„Kolektyw”: Film z Rumunii z nagrodą LUX. Opowiada o największym skandalu w najnowszej historii kraju

Parlament Europejski, Kolektyw, Rumunia, Boże Ciało, Komasa, Collectiv, Bielenia, Białoruś, na rauszu, Mikkelsen

W tym roku zwycięzca Europejskiej Nagrody Filmowej Publiczności LUX został po raz pierwszy wyłoniony w nowej formule. Do tegorocznej nagrody nominowane były trzy filmy: "Na rauszu", duńsko-holendersko-szwedzka koprodukcja w reż. Thomasa Vinterberga, zwycięski Kolektyw (“Colectiv”) oraz polsko-francuska koprodukcja "Boże Ciało" w reż. Jana Komasy. / Foto via Twitter [@EPCulture]

Rumuńsko-luksemburska koprodukcja pt. „Kolektyw” w reżyserii Aleksandra Nanau opowiadająca o największym skandalu w najnowszej historii Rumunii została dziś (9 czerwca) nagrodzona Europejską Nagrodą Filmową Publiczności LUX za rok 2021. O laur widzów walczył film z Polski: „Boże Ciało” w reżyserii Jana Komasy.

 

 

W tym roku zwycięzca Europejskiej Nagrody Filmowej Publiczności LUX został po raz pierwszy wyłoniony w nowej formule po nawiązaniu współpracy z Europejską Akademią Filmową (European Film Academy).

Do tej pory nagrodę przyznawali europosłowie, który dokonywali wybory spośród trzech filmów zakwalifikowanych do „ścisłego finału”. Tym razem o werdykcie zdecydowali wspólnie posłowie do Parlamentu Europejskiego i obywatele państw UE, a każda grupa odpowiadała za 50 proc. wyniku.

Jak stwierdził podczas ceremonii przewodniczący Parlamentu Europejskiego David Sassoli, pandemia COVID-19 spowodowała przerwę w życiu kulturalnym Europejczyków, po której ta sfera życia obywateli UE musi jak najszybciej wrócić do normalności.

W 2020 r. nie przyznano nagrody LUX z powodu pandemii COVID-19. W 2019 r. nagroda LUX przypadła macedońskiemu filmowi pt. „Bóg istnieje, a Jej imię to Petrunia” w reżyserii Teony Strugar Mitevskiej. W 2018 r. Nagrodę zdobyła koprodukcja islandzko-francusko-ukraińska zatytułowana „Kobieta idzie na wojnę”.

O laur widzów walczył film z Polski

Do tegorocznej nagrody nominowane były trzy filmy: „Na rauszu”, duńsko-holendersko-szwedzka koprodukcja w reż. Thomasa Vinterberga, zwycięski Kolektyw (“Colectiv”) oraz polsko-francuska koprodukcja „Boże Ciało” w reż. Jana Komasy.

Tytuł zwycięskiego filmu to nazwa klubu nocnego w Bukareszcie, w którym w tragicznym pożarze w 2015 r. zginęło 27 młodych ludzi, a 180 zostało rannych. Tuż po tragicznych wydarzeniach rozpoczyna się akcja filmu. Przybliża on pracę dziennikarzy, którzy próbują ustalić przyczyny pożaru oraz wskazać odpowiedzialnych za niedopatrzenia w akcji ratowniczej.

Bowiem główni bohaterowie filmu – grupa dziennikarzy śledczych dziennika “Gazeta Sporturilor” pod wodzą Catalina Tolontana — zastanawia się, w jaki sposób kolejne 38 osób rannych w pożarze zmarło w rumuńskich szpitalach mimo że ich rany nie zagrażały życiu.

Próba odpowiedzi na to pytanie jest tematem filmu, a dziennikarskie śledztwo odkrywa działający w Rumunii mechanizm nepotyzmu i korupcji na najwyższych szczytach władzy, które kosztują ludzkie życie.

Pożar w klubie ujawnił przeżarty korupcją system w ochronie zdrowia. Okazało się, że szpitale były zaopatrzone w niewłaściwie środki odkażające, które doprowadziły do śmierci niegroźnie – wydawałoby się – rannych w pożarze osób. Dziennikarskie śledztwo udowodniło, że proceder dotyczył kilkuset placówek, a korupcja sięgała nie tylko pracowników medycznych i laboratoryjnych, ale także władz.

“Kolektyw” był nominowany do tegorocznych Oscarów w dwóch kategoriach: „Najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny” i „Najlepszy film nieanglojęzyczny”.

Macedoński film z nagrodą Parlamentu Europejskiego

Tegoroczna Nagroda Filmowa LUX Parlamentu Europejskiego przypadła macedońskiemu filmowi pt. „Bóg istnieje, a Jej imię to Petrunia” w reżyserii Teony Strugar Mitevskiej.

 

 

Europosłowie już po raz trzynasty wybrali zwycięzcę Nagrody Filmowej LUX. W tegorocznej edycji o laur zwycięzcy rywalizowały trzy tytuły: …

Bartosz Bielenia i jego krzyk wolności w solidarności z Białorusią

W trakcie dzisiejszej uroczystości w Strasburgu głos zabrał m.in. polski aktor Bartosz Bielenia. Wyraził on solidarność z białoruskimi opozycjonistami. Przypomniał o odbywającym się codziennie przed siedzibą biura Komisji Europejskiej w Warszawie proteście Białorusinów i przez minutę krzyczał – na wzór akcji zapoczątkowanej przez polsko-białoruską aktywistkę Janę Shostak – w obronie osób więzionych przez władze w Mińsku.

„Jestem z Polski, której granica stanowi granicę Unii Europejskiej. Tuż za naszą granicą z Białorusią kilkadziesiąt tysięcy osób jest torturowanych, część z nich została uwięziona, a kolejna [część – red.] zamordowana. Trwa to od 2020 r., a jedyne, co mogę dziś zrobić, to oddać swój głos w imieniu tych ludzi”, stwierdził aktor.

 

 

Więcej informacji: