Le Pen nie odda długu Parlamentowi Europejskiemu

Marine Le Pen// Źródło: Parlament Europejski

Marine Le Pen jest winna Parlamentowi Europejskiemu ponad 330 tys. euro. Czas na zwrot zadłużenia minął wczoraj, 31 stycznia. Liderka Frontu Narodowego zapowiedziała jednak, że nie zamierza zwrócić pieniędzy.

 

Kandydatka Frontu Narodowego na prezydenta Francji Marine Le Pen zasiada również z ramienia tej partii w Parlamencie Europejskim (PE). OLAF, czyli Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych, udowodnił jej, że wydawała dotacje parlamentarne niezgodnie z przeznaczeniem — używała funduszy parlamentarnych na opłacanie pracy asystentów Frontu Narodowego (FN) nie pracujących w Brukseli (na co powinny być przeznaczone diety z PE), a we Francji. Le Pen nie zamierza jednak zwrócić nieprawidłowo wydanych funduszy w łącznej wysokości ponad 330 tys. euro.
Sprawa Le Pen
W październiku 2017 r. PE zażądał od Le Pen zwrotu pensji dwóch osób — Thierry’ego Légiera i Catherine Griset. Légier miał pobierać europejskie pieniądze za pracę w 2011 r., a Griset – od 2010 do 2016 r. Griset jest kierowniczką gabinetu Le Pen (większość czasu miała pracować jednak we francuskiej siedzibie FN, a nie w Brukseli i Strasburgu), a Légier w 2011 r. był ochroniarzem szefowej FN.
OLAF wykazał w zeszłym roku, że Griset nie jest w stanie udowodnić, że faktycznie regularnie pracowała w Brukseli i Strasburgu. Ustalono natomiast, że jest ona regularnie obecna w paryskiej siedzibie Frontu. Légier natomiast, jako ochroniarz, nie może korzystać z pieniędzy PE przeznaczonych na asystentów.
Le Pen czas na zwrot dotacji miała do wczoraj — 31 stycznia. Jednak przywódczyni FN zapowiedziała, że pieniędzy tych nie odda i nie zamierza oddawać. „Nie poddam się prześladowaniom, jednostronnej decyzji przeciwników politycznych” — stwierdziła wczoraj.
PE nie jest jednak w tej sytuacji bezsilny. Od dzisiaj (1 lutego) nakłada na Le Pen karę – z jej miesięcznej pensji (nie ze środków przeznaczonych na asystentów) potrącone zostanie 7 tys. euro, czyli zostanie jej 3 tys. euro.
Kwestia wyborów
Le Pen od czasu decyzji PE w październiku zeszłego roku podkreśla, że jest ona umotywowana politycznie. Wskazuje ona, że jej grupa parlamentarna jest jedną z najmniejszych w Parlamencie, pozbawioną istotnych sojuszników. Ponadto sama Le Pen prowadzi obecnie kampanię wyborczą we francuskich wyborach prezydenckich.
Z tego powodu kara PE może być przez nią boleśnie odczuta. Przywódczyni FN przyznała niedawno, że nie udało jej się zdobyć kredytu na kampanię wyborczą, a ponadto rosyjski bank, z usług którego jej partia dotychczas korzystała, ma problemy z płynnością i stara się odzyskać kredyt udzielony francuskiej partii.
Francuzi nowego prezydenta wybiorą 23 kwietnia. Jeżeli żaden z kandydatów nie uzyska wtedy 50 proc. głosów, to druga runda głosowań zaplanowana jest na 7 maja.
Le Pen obecnie prowadzi w sondażach na pierwszą rundę wyborów, przegrywa natomiast w drugiej, niezależnie od tego, kto z nią do tej rundy wejdzie.

>> Czytaj więcej o francuskich wyborach

W podobnej sytuacji, co Marine Le Pen jest jej ojciec, założyciel FN Jean-Marie Le Pen. On także ma zwrócić 300 tys. euro PE z powodu wykorzystania tych pieniędzy na opłacanie asystentów niewykonujących pracy w Parlamencie Europejskim.