Debata w PE: To, co zakazane w świecie realnym powinno być nielegalne także w sieci

Ana Maria Zacarias

Sekretarz Stanu Portugalii ds. Europejskich Ana Maria Zacarias reprezentuje w Parlamencie Europejskim portugalską prezydencję w Radzie UE / Zdjęcie: Twitter @2021PortugalEU

Wczoraj (10 lutego) europarlamentarzyści debatowali na temat wolności słowa w mediach społecznościowych. W wypowiedziach pojawiały się obawy o cenzurę, wezwania do większej kontroli gigantów cyfrowych oraz wprowadzenia jednolitych przepisów prawa dla całej UE.

 

 

Věra Jourová, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej odpowiedzialna za wartości i przejrzystość, w podsumowaniu debaty wyznaczyła główne wyzwania, jakie stoją przed UE. “Musimy być twórcami zasad, a nie ich odbiorcami” – powiedziała komisarz.

Wspólnota potrzebuje neutralnych ideologicznie przepisów, które będą jednakowe dla wszystkich państw członkowskich, ograniczą władzę gigantów cyfrowych i zwiększą ich odpowiedzialność, podkreśliła.

Ana Paula Zacarias, wypowiadająca się w imieniu portugalskiej prezydencji w Radzie UE, zapewniła o znaczeniu tej kwestii dla Portugalii oraz o kontynuacji prac nad Aktem o rynkach cyfrowych i Aktem o usługach cyfrowych, który w tym roku uzupełnić ma rozporządzenie na temat treści sponsorowanych w internecie.

Parlament Europejski o zakazie aborcji w Polsce. "Nikt nie ma prawa być sumieniem polskich kobiet"

Na wtorkowej sesji plenarnej odbyła się pełna emocji debata, w której wielu europosłów potępiło niedawną decyzję o wprowadzeniu niemal całkowitego zakazu aborcji w Polsce.  

Big Tech wymknął się spod kontroli

Michal Šimečka (Renew Europe) stwierdził, że władza i wpływ, jakie mają obecnie firmy cyfrowe przerósł oczekiwania nawet ich właścicieli. W związku z tym potrzeba przepisów, które wprowadzą ograniczenia tej władzy.

Z kolei Paulo Rangel z Europejskiej Partii Ludowej (EPL) zauważył, że wielkie korporacje technologiczne stworzyły “iluzję demokracji bezpośredniej”, w której każdy teoretycznie może zabrać głos. W opinii Portugalczyka istnieją jednak “ukryci pośrednicy”, czyli algorytmy, które zarządzają treściami w nieuregulowany dotąd sposób.

Wielu parlamentarzystów zaznaczało, że Big Tech – giganci branży cyfrowej – opiera swoje działania wyłącznie na chęci zysku. To ze względu na nią do tej pory nie powstrzymywano manipulacji treści oraz zezwalano na odwoływanie się do negatywnych odczuć użytkowników. Ponadto, przez wiele lat niektórzy politycy oraz platformy internetowe czerpali wzajemne korzyści z braku przejrzystych zasad.

Paul Tang (S&D) uważa, że mnogość nadawców w świecie mediów tradycyjnych powinna zostać odwzorowana w mediach online i dopiero wtedy będzie można mówić o pluralizmie. Wielu posłów wskazywało, że kwestią legalności treści zamieszczanych w internecie nie mogą zajmować się podmioty prywatne ani politycy, ale niezależni sędziowie.

Stwierdzeniem, które padało najczęściej podczas dyskusji w Parlamencie Europejskim było: to, co zakazane w świecie realnym powinno być nielegalne także w sieci.

PE: Debata nad unijną strategią szczepień. Europosłowie krytykują Komisję Europejską

W trakcie debaty pojawiały się nawet apele o dymisję Ursuli von der Leyen.

Między cenzurą a mową nienawiści

Uczestnicy debaty próbowali także znaleźć granicę pomiędzy ograniczeniami wolności słowa wynikającymi z potrzeby zagwarantowania bezpieczeństwa a cenzurą. Geert Bourgeois, reprezentujący Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR), porównał media społecznościowe do skrzynek na listy. Zgodnie z tą analogią nie powinno być miejsca na ingerencję w przekazywane treści.

Wymieniano także przypadki blokowania kont i usuwania wpisów w serwisach społecznościowych przedstawicieli różnych grup społecznych – od partii skrajnie prawicowych do środowisk feministycznych – w państwach członkowskich.

Kilku posłów przywołało też nazwisko Orwella, by uwypuklić obawy przed nadmierną kontrolą. “Nie zgadzasz się z Wielkim Bratem, to zamknie ci usta, choćbyś był prezydentem Stanów Zjednoczonych” – takim komentarzem włączyła się do debaty Elżbieta Kruk (ECR). Według europosłanki z Polski najczęściej ograniczane w internecie są treści wyrażające poglądy konserwatywne.

Jednak Tanja Fajon (S&D) wskazała, że istnieje różnica pomiędzy “dialogiem a niepopartą faktami retoryką”. Carles Puigdemont i Casamajó zaznaczył, że chociaż sprzeciwia się cenzurze, to powinny powstać regulacje, które zablokują możliwość kierowania mowy nienawiści w stronę mniejszości. “Faszyzm to nie opinia” – dodał niezrzeszony poseł z Hiszpanii.

Natomiast Tom Vandendriessche (niezrzeszony) stwierdził, że wolność słowa jest wartością nadrzędną i nie zależy od tego, czy ktoś prezentuje poglądy lewicowe czy prawicowe.

Věra Jourová: Po odejściu Trumpa będziemy musieli walczyć o odbudowę demokracji

Musimy uświadomić sobie, że Trump jest nie tylko przyczyną, ale przede wszystkim objawem, podkreśla wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Věra Jourová.

Wina nie leży tylko po stronie gigantów cyfrowych

Mimo licznych zarzutów w stosunku do działania platform internetowych, wielu posłów wskazywało, że wina nie leży jedynie po ich stronie.

Maite Pagazaurtundúa z Renew mówiła o potrzebie kontroli Big Tech, ale także skupienia się na zachowaniu ludzi u władzy, którzy często wykorzystują media społecznościowe do propagowania nieprawdziwych informacji czy szerzenia mowy nienawiści. Hiszpanka zaproponowała stworzenie kodeksu postępowania dla osób pełniących urzędy publiczne.

Wiceprzewodnicząca KE Jourová, odwołując się do styczniowego ataku na Kapitol, powiedziała, że media społecznościowe są tylko przekaźnikiem słów promujących przemoc. Z tego względu politycy muszą uświadomić sobie, jaka odpowiedzialność spoczywa na nich, gdy korzystają z serwisów społecznościowych.

Ponadto, europosłowie mówili m.in. o “alfabetyzacji cyfrowej”. Laura Ferrara (niezrzeszona) podniosła kwestie konieczności nauki krytycznego myślenia w szkołach, a Vera Jourová zwróciła uwagę, że wszyscy obywatele Wspólnoty powinni rozumieć podstawy funkcjonowania portali społecznościowych oraz potrafić ocenić pochodzenie treści.

Media bez wyboru: Polskie media walczą o swoją wolność. Czym jest podatek od reklam?

W większości mediów w Polsce można dziś przeczytać komunikat: „Tu miał być Twój ulubiony program”.

Czarne ekrany krzyczą

Podczas debaty pojawiły się również nawiązania do dzisiejszego protestu mediów w Polsce. “Od kilkunastu godzin trwa w Polsce wojna o wolność mediów. Wojna o to, czy polscy obywatele mogą znać prawdę czy też władza ma decydować, jaka ta prawda ma być” – powiedziała Magdalena Adamowicz (EPL). Zaznaczyła też, że instytucje europejskie nie mogą pozwolić sobie na bezczynność, ponieważ jeśli demokracja zagrożona jest w Polsce, to oznacza, że zagrożona jest także w całej Unii Europejskiej.

Podobny komentarz wygłosił Łukasz Kohut (S&D), według którego “Polska na oczach Europy staje się krajem niedemokratycznym”. We wnioskach końcowych do sprawy odniosła się również komisarz Jourová, stwierdzając, że chociaż dzisiaj “czarne ekrany krzyczą” tylko w ramach protestu, od jutra w ten sposób może wyglądać codzienność.

Zdaniem Jourovej takie niebezpieczeństwo nie istnieje jedynie w Polsce, dlatego celem Unii powinna być ochrona wolnych mediów, które pełnią kluczową rolę w demokracji europejskiej, szczególnie w czasach kryzysów, takich jak pandemia COVID-19.