Europosłowie za wszczęciem procedury z art. 7 wobec Węgier

Viktor Orbán. Oficjalny profil premiera na Facebooku

Viktor Orbán. Oficjalny profil premiera na Facebooku

Zdecydowaną większością 448 głosów europosłowie przyjęli dziś rezolucję wzywającą do uruchomienia wobec Węgier procedury z art. 7 unijnego Traktatu o UE. Wczoraj odbyła się w tej sprawie debata z udziałem premiera Viktora Orbana.

 

W przeddzień głosowania odbyła się w Parlamencie Europejskim debata z udziałem premiera Węgier Viktora Orbana. Na początku europosłanka-sprawozdawczyni Judith Sargentini przedstawiła raport na temat praworządności w tym kraju autorstwa Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego (LIBE) w PE.

Orban próbował z kolei dowieść, że raport oraz dzisiejsze głosowanie nad rezolucją ws. wszczęcia procedury z art. 7 to odwet za nieprzyjmowanie przez Węgry uchodźców w ramach unijnego systemu relokacji. To zresztą jego stała odpowiedź na wszelkie zarzuty formułowane przez przedstawicieli UE.

Nie przekonał tym europosłów, którzy poparli przyjęcie rezolucji o wszczęciu procedury z art. 7 traktatu lizbońskiego, który mówi o stwierdzeniu ryzyka poważnego naruszenia przez Państwo Członkowskie wartości Unii.

Instytucje rekomendują artykuł 7

Sargentini podkreśliła wczoraj, że na Węgrzech łamane są wartości, które wymienia artykuł 2 Traktatu o UE. Zwróciła uwagę, że głównymi zagadnieniami poruszonymi w raporcie są ograniczenia wolności mediów i działalności organizacji pozarządowych.

Zaapelowała także do liderów państw członkowskich o zaprzestanie bierności w obserwowaniu sytuacji na Węgrzech.

,,To co widzimy, to erozja praworządności w jednym z państw członkowskich. Nie może być tak, że tylko instytucje unijne biorą na siebie odpowiedzialność za rozwiązanie tej sytuacji” – podkreśliła Sargentini.

W podobnym tonie, co europosłanka Sargentini, wypowiadali się kolejno przedstawiciele komisji parlamentarnych: budżetowej, kultury, konstytucyjnej oraz praw kobiet. Podkreślali oni poważne zastrzeżenia co do ograniczania autonomii uczelni (szczególnie Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego w Budapeszcie) i niepodpisania przez Węgry Konwencji Stambulskiej.

Juncker: członkostwo Orbana w EPL jest problemem

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker uważa, że ​​członkostwo w Europejskiej Partii Ludowej (EPL)  węgierskiej partii rządzącej Fidesz, kierowanej przez Viktora Orbána, „stanowi problem”.
 

Przybywając do Parlamentu Europejskiego w czwartek (6 września), Juncker został poproszony przez włoskich dziennikarzy, o komentarz odnośnie dalszego …

Także Frans Timmermans, uczestniczący w debacie wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, krytycznie odniósł się do polityki prowadzonej przez Budapeszt. ,,Społeczeństwo obywatelskie to jest tkanka demokracji i jest ono niestety ograniczane przez działania rządu w Budapeszcie”.

W swoim wystąpieniu podał liczne przykłady postępowań przeciw Węgrom prowadzonych przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Orban wytyka błędy                     

Viktor Orban odniósł się do zarzutów stawianych przez przedstawicieli Parlamentu Europejskiego i Fransa Timmermansa, zwracając uwagę na błędy w raporcie autorstwa europoseł Sargentini.

,,Nie można uciszyć tych, którzy się z wami nie zgadzają. W raporcie pani Sargentini są poważne błędy merytoryczne wynikające z niewłaściwie dobranej metodologii i braku dialogu” – mówił Orban.

Ukraina: Orbán ma te same poglądy, co Rosja

Ukraińskie MSZ wezwało do siebie ambasadora Węgier. Chodzi o przemówienie, jakie węgierski premier wygłosił niemal tydzień temu podczas wizyty w Rumunii. Viktor Orban skrytykował w nim unijne sankcje wobec Rosji za aneksję Krymu oraz ogłosił, że Ukraina nie ma szans …

Premier Węgier przypomniał, że rząd w Budapeszcie przygotował specjalny dokument, który nie został wzięty pod uwagę przy pracach nad rezolucją, która ma być przedmiotem głosowania. ,,Niezależnie jaka będzie państwa decyzja, Węgry nie poddadzą się szantażowi”  – powiedział Orban.

Wynik już znamy?

W trakcie debaty głos zabierali także liderzy frakcji parlamentarnych. Przewodniczący S&D Udo Bullmann oraz Guy Verhofstadt z ALDE ostro skrytykowali politykę prowadzoną przez partię premiera Orbana.

,,Przypominam, że debaty odbyły się już w latach 2013, 2015 i 2017. I nic one nie przyniosły. Pana rząd jest najbardziej skorumpowanym rządem w UE” – mówił Bullmann. Z kolei Verhofstadt zwrócił uwagę, że dyrektywa, która będzie głosowana nie jest wymierzona w naród węgierski, tylko w skorumpowany rząd w Budapeszcie. ,,To nie są działania przeciw ludziom, tylko przeciw panu, panie premierze”.

Jednak wciąż niewiadomą pozostaje stanowisko Europejskiej Partii Ludowej. Przewodniczący frakcji Manfred Weber wypowiadał się w o wiele łagodniejszym tonie niż Bullmann i Verhofstadt. ”Walczyć z korupcją oczywiście trzeba, ale nie można ograniczać tego zjawiska tylko do jednego przypadku” – podkreślał Weber. Frakcja EPL we wtorek wieczorem – po rozmowie z Orbánem – debatowała nad tym, czy zajmie wspólne stanowisko w czasie środowego głosowania.  Według nieoficjalnych informacji, frakcja nie wypracowała jednolitego stanowiska.

Orban: Przyszłoroczne wybory do PE będą "tektonicznym wstrząsem"

Premier Węgier Viktor Orban przewiduje, że przyszłoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego mogą okazać się „tektonicznym wstrząsem”, po którym Europa będzie zmierzać ku nieliberalnej chrześcijańskiej demokracji. W jego ocenie taki zwrot położy kres erze „multikulturalizmu”.

W opozycji do wypowiedzi Bullmanna i Verhofstadta, swoje stanowisko przedstawił polski eurodeputowany z frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów Ryszard Legutko: „Rząd Fideszu w ciągu ostatnich dziesięciu lat cieszy się gigantycznym poparciem. Powiedziano tutaj, że nie jest to atak na węgierskie społeczeństwo, lecz na węgierski rząd. Cóż, ktoś przecież wybrał ten rząd i nie była to Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków”.

W ocenie Legutki rezolucja, która jutro zostanie poddana pod głosowanie jest stronnicza i pominięto w niej zupełnie argumenty węgierskiego rządu. „Jest to typowa praktyka w tej izbie. Podobnie było też w przypadku Polski. Odpowiedzi rządu zostały po prostu wyrzucone do kosza. Nie są w ogóle brane pod uwagę” – mówił Ryszard Legutko.

Wszczęcie postępowania z art. 7 to złożenie do Rady UE (ministrowie krajów UE) wniosku o stwierdzenie „wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia” wartości podstawowych UE. Teoretycznie art. 7 może prowadzić do sankcji, ale do tego potrzeba jednomyślności wszystkich krajów UE.

Dziś eurodeputowani poparli rezolucję większością 448 głosów. 197 europosłów było przeciw, zaś 48 wstrzymało się od głosu.