UE: Trudne rozmowy o klimacie. Unijny szczyt bez konkluzji ws. rozłożenia zobowiązań redukcji emisji do 2030 r.

neutralność klimatyczna, Fit for 55, Polska Zielona Sieć, Mateusz Morawiecki, Charles Michel, Unia Europejska, Komisja Europejska

Wobec stanowiska Polski pojawiło się kilka głosów sprzeciwu. / fot. via Flickr [Kancelaria Premiera]

Zakończony wczoraj (25 maja) dwudniowy unijny szczyt przywódców państw członkowskich UE miał przyczynić się do ustalenia konkretnych działań w ramach polityki klimatycznej Unii. Jednak przywódcy państw nie zdołali uzgodnić wspólnego stanowiska w sprawie przełożenia zwiększonych ambicji klimatycznych Wspólnoty do 2030 r. na konkretne obciążenia państw członkowskich. Powodem miało być m.in. odmienne zdanie polskiego premiera Mateusza Morawieckiego wobec propozycji bogatszych państw Unii.

 

 

Przywódcy państw UE spotkali się w Brukseli 24 i 25 maja na dwudniowym szczycie, by omówić m.in. jak osiągnąć nowy cel UE, jakim jest zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych o co najmniej 55 proc. do 2030 r. w porównaniu do poziomu z 1990 r. (plan Fit for 55).

W Brukseli toczy się spór o to, w jaki sposób zwiększone ambicje klimatyczne do 2030 r. przełożyć na konkretne zobowiązania dla państw członkowskich, a dwudniowy szczyt w Brukseli miał przybliżyć kraje członkowskie do omówienia kwestii rozłożenia kosztów zwiększenia ambicji klimatycznych. O ile unijne stolice zgadzają się na zwiększenie ambicji redukcji emisji przez UE o wskazane 55 proc. do 2030 r., o tyle problematyczna wydaje się sprawa szczegółów realizacji porozumienia.

W ostatecznych konkluzjach ze szczytu pominięto ostatecznie sporne kwestie, określające zasady redukcji emisji w sektorach, takich jak transport i budownictwo, które zakładał projekt wcześniejszego porozumienia.

Plan Fit for 55, zakładający kluczowe zmiany w prawie klimatycznym UE, Komisja ma ogłosić 14 lipca.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna: Czas zakończyć z poszukiwaniem i wydobyciem paliw kopalnych

Agencja uważa, że cel w postaci neutralności węglowej jest osiągalny, ale wymaga ambitniejszych działań.

Polski głos sprzeciwu

Dyskusje podczas szczytu doprowadziły do usunięcia niektórych ustępów z konkluzji, szczegółowo opisujących przyszłe zasady wspólnej polityki redukcji emisji.

Jak podaje portal Politico, to za sprawą Polski i sprzeciwu premiera Mateusza Morawieckiego nie doszło do porozumienia. Szef polskiego rządu swoje stanowisko argumentował tym, że proponowane zasady dotyczące emisji węglowych są korzystne dla bogatych krajów, szkodząc biednym.

„Nie można uczynić bogatych bogatszymi, a biednych biedniejszymi. To kwestia uczciwości”, dodał premier, zaznaczając, że system opłat za emisję dwutlenku węgla w Unii jest niekorzystny dla państw Europy Wschodniej i Południowej.

Mateusz Morawiecki miał nalegać na zwiększenie środków na Fundusz Modernizacyjny UE oraz na wprowadzenie zmian w przepisach regulujących emisję zanieczyszczeń z sektorów nieobjętych unijnym systemem handlu emisjami.

Wobec stanowiska Polski pojawiło się kilka głosów sprzeciwu. Wyjściowa propozycja przewodniczącej Komisji Ursuli von der Leyen, aby stworzyć nowy system cen emisji węglowych dla transportu drogowego i ogrzewania budynków, została natomiast poparta przez kanclerz Niemiec Angelę Merkel.

Ostateczne stanowisko

Jednak premier Morawiecki oraz m.in. Janez Janša ze Słowenii oraz Arturs Kariņš z Łotwy wyrazili obawy, że system ten niesprawiedliwie dotknie biedniejszych Europejczyków. Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel powiedział, że przywódcy UE spotkają się jesienią, by szczegółowo omówić propozycje Komisji dotyczące klimatu.

Mają objąć one surowsze normy emisji dwutlenku węgla dla samochodów, bardziej ambitne cele w zakresie energii odnawialnej, podatki zniechęcające do paliw kopalnych oraz przegląd unijnego rynku uprawnień do emisji dwutlenku węgla.

Obecnie cele krajowe są projektowane na podstawie produktu krajowego brutto na mieszkańca danego kraju, co oznacza, że biedniejsze kraje mają mniejsze cele niż bogatsze kraje członkowskie. Cel redukcyjny dla Polski to 7 proc. redukcji emisji w 2030 r. w porównaniu z 2005 r. (w branżach poza ETS), ale dla Szwecji to już 40 proc.

Jednak bogatsze kraje unijne domagają się zwiększenia obciążeń dla pozostałych państw członkowskich Unii. O to toczy się spór poszczególnych państw, a brak zapisów w konkluzjach ze szczytu oznacza jego odłożenie na najbliższe miesiące. Wszystkie środki będą wymagały zgody państw członkowskich UE i Parlamentu Europejskiego.

TSUE: Polska powinna natychmiast zaprzestać wydobycia węgla w kopalni Turów

Strona Polska podkreśla znaczenie kopalni dla polskiego miksu energetycznego, jednak eksperci kwestionują rządowe wyliczenia.

Alarm organizacji pozarządowych

Zdaniem ekologicznych organizacji pozarządowych, tempo poszczególnych krajów w redukcji emisji jest za wolne w odniesieniu do Paryskiego Porozumienia  klimatycznego z 2015 r. czy tempa wzrostu temperatury na Ziemi.

Jak podaje Polska Zielona Sieć, w Polsce, Francji i Niemczech mieszka łącznie 40 proc. ludności UE. Kraje te należą do pięciu największych emitentów gazów cieplarnianych w Unii.

We wspólnej deklaracji polskich, francuskich i niemieckich organizacji pozarządowych przez lipcową publikacją pakietu Fit for 55, wzywają one do „sformułowania ambitnej propozycji KE dotyczącej pakietu klimatycznego, która umożliwi osiągniecie celów poziomu »co najmniej 55 proc« do 2030 r. przy poszanowaniu zasad sprawiedliwej transformacji i sprawiedliwości klimatycznej. (…) zagwarantowania, że wszystkie kraje członkowskie jak najszybciej zwiększą tempo dekarbonizacji we wszystkich sektorach gospodarki” oraz do „jak najszybszej aktualizacji krajowych celów redukcyjnych w ramach wspólnego wysiłku redukcyjnego”.