Opóźnienie brexitu oznacza chwilową stabilizację UE – WYWIAD

źródło: http://www.thinkstockphotos.com

„Każde rozwiązanie zakładające opóźnienie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE jest korzystne ze względu na tymczasowe zachowanie stabilizacji we wspólnocie europejskiej, choć rodzi również komplikacje” – mówi w rozmowie z EURACTIV.pl dr Przemysław Biskup, główny analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych ds. brexitu.

 

Do brexitu powinno dojść 29 marca o północy zgodnie z artykułem 50 Traktatu o Unii Europejskiej oraz ustawodawstwem brytyjskim. Znane są perypetie brytyjskiej premier Theresy May próbującej pozyskać aprobatę parlamentarzystów dla wynegocjowanej umowy z UE. Przemysław Biskup przypomina, że wedle uchwały z ostatniego czwartku premier May miała przedstawić porozumienie z UE pod kolejne głosowanie w Izbie Gmin do 20 marca. Jednak decyzja proceduralna spikera Izby Johna Bercowa z 18 marca zablokowała ten plan. Brak możliwości wyrażenia poparcia dla porozumienia zmusza zatem May do podjęcia starań podczas szczytu Rady Europejskiej w najbliższy czwartek i piątek o odroczenie daty brexitu. W przypadku trudności w uzgodnieniu warunków tego odroczenia zasadniczo wzrasta ryzyko realizacji czarnego scenariusza – osławionego „twardego” brexitu.

Wielka Brytania chce opóźnić brexit, UE stawia warunki

Brytyjska Izba Gmin przyjęła uchwałę, w której posłowie wezwali rząd do opóźnienia wyjścia kraju z Unii Europejskiej, aby dać więcej czasu na wynegocjowanie umowy z Brukselą. Choć dokument nie jest prawnie wiążący, premier Theresie May trudno byłoby go zignorować. Na …

Stanowisko głównych graczy unijnych

Największym wyzwaniem dla poszczególnych państw UE jest osiągnięcie porozumienia w sprawie możliwej prolongaty brytyjskiego wyjścia ze wspólnoty. Zdaniem Przemysława Biskupa jest to – wbrew pozorom – dość istotna kwestia, ponieważ sprawdzi w praktyce unijną solidarność. Po raz pierwszy państwa UE będą zobligowane do zajęcia jednomyślnego stanowiska w tej kluczowej sprawie. Dotychczasowe negocjacje brexitowe nie wymagały od UE-27 powszechnej zgody co do konsultowanych punktów negocjacji.

Szczęśliwie daleko jest do sytuacji, w której każde z państw forsowałoby własny punkt widzenia w sprawie wydłużenia brexitu. Niemniej jednak można wyróżnić dwa podejścia. Niemcy optują za rozwiązaniem, w którym Brytyjczycy otrzymają dodatkowy, ale krótki czas. Minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Mass zaznaczył przed poniedziałkowym zebraniem Rady Spraw Zagranicznych UE, że wolałby uniknąć przedłużania w nieskończoność tego terminu. Na przeciwnym biegunie znajdują się Francja oraz Holandia, akceptujące odroczenie brexitu, pod warunkiem opracowania przez Londyn konkretnego planu działań.

Jak Europa długa i szeroka trwają obecnie rozmowy głównych aktorów brexitowego dramatu. Wszystko po to, aby uzgodnić wspólne zdanie na zaplanowany na 21 i 22 marca szczyt Rady Europejskiej w Brukseli. Najwięcej oficjalnych spotkań odbędzie przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. W piątek rozmawiał już z premierem Holandii Markiem Rutte. W poniedziałek był w Berlinie i Paryżu na konsultacjach z kanclerz Angelą Merkel i prezydentem Emmanuelem Macronem. We wtorek czekają Tuska rozmowy w Dublinie z premierem Irlandii Leo Vardkarem, a tuż po powrocie do Brukseli – a jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem szczytu – odbędą się spotkania z prezydentem Słowacji Andrejem Kiską i premierem Malty Josephem Muscatem.

Wszystko po to, aby przekonać europejskich przywódców do poparcia odroczenia brexitu w wariancie od 9 do 21 miesięcy. Zdaniem Tuska warto zgodzić się na takie rozwiązanie, „jeśli Wielka Brytania uzna, że musi przemyśleć swoją strategię brexitową oraz by zbudować wokół niej konsensus”. Jednak wedle opinii Przemysława Biskupa za altruizmem Tuska kryje się m. in. kalkulacja obliczona na zachowanie obecnej perspektywy budżetowej UE – bez konieczności jej renegocjacji.

Równie aktywna jest tradycyjnie dyplomacja francuska, by wspomnieć tylko ubiegłotygodniowe spotkanie w Paryżu minister ds. europejskich Nathalie Loiseau z irlandzkim ministrem spraw zagranicznych Simonem Coveneyem.

Zdanie Dublina jest istotne ze względu na potencjalne skutki jakie niesie za sobą brexit bez porozumienia. Oznacza on bowiem przywrócenie kontroli granicznej między Republiką Irlandii a Irlandią Północną. Dublin obawia się zamknięcia granicy oznaczającego de facto zerwanie kluczowego elementu porozumienia wielkopiątkowego z 1998 r., które normuje relacje pomiędzy zwaśnionymi stronami.

Brexit a Polska

Jakie stanowisko zajmuje w tej sprawie Warszawa? Przemysław Biskup zwraca uwagę, że rząd Zjednoczonej Prawicy najprawdopodobniej poprze wniosek dotyczący przedłużenia brexitu, ponieważ w żywotnym interesie Polski jest zabezpieczenie stabilizacji budżetu unijnego oraz praw obywateli polskich na Wyspach Brytyjskich. Ekspert PISM-u podkreśla, że brexit w oparciu o podpisane 25 listopada porozumienie unijno-brytyjskie oznacza także wejście w życie 21-miesięcznego okresu przejściowego. De facto przedłużyłby on – z punktu widzenia obywateli i podmiotów gospodarczych – brytyjskie członkostwo w UE, dając czas na przygotowanie się do funkcjonowania po brexicie. W tym okresie Wielka Brytania m. in. wdrażałaby w pełni nowe prawo unijne na swoim terytorium. Kwestie te mają duże znaczenie zarówno dla obywateli, jak i polskiej gospodarki, która wypracowuje nadwyżki w wymianie handlowej z Wielka Brytanią.

W poniedziałkowym wywiadzie dla Rzeczpospolitej Konrad Szymański zadeklarował gotowość strony polskiej do przeanalizowania brytyjskiego wniosku. Sekretarz stanu ds. europejskich podkreślił zagrożenie dla stabilności tak politycznej, jak i gospodarczej dla poszczególnych państw, w przypadku zmaterializowania się „twardego” brexitu.

Szef PKW: Senat musi doprecyzować ustawę ws. mandatów do PE

Senat musi doprecyzować projekt ustawy ws. mandatów do Parlamentu Europejskiego – uważa szef Państwowej Komisji Wyborczej Wojciech Hermeliński. W jego ocenie status „ostatniego” posła do PE wciąż jest niewyjaśniony.

Perspektywy na najbliższe miesiące

Widmo brytyjskiego rozwodu z UE jeszcze długo będzie krążyło po Europie, niezależnie od tego co wydarzy się 29 marca o północy – przekonuje Przemysław Biskup. Znane są powszechnie możliwe konsekwencje brexitu bez porozumienia. Jednak pozostanie Brytyjczyków w UE – bez względu na ostateczną liczbę miesięcy – również rodzi problemy polityczne. Analityk PISM-u wysuwa na pierwszy plan przede wszystkim wybory do Parlamentu Europejskiego i kreśli scenariusze uwzględniające partycypację w nich Zjednoczonego Królestwa.

Jego zdaniem majowe głosowanie może wzniecić antyunijne nastroje w Wielkiej Brytanii. Wybory stanowiłyby idealną platformę dla zwolenników rozwodu z Brukselą. Ugrupowania radykalnie eurosceptyczne cieszą się poparciem rzędu 10 proc., ale wyborcy głównych partii są podzieleni w sprawie brexitu i łatwo może dojść do przepływu elektoratu rozczarowanego fiaskiem niedotrzymania ustalonego terminu rozstania z Brukselą od głównych partii na rzecz Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) czy Partii Brexitu Nigela Farage’a.

Podczas wyborów w 2017 r. zdecydowana większość wyborców UKIP zagłosowała na torysów, aby wzmocnić brexit, ale ich poparcie dla May jest ściśle warunkowe Obecnie 2/3 wyborców konserwatywnych i 1/3 wyborców laburzystowskich popiera brexit, zaś niemal połowa wszystkich wyborców brytyjskich popiera wyjście z UE bez porozumienia, gdyby było ono konieczne do realizacji brexitu.

Ewentualna obecność brytyjskich europarlamentarzystów w Brukseli zrodzi znacznie poważniejsze dylematy niż tylko te natury matematycznej, związanej z koniecznością nowego podziału mandatów. 72-osobowa reprezentacja to wystarczająca siła, by wpłynąć na proces legislacyjny, a ewentualny sukces UKIP i Brexit Party może wzmocnić zyskujące popularność kontynentalne ugrupowania kontestujące dotychczasowy porządek. Jak długo ważne byłyby brytyjskie mandaty? Jak obecność Brytyjczyków wpłynęłaby na formowanie się nowej Komisji Europejskiej? Jest wiele podobnych fundamentalnych pytań, na które nie znamy dziś odpowiedzi.

Brexit oddziałuje również bezpośrednio na sytuację wewnętrzną poszczególnych państw. Przemysław Biskup przywołuje przykład Hiszpanii, gdzie na koniec kwietnia zaplanowano przedterminowe wybory parlamentarne. Niepewność co do losów rozwodu Londynu z Brukselą jest na Płw. Iberyjskim pilnie śledzona przez wzgląd na Gibraltar. Brak porozumienia będzie skutkować poważnymi kłopotami wielu tysięcy osób przekraczających codziennie granicę między Hiszpanią a tym brytyjskim terytorium zamorskim. Sytuację tę próbuje wykorzystać rosnąca w siłę partia Vox – de facto antyunijna – postulująca przyłączenie Gibraltaru do Hiszpanii. Tymczasem przebywający wczoraj w Warszawie hiszpański minister spraw zagranicznych Josep Borrell opowiedział się za opóźnieniem brexitu. Dodatkowy czas ugasi chwilowy pożar – również odnośnie Gibraltaru – ale zdaniem byłego przewodniczącego PE Brytyjczycy powinni dokładnie przemyśleć w jaki sposób zamierzają osiągnąć porozumienie w sprawie opuszczenia UE.

Hiszpania planuje dać status rezydenta Brytyjczykom na wypadek twardego brexitu

Hiszpański rząd przygotowuje specjalną ustawę, dzięki której 400 tys. mieszkających w Hiszpanii Brytyjczyków utrzymałoby niemal wszystkie dotychczasowe prawa w przypadku twardego brexitu. Madryt chce jednak, aby Londyn zastosował takie same zasady do Hiszpanów mieszkających na terytoriach Brytyjskich, w tym w …