Jest ostateczny tekst dyrektywy o pracownikach delegowanych

pracownicy, źródło: https://www.easterncharisma.com/hr-manpower/

pracownicy, źródło: http://www.easterncharisma.com/hr-manpower/

Jest ostateczny tekst dyrektywy o pracownikach delegowanych. Przyjęli go wczoraj (11 kwietnia) ambasadorowie państw członkowskich przy UE. Sprzeciw zgłosiła m.in. Polska, która od początku unijnej procedury legislacyjnej starała się o zmianę niekorzystnych dla naszego kraju propozycji.

 

Za projektem opowiedziała się zdecydowana większość państw członkowskich, przeciw – obok Polski – jedynie Węgry. Natomiast Wielka Brytania, Litwa, Łotwa i Chorwacja wstrzymały się od głosu. Znowelizowaną dyrektywę musi jeszcze przyjąć Parlament Europejski.

Rozłam w V4 w sprawie pracowników delegowanych

W poniedziałek na szczycie w Luksemburgu Rada Unii Europejskiej uzgodniła stanowisko w sprawie zmian w dyrektywie nt. pracowników delegowanych. Projektu nie poparły Litwa, Łotwa, Polska i Węgry. Z kolei Czechy i Słowacja poparły nowe zapisy, łamiąc tym samym stanowisko uzgodnione w ramach Grupy Wyszehradzkiej.

Polska konsekwentnie przeciw

W ocenie polskich władz dyrektywa w nowym kształcie jest bardzo niekorzystna dla działających za granicą polskich firm, zwłaszcza transportowych. Ponadto – według polskiego rządu – jest wyrazem protekcjonizmu gospodarczego bogatych krajów Europy Zachodniej.

„Polskie stanowisko w tej sprawie jest jasne. Od początku (…) nie byliśmy w stanie poprzeć tego stanowiska. To jest dokument, który zmierza w prosty sposób do realizacji oczekiwań politycznych wybranych państw członkowskich kosztem wspólnego rynku. Robią to niestety państwa, które na co dzień (…) chętnie uciekają się do argumentacji europejskiej” – mówił 20 marca w Brukseli minister ds. europejskich Konrad Szymański (tego dnia Rada UE i PE porozumiały się ws. kształtu nowelizacji o pracownikach delegowanych).

W jego ocenie takie inicjatywy „podważają projekt europejski” naruszając unijne zasady dotyczące wspólnego rynku, swobody świadczenia usług i swobody przemieszczania się pracowników. „Niestety, państwa członkowskie nie zebrały w sobie wystarczającej siły, żeby gdzieś postawić granice dla tych pomysłów” – dodał Szymański.

Polska i państwa bałtyckie o współpracy

Według premier Beaty Szydło wczorajsze (5 września) konsultacje z Litwą, Łotwą i Estonią wykazały, że Polskę łączą z państwami bałtyckimi „wspólne dążenia i interesy w takich dziedzinach jak: bezpieczeństwo, polityka wschodnia, energetyka i infrastruktura”. „Podobnie postrzegamy kluczowe wyzwania i procesy w otoczeniu międzynarodowym” – dodała szefowa polskiego rządu.

Ta sama płaca za tę samą pracę w całej UE

Tymczasem według Komisji Europejskiej dyrektywa urzeczywistni nadrzędną zasadę UE – równego wynagrodzenia za tę samą pracę w tym samym miejscu pracy. To właśnie budzi niepokój polskich władz, gdyż przede wszystkim oznacza konieczność dostosowania się do przepisów o płacy minimalnej powodując dodatkowe obciążenia dla polskich firm działających w granicach Unii.

Tym samym polskie przedsiębiorstwa  działające np. na rynku niemieckim czy francuskim stracą przewagę konkurencyjną wobec lokalnych firm, a w konsekwencji wielu pracowników może stracić pracę. Za zaostrzeniem przepisów w tej dziedzinie intensywnie zabiegały zresztą  właśnie Niemcy, Austria i Francja.

Macron w Austrii o „zdradzie europejskiego ducha”

Unijna dyrektywa o pracownikach delegowanych jest zdradą europejskiego ducha – oznajmił 23 sierpnia w Salzburgu prezydent Francji Emmanuel Macron. Jego trwająca do piątku podróż po centralnej i wschodniej Europie ma przekonać partnerów do zaostrzenia przepisów unijnych ws. praw delegowanych pracowników.
 
Przyjazd do …

Niektóre przepisy trochę złagodzono

Część zawartych w dyrektywie zapisów została złagodzona w wyniku negocjacji PE z państwami członkowskimi. I choć Polsce nie udało się doprowadzić do wydłużenia proponowanego, rocznego okresu delegowania z możliwością przedłużenia go o sześć miesięcy, to do dokumentu dopisano zobowiązanie państw przyjmujących do takiego przedłużenia po otrzymaniu uzasadnionej notyfikacji (nie udało się obronić propozycji PE o dwuletnim okresie delegowania).

Prezes Inicjatywy Mobilności Pracy Stefan Schwarz przewiduje, że niektóre państwa UE będą próbowały odmawiać przedłużenia, argumentując brakiem odpowiedniego uzasadnienia notyfikacji. Mimo to zapis obligujący je do takiego przedłużenia ocenia jako korzystny dla Polski.

Jednak po upływie tego czasu pracownicy będą objęci prawem pracy kraju, do którego zostali wysłani. To dotknie szczególnie małe i średnie firmy w Polsce, które dotychczas wysyłały swoich pracowników na dłuższe kontrakty głównie do pracy w budownictwie.

W porozumieniu między państwami członkowskimi i PE przyjęto ponadto – akceptowalną dla Polski – definicję dotyczącą tzw. zastępowania jednego pracownika delegowanego innym. Schwarz wyjaśniał, że dzięki tej zmianie  dyrektywa będzie dotyczyć faktycznej liczby dni pracy pracownika delegowanego, a nie okresu od przyjazdu na miejsce pracy pierwszego pracownika do wyjazdu ostatniego w dodatku – jak proponowały KE i PE – z wliczaniem przerw.

Część przepisów dla Polski w dalszym ciągu niekorzystna

Jednak część zapisów w dalszym ciągu jest dla Polski niekorzystna. Wśród nich ten, że przepisy zmienionej dyrektywy będą miały zastosowanie do sektora transportu po wejściu w życie regulacji sektorowych, ujętych w tzw. pakiecie mobilności. Prace nad tym pakietem nowych przepisów dotyczących sektora drogowego trwają w Brukseli.

To złe wiadomości dla polskich firm transportowych, które są bardzo poważnym graczem na europejskim rynku. Według Eurostatu w 2016 r. do pracy za granicą na okres od jednego do trzech miesięcy wyjechało ponad pół miliona Polaków (wszystkich było 2,6 mln), co plasowało nasz kraj na trzecim miejscu wśród wszystkich państw członkowskich.

Europa korzysta na wspólnym rynku

Rosnąca integracja wspólnego rynku pozytywnie wpływa na gospodarki państw członkowskich UE – wynika z raportu brukselskiego oddziału Amerykańskiej Izby Handlowej. Korzysta na tym również Polska.

 

Wspólny rynek „umożliwił firmom bardziej wydajne działanie, zwiększył konkurencję na rynku, dając konsumentom większy wybór dóbr …

Jeszcze cztery lata na dotychczasowych warunkach?

Nowe przepisy mają obowiązywać dwa lata po wejściu w życie znowelizowanej dyrektywy (przewidziano bowiem dwuletni okres przejściowy). Ponieważ głosowanie w tej sprawie w Radzie przewidziano na 21 czerwca i prawdopodobnie w tym samym miesiącu również w PE odbędzie się głosowanie, to państwa członkowskie będą musiały je stosować od lipca lub sierpnia 2020 roku.