Jacek Czaputowicz: Nie dostrzegam dominacji Niemiec w Europie

Jacek Czaputowicz; źródło: fot. Zbyszek Kaczmarek/ Gazeta Polska

Nie dostrzegam dominacji Niemiec w Unii Europejskiej. Nie ma z ich strony zagrożenia, a Polska popiera kandydaturę Ursuli von der Leyen na przewodniczącą Komisji Europejskiej – mówi minister spraw zagranicznych Polski Jacek Czaputowicz w rozmowie z EURACTIV w Brukseli.

 

Alexandra Brzozowski, EURACTIV: Panie Ministrze, mamy komplet kandydatów na najważniejsze stanowiska unijne. Czy Polska jest usatysfakcjonowana, mimo że nie ma wśród nich żadnego reprezentanta Europy Wschodniej?

Jacek Czaputowicz: Wielka szkoda, że Europa Wschodnia nie ma swojego przedstawiciela. Jednak nie powinniśmy do całej sprawy podchodzić egoistycznie. Uważamy, że osiągnięcie porozumienia i podjęcie ostatecznej decyzji jest sukcesem wszystkich, w tym naszym.

Spodziewa się pan, że kandydatura Ursuli von der Leyen zostanie zatwierdzona dzisiaj przez PE?

Mam taką nadzieję, ponieważ wybór zapadł w sposób niemal jednomyślny, zaledwie jedna osoba wstrzymała się od głosu. Istnieje wyraźny konsensus w sprawie jej kandydatury i uważam, że należy się spodziewać, że zostanie zatwierdzona. Polska popiera Ursulę von der Leyen.

Czaputowicz: Jaka przyszłość Partnerstwa Wschodniego?

Poszerzenie umów stowarzyszeniowych, ustanowienie rotacyjnej prezydencji, a także utworzenie regionalnej strefy gospodarczej. W 10. rocznicę uwtorzenia Partnerstwa Wschodniego minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz przedstawia na łamach EURACTIV swoje propozycje dotyczące przyszłości programu.
 
W następstwie rozszerzenia Unii Europejskiej w 2004 r. kraje …

Czy można przez to rozumieć, że zmieniło się polskie stanowisko nt. dominacji Niemiec w UE? Istnieje nadzieja na poprawę stosunków między Warszawą a Brukselą?

To dotyka głębszej materii, ponieważ osobiście nie dostrzegam tej dominacji. Nie było takiego zagrożenia. Mądrym posunięciem było zdystansowanie się od procedury wyboru Spitzenkandidatów i powrót do międzyrządowej koncepcji, w której to demokratycznie wybrani przedstawiciele państw członkowskich podejmują decyzję ws. najwyższych unijnych stanowisk na forum Rady Europejskiej. Może to mieć fundamentalne znaczenie dla dalszego funkcjonowania UE. Ale odejście od tej koncepcji nie było zainicjowane przez Polskę – Manfred Weber nie został zaakceptowany także przez inne państwa.

Z drugiej strony, von der Leyen jest osobą, która wyraża zrozumienie dla wielu spraw i poszukuje porozumienia, a nie konfrontacji. Dlatego też sądzę, że ma szansę na poparcie większości parlamentarzystów. Jest Niemką, ale to nigdy nie stało na przeszkodzie. Niemcy są największym państwem członkowskim UE, posiadającym znaczący wpływ na kształt UE. Bardzo intensywnie pracujemy z Niemcami w wielu aspektach polityki zagranicznej. Za przykład może posłużyć zorganizowanie szczytu Bałkanów Zachodnich dwa tygodnie temu w Poznaniu. Poza tym, współpracujemy w wielu innych dziedzinach. Często spotykam się z ministrem spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maasem, aby dyskutować o przyszłości UE i w tej materii zazwyczaj się zgadzamy.

Jestem przekonany, że von der Leyen rozumie problemy, z którymi zmaga się nasza część Europy. Cała polityka niemiecka wykazuje większe zaangażowanie w regionie Europy Środkowej, Bałkanów Zachodnich czy państw Partnerstwa Wschodniego. Co więcej, nasza wizja Europy często jest zbieżna.

Porażka Fransa Timmermansa została dobrze odebrana w Warszawie. Jednak von der Leyen opowiada się za przestrzeganiem konkretnych warunków związanych z praworządnością. Jak będzie wyglądał spór o rządy prawa z następną KE?

Po wydarzeniach z ostatnich lat Timmermans był postrzegany w Polsce jako osoba konfrontacyjna. Nie ma nic złego w tym, że KE bada przestrzeganie standardów prawnych. Wręcz przeciwnie – należy to do jej obowiązków. KE często zwraca się do Trybunału Sprawiedliwości, ale nie oznacza to, że KE ma rację. Poparcie sądu dla wniosku złożonego przez KE nie jest bezwarunkowe – zdarzają się sytuacje, w których Trybunał nie zgadza się z wnioskiem złożonym przez KE.

Polska chce rozszerzenia sankcji wobec Rosji

Polska proponuje, żeby sankcje wobec Rosji za agresję na Ukrainę były przedłużane nie o pół roku, ale o rok, a także by objęły one osoby odpowiedzialne za wydawanie rosyjskich paszportów mieszkańcom ukraińskiego Donbasu – przekazał wczoraj szef MSZ Jacek Czaputowicz.

Artykuł 7 stanowi, że to Rada decyduje czy konkretne państwo narusza standardy europejskie. Do tej pory nie padło takie stwierdzenie. O ile nam wiadomo, Rada nie podziela stanowiska KE, dlatego też sprawa jawi się raczej jako problem samej KE.

Czyli polski sprzeciw odnosi się wyłącznie do stanowiska Timmermansa?

Pewne zastrzeżenia wobec niego wynikają z faktu, że odgrywał on rolę istotną politycznie i dla celów politycznych podnosił problem rządów prawa w Polsce. Chciał w ten sposób zyskać większe poparcie wśród swoich zwolenników. W ostatnich miesiącach często odwiedzał Polskę, ale nie spotykał się z władzami. Przedtem zdarzało nam się spotkać. Jednak jego ostatnie wizyty opierały się na uczestnictwie w wiecach wspierających opozycję, dzięki czemu pokazywał swoje poparcie dla byłych komunistów.

Można go oskarżać o brak obiektywizmu. Przewodniczący KE powinien być apolityczny. Jego odejście od neutralności politycznej jest dowodem na konflikt interesu politycznego i interesu KE. My podtrzymujemy, że nasz system jest niezależny i wszystkie standardy UE są przestrzegane. KE potrzebuje bardziej obiektywnego spojrzenia na sprawę.

Szczyt Partnerstwa Wschodniego w 10. rocznicę jego powołania

Przywódcy państw należących do Partnerstwa Wschodniego spotkali się w Brukseli z szefami unijnych instytucji. Z kolei ministrowie spraw zagranicznych 7 krajów byłego ZSRR rozmawiali z szefami dyplomacji krajów UE. Podpisano wspólną deklarację o woli dalszej współpracy.
 

Partnerstwo Wschodnie jako program na …

Ale najprawdopodobniej Timmermans pozostanie na stanowisku wiceprzewodniczącego KE.

Uważamy, że w kontekście artykułu 7, sprawa w dalszym ciągu pozostaje problemem KE. Artykuł wprowadza procedurę, zgodnie z którą KE może poprosić Radę o zbadanie czy w danym państwie naruszane są europejskie standardy prawne. To nie KE zajmuje się sprawdzaniem, więc nasuwa się pytanie, dlaczego nie zgłosiła o pomoc do Rady. Moim zdaniem nie doszło do tego, ponieważ jest oczywiste, że nie wszystkie państwa członkowskie podzielają opinię, jakoby w Polsce miało dochodzić do łamania praworządności. Możemy prosić tylko o jedno – szanujcie traktaty, bo to one decydują kto narusza prawo UE. Dopóki nie zostanie zaangażowana Rada, nie można mówić, że w Polsce nie są respektowane zapisy traktatowe.

KE nie zawsze ma rację. Wygląda na to, że nie przekonała państw członkowskich do swoich racji i dlatego nie poddała tej sprawy pod głosowanie. My jesteśmy gotowi do przedstawienia swoich argumentów i nie rozumiemy, dlaczego KE przez półtora roku nie przestrzegała traktatu. Mamy nadzieję, że nowa KE będzie działać sprawnie.

Ursula von der Leyen zaapelowała również o bardziej ambitny plan w sprawie zmian klimatu i celów, które zostały odrzucone na ostatnim szczycie UE, m.in. przez Polskę.

Ogólnie rzecz ujmując, jesteśmy zwolennikami zdecydowanych działań w zakresie ochrony klimatu, ale podchodzimy do problemu w sposób realistyczny. W grudniu 2018 r. Polska zorganizowała COP24, w czasie którego udało się osiągnąć porozumienie na skalę światową – to jest właściwa droga. Zanim podejmie się kroki na rzecz ochrony klimatu należy najpierw spojrzeć na problem z perspektywy finansowania i konsekwencji dla gospodarki. Tak szybka reakcja na wyniki wyborów do PE wydaje się być nacechowana ideologicznie: zieloni zdobyli poparcie, więc należy się pokazać, a to nie jest racjonalne. W tak poważnych sprawach należy najpierw pomyśleć, w jaki sposób powinno się działać.

Mimo utrudnień jesteśmy chętni do działania na rzecz klimatu. Problemem jest jednak modernizacja przemysłu – w Polsce mix energetyczny opiera się w dużej mierze na węglu, a inwestycje w czyste technologie są po prostu kosztowne. Trzeba spojrzeć na problem realnie -UE wyznaczy sobie ambitne cele, a USA i Chiny nadal będą kontynuowały swoją politykę. Skutki takiej sytuacji mogą być fatalne, bo powietrze nad Europą może i będzie czyste, ale nad Chinami już nie. Czyż nie jest oczywiste, że mikstury powietrze stale się mieszają?

Grupa Wyszehradzka wspiera europejskie aspiracje Bałkanów Zachodnich

Wszystkie państwa Grupy Wyszehradzkiej popierają rozszerzenie Unii Europejskiej i NATO. Choć wsparcie to nie zawsze odnosi się do Ukrainy czy Kosowa, widać je szczególnie w odniesieniu do Bałkanów Zachodnich. Zdaniem ministra spraw zagranicznych Węgier Pétera Szijjártó “im więcej państw należy …

W dalszym ciągu nie podjęto decyzji w sprawie polskiego komisarza. Jaką tekę chciałaby objąć Polska w następnej kadencji?

Polska jest ważnym państwem członkowskim w kontekście rozwoju gospodarczego i tempa wzrostu… Mam na myśli jedno ze stanowisk gospodarczych, ponieważ wiemy, w jaki sposób szybko się rozwijać – mamy jeden z najwyższych poziomów rozwoju gospodarczego w UE.

Ostatnio nie słychać zbyt wiele z kolei w sprawie kolejnego rozszerzenia. W trakcie szczytu Bałkanów Zachodnich powiedział Pan, że musimy pozostać realistami. Czy UE popełniła błąd odraczając rozmowy akcesyjne z Macedonią Północną i Albanią?

Tak, można to w ten sposób interpretować. Chcemy, aby państwa otrzymały wyraźny sygnał do działania i zmobilizowały się do pracy nad reformami. Wiemy z doświadczenia naszych rozmów, że są one niezwykle motywującym momentem w całym procesie akcesji. Oczywiście, dostrzegamy problemy w tych państwach, ale otwarcie negocjacji nie oznacza automatycznego przyjęcia do UE. Dlatego opóźnienie rozmów nie było dobrym posunięciem, ale mam nadzieje, że w październiku zostanie podjęta decyzja o ich rozpoczęciu.

Do naszych etycznych obowiązków należy okazanie otwartości, ponieważ państwa maja prawo dołączyć do zjednoczonej Europy. Po pierwsze muszą spełnić niezbędne kryteria, czemu mogą sprzyjać rozmowy. Macedonia Północna zrobiła już wiele – zmieniła nazwę, uregulowała stosunki z innymi państwami. Drugą kwestia jest wymiar geopolityczny – obok państw, które aktywnie dążą do rozszerzania UE są także takie, których interesy są sprzeczne z interesami UE m.in. Rosja, Turcja, Chiny. Im dłużej będziemy odkładać w czasie rozmowy akcesyjne, tym bardziej narazimy na zewnętrzne zagrożenia UE jako całość.