Jest porozumienie ws. migracji na szczycie UE. 9 godzin nocnych rozmów

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, kanclerz Niemiec Angela Merkel i premier Włoch Giuseppe Conte nad roboczym tekstem konkluzji ze szczytu UE, źródło: European Council

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, kanclerz Niemiec Angela Merkel i premier Włoch Giuseppe Conte nad roboczym tekstem konkluzji ze szczytu UE w kulisach obrad, źródło: European Council

Po tym, jak Włochy zgłosiły weto wobec konkluzji z całego spotkania Rady Europejskiej, przywódcy państw członkowskich Unii Europejskiej stanęli w obliczu politycznego klinczu. Ostatecznie, nad ranem nadeszła informacja o tym, że udało się osiągnąć kompromis. Nie będzie obowiązkowych relokacji. Powstaną za to nowe centra migracyjne – w UE i poza jej granicami.

 

Szczyt już wcześniej zapowiadał się na jeden z najtrudniejszych w ostatnich latach. Wczoraj  wieczorem (28 czerwca) okazało się, że Włochy są bliskie zrealizowania swoich wcześniejszych zapowiedzi i zawetowania konkluzji z całego spotkania. Oznaczałoby to, że nie będzie porozumienia nie tylko w kwestii migracji, ale także przedłużenia sankcji wobec Rosji, wszczęcia negocjacji akcesyjnych z Macedonią czy negocjacji na temat budżetu UE na lata 2021-2027. Ostatecznie, ok. 4:30 nad ranem, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk ogłosił na Twitterze, że udało się przekonać Rzym i zawrzeć porozumienie we wszystkich omawianych sprawach.

Co ustalono w kwestii migracji?

Przede wszystkim nie będzie powrotu do systemu obowiązkowych kwot uchodźców, choć UE nadal chce prowadzić ich relokację z Grecji czy Włoch. Tym razem jednak system ma być oparty o dowolność. Zabiegały o to przede wszystkim państwa Grupy Wyszehradzkiej, w tym Polska. Tymczasem Włochy domagały się zagwarantowania im, że nie zostaną same w sytuacji, gdy znów zaczną do tego kraju napływać dziesiątki lub setki tysięcy uchodźców lub migrantów z Afryki.

V4 sprzeciwiała się także jeszcze jednej kwestii – reformie regulujących w UE kwestie azylowe porozumień dublińskich. Polska, Czechy, Słowacja i Węgry nie chciały, by w projekcie reformy owych uzgodnień znalazła się jakakolwiek forma automatyzacji działania i konieczności rozdzielania uchodźców pomiędzy wszystkie państwa członkowskie. Grupa Wyszehradzka obawiała się, że będzie to wstęp do ponownego wprowadzenia obowiązkowych kwot. Kraje Grupy Wyszehradzkiej zostały wsparłte w tym sprzeciwie przez kilka innych państw, m.in. Austrię. A to właśnie austriacka prezydencja, która rozpoczyna się w najbliższą niedzielę, ma pracować nad osiągnięciem zgody co do kształtu reformy unijnego prawa azylowego. Przepadły też propozycje, by zamknąć dyskusję nad tą reformą już do końca bieżącego roku oraz zrezygnować z konieczności osiągnięcia konsensusu w tej kwestii. Ustalono, że reforma ma być oparta o „odpowiedzialność i solidarność”. Postępy w pracach nad zmianami w unijnym prawie azylowym będą omawiane na październikowym szczycie UE w Brukseli.

Przywódcy państw członkowskich UE zgodzili się również w kwestii utworzenia nowych centrów migracyjnych (tzw. hotspotów). Mają one funkcjonować nie tylko w tzw. frontowych krajach UE – np. Grecji, Hiszpanii czy Włoszech, ale także w krajach, z których uchodźcy i migranci wyruszają do Europy, np. w Afryce Północnej. Do tych drugich mają trafiać osoby wyłowione z morza podczas prób przeprawienia się do UE. Hotspoty poza granicami Unii mają być zorganizowane wspólnie przez Komisję Europejską oraz Radę Unii Europejskiej (czyli zgromadzenie odpowiednich ministrów z państw członkowskich), a także przez Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR), Międzynarodową Organizację ds. Migracji (IOM) oraz rządy państw Afryki Północnej. Chodzi w tym przypadku o – jak to ujęto w konkluzjach ze szczytu – „zniszczenie modelu biznesowego przemytników ludzi”.

Pierwszy dzień szczytu UE ws. migracji. Włochy wetują konkluzje ze spotkania Rady Europejskiej

Rzym zablokował konkluzje z pierwszego dnia obrad podczas szczytu Unii Europejskiej w Brukseli. Oznacza to, że na razie nie ma porozumienia w żadnej z omawianych na posiedzeniu Rady Europejskiej kwestii. Włochom nie podobają się dotychczasowe ustalenia dotyczące migracji.
 
Włoski premier Giuseppe …

Europa zadowolona z wyników szczytu

Po dziewięciogodzinnym maratonie rozmów przywódcy państw członkowskich byli wyjątkowo zmęczeni, ale zadowoleni z efektów. Kanclerz Niemiec Angela Merkel, która wyszła do dziennikarzy o 5:00 rano, cieszyła się, że udało się osiągnąć „wspólny język w sprawie migracji”, choć podkreśliła, że pozostało jeszcze wiele rozbieżności w poszczególnych kwestiach. Merkel liczyła w Brukseli szczególnie na ugodę w kwestii tzw. migracji wtórnej, czyli przemieszczania się uchodźców i migrantów z jednego kraju członkowskiego do drugiego. Minister spraw wewnętrznych w jej rządzie i jednocześnie lider koalicyjnej CSU Horst Seehofer groził bowiem zamknięciem niemieckich granic dla osób, które już złożyły wniosek o azyl w innym państwie członkowskim. Merkel, która nie chce aż tak ostrych rozwiązań, groziła Seehoferowi dymisją. To oznaczałoby rozpad koalicji.

Także prezydent Francji Emmanuel Macron był zadowolony. „Nie jesteśmy wyspą i musimy stawić czoło temu wyzwaniu, dochowując wierności naszym wartościom” – mówił, zwracając uwagę na to, że UE potrzebuje długoterminowych rozwiązań, ponieważ „będziemy żyć z presją migracyjną jeszcze przez wiele lat”. W dobrym humorze był także premier Włoch Giuseppe Conte, który wcześniej groził zerwaniem szczytu. „To były długie negocjacje, ale od dziś Włochy nie są już same” – oświadczył. Do Rzymu zawiezie bowiem obietnicę, że będą jakiekolwiek relokacje uchodźców i migrantów z jego kraju.

Satysfakcji nie krył także polski premier Mateusz Morawiecki. „To bardzo dobry kompromis. Osiągnęliśmy to, co zakładaliśmy. Są zapisy na temat relokacji na zasadzie dobrowolności, a Dublin jest oparty na jednomyślności. Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni” – powiedział dziennikarzom po zakończeniu obrad. Na Twitterze napisał zaś, że „UE przyjęła stanowisko Polski i V4”.