiego. PO jasno zakomunikowała sprzeciw: – Jeśli chcą do EPL, to nie jako partia, lecz tylko pojedynczo i z rękami na głowie – tłumaczył wówczas przedstawiciel rządu Donalda Tuska. W 2016 r., czyli już po przejęciu władzy w Polsce, pomysł wrócił. Według informacji grunt badał m.in. Witold Waszczykowski, ówczesny szef polskiej dyplomacji.

Parlament Europejski przyjął rezolucję dotyczącą Polski

Europosłowie uchwalili dziś (1 marca) rezolucję, w której wyrazili poparcie dla działań Komisji Europejskiej wobec Polski. KE w grudniu rozpoczęła bowiem pierwszy etap procedury uruchomienia art. 7. unijnego traktatu. Chodzi o możliwość naruszenia unijnej praworządności w związku z przeforsowanymi przez …

Platforma Obywatelska przeciw

Jedno się nie zmieniło. Platforma wciąż jest przeciw. – Koledzy z PO już parę tygodni temu wysyłali jednoznaczne sygnały, że gdyby komuś przyszło do głowy przyjęcie PiS, to wyjdą z EPL – mówi nam jeden z zachodnich europosłów. Manfred Weber, szef frakcji, uspokajał ich, mówiąc, że przyjęcia PiS nie ma w agendzie.

Partia Kaczyńskiego ma w ręku ważny argument: w przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego EPL może stracić posłów, a dodatkowo ludzi może im podebrać francuski prezydent Emmanuel Macron, który wedle nieoficjalnych informacji krążących po Brukseli poważnie rozważa stworzenie tuż po eurowyborach odrębnego klubu. W takiej sytuacji wejście PiS wzmocniłoby frakcję.

– Na razie ciągle się sondujemy. Na korytarzach czasami słyszymy uwagi od kolegów z EPL, że może jednak powinniśmy połączyć siły – wspomniał polityk PiS.

KE nie zamierza wycofywać się z procedury art. 7 wobec Polski

Szef KE Jean-Claude Juncker uznał wczoraj (16 maja) w Brukseli, że postęp Polski ws. praworządności jest „niewystarczający” do osiągnięcia porozumienia, a wiceszef KE Frans Timmermans oświadczył, że Komisja przedstawiła jasno swoje rekomendacje i teraz oczekuje od polskich władz ich realizacji.

Warunkiem przejścia kwestia praworządności w Polsce

Warunkiem EPL, by rozmawiać o tym poważnie, jest zakończenie trwającego od dwóch lat sporu Polski z Komisją Europejską o praworządność. W grudniu zeszłego roku Komisja uruchomiła w tej sprawie postępowanie w ramach artykułu 7 traktatu UE, co teoretycznie może doprowadzić do nałożenia na Polskę sankcji. Z kolei politycy PiS zaczęli naciskać na Brukselę, by z postępowania zrezygnowała, mimo że rząd nie wycofał się z krytykowanych przez komisję zapisów tzw. reformy sądownictwa. Współpracownicy premiera Mateusza Morawieckiego przekonują, że upór Komisji wzmacnia radykałów w Zjednoczonej Prawicy, takich jak minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

 

Artykuł opublikowany w ramach partnerstwa EURACTIV.pl z Gazetą Wyborczą.