Fejk Tygodnia: UE nie ma prawa ingerować w zmiany w polskim sądownictwie

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, fot. Twitter Ministerstwa Sprawiedliwości, opracowanie graficzne: EURACTIV.pl

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, fot. Twitter Ministerstwa Sprawiedliwości, opracowanie graficzne: EURACTIV.pl

Unia Europejska nie ma uprawnień, aby oceniać reformy w sądownictwie wprowadzane w państwach członkowskich – jak mantrę powtarza to od miesięcy polski rząd. I nie ma racji.

 

Organizacja krajowego wymiaru sprawiedliwości należy do kompetencji państw członkowskich, O ILE zapewniają one niezawisłość sądów, niezależność sędziów i prawo obywatela do obrony.

Zatem wbrew opiniom przedstawicieli polskiego rządu UE i jej instytucje mają w określonych sytuacjach prawo do angażowania się w reformy sądownictwa w państwach członkowskich. Aby się o tym przekonać wystarczy zajrzeć do unijnych traktatów oraz do orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE).

Polski rząd: KE działa na „absurdalnych prawach”

W tym tygodniu Komisja Europejska wszczęła wobec Polski kolejną już procedurę o naruszenie unijnej praworządności w związku ze zmianami w systemie sądownictwa. Chodzi o system dyscyplinowania sędziów. W opinii Brukseli zapisy znowelizowanej w lutym ustawy mogą być wykorzystywane do politycznej kontroli orzeczeń sądowych. Chodzi na przykład o zwiększenie zakresu spraw możliwych do podjęcia przez rzecznika dyscyplinarnego sędziów lub utrudnianie polskim sądom kierowania pytań prejudycjalnych do TSUE.

Polski rząd jak przy każdej tego typu sytuacji z ostatnich kilkunastu miesięcy odpowiada Komisji Europejskiej, że „nie ma prawa ingerować” w zmiany w sądownictwie państw członkowskich. Wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski w rozmowie z portalem „wPolityce” stwierdził, że KE rozpoczynając wobec Polski procedurę oparła się na „absurdalnych prawach”. „Mam złą wiadomość dla pani Jourovej (Věry Jourovej, wiceprzewodniczącej KE ds. przejrzystości i wartości – przyp. red.). Nie macie prawa ingerować w nasze reformy” – powiedział.

W podobnym tonie wypowiedział się minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który na oficjalnej konferencji prasowej oświadczył, że „KE nadużywa swoich uprawnień” oraz „uzurpuje sobie kompetencje, których państwo polskie jej nie przekazało”. „Kształtowanie ustroju sądowniczego jest wyłączną domeną państw członkowskich, a organy UE nie są uprawnione do ingerencji w sądownictwo. Traktaty unijne nie dają KE uprawnień do wszczęcia takiej procedury” – oznajmił szef polskiego resortu sprawiedliwości.

KE wszczyna wobec Polski procedurę naruszeniową ws. dyscyplinowania sędziów

Chodzi o znowelizowaną w lutym ustawę o sądownictwie, która wprowadziła system dyscyplinowania sędziów. Komisja Europejska uznała ją za niezgodną z unijnym prawem i naruszającą sędziowską niezależność.

Organy UE pilnują niezależności sądownictwa

To prawda, organizacja wymiaru sprawiedliwości (tak jak i systemu opieki zdrowotnej) jest wyłączoną domeną państw członkowskich i nie jest ujednolicona w europejskim prawie. Wynika to między innymi z różnych tradycji prawnych w poszczególnych państwach członkowskich. Ale nie jest prawdą, że UE oraz jej instytucje – takie jak KE czy TSUE – nie mają nic do powiedzenia w kwestii funkcjonowania czy reformowania systemów wymiaru sprawiedliwości.

Stoją bowiem (a o tym już unijne traktaty mówią wprost) na straży niezawisłości sądownictwa oraz prawa obywatela do obrony przed sądem. Kwestionując reformy forsowane przez polski rząd, KE zarzuca mu właśnie naruszenie tych – KONSTYTUCYJNYCH zasad. Nie – jak argumentują władze w Warszawie – jakichś wyimaginowanych przepisów. Potwierdził to w niedawnej rozmowie z EURACTIV prof. Adam Strzembosz, wieloletni Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego oraz przewodniczący Trybunału Stanu oraz Krajowej Rady Sądownictwa.

Już w 1986 r. (a więc 18 lat przed tym, gdy Polska stała się państwem członkowskim UE) TSUE – funkcjonujący wówczas pod nazwą Trybunał Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich – uznał w jednym ze swoich wyroków, że państwa członkowskie zachowują instytucjonalną i proceduralną autonomię w kwestii swojego sądownictwa, ale ogranicza ją obowiązek ochrony praw obywateli wynikających z przepisów unijnych (sprawa 222/84 Marguerite Johnston przeciw Głównemu Konstablowi Królewskiej Policji Ulsteru). Uznano więc tzw. zasadę efektywnej ochrony sądowej za jedną z naczelnych zasad unijnego prawa.

Prof. Adam Strzembosz: Nie da się funkcjonować bez minimum przyzwoitości

UE nie ma prawa się wtrącać, o ile nie jest naruszana niezawisłość sądownictwa i prawo obywatela do obrony przed sądem – mówi prof. Adam Strzembosz w rozmowie z EURACTIV.pl.

Lech Kaczyński zatwierdzał unijny traktat

W Traktacie o Unii Europejskiej (TUE) znajduje się także art. 19, który mówi o obowiązku państwa członkowskiego do zapewnienia „skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii.” TUE również bardzo szeroko definiuje taki obowiązek. Chodzi bowiem nie tylko o „bezpośrednią transpozycję prawa UE”, ale również o przepisy podlegające „równoległemu stosowaniu wraz z prawem UE”. Polska zobowiązania zawarte TUE przyjęła, a potwierdziła je przez ratyfikację Traktatu z Lizbony. Zgodę na to wydał między innymi ówczesny prezydent Lech Kaczyński.

Dodatkowo prawo do sądu oraz do skutecznego środka odwoławczego potwierdza art. 47. Karty Praw Podstawowych (KPP). Komisja Europejska, uruchamiając na mocy art. 258 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (który mówi o możliwości działań KE w razie uchybienia przez państwo członkowskie zobowiązaniu wynikającemu z Traktatów) powoływała się właśnie na art. 19. TUE oraz art. 47. KPP.

Dodatkowo TSUE przy okazji wielu różnych wyroków potwierdzał, że zapewnienie niezawisłości sądownictwa jest podstawowym warunkiem efektywnej ochrony prawnej, co z kolei jest warunkiem efektywności funkcjonowania prawa UE (wyrok z 2013 r. w sprawie C-175/11) albo (jak w wyroku z 2006 r. w sprawie C-506/04), że bezstronność i niezależność organu sądowniczego wymaga istnienia jasno określonych reguł (w tym przypadku ujętych w  europejskich Traktatach).

TSUE: Polska ustawa o sądach powszechnych niezgodna z unijnym prawem

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że ustawa wprowadzająca zasady przechodzenia sędziów w stan spoczynku była sprzeczna z unijnym prawem. Przepisy zaskarżyła Komisja Europejska. Ustawa została jednak w międzyczasie znowelizowana.

 

Przyjęta w 2017 r. ustawa o sądach powszechnych obniżyła wiek emerytalny sędziów. …

TSUE o Polsce

Już w bezpośrednim odniesieniu do Polski TSUE uznał w swoim wyroku z czerwca 2019 r. w sprawie jaką KE wytoczyła Polsce w związku ze zmianami w wieku emerytalnym sędziów i zastosowaniu tych zmian także wobec urzędujących sędziów, że UE ma w takiej sytuacji prawa do ingerencji w organizację systemu sądowniczego w państwie członkowskim.

„Chociaż organizacja wymiaru sprawiedliwości w państwach członkowskich należy do kompetencji tych ostatnich, to przy wykonywaniu tej kompetencji państwa członkowskie mają obowiązek dotrzymywać zobowiązań wynikających dla nich z prawa Unii. (…) Państwa członkowskie mają obowiązek ustanowienia środków odwoławczych niezbędnych do zapewnienia skutecznej ochrony sądowej w rozumieniu Karty praw podstawowych, w dziedzinach objętych prawem Unii. Dla zagwarantowania, by organ taki jak Sąd Najwyższy mógł sam zapewniać tę ochronę, kluczowe jest zachowanie przez ten organ niezależności. W konsekwencji przepisy krajowe zakwestionowane przez Komisję w skardze mogą stanowić przedmiot kontroli pod kątem ich zgodności z art. 19 ust. 1 akapit drugi traktatu o Unii Europejskiej” – głosił wyrok.

TSUE w swoim wyroku uznał też zastosowanie obniżenia wieku emerytalnego wobec już orzekających sędziów Sądu Najwyższego (co sprawiło, że około 1/3 z nich musiałoby natychmiast przestać orzekać) za złamanie zasady nieusuwalności sędziów, która z kolei jest nierozerwalnie związana z ich niezawisłością. Za łamiące tę niezawisłość uznał też zapisy, które mówią o tym, że o przedłużeniu prawa do orzekania może zadecydować jedynie Prezydent RP oraz o tym, że nie istnieje procedura odwoławcza w przypadku wydania negatywnej decyzji.

Polski rząd już wcześniej jednak uległ w tej sprawie KE i przygotował nowelizację zakwestionowanej ustawy. W przyjętej nowelizacji zapisano, że obniżenie wieku emerytalnego dotyczyć będzie jedynie nowo powołanych sędziów.

Zatem wbrew słowom przedstawicieli polskiego rządu – a w tym przypadku Ministerstwa Sprawiedliwości – UE ma prawo do angażowania się w kwestie reform w systemie sądownictwa (i całym systemie wymiaru sprawiedliwości), ponieważ stoi na straży podstawowych zasad dotyczących systemów prawnych w państwach członkowskich. A państwa członkowskie zgodziły się na to podpisując unijne traktaty. Co więcej, pośrednio przyznał to sam polski rząd usuwając już w wyniku interwencji Brukseli jedno z uchybień.

Fejk Tygodnia: Unia Europejska nie dała Polsce eurocenta na walkę z koronawirusem

Tak twierdz premier Mateusz Morawiecki. A jak jest naprawdę?