PE, KE i państwa członkowskie porozumiały się co do zmian w prawie autorskim

źródło: Flickr/Jose Mesa

źródło: Flickr/Jose Mesa

Parlament Europejski, Komisja Europejska oraz Rada porozumiały się co do nowelizacji dyrektywy dotyczącej prawa autorskiego i dostosowującej ją do jednolitego rynku cyfrowego. Budzi ona kontrowersje, a 8 państw członkowskich (w tym Polska) jest jej przeciwna w obecnie uzgodnionym kształcie.

 

Toczone w Strasbourgu ostatnie negocjacje trwały 7 godzin. Cała prace nad nowelizacją dyrektywy trwają natomiast już 2 lata. Drogę do ich zakończenia dało udzielenie zgody na zakończenie trilogu przez unijne instytucje po tym, jak w ubiegłym tygodniu zgodziły się na to państwa członkowskie reprezentowane przez akredytowanych w Brukseli ambasadorów. Rumuńska prezydencja otrzymała wówczas zielone światło do dalszych rozmów z PE i KE.

Osiem państw przeciw nowelizacji

8 państw członkowskich sprzeciwiło się jednak dyrektywie o prawach autorskich w obecnie obowiązującym kształcie. Polska, Włochy, Holandia, Szwecja, Finlandia, Luksemburg, Malta i Słowacja chciały dalszych prac nad dyrektywą. Kontrowersje budzą przede wszystkim art. 11 oraz 13. Pierwszy dotyczy praw pokrewnych dla wydawców prasowych (platformy internetowe oraz agregatory treści miałyby płacić prasie za umieszczanie obok linków do artykułów choćby najmniejszego kawałka tekstu), drugi zaś wprowadza obowiązek filtrowania treści pod kątem praw autorskich.

W pracach nad dyrektywą nie obowiązuje jednak prawo weta, a w unijnej Radzie znalazła się odpowiednia większość do zatwierdzenia dokumentu. Zakończenie trilogu to zaś jednocześnie zakończenie kolejnego etapu prac nad nowelizacją. Jej zwolennicy przekonują, że nowe prawo lepiej będzie zabezpieczać twórców w relacjach z internetowymi gigantami oraz pozwoli tradycyjnej prasie lepiej konkurować na cyfrowym rynku.

Przeciwnicy argumentują zaś, że nowe przepisy skonstruowano tak restrykcyjnie, że mniejsze podmioty internetowe będą miały problemy ze sprostaniem tym wymogom (co może utrudnić powstawanie internetowych start-upów), a ponadto naruszone zostanie prawo do swobody wypowiedzi oraz wolność słowa. Dyrektywa jest przez część z nich nazywana „ACTA 2” w nawiązaniu do odrzuconych kilka lat temu bardzo kontrowersyjnych przepisów, które miały przeciwdziałać m.in. cyfrowemu piractwu, ale w ocenie wielu ekspertów de facto dusiły swobodę w internecie. Zwolennicy nowelizacji uważają natomiast takie porównanie za nadużycie.

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani uznał zakończenie trilogu za sukces. „Osiągnięte porozumienie w sprawie dyrektywy dotyczącej praw autorskich chroni europejską kreatywność. Muzycy, aktorzy, pisarze, dziennikarze, sektor audiowizualny będą mieli prawo do godziwego wynagrodzenia także od internetowych gigantów” – napisał na Twitterze.

Aby dyrektywa stała się obowiązującym w całym UE prawem, musi zostać jeszcze zatwierdzona przez komisję prawną PE (JURI) oraz podczas głosowania na sesji plenarnej, co nastąpi zapewne pod koniec marca lub w kwietniu. Swoją akceptację muszą także wyrazić unijni ministrowie podczas jednego ze spotkań w Brukseli.

Jak wygląda projekt dyrektywy po zakończeniu trilogu?

W projekcie dyrektywy utrzymano zapis mówiący o tym, że platformy internetowe powinny płacić za wykorzystywanie pracy artystów i dziennikarzy, ale linki do artykułów informacyjnych, wraz z „pojedynczymi słowami lub bardzo krótkimi fragmentami” mogą być udostępniane bezpłatnie. Swobodnie udostępniane mają być natomiast memy oraz GIF-y tworzone przez użytkowników sieci. Utrzymane mają być bowiem prawo do cytatu, krytyki, parodii czy pastiszu.

Lżejszym wymogom ustanawianym przez dyrektywę będą także podlegać platformy start-upowe. Z obowiązku filtrowania treści pod kątem praw autorskich (np. w komentarzach czy postach użytkowników) podlegać będą mniejsze podmioty – takie, które mają mniej niż 5 mln użytkowników. Z dyrektywy mają zostać wyłączone także niekomercyjne internetowe encyklopedie (np. Wikipedia) czy platformy z oprogramowaniem open source (np. GitHub).

Powyższe zapisy nie przekonują jednak wielu europosłów. „Niewiele z mniejszych platform będzie w stanie spełnić narzucone kryteria” – powiedział polski europoseł Michał Boni (PO, EPL). „Tylko wspólnie możemy powstrzymać te regulacje” – zaapelowała natomiast niemiecka europosłanka Julia Reda (Zieloni-WSE).

Z kompromisu zadowolona jest natomiast Komisja Europejska. „Europejczycy wreszcie będą mieli nowoczesne zasady dotyczące praw autorskich dostosowane do wieku cyfrowego, przynosząc realne korzyści wszystkim: gwarancje praw użytkowników, sprawiedliwe wynagrodzenie dla twórców, przejrzystość zasad dla platform” – stwierdził odpowiedzialny za jednolity rynek cyfrowy wiceprzewodniczący KE Andrus Ansip.

Przeciwnicy nowelizacji dyrektywy upatrują więc swojej szansy w Parlamencie Europejskim. Jeśli do kwietnia nie udałoby się przyjąć projektu dyrektywy, proces zatwierdzania nowelizacji przerwą rozpisane na maj wybory europejskie.

Dziennikarze z 20 państw członkowskich UE apelują o utrzymanie reformy prawa autorskiego

Ponad setka dziennikarzy reprezentujących wpływowe europejskie media wezwała do przyjęcia w UE nowej dyrektywy o prawie autorskim, która miałaby dostosować przepisy do współczesnej sytuacji. Parlament Europejski w lipcu odrzucił raport w tej sprawie, co przedłużyło negocjacje nad kształtem nowych regulacji. …