Holandia „nie widzi miejsca w UE” dla Węgier

Holandia, Mark Rutte

Premier Holandii Mark Rutte / Zdjęcie: © European Union 2019 [EUCO Newsroom]

„Dla Węgier nie ma już miejsca w Unii Europejskiej” po tym, jak przyjęły nowe prawo dotyczące LGBT, stwierdził Mark Rutte. Premier Holandii na wczorajszym szczycie UE miał prosto w oczy powiedzieć swojemu węgierskiemu odpowiednikowi Viktorowi Orbánowi, że nikt nie trzyma Węgier w Unii na siłę.

 

 

Na unijnym szczycie przywódcy większości państw UE ostro skrytykowali przyjętą przez węgierski parlament i podpisaną przez prezydenta ustawę zakazującą „propagowania homoseksualizmu” wśród niepełnoletnich.

Nowe prawo zabrania m.in. programów i materiałów edukacyjnych dla dzieci, które zdaniem węgierskich władz „promują” homoseksualizm, zmianę płci czy tożsamość seksualną inną niż ta nadana przy urodzeniu. Pozwala też na emitowanie produkcji poruszających tematykę homoseksualizmu dopiero po 23:00.

Wcześniej 17 krajów we wspólnym oświadczeniu zainicjowanym przez kraje Beneluksu potępiło węgierską ustawę, uznając ją za dyskryminującą wobec osób LGBT.

Połowa państw UE „poważnie zaniepokojona” węgierskim prawem anty-LGBTIQ

„Stygmatyzacja osób LGBTIQ stanowi wyraźne naruszenie ich podstawowego prawa do godności, przewidzianego w Karcie praw podstawowych Unii Europejskiej”. napisano.

Rutte do Orbána: Dlaczego nie wyjdziecie z Unii?

Najostrzejsze słowa pod adresem Orbána padły w Brukseli z ust jego holenderskiego odpowiednika Marka Rutte, który posunął się do sugestii, że Węgry powinny wyjść z Unii Europejskiej. Podczas dwuipółgodzinnej, ożywionej debaty na szczycie doszło do kilku werbalnych konfrontacji między oboma przywódcami, którzy pozostają na swoich stanowiskach od 2010 r.

Rutte stwierdził, że skoro Węgry odmawiają poszanowania dla unijnych wartości, to powinny rozważyć zastosowanie Artykułu 50 TUE, mówiący o możliwości wystąpienia z UE. „Viktor, jeśli chcesz w ten sposób postępować, to po co wciąż jesteś w Unii?”, miał wprost zapytać Orbána w czasie dyskusji na forum Rady Europejskiej.

Przed szczytem Rutte powiedział dziennikarzom, że jeśli Budapeszt nie wycofa ustawy, „to nie pozostaje im chyba nic innego, jak tylko opuścić UE”. Oznajmił, że dla niego „Węgry nie mają już miejsca w Unii Europejskiej”.

„Niestety, w obecnym systemie sam nie mam za wiele do powiedzenia. To wymaga konsensusu wśród 26 państw, które musiałyby się zebrać i przekazać Węgrom, że powinny odejść”, zastrzegł.

„Unia to klub z zasadami”

„Ważne jest, by wszyscy żyli na świecie, gdzie mają prawo być, kim są i żyć w sposób, w jaki chcą, nie musząc obawiać się niczego z powodu własnej płci, orientacji seksualnej czy koloru skóry. Każdy jest równy”, podkreślił premier Holandii. Dodał, że jeśli Unia pozwoli na to, co próbują robić Węgry, „wtedy jej rola ograniczy się do związku handlowego, a nie wspólnoty wartości”.

Przyznał też, że czuł się źle, wymagając od państw aspirujących do UE, Macedonii Północnej i Albanii, dostosowania się do unijnych wartości także w obszarze niedyskryminacji, skoro jedno z państw należących już do bloku ewidentnie te wartości lekceważy.

Wypomniał Węgrom, że te korzystają z unijnych funduszy, jednocześnie nie respektując przyjętych wartości. „UE to klub z zasadami. Nie można powiedzieć: <<Chcę finansowanie, ale będę ignorować zasady>>”, wskazał.

Zdaniem Rutte przedmiotem dyskusji powinny być też polskie uchwały o „samorządach wolnych od ideologii LGBT”. „Jest tyle tego typu spraw… gdy 11 lat temu obejmowałem to stanowisko (premiera – red.), nigdy bym nie pomyślał, że będziemy musieli dyskutować o tak podstawowych wartościach”, powiedział.

Bettel: Nie ode mnie zależy, że jestem gejem

Podczas dyskusji w Radzie Europejskiej przywódcy wysłuchali też emocjonalnego wystąpienia premiera Luksemburga Xaviera Bettela, które – jak mówili inni politycy – wzruszyło większość spośród unijnych liderów. Bettel, który od 2015 r. żyje w małżeństwie ze swoim wieloletnim partnerem Gauthierem Destenayem, opowiedział o trudnych doświadczeniach i dylematach związanych z byciem osobą homoseksualną.

„Nie zostałem gejem. Po prostu nim jestem, ale to nie jest moja decyzja”, miał wyznać szef luksemburskiego rządu, według przecieków z dyskusji. „Moja mama nie akceptuje tego, że jestem gejem, i muszę z tym jakoś żyć”. Jak wyjawił, na informację, że jest osobą homoseksualną jego matka zareagowała stwierdzeniem, że „straciła syna”.

„A teraz ty uchwalasz takie prawo. Szanuję cię, ale to jest czerwona linia. Chodzi o prawa podstawowe, prawo do inności”, podkreślił Bettel, zwracając się do obecnego na sali premiera Węgier Viktora Orbána. „Znamy się od ośmiu lat, ale to mnie dotknęło. Widzisz, jak wiele osób LGBTI popełnia samobójstwa”, wskazał.

W rozmowie z dziennikarzami skrytykował natomiast same założenia ustawy. „Jeśli on (Viktor Orbán – red.) naprawdę uważa, że obejrzenie filmu lub pogadanka w klasie o orientacji seksualnej może zrobić z kogokolwiek geja, znaczy to, że on niczego nie rozumie”, stwierdził.

Przyznał też, że dla niego najtrudniejszą rzeczą w życiu było właśnie zaakceptowanie własnej orientacji seksualnej. „Bycie osobą homoseksualną to nie wybór, ale bycie nietolerancyjnym – to już wybór”, zaznaczył.

Włochy: Watykan domaga się zmian w prawie przeciw homofobii. Powołuje się na konkordat

„Jesteśmy państwem świeckim, a nie religijnym”, zaznaczył premier Mario Draghi. 

Orbán osamotniony w debacie

Węgierski premier odpierał krytykę, tłumacząc, że wynika ona ze złego zrozumienia sensu ustawy. „Tu nie chodzi o osoby homoseksualne. Tu chodzi o dzieci i rodziców”, wyjaśniał.

Jego głos był jednak w debacie osamotniony. Jak przekazuje „Gazeta Wyborcza”, powołując się na źródła zbliżone do uczestników dyskusji, Orbána bronił tylko słoweński premier Janez Janša, Bułgar Stefan Janew oraz premier Mateusz Morawiecki, który podkreślał, że prawo rodziców do decydowania, czego nauczane są dzieci, wynika m.in. z konwencji międzynarodowych. Jednocześnie jednak przyznał, że „nie czytał i nie zna” omawianej ustawy, co według „GW” świadczyło o jego niechęci do zbyt mocnego angażowania się w obronę węgierskiego kolegi.

„Co się stało? Przecież kiedyś byłeś liberałem?”, miał pytać Viktora Orbána prezydent Francji Emmanuel Macron. Z kolei portugalski premier António Costa stwierdził, że można zachowywać tylko gospodarcze związki z UE, jak Norwegia czy Szwajcaria, ale jeśli już państwo decyduje się na akcesję, „to trzeba przestrzegać ustalonych zasad i wartości”.

W debacie pojawiały się bardziej stonowane, aczkolwiek wciąż krytyczne głosy. Kanclerz Niemiec Angela Merkel przyznała, że to rodzice decydują o nauczaniu dzieci, ale podkreślała potrzebę troski o zdrowie i bezpieczeństwo dzieci, które odkrywają swą orientację inną niż heteroseksualna. „Jestem chrześcijaninem. I wierzę, że skoro Bóg ich stworzył, to ich też kocha”, miał z kolei powiedzieć łotewski premier Krišjanis Karinš, choć zastrzegł, że rządzi krajem tak podzielonym w sprawie LGBT+, że nie może wprowadzić związków cywilnych.