PE wybrał wiceprzewodniczących. Wśród nich jest Ewa Kopacz

Była premier Polski, a obecnie wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego Ewa Kopacz, źródło: Flickr/Kancelaria Premiera, fot. Maciej Śmiarowski/KPRM (CC BY-NC-ND 2.0)

Parlament Europejski wybrał już całe swoje prezydium. Po tym jak na przewodniczącego wybrano Włocha Davida Sassolego, europosłowie wyłonili również 14 jego zastępców. Wśród nich znalazła się Polska Ewa Kopacz z PO. Przepadł natomiast reprezentujący PiS Zdzisław Krasnodębski.

 

W sumie o 14 stanowisk wiceprzewodniczących PE ubiegało się 17 kandydatów. Każdy z nich, aby zarejestrować swoją kandydaturę potrzebował podpisów 38 innych europosłów.

Kopacz z 6. wynikiem w głosowaniu

W pierwszej turze głosowania każdy europoseł mógł wskazać dowolną liczbę kandydatów. Aby zostać wiceszefem PE, należało uzbierać przynajmniej 331 głosów, a więc więcej niż połowę ważnych głosów. Tych było bowiem 661 na 702 oddane głosy.

Minimalne wymagane poparcie udało się w I turze głosowania uzyskać 11 kandydatom, w tym reprezentującej Platformę Obywatelską byłej premier Ewie Kopacz (Europejska Partia Ludowa), którą poparło 461 europosłów. Był to szósty wynik wśród wszystkich 17 kandydatów.

Najwięcej głosów zebrała Irlandka Mairead McGuinness, która jest weteranką prac PE, w europoselskich ławach zasiada nieprzerwanie od 2004 r., zaś od 2014 jest wiceprzewodniczącą PE. Ewa Kopacz to zaś debiutantka nie tylko w prezydium PE, ale w ogóle w Europarlamencie, w którym zasiadła po raz pierwszy. McGuinness, dzięki znakomitemu wynikowi w wyborach członków prezydium PE, znów będzie nosić miano Pierwszej Wiceprzewodniczącej, które posiada już od 2017 r.

„Chciałabym przede wszystkim podziękować moim kolegom z delegacji polskiej, ale chciałabym też podziękować moim kolegom z naszej grupy politycznej, EPL, podziękować za wsparcie i za zaufanie, którym mnie obdarzyli. W końcu jestem tu początkująca, jestem pierwszą kadencję” – mówiła po wybraniu jej do prezydium PE Kopacz.

David Sassoli nowym przewodniczącym Parlamentu Europejskiego

Po dwóch turach głosowania posłowie do Parlamentu Europejskiego wybrali nowego przewodniczącego. Kandydat Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów (S&D) David Sassoli zastąpi ustępującego Antonio Tajaniego.
 

Już w pierwszej rundzie Włoch wysunął się na prowadzenie, otrzymując 325 głosów. Dopiero druga tura przyniosła jednak …

Kim są pozostali wiceprzewodniczący?

Pozostali wiceprzewodniczący wybrani w I turze to: reprezentujący frakcję socjalistów (S&D) Portugalczyk Pedro Silva Pereira, Niemka Katarina Barley i Węgierka Klara Dobrev; reprezentujący chadeków (EPL) Niemiec Rainer Wieland, Austriak Othmar Karas i Węgierka Lívia Járóka; reprezentujący liberalną frakcję Odnówmy Europę (RE) Czeszka Dita Charanzova i Niemka Nicola Beer oraz Finka Heidi Hautala reprezentująca frakcję Zieloni/Nowy Sojusz Europejski.

W pierwszej turze nie udało się uzyskać nominacji na wiceprzewodniczącego PE innemu Polakowi, reprezentującemu Prawo i Sprawiedliwość Zdzisławowi Krasnodębskiemu, który w końcówce ubiegłej kadencji był już wiceprzewodniczącym (w latach 2018-2019) po tym, jak pozbawiono tej funkcji innego europosła PiS – Ryszarda Czarneckiego. Krasnodębski uzyskał w I turze 169 głosów. O 162 za mało.

W II turze głosowania o pozostałe 3 miejsca w prezydium PE ubiegało się już tylko 5 kandydatów. Reprezentująca prawicową i eurosceptyczną frakcję Tożsamość i Demokracja (I&D) Finka Laura Huhtasaari została bowiem wycofana przez swoją grupę polityczną, aby zwiększyć szanse drugiej kandydatki I&D – Włoszki Mary Bizotto.

W II turze wymagany próg głosów wynosił 332. Przekroczyć go udało się tylko dwóm kandydatom skrajnie lewicowych frakcji – Czechowi Marcelowi Kolaji (Zieloni/WSE) oraz Grekowi Dimitriosowi Papadimulisowi ze Zjednoczonej Lewicy Europejskiej-Nordyckiej Zielonej Lewicy (GUE-NGL). Zdzisław Krasnodębski uzyskał tym razem 261 głosów, czyli za mało o 71.

Ursula von der Leyen wskazana na przewodniczącą KE

Po raz pierwszy w historii na czele Komisji Europejskiej stanie kobieta? Zgromadzeni na szczycie w Brukseli przywódcy państw członkowskich wskazali minister obrony Niemiec na kandydatkę do pokierowania KE. Teraz będzie ją musiał zatwierdzić Parlament Europejski.

 

Specjalny szczyt dotyczący obsady najważniejszych stanowisk …

Legutko: Chadecy i socjaliści złamali umowę

W III turze pozostała w grze trójka kandydatów walczyła o ostatnie już wolne miejsce w prezydium PE. Wywalczył je Włoch Fabio Massimo Castaldo, który jest europosłem niezrzeszonym, a reprezentuje Ruch Pięciu Gwiazd. W tej turze każdy europoseł mógł wskazać tylko jednego kandydata. Castaldo zebrał 248 głosów. Na Krasnodębskiego zagłosowało zaś tylko 85 europosłów. Taki wynik oznaczał, że tylko dwóm frakcjom nie udało się umieścić swojego reprezentanta w prezydium PE – prawicowej i eurosceptycznej I&D oraz Europejskim Konserwatystom i Reformatorom (EKR), czyli frakcji tworzonej m.in. przez PiS. Oprócz Krasnodębskiego przepadła bowiem reprezentująca włoską partię Liga Bizotto.

Po zakończeniu głosowań europoseł PiS Ryszard Legutko przekonywał, że porażka Krasnodębskiego to wynik niedotrzymania nieformalnej umowy jaką EKR zawarło z dwiema największymi frakcjami w PE – chadekami i socjalistami – o popieraniu wzajemnie własnych kandydatów. „Doszło do złamania umowy. Jestem zbulwersowany tym, co się stało. Były uzgodnienia i w drugiej turze oni mieli głosować na naszego kandydata. Obiecywali to też liberałowie. Widać było, że głosowano przeciw Krasnodębskiemu, a za Castaldo, który jest europosłem niezrzeszonym” – mówił Legutko. Dodał jednak, że wybrany w ostatniej rundzie głosowania Włoch „jest bardzo miłym człowiekiem i doskonale prowadzi obrady.” „Nie mamy nic przeciw niemu” – zapewnił Legutko.

Premier Morawiecki: Osiągnęliśmy założone cele

Premier Mateusz Morawiecki oświadczył wczoraj po zakończeniu unijnego szczytu, że polska delegacja osiągnęła swoje cele – przede wszystkim udało się zablokować, wspólnie z pozostałymi krajami Grupy Wyszehradzkiej i Włochami, kandydaturę Fransa Timmermansa na szefa KE.