KE prosi o wycofanie z TK wniosku o wykonanie wyroków TSUE. Polska odmawia

Unia Europejska, Polska, pandemia, COVID, USA, Chiny, geopolityka, Rosja, klimat, ekologia, Zielony Ład, Fundacja Batorego

Wniosek do TK ws. potwierdzenia wyższości polskiej konstytucji nad prawem unijnym Mateusz Morawiecki złożył 29 marca. / Premier Mateusz Morawiecki 29.12.2020 r. Photo via flickr.com @premierrp [@premierrp]

Komisja Europejska zwróciła się w tym tygodniu do polskiego rządu o wycofanie z  kierowanego przez Julię Przyłębską Trybunału Konstytucyjnego wniosku szefa rządu o zbadanie czy zasada pierwszeństwa unijnego prawa nad krajowym jest zgodna z polską konstytucją. Choć na odpowiedź Komisja dała gabinetowi Mateusza Morawieckiego miesiąc, to premier już wczoraj zapowiedział, że wniosku nie wycofa. “Oczywiście nie zamierzam wycofywać tego pytania”, oświadczył premier.

 

Unijny komisarz sprawiedliwości Didier Reynders wysłał list prośbą w tej sprawie do ministra ds. UE Konrada Szymańskiego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Unia nadziei czy Unia niepewności? Jak obywatele postrzegają UE w rok po wybuchu pandemii? [WYWIAD]

„Dziś w wielu krajach rośnie poziom frustracji”, zwraca uwagę Philipp Schulmeister, szef Działu Badania Opinii Publicznej w Parlamencie Europejskim.

KE prosi o wycofanie wniosku z TK

Wniosek do TK ws. potwierdzenia wyższości polskiej konstytucji nad prawem unijnym Mateusz Morawiecki złożył 29 marca prosząc w nim o kompleksowe rozstrzygnięcie kwestii kolizji norm prawa europejskiego z Konstytucją RP, a także potwierdzenia dotychczasowego orzecznictwa w tej dziedzinie.

Szef polskiego rządu odwołał się do TK w reakcji na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który orzekł drugiego marca, że kolejne nowelizacje polskiej ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa mogą naruszać unijne prawo. Chodzi o zmiany, które m.in. dotyczą możliwości odwołań od uchwał KRS w sprawie powołań sędziów Sądu Najwyższego (doprowadziły one do zniesienia kontroli sądowej rozstrzygnięć Rady ws. przedstawienia prezydentowi wniosków powołania kandydatów na sędziów SN).

List, jaki unijny komisarz ds. sprawiedliwości Didier Reynders wysłał w środę (2 czerwca, ale informacja o tym trafiła do mediów tydzień później) do polskiego rządu dotyczy samego wniosku do TK, jak i „obaw, jakie budzi ten wniosek w odniesieniu do zasady lojalnej współpracy i praworządności”. “Kwestionuje on fundamentalne zasady prawa UE, a szczególnie prymat prawa UE”, podkreślił rzecznik KE Christian Wigand na czwartkowej (10 czerwca) konferencji prasowej w Brukseli. Dodał, że na odpowiedź Polska ma miesiąc

Premier: Oczywiście nie zamierzam tego robić

Tymczasem szef polskiego rządu oświadczył już wczoraj (10 czerwca) na konferencji prasowej, że tego wniosku nie wycofa. “Propozycje, które płyną z Komisji Europejskiej nie mają dzisiaj odniesienia do tego stanu faktycznego, który zaistniał po skierowaniu pytania do Trybunału Konstytucyjnego”, uznał Morawiecki. “Oczywiście nie zamierzam wycofywać tego pytania”, Premier tłumaczył, że wniosek do TK skierował po to, żeby – po raz kolejny już – “potwierdzić wyższość naszego prawa konstytucyjnego, naszej konstytucji, nad prawem europejskim”, przypomniał.

Zwrócił też uwagę, że TK już dwukrotnie wypowiadał się ws. zgodności polskiego prawa z unijnym i za każdym razem stwierdzał, że w wypadku kolizji jakichś przepisów prawnych, muszą one zostać zmienione. “Bądź też musiałaby potencjalnie zostać zmieniona konstytucja, gdyby tych przepisów jednak nie znowelizowano”, podkreślił premier.

Według Morawieckiego, „taka jest logika członkostwa w Unii Europejskiej”, co „rozumieją również trybunały konstytucyjne innych państw członkowskich”. “Aczkolwiek one nie stanowią dla nas jakiegoś bardzo istotnego punktu odniesienia. Może jakiś stanowią, ale dla nas absolutnie nadrzędnym jest zdanie TK i uznałem to nasze prawo do złożenia zapytania za istotne, ponieważ do takiej potencjalnej kolizji może dojść”, tłumaczył premier.

Politycy PiS (SP) jednym głosem: To bezczelność

“Bezczelność związana z nakazywaniem i wskazywaniem palcem, co ma zrobić polski rząd w związku z działaniem niezależnego polskiego sądu konstytucyjnego”, ocenił minister Ziobro podczas wczorajszej konferencji prasowej. Podkreślił przy tym, że o tym czy wniosek może trafić do TK decyduje polska konstytucja. “Żadne państwo, ani żadna organizacja zewnętrzna nie może zabraniać polskiemu premierowi skierować do sądu konstytucyjnego pytania, by rozstrzygnął kwestię, która budzi wątpliwość z punktu widzenia polskiej konstytucji”, stwierdził szef resortu sprawiedliwości.

W jego ocenie “nawet w okresie najbardziej ograniczonej suwerenności państwa polskiego, jakim była formuła działania Polski w ramach PRL, trudno mi sobie przypomnieć, aby sekretarz z Moskwy pisał do Wojciecha Jaruzelskiego pismo z żądaniem wycofania wniosku z polskiego sądu, który miałby moc rozstrzygać o zasadach istotnych z punktu widzenia ideologicznego dla władzy radzieckiej”.

“Tego rodzaju impertynencja, agresywne zachowanie nawet w tamtych czasach zachowywano pozory i tworzono wrażenie, że Polacy decydują w ramach ustroju realnego socjalizmu sami o sobie, a nie w ramach dyrektyw i wskazania palca czynników moskiewskich”, dodał minister sprawiedliwości.

Natomiast minister Szymański powiedział jedynie, że “nie prowadzi komunikacji z KE przez media”.

Podobnego zdania jest minister w KPRM i wiceprezes Solidarnej Polski Michał Wójcik, który niedawno jeszcze był wiceministrem sprawiedliwości. “Jeżeli komisarz ds. sprawiedliwości wysyła pismo do premiera i ministra sprawiedliwości, i wyznacza mu 30-dniowy termin na odpowiedź, to z taką bezczelnością nigdzie nie mieliśmy do czynienia”, ocenił.

Wójcik stwierdził, że wtedy kiedy Polska wchodziła do UE była „równość państw” i „szacunek”. “A tu nagle mamy pismo wyznaczające Polakom i najważniejszym politykom 30-dniowy termin. Jak się do tego odnosić?”, powiedział w Polsat News minister Michał Wójcik. Zastanawiał się także “dlaczego komisarz nie wysłał takiego listu do pani kanclerz (Angeli) Merkel?” “Pan Reynders ma problemy z wychowaniem, my – w tej części Europy – jesteśmy inaczej wychowani”, zwrócił uwagę minister.

“Bezczelność. Z traktatów wynika co innego. Tak samo z wyroków poprzednich TK. Co więcej tzw. Konstytucja dla Europy została odrzucona w referendum właśnie ze względu na ten punkt. Czyli obywatele tego nie chcą, traktaty na to nie pozwalają – ale my i tak zrobimy swoje”, zareagował na Twitterze europoseł PiS i również były wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

Komisja Europejska wszczęła postępowanie wobec Niemiec. Powodem "naruszenie podstawowych zasad prawa UE"

W ten sposób Komisja Europejska zamierza bronić prymatu prawa unijnego nad krajowym?

Posłowie KO: PiS wyprowadza Polskę z UE

“STOP prawnemu szaleństwu i politycznej nieodpowiedzialności”, apeluje natomiast posłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz. “PiS powinien jak najszybciej zastosować się do listu Reyndersa i wycofać wniosek z trybunału Przyłębskiej. Nierespektowanie orzeczeń TSUE w Polsce oznacza prawny Polexit.”, napisała na Twitterze.

Podobnie ocenia sytuację poseł Adam Szłapka z tego samego ugrupowania.  „To, co robi teraz Mateusz Morawiecki, to jest wypowiadanie w zasadzie (unijnych) traktatów”, powiedział w TVN24. “Mateusz Morawiecki z sekundantem Zbigniewem Ziobrą po prostu wyprowadzają Polskę z Unii Europejskiej dla osobistej korzyści politycznej (…) swojego prezesa”, dodał.

Wicerzecznik współrządzącego z PiS Porozumienia Jan Strzeżek, który również był w tym samym czasie w studiu TVN24, zapewnił w odpowiedzi, że „nikt nie chce Polski z Unii wyprowadzać” i dodał że na pewno nie chce tego Porozumienie. Jego zdaniem UE „to jest najlepszy projekt polityczny, w jakim możemy jako Polska w tym czasie, w XXI wieku, brać udział”.

Natomiast wiceszefowa Parlamentu Europejskiego Katarina Barley, omawiając w rozmowie z niemieckim „Der Spiegel” przyjętą w czwartek rezolucję unijnego zgromadzenia ws. mechanizmu warunkowości uznała, że rządzący na Węgrzech Viktor Orbán i rządzące w Polsce PiS  „próbują rozmontować rządy prawa nie tylko w swoich krajach, ale i w całej Europie”.