Koronawirus: Unijny szczyt przełożony na początek października

Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel, źródło: EC - Audiovisual Service/European Union, 2018

Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel, źródło: EC - Audiovisual Service/European Union, 2018

Zaplanowany na jutro i pojutrze (24-25 września) szczyt UE został przełożony o tydzień z powodu kontaktu szefa Rady Europejskiej Charlesa Michela z osobą zakażoną koronawirusem. Choć jego test dał wynik negatywny, to musiał poddać się kwarantannie.

 

Dwudniowe, nadzwyczajne spotkanie unijnych przywódców w Brukseli miało być poświęcone Turcji i  Białorusi.

Charles Michel na kwarantannie

„Przewodniczący Rady Europejskiej dowiedział się dzisiaj, że oficer ochrony, z którym był w bliskim kontakcie na początku zeszłego tygodnia, uzyskał pozytywny wynik testu na obecność COVID-19” – napisał na twitterze Barend Leyts, rzecznik Charlesa Michela.

“Przewodniczący jest regularnie badany; jego wczorajszy test dał negatywny wynik. Szanując przepisy belgijskie, od dziś poszedł na kwarantannę” – dodał informując, że szef RE przełożył w związku z tym planowane na 24 i 25 września spotkanie unijnych przywódców na 1 i 2 października.

PAP poinformował powołując się na nieoficjalne informacje, że gabinet Charlesa Michela nie został objęty kwarantanną, bo pracujący w nim urzędnicy nie byli „w bliskim kontakcie” z zakażonym funkcjonariuszem ochrony.

Strategiczna debata nt. Turcji

W czasie dwudniowego, nadzwyczajnego szczytu unijni przywódcy mieli w tym tygodniu m.in. przeprowadzić strategiczną dyskusję na temat Turcji. Działania Ankary we wschodniej części Morza Śródziemnego niepokoją zwłaszcza Grecji i Cypru, które domagają się solidarności Wspólnoty wobec nielegalnych ich zdaniem działań Turcji. Prowadzi ona bowiem w imieniu Republiki Tureckiej Cypru Północnego poszukiwania podmorskich złóż ropy i gazu u wschodnich i zachodnich wybrzeży Cypru.

Uznawane na arenie międzynarodowej władze cypryjskie również zgłaszają roszczenia do tych wód, uważając te wiercenia za nielegalne. Również rząd Grecji traktuje te tureckie działania jako naruszenie suwerenności Cypru. Ankara nie zgadza się jednak z tymi zarzutami i nie przerywa wierceń. Jednak oba państwa zadeklarowały wczoraj gotowość do podjęcia rozmów nt. możliwości rozwiązania narastającego konfliktu wokół roszczeń do wschodnich rejonów Morza Śródziemnego.

W komunikacie, jaki wydały służby prasowe prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana po jego wideokonferencji z niemiecką kanclerz Angelą Merkel i Charlesem Michelem, podkreślono, że obustronne dążenie do dialogu powinno się przejawiać wzajemnym krokom w tym kierunku. Erdogan wyraził również nadzieję, że szczyt UE „nada nowy impuls stosunkom między Turcją a UE” i wyjaśnił, że chodzi o podjęcie kroków w celu zaktualizowania unii celnej między oboma krajami, o ruch bezwizowy i migracje.

Premier Grecji Kyriakos Mitsotakis także oświadczył, że jest gotowy podjąć rozmowy z Turcją, ale pod warunkiem dalszego „wycofywania” się Ankary z narastającego w ostatnich tygodniach kryzysu między obu krajami. “Jeśli obecne działania Turcji będą kontynuowane, jesteśmy gotowi do natychmiastowego rozpoczęcia rozmów rozpoznawczych w sprawie naszego jedynego poważnego sporu: rozgraniczenia stref morskich na Morzu Egejskim i we wschodniej części Morza Śródziemnego” – powiedział w poniedziałek szef greckiego rządu.

UE nie porozumiała się ws. sankcji wobec Białorusi. Jeden kraj był przeciwny

„W tej sprawie potrzebujemy jednomyślnej decyzji, a teraz na sali nie było jednomyślności”, powiedział Josep Borrell.

Sankcje wobec odpowiedzialnych za represje i fałszerstwa wyborcze na Białorusi

Unijni przywódcy mieli też w tym tygodniu podjąć decyzję ws. sankcji wobec przedstawicieli białoruskiego reżimu odpowiedzialnych za represje i fałszerstwa wyborcze. Dotychczas blokuje ją jednak Cypr, który domaga się podjęcia najpierw zdecydowanych działań UE wobec Ankary. Tymczasem na Białorusi nie ustają masowe protesty zwolenników zmian w tym kraju, ani  represje reżimu Alaksandra Łukaszenki  wobec obywateli biorących w nich udział.

Wiceszef polskiego MSZ Marcin Przydacz oświadczył, że wobec rozwoju sytuacji na Białorusi przyszła pora na reakcję społeczności międzynarodowej. “UE nie ma innego wyjścia niż zareagować natychmiast” – napisał m.in. w „The Independent”.

Natomiast litewski minister transportu Jarosław Narkiewicz poinformował, że na wypadek zamknięcia granicy z Białorusią Wilno już uzgadnia z Polską ewentualną alternatywną trasę przewozową. Przyznał, że podobne rozmowy prowadzi również z Ukraina i Łotwą.