NSZZ „Solidarność” protestuje przed TSUE ws. Turowa. „To nie Korea Północna”

górnicy, protest, tsue

Protest NSZZ „Solidarność” pod budynkiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu / Zdjęcie: Facebook [Krajowa Sekcja Służby Więziennej NSZZ Solidarność]

„Chcemy, aby w sercu Europy zrozumiano, że zamknięcie kopalni Turów oznacza wysłanie ludzi na śmierć, totalne ubóstwo. Nie jesteśmy w Korei Północnej, tylko w Europie”, argumentuje NSZZ „Solidarność”. Związkowi górnicy protestowali dziś przed budynkiem TSUE przeciwko karom nałożonym na Polskę.

 

 

Po skardze strony czeskiej, domagającej się działań w kwestii szkodliwych skutków działalności kopalni węgla brunatnego Turów, w ubiegłym miesiącu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nałożył na Polskę karę w wysokości 500 tys. euro dziennie za każdy dzień funkcjonowania kopalni. Przeciwko tej decyzji protestowali dziś przed budynkiem TSUE działacze NSZZ „Solidarność”.

„Chcemy, aby ktoś tam, w sercu Europy, zrozumiał, że to nie jest Korea Północna i nie podejmuje się jednostronnie decyzji mających na celu «rozstrzelanie przyrodnicze» mieszkańców okolic kopalni. Dziś całkowite zamknięcie kopalni oznacza wysyłanie ludzi na śmierć, na totalne ubóstwo. Na to się nie zgadzamy”, oznajmił przewodniczący KM NSZZ „Solidarność” KWB „Turów” Wojciech Ilnicki.

„Tak się dzieje w Korei Północnej czy Białorusi. Rozumiem, że nie jesteśmy w Korei Północnej, tylko w Europie”, podkreślił.

Co dalej z Turowem? "Solidarność" będzie dziś protestować w Luksemburgu

Tymczasem czeski premier nie chce rozmawiać o Turowie z szefem polskiego rządu.

„Solidarność” KWB „Turów”: Polska wypełniła zobowiązania

Czy górnicy nie mają pretensji do polskiego rządu, że ten nie potrafił wynegocjować w sprawie dalszego działania kopalni rozwiązania, na które zgodziłyby się obie strony? „Solidarność” powołuje się w tym kontekście na deklaracje rządu, że do porozumienia z Czechami doszło, po czym ci mimo wszystko wnieśli sprawę do TSUE.

„Czesi podpisali z nami porozumienie, zakładające m.in. budowę przegrody (ograniczającej odwodnienie terenu wokół kopalni – red.), które wykonaliśmy w stu procentach. To Czesi złamali dane słowo, nie Polacy”, podkreśla rozmówca EURACTIV.pl.

„My jesteśmy honorowym narodem i wypełniliśmy dane zobowiązania, a postawa oligarchy (premiera Czech Andreja) Babiša to osobny temat”, dodaje.

Turów: TSUE zobowiązuje Polskę do zapłaty ogromnej kary za każdy dzień działania kopalni

Powodem kary jest niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów.

„Unijna «sprawiedliwa transformacja» to kłamstwo”

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, nakładający kary na Polskę za kontynuację wydobycia w kopalni Turów można interpretować również w kontekście unijnych ambicji w zakresie redukcji emisji gazów cieplarnianych, także poprzez odejście w energetyce od węgla na rzecz źródeł kopalnych.

Unijne instytucje wychodzą z założenia, że transformacja energetyczna musi być „sprawiedliwa” (ang. Just Transition), a więc taka, żeby nie pozostawić mieszkańców regionów najbardziej narażonych na jej negatywne konsekwencje bez pomocy. Jednak według Wojciecha Ilnickiego poprzez orzeczenie w sprawie Polski TSUE „pokazał, na czym tak naprawdę polega unijna «sprawiedliwa transformacja»”.

„Przez dłuższy czas jeździłem z organizacjami związkowymi z całej Europy i rozmawiałem na temat unijnej sprawiedliwej transformacji. Próbowano przekonać nas, że ta transformacja rzeczywiście będzie sprawiedliwa”, mówi Ilnicki.

„Jeśli jednak ta «sprawiedliwa transformacja» ma polegać na zamknięciu w ciągu jednego dnia kopalni Turów i elektrowni, to jest to po prostu kłamstwo. W takiej sytuacji trzeba powiedzieć, że Unia kłamie”, podsumowuje działacz „Solidarności”.

Dalszy ciąg polsko-czeskiego sporu: Jänschwalde za Turów?

Minister klimatu Michał Kurtyka zlecił wykonanie analizy, która umożliwi ocenę wpływu należącej do Czechów kopalni odkrywkowej Jänschwalde w Niemczech na sytuację przygranicznych gmin w Polsce. Szef resortu uzasadnia swoją decyzję skargami polskich samorządowców.

Protesty związków zawodowych przed TSUE „to niebezpieczne zjawisko polityczne”

„Protest górników przed budynkiem TSUE to swego rodzaju «ostatni krzyk rozpaczy», uważa Kuba Gogolewski, członek zarządu Fundacji „Rozwój TAK – Odkrywki NIE”. „Związki zawodowe, zwłaszcza górnicy, zdają sobie sprawę, że w ramach obecnej polityki Unii Europejskiej w zakresie klimatu i energetyki nie ma miejsca dla dalszego działania kopalni węgla”, podkreśla.

„Jest to trudna sytuacja dla osób, które dotychczas pracowały w sektorze wydobywczym, a konfrontacja z rzeczywistością konieczności szybkiej redukcji emisji gazów cieplarnianych musi być bolesna. W Polsce rząd wspiera związki zawodowe, ale inna jest praktyka za granicą. Dlatego związki usiłują zwrócić na siebie uwagę unijnych instytucji”, mówi nasz rozmówca.

Jak zaznacza, o ile w TSUE spory międzypaństwowe są na porządku dziennym, to protesty związków zawodowych przed Trybunałem i próba jego „likwidacji” są rzeczą dość bezprecedensową. „Górnicy nawołujący do polexitu i sugerujący, że Polakom lepiej żyłoby się poza Unią Europejską, to jednak dość niebezpieczne zjawisko polityczne”, wskazuje.

KE: Jeśli Polska nie zapłaci kar za Turów, pieniądze zostaną potrącone z unijnych dotacji

W poniedziałek TSUE nakazał Polsce zapłatę kar w wysokości 500 tys. euro dziennie.

Trzeba przedstawić dobrą strategię dla regionu

Czy spór z Czechami dało się rozwiązać polubownie? „Widać, że strona polska skupiła się na tym, co dzieje się tu i teraz i ucieka od mówienia o różnych możliwościach działania i wpływie zamknięcia kopalni na transformację regionów”, zwraca uwagę Gogolewski.

„W interesie i regionu, i Polski, i nawet samego właściciela kopalni jest porozumienie ze stroną czeską”, choćby ze względu na bliskie relacje miedzy mieszkańcami po obu stronach granicy i to właśnie ich współpraca może w osiągnięciu tego porozumienia pomóc, uważa.

Działacz wskazuje na potrzebę przedstawienia przez PGE różnych scenariuszy, jeśli chodzi o przyszłość kopalni. „W tym momencie dyskusja ogranicza się do tego, czy zamknąć kopalnię, czy nie, a nie kiedy ją zamknąć. Tymczasem wszelkie megatrendy wskazują, że kopalnia zakończy swoją pracę szybciej niż planowany rok 2044. Trzeba więc przedstawić potencjalne możliwości wynikające z każdego ze scenariuszy zamknięcia i potencjalne inwestycje, jakie złagodzą koszty społeczne tej decyzji”, podkreśla nasz rozmówca.

Dla samych górników ważna jest w tym kontekście dyskusja o tym, jak poradzić sobie z zamknięciem kopalni, w jaki sposób można się przekwalifikować i jak nowa sytuacja wpłynie na funkcjonowanie górników i ich rodzin, dodaje.