FEJK MIESIĄCA: UE zablokowała kremlowskie media bo „boi się prawdy”? Nie, bo to część rosyjskiego systemu dezinformacji

Prezydent Rosji Władimir Putin odznacza szefową telewizji RT Margaritę Simonian Orderem Aleksandra Newskiego, źródło: Kremlin.ru (CC BY 4.0)

Prezydent Rosji Władimir Putin odznacza szefową telewizji RT Margaritę Simonian Orderem Aleksandra Newskiego, źródło: Kremlin.ru (CC BY 4.0)

Na początku marca, zaledwie kilka dni po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę, unijna Rada wprowadziła sankcje wobec dwóch głównych prokremlowskich mediów – telewizji RT i serwisu internetowego Sputnik, które zniknęły z UE. Moskwa oskarżyła Brukselę o „dławienie wolności słowa”. Tyle, że RT i Sputnik od dawna zajmowały się głównie sianiem dezinformacji.

 

Europa kryzysów oczami lewicy. DEBATA Z LESZKIEM MILLEREM


 

Decyzja unijnej Rady ogłoszona 2 marca była reakcją na rosyjski atak zbrojny na Ukrainę i związaną z tym kremlowską propagandą, która uzasadniała wkroczenie armii rosyjskiej na ukraińskie terytorium i ostrzał ukraińskich miast rzekomymi „agresywnymi działaniami władz w Kijowie”, a także konsekwentnie zamiast słowa „wojna” używała określenia „operacja specjalna”.

„Systematyczne manipulowanie informacjami i dezinformacja ze strony Kremla są stosowane jako narzędzie operacyjne w ataku na Ukrainę. To także znaczne bezpośrednie zagrożenie dla porządku publicznego i bezpieczeństwa w UE. Podejmujemy ważny krok przeciwko manipulacjom Władimira Putina i odcinamy państwowe media Rosji w UE. Już wcześniej objęliśmy sankcjami kierownictwo RT, w tym redaktor naczelną Margaritę Simonian, logiczną konsekwencją jest więc ukrócenie działalności tych organizacji na terenie Unii” – mówił wówczas Wysoki Przedstawiciel UE ds. polityki międzynarodowej i bezpieczeństwa Josep Borrell.

FEJK MIESIĄCA: Putin nazwał nałożone przez UE na Rosję sankcje "nielegalnymi". Tyle, że ich nakładanie to przejrzysta procedura

Kwestia nakładania sankcji jest ściśle uregulowana w prawie unijnym, a poprzedza to przejrzysta procedura.

RT i Sputnik dezinformowali też o koronawirusie

W decyzji Rady wskazano zaś, że „Sputnik i Russia Today znajdują się pod stałą bezpośrednią lub pośrednią kontrolą władz Federacji Rosyjskiej i są niezbędnym narzędziem relacjonowania i wspierania agresji wojskowej wobec Ukrainy oraz destabilizowania krajów sąsiadujących”.

„Federacja Rosyjska prowadzi systematyczną, międzynarodową kampanię dezinformacji, manipulowania informacjami i wypaczania faktów w celu wzmacniania strategii destabilizacji krajów sąsiadujących, UE i państw członkowskich UE” – dodano w stanowisku.

A eksperci od dawna wskazywali, że prokremlowskie media sieją dezinformację nie tylko w obszarze polityki międzynarodowej czy bezpieczeństwa, ale nawet zdrowia. Przez niemal całą pandemię COVID-19 zniechęcały np. ludzi do szczepienia się przeciw koronawirusowi zachodnimi szczepionkami lub starały się wzbudzać panikę w Europie.

Media w Rosji okrzyknęły jednak decyzję unijnej Rady mianem „cenzury”, „blokowania wolności słowa” czy „zakazu działania dla rosyjskich dziennikarzy w UE”. Ale w unijnym dokumencie wyraźnie wskazano, że chodzi jedynie o pozbawienie w ramach sankcji uprawnień do retransmisji tych mediów i wskazano konkretne obszary, w których prowadzą one dezinformację na temat wojny na Ukrainie.

Ponadto zakaz ma charakter tymczasowy i obowiązuje wyłącznie do czasu zaprzestania przez Rosję działań wojennych. Sankcje nie zakazują też pracy rosyjskim dziennikarzom na terenie UE. Mogą oni dalej wykonywać swoje obowiązki. Tyle, że wielu pochodzących spoza Rosji dziennikarzy telewizji RT (skierowana ona jest głównie do odbiorców zagranicznych) zrezygnowało z pracy w niej w akcie sprzeciwu przeciw rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

UE winna złym relacjom z Rosją? Przegląd kłamstw, nieprawd i niedomówień Kremla – FEJK MIESIĄCA

Relacje unijno-rosyjskie, i tak już po aneksji przez Rosję w lutym 2014 r. ukraińskiego Krymu trudne, jeszcze się przez ten czas skomplikowały.

Simonian przyznała, że stosuje „broń informacyjną”

Trudno też mówić o dziennikarskiej obiektywności w przypadku takich mediów jak RT czy Sputnik. Nawet sami ich szefowie nie ukrywają roli, jaką mają odgrywać podległe im redakcje.

A rola ta polega na – jak to określa specjalny unijny zespół ds. monitorowania rosyjskiej propagandy East StratCom Task Force (ESCTF) – na „wspieraniu polityki Kremla za granicą za pomocą środków dezinformacji i manipulowania informacjami”.

„RT i Sputnik oraz ich przekazy w mediach społecznościowych mają na celu pogłębienie fragmentacji i polaryzacji oraz osłabienie demokracji, zaciemnienie faktów dotyczących łamania przez Kreml prawa międzynarodowego oraz generowanie wsparcia dla wojny Władimira Putina” – głosi zaś analiza Departamentu Stanu USA.

Dowodów na to można szukać choćby w słowach samej Simonian, która stwierdziła niegdyś, że kierowana przez nią telewizja „ma takie same zadania co rosyjskie siły zbrojne”. Precyzowała też, że RT „jest w stanie prowadzić wojnę informacyjną przeciwko całemu Zachodowi”, a także, że programy w jej stacji to „broń informacyjna”. Wskazywała tu np. na działania propagandowe prokremlowskich mediów podczas rosyjskiej inwazji na Gruzję w 2008 r.

FEJK MIESIĄCA – Unia Europejska chce zniszczyć Białoruś

Aleksander Łukaszenka przekonuje, że UE „próbuje zniszczyć Białoruś”.

Kisielow: Era bezstronnego dziennikarstwa dobiegła końca

Z kolei szef państwowego koncernu medialnego „Rossija Siegodnia” (jego częścią jest serwis Sputnik) i znany z agresywnie propagandowych programów telewizyjnych prezenter Dmitrij Kisielow, oświadczył publicznie na jednym ze spotkań ze swoimi podwładnymi, że „era bezstronnego dziennikarstwa dobiegła końca, a „obiektywność to mit”.

Powyższe media są także zasilane ogromnymi kwotami państwowych rosyjskich dotacji – np. RT w 2020 r. dostała równowartość 325 mln euro. Simonian przyznała też, że często konsultuje swoje decyzje redakcyjne z Kremlem, z którym ma mieć bezpośrednią łączność przez – jak to ujęła – „żółty telefon”.