Fejk tygodnia: KE w stosunku do polskich gmin „wolnych od LGBT” pogwałciła Kartę Praw Podstawowych

Komisarz ds. równouprawnienia Helena Dalli (CC-BY-4.0: © European Union 2019 – Source: EP)

Komisarz ds. równouprawnienia Helena Dalli (CC-BY-4.0: © European Union 2019 – Source: EP)

Sześć polskich gmin nie dostanie unijnych funduszy w ramach partnerstwa miast. To dlatego, że przyjęły uchwały o „strefach wolnych od LGBT”. Polski rząd twierdzi, że KE pogwałciła w związku z tym Kartę Praw Podstawowych. Tyle, że owa Karta dyskryminacji ze względu na orientację seksualną jasno zakazuje.

 

Partnerstwo między miastami („Town Twinning”) Unia Europejska koordynuje od 1989 r. Obecnie jest ono realizowane przede wszystkim przez podległą Komisji Europejskiej Agencję Wykonawczą ds. Edukacji, Kultury i Sektora Audiowizualnego. Wszystko odbywa się zaś w ramach programu finansowego „Europa dla obywateli”.

Rocznie na wsparcie partnerstwa miast wydawane jest ok. 4 mln euro. Maksymalnie na jeden projekt można otrzymać do 25 tys. euro. Średnia wartość grantu wyniosła w ubiegłym roku 16 tys. euro.

Dzięki tym środkom miasta lub gminy, które zawarły ze sobą partnerstwo mogą sfinansować np. wzajemne zwiedzanie swoich zabytków, współpracę instytucji kultury, festiwale kulturalne, zawody sportowe albo konferencje czy debaty.

Ale gdy ogłaszano pierwszą turę tegorocznego konkursu grantowego, wśród 127 zatwierdzonych projektów (na łączną sumę ponad 2,3 mln euro) zabrakło 5 polskich aplikujących po unijnej środki gmin. Odrzucono również 151 innych wniosków z innych państw członkowskich (w sumie było ich wszystkich 283), ale to właśnie wnioski owych 5 polskich gmin wzbudziły w Polsce najwięcej emocji.

Wszystko za sprawą wypowiedzi komisarz ds. równości Heleny Dalli. Na Twitterze napisała ona, że „państwa członkowskie i władze państwowe muszą szanować unijne wartości i prawa podstawowe.”

„Dlatego 6 wniosków o partnerstwo miast, w których składanie były zaangażowane polskie władze, które przyjęły rezolucje dotyczące >>stref wolnych od LGBTI<< lub >>praw rodzinnych<<, zostało odrzuconych” – napisała unijna komisarz. I wywołała w Polsce burzę.

Fejk Tygodnia: Nowy budżet UE nie ma związku z praworządnością

Po pięciodniowym szczycie Unii Europejskiej na temat budżetu i mechanizmów ratunkowych dla unijnej gospodarki uderzonej przez koronawirusowy kryzys polski premier ogłosił, że „w porozumieniu nie ma bezpośredniego połączenia pomiędzy praworządnością a środkami budżetowymi”. Ale jednak jest.

Uchwały o „strefach wolnych od LGBT” a Karta Praw Podstawowych

Polski rząd ostro przeciw temu zaprotestował. Premier Mateusz Morawiecki napisał do komisarz Dalli list, w którym stwierdził, że jej wypowiedź „wzbudza głęboki sprzeciw oraz wątpliwości co to tego, czy Komisja Europejska działa w tej sprawie zgodnie z prawem UE, a tym samym – czy przestrzega zasady praworządności”.

Szef polskiego rządu dodawał, że „przepisy unijnego prawa nie przewidują odmowy finansowania z uwagi na przyczyny, o których Pani pisze”. „Jeżeli więc w istocie przyczyną odrzucenia wniosków miałyby być wskazane przez Panią kwestie, oznaczałoby to działanie przez Komisję Europejską bez podstawy prawnej lub ze złamaniem prawa” – napisał premier do Heleny Dalli.

O złamanie jakiego prawa miałoby chodzić? To precyzował wcześniej wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. „Pani komisarz gwałci Kartę Praw Podstawowych, na którą sama tak chętnie się powołuje. Czytamy w niej, że każdy ma prawo do odmowy działania sprzecznego z własnym sumieniem” – powiedział na konferencji prasowej.

Karta Praw Podstawowych co prawda w swoim art. 10 mówi o „wolności sumienia i wyznania” i stwierdza w pkt. 1, że „każdy ma prawo do wolności myśli, sumienia i religii”, ale precyzuje również dalej, że „Prawo to obejmuje wolność zmiany religii lub przekonań oraz wolność uzewnętrzniania, indywidualnie lub wspólnie z innymi, publicznie lub prywatnie, swej religii lub przekonań poprzez uprawianie kultu, nauczanie, praktykowanie i uczestniczenie w obrzędach.”

Nie mówi natomiast nic o prawie do narzucania owych przekonań innym lub o wyznaczaniu jednolitego standardu światopoglądowego na danym terytorium. W pkt. 2. zapisano natomiast, że „uznaje się prawo do odmowy działania sprzecznego z własnym sumieniem, zgodnie z ustawami krajowymi regulującymi korzystanie z tego prawa“, ale w Polsce żaden przepis nie zakazywał dotąd działania ruchów na rzecz prawo osób LGBT ani nie penalizował przynależności do takiej społeczności.

Co więcej, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie uznał 3 lipca 2020 r., że samorządowe deklaracje w sprawie „stref wolnych od ideologii LGBT”, same mają charakter „deklaracji ideowej”, a nie jakiegokolwiek prawa. Była to odpowiedź sądu na skargę Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara z 12 kwietnia tego roku sprawie uchwały podjętej przez gminę Lipinki w powiecie gorlickim w Małopolsce.

Ale z tego samego orzeczenia wynika właśnie to, że nie może być mowy o zgodnym z Kartą Praw Podstawowych prawem do odmowy działania sprzecznego ze swoim sumieniem, skoro nie wynika ono z żadnej polskiej ustawy „regulującej korzystanie z tego prawa”.

Fejk Tygodnia: Tylko politycy Platformy Obywatelskiej krytykują władze swojego kraju na forum europejskim

Czy ktoś widział Niemców lub Francuzów atakujących w Parlamencie Europejskim własne państwo? Tak pytał europoseł PiS Karol Karski. Uzupełniamy więc krótką pamięć Karskiego.

Karta Praw Podstawowych zakazuje dyskryminacji

Tymczasem dokument, na który tak ochoczo powołał się wiceminister Warchoł, wprost mówi o zakazie dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej. W artykule 20 jasno zapisana jest „równość wszystkich wobec prawa”, a w artykule 21 wyliczone są przypadki, w których niedopuszczalna jest dyskryminacja.

Oprócz rasy, płci, koloru skóry, pochodzenia etnicznego bądź społecznego, cech genetycznych, języka, pochodzenia, przekonań, wieku czy poglądów politycznych wymienia na równi z poprzednimi cechami także orientację seksualną.

I nie ma w tym przypadku żadnych innych dodatkowych warunków. Dyskryminacja mniejszości seksualnych jest w Karcie Praw Podstawowych zakazana w takim stopniu jak rasizm czy nienawiść na tle etnicznym czy religijnym.

Zatem wbrew temu co mówią przedstawiciele polskiego rządu, KE swoimi działaniami wobec gmin, które przyjęły uchwały o „strefach wolnych od LGBT”, bynajmniej nie łamie unijnego prawa, ale go broni i je egzekwuje.

Nie „pogwałca” też Karty Praw Podstawowych, ale właśnie stosuje jej zapisy. Czy to się przedstawicielom polskiego rządu podoba czy nie.