Niska frekwencja w wyborach do Parlamentu Europejskiego

//źródło: theatlantic.com/autor: Christian Charisius

Już w maju Europejczycy wybiorą skład nowego Parlamentu Europejskiego na kolejne pięć lat. Choć posłowie wybierani w tych wyborach decydują o wielu kwestiach kluczowych dla codziennego życia obywateli kontynentu, frekwencja systematycznie spada. Przyjrzyjmy się, jakim zainteresowaniem cieszyły się eurowybory od 1979 r., gdy   Europejczycy pierwszy raz wzięli w nich udział. I jak w tym zestawieniu wypada Polska.

 

Pierwsze bezpośrednie wybory deputowanych do Parlamentu Europejskiego odbyły się w 1979 r. Do urn poszli wtedy obywatele dziewięciu państw, a średnia frekwencja wyniosła 61,99 proc. Daleko w tyle w tej kategorii pozostawała Wielka Brytania z wynikiem zaledwie 32,35 proc.

Belgia prymusem

W ostatnich wyborach w 2014 r. frekwencja również była bardzo zróżnicowana. W czołówce znalazły się Belgia, gdzie zagłosowało ponad 89 proc. uprawnionych do głosowania, Malta z frekwencją na poziomie niemal 75 proc. czy Grecja, gdzie głos oddało niemal 60 proc. obywateli.

Frekwencję ponad 50-procentową zanotowano też we Włoszech (57,2 proc), w Danii (56,3 proc.), Irlandii (52,4 proc.) i Szwecji (51 proc.).

Ponad 40-procentową frekwencją mogły się z kolei pochwalić Niemcy, Austria, Hiszpania, Francja, Finlandia, Bułgaria oraz na Cypr. Z kolei na Litwie, Łotwie, w Holandii, Estonii, Wielkiej Brytanii, Rumunii i Portugalii przekroczyła ona 30 proc.

Wybory do PE: PKW zarejestrowała pięć pierwszych komitetów wyborczych

Państwowa Komisja Wyborcza zarejestrowała już pierwszych pięć komitetów wyborczych w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego, wśród nich PiS i Kukiz’15 – partie mające swoją reprezentację w parlamencie krajowym.

Polska niemal na końcu tabeli

Polska w tym zestawieniu wypada dość kiepsko. W maju 2014 r. do urn poszło zaledwie 23,83 proc. osób uprawnionych do głosowania. Wynik ten nie różni się zbytnio od rezultatów w poprzednich wyborach. W latach 2004 i 2009 frekwencja wynosiła kolejno 20,87 i 24,53 proc.

W 2014 r. gorzej niż Polska wypadły jedynie Czechy, Słowenia i Słowacja.

Optymizmem frekwencyjnym napawają jednak najnowsze sondaże, według których udział w nadchodzących eurowyborach zapowiada ponad 50 proc. Polaków, czyli ponad dwukrotnie więcej niż w poprzednich. Wskazuje na to m.in. sondaż CBOS, z którego wynika, że 52 proc. polskich obywateli planuje wybrać się 26 maja do urn wyborczych.

Pierwsze wybory do PE, które odbywały się w Polsce, charakteryzowały się dużym rozdrobnieniem. Wygrała Platforma Obywatelska z 24,10 proc. głosów, za co otrzymała 15 mandatów. Drugie miejsce zajęła Liga Polskich Rodzin z poparciem 15,92 proc. głosów, co przełożyło się na 10 mandatów. Prawo i Sprawiedliwość otrzymało 12,67 proc. głosów i 7 mandatów, Samoobrona 10,78 proc. głosów i 6 mandatów,  Sojusz Lewicy Demokratycznej – Unia Pracy 9,35 proc. głosów i 5 mandatów, Unia Wolności 7,33 proc. głosów i 4 mandaty, Polskie Stronnictwo Ludowe 6,34 proc. głosów i 4 mandaty, a Socjaldemokracja Polska 5,33 proc. głosów i 3 mandaty.

Pięć lat później Platforma Obywatelska wygrała już z dużo większą przewagą, otrzymała bowiem 44,43 proc. głosów i 25 mandatów. Drugi tym razem był PiS z wynikiem 27,40 proc. głosów, co dało 17 mandatów. Następne miejsca zajęła koalicja SLD-Unia Pracy, która otrzymała 12,34 proc. głosów i 7 mandatów oraz PSL z wynikiem 7,01 proc. głosów i 3 mandatami.

W ostatnich wyborach z 2014 roku stawka była już bardziej wyrównana. PO otrzymała 32,13 proc. głosów i do PE wprowadziła 19 eurodeputowanych, PiS zdobył 31,78 proc. głosów i również 19 mandatów, SLD–Unia Pracy 9,44 proc. głosów i 5 mandatów, Nowa Prawica Janusza Korwina-Mikkego 7,15 proc. głosów i 4 mandaty, a PSL 6,80 proc. głosów i 4 mandaty.

Przymiarki do list Koalicji Europejskiej na wybory do PE

Na listach kandydatów Koalicji Europejskiej w wyborach do PE siedem “jedynek” ma otrzymać PO-KO, a po trzy SLD i PSL-UED. Pozostałe ugrupowania tej koalicji nie dostaną pierwszych miejsc dla swoich członków. Swoje listy układa także nowa koalicja – Lewica Razem.

Ważniejsze sprawy krajowe

Według sondaży jedną z przyczyn niskiej frekwencji Polaków w tak istotnych wyborach jest niska świadomość obywatelska i niedostateczna wiedza na temat funkcjonwania Unii Europejskiej. W innych państwach o niskiej frekwencji powody absencji wyborczej są podobne.

Jeżeli porównać wyniki wyborów do PE z wyborami do parlamentów krajowych, widać znaczną dysproporcję, najczęściej na niekorzyść wyborów europejskich.

Obywatele przejawiają większą chęć decydowania o wyglądzie polityki wewnętrznej niż kwestiach związanych z Unią. Średnia frekwencja w wyborach do parlamentów narodowych na terenie Unii Europejskiej wynosi 68 proc. Natomiast średnia w wyborach do PE to jedynie… 42,61 proc.