Lider katalońskich separatystów niewpuszczony do PE

Carles Puigdemont, źródło Wikipedia/Convergencia Democratica de Catalunya/fot. Julio Diaz

Carles Puigdemont, źródło Wikipedia/Convergencia Democratica de Catalunya/fot. Julio Diaz

Były premier Katalonii i lider katalońskiego ruchu separatystycznego nie został wpuszczony do budynku Parlamentu Europejskiego w Brukseli. W ubiegłą niedzielę (26 maja) został jednak wybrany na europosła. Ale administracja PE tłumaczy, że nie mogła jeszcze mu wystawić przepustki. Nie wiadomo jednak, czy kiedykolwiek będzie w stanie to zrobić.

 

Carles Puigdemont wywalczył jeden z dwóch mandatów jakie obejmą przedstawiciele jego partii „Junts per Catalunya” („Razem dla Katalonii”). W swoim okręgu zebrał ponad 28 proc. wszystkich głosów. Od listopada 2017 r. przebywa jednak poza Hiszpanią, skąd zbiegł z obawy przed aresztowaniem po ogłoszeniu przez jego lokalny rząd niepodległości Katalonii, co rząd w Madrycie uznał za niezgodne z konstytucją, a potwierdził to hiszpański Trybunał Konstytucyjny.

Puigdemont osiadł w Brukseli. Stamtąd prowadził swoją kampanię wyborczą. Trzy dni po tym jak został wybrany na europosła postanowił udać się ze swoimi współpracownikami do budynku Parlamentu Europejskiego. Nie został jednak wpuszczony przez ochronę. Odmówiono mu wejścia, ponieważ nie posiadał stosownej przepustki.

Katalończyk poinformował o wszystkim na Twitterze. Stwierdził, że podobna sytuacja spotkała dwóch innych związanych z ruchem separatystycznym katalońskich polityków – również reprezentującej „Junts per Catalunya” Antoniego Comín, który podobnie jak Puigdemont ukrywa się w Belgii oraz reprezentującego koalicję Teraz Republiki (Ahora Republicas) Oriol Junqueras. „Nie możemy sprawować swoich funkcji jako posłowie do PE. Brakuje jednak uzasadnienia prawnego. To czysta dyskryminacja. Wszyscy inni wybrani posłowie mogli zacząć działać, czego nam zabroniono. Wstyd!” – napisał Puigdemont.

PE odpowiada Puigdemontowi

Biuro administracyjne Parlamentu Europejskiego odpowiedziało na zarzuty Puigdemonta. Wyjaśniono, że urzędnicy z Brukseli nie mieli innego wyjścia i nie mogli wydać Katalończykom nawet tymczasowych przepustek. Podstawą do tego jest bowiem oficjalna informacja Komisji Wyborczych w państwie członkowskim na temat tego, kto uzyskał mandat. Tymczasem Hiszpania wciąż jeszcze takich dokumentów nie przesłała do Brukseli.

Dopiero na takiej podstawie parlamentarne służby mogą wystawić tymczasową akredytację, która umożliwia świeżo wybranym posłom-elektom zapoznania się z Parlamentem Europejskim czy udział w spotkaniach grup politycznych. Ponieważ w Hiszpanii sytuacja wokół Katalonii wciąż jest napięta, a między politykami z Madrytu i Barcelony wciąż toczą poważne spory, PE postanowił się w nie nie angażować i po prostu dokładnie przestrzegać procedur. W tym przypadku oznacza to oczekiwania na dokumenty, jakie powinna przesłać Hiszpania.

Nie wiadomo jednak jak zachowają się władze w Madrycie. Tamtejsza Komisja Wyborcza nie wydała zgody na start w wyborach do PE katalońskich polityków przebywających na uchodźstwie. Podstawą do tego było to, że nie przebywają oni na stałe w Hiszpanii. Ale w maju sąd stwierdził, że to niewystarczający powód i nakazał dopuszczenie Katalończyków do startu w wyborach.

Wybory do PE: Le Pen triumfuje we Francji, Zieloni drugą siłą w Niemczech

Wybory do Parlamentu Europejskiego zakończyły się we wszystkich państwach członkowskich. W niektórych z nich sondażowe wyniki okazały się zaskakujące. PE opublikował też prognozę rozkładu miejsc między frakcjami.
 

Według analityków PE, którzy oparli się na sondażach exit poll bądź na nieoficjalnych wynikach, …