Zatwierdzona w UE szczepionka AstraZeneca nie jest bezpieczna? – FEJK MIESIĄCA

Szympans w fartuchu laboratoryjnym. Element zainicjowanej przez Kreml kampanii w mediach społecznościowych przeciwko szczepionce COVID-19 konsorcjum Oxford-AstraZeneca / Oprawa graficzna EURACTIV.pl

Szympans w fartuchu laboratoryjnym. Element zainicjowanej przez Kreml kampanii w mediach społecznościowych przeciwko szczepionce COVID-19 konsorcjum Oxford-AstraZeneca / Oprawa graficzna EURACTIV.pl

Żadna szczepionka nie wzbudziła od lat takich emocji jak opracowany przez brytyjsko-szwedzki koncern AstraZeneca przy współpracy z naukowcami z Uniwersytetu Oksfordzkiego preparat na koronawirusa. To jednak przede wszystkim efekt masowej paniki i celowo rozsiewanych fake newsów.

 

 

Szczepionka na koronawirusa SARS-CoV-2 opracowana przez brytyjsko-szwedzki koncern AstraZeneca wywołuje wiele emocji. A wszystko za sprawą pogłosek o jej rzekomym związku z występowaniem u pojedynczych zaszczepionych nią osób przypadków zakrzepicy.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

EMA: Nie ma dowodów na szkodliwość szczepionki AstraZeneca

Sprawa stała się głośna po kilku zgonach, do jakich doszło w Europie. Ponad 20 europejskich państw (m.in. Francja, Niemcy, Hiszpania, Włochy, Austria, Dania czy Szwecja) postanowiło więc zawiesić podawanie tego preparatu.

Ostatecznie Europejska Agencja Leków (EMA), po przeanalizowaniu wszystkich przypadków do 16 marca włączenie, oceniła, że nie ma dowodów na to, aby otrzymanie szczepionki AstraZeneca w jakimkolwiek stopniu zwiększało ryzyko wystąpienia zakrzepicy albo było jakoś z takimi przypadkami związane.

W sumie na terenie Wielkiej Brytanii, Unii Europejskiej oraz krajów należących do Europejskiego Obszaru Gospodarczego podano ten preparat (licząc do 16 marca) ponad 20 mln osób. Według danych zebranych przez EMA wystąpiło w tej grupie 469 przypadków tzw. zdarzeń zatorowo-zakrzepowych o różnej intensywności.

„To odsetek niższy niż oczekiwany w populacji ogólnej” – głosił komunikat unijnej agencji. Wśród danych przesłanych przez państwa do EMA opisanych było 9 przypadków śmiertelnych zatorów w układzie krążenia. W większości były to kobiety, które miały mniej niż 55 lat. „Jeśli szczepi się miliony ludzi, nieuchronne jest pojawienie się rzadkich i poważnych przypadków chorobowych” – tłumaczyła dyrektor zarządzająca unijnej agencji Emer Cooke.

Do podobnych wniosków co EMA doszła także Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). „Szczepionki na koronawirusa chronią przed COVID-19. To nie są szczepionki na problemy krążeniowe czy jakieś inne choroby. One nas nie uchronią przed zakrzepami, zawałami czy udarami, a te zdarzają się na co dzień w całej populacji. Także wśród tych, którzy nie zostali dotąd zaszczepieni” – mówił dr Hans Kluge, dyrektor regionalny ds. Europy w WHO.

EMA: Szczepionka koncernu AstraZeneca jest bezpieczna

Aż 20 państw członkowskich zawiesiło podawanie chętnym preparatów.

Część Europejczyków wciąż się boi

Choć europejskie kraje (z wyjątkiem Danii i Norwegii) wróciły już do podawania szczepionki AstraZeneca, wiele osób wciąż boi się tego preparatu. Jak pokazał sondaż YouGov, aż 61 proc. Francuzów nie uważa tego preparatu za bezpieczny, choć pierwszego dnia po wznowieniu jego stosowania przed kamerami przyjął go premier Jean Castex.

Niewiele lepiej jest w Hiszpanii, Niemczech i we Włoszech, gdzie zaufania do szczepionki AstraZeneca nie ma odpowiednio 59 proc., 55 proc. i 54 proc. badanych. Badanie YouGov nie objęło Polski, ale także w naszym kraju dało się odczuć spadek zaufania do tego konkretnego preparatu.

Pełnomocnik rządu do spraw szczepień Michał Dworczyk szacował, że na szczepienia tym preparatem nie zgłaszało się „od kilkunastu do kilkudziesięciu procent” zapisanych wcześniej osób.

Również w Niemczech wiele osób postanowiło zrezygnować ze szczepienia tym preparatem. Ale dla porównania w Wielkiej Brytanii, gdzie podano najwięcej szczepionek AstraZeneca na świecie – ponad 15 mln – nie ufa im tylko 32 proc. ankietowanych. I tam istotnego problemu z rezygnacją ze szczepień nie ma.

Dyrektor EMA: Korzyści z podawania szczepionki AstraZeneca przewyższają ryzyko

Wątpliwości co do szczepionki AstraZeneca pojawiły się po kilku przypadkach zgonów u osób, którym je podano.

Przyjęcie tej szczepionki nie zamieni nas w małpy

Szczepionka AstraZeneca od początku ma w UE złą prasę, do czego bez wątpienia przyczyniło się to, że producent nie wywiązuje się z umów zawartych wcześniej w imieniu państw członkowskich przez Komisję Europejską. W I kwartale 2021 r. był w stanie dostarczyć tylko 1/3 z obiecanych 90 mln dawek.

Sytuacja ta doprowadziła do sporów między firmą AstraZeneca a Brukselą, a także do kłótni między państwami członkowskimi UE oraz spadku zaufania do systemu wspólnych zakupów szczepionek.

Ale wokół tego preparatu jeszcze od ubiegłego roku rozsiewanych było wiele fake newsów. Przodowała w tym Rosja. Prokremlowskie media, a także zidentyfikowane jako związane z Kremlem konta w mediach społecznościowych kolportowały dezinformację na temat rzekomej nieskuteczności tego preparatu, a także licznych skutków ubocznych.

Chodziło jednak nie tylko o nagłaśnianie każdej informacji o wystąpieniu podczas pierwszych faz testów klinicznych działań niepożądanych (co jest normalne na tym etapie, ponieważ dopiero dobiera się wówczas m.in. odpowiednią dawkę preparatu), ale także o zarzuty oparte o całkowicie absurdalne podstawy.

W rosyjskich źródłach pojawiły się bowiem twierdzenia, że ludzie, którzy przyjmą preparat AstraZeneca… zamienią się w małpy. Internetowe trolle zidentyfikowane jako powiązane z Kremlem rozpowszechniały m.in. zdjęcie, na którym premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson zamiast swojej miał małpią głowę.

Borrell: Rosja kłamie nt. zachodnich szczepionek na koronawirusa, aby sprzedawać własną

Wysoki Przedstawiciel UE ds. polityki międzynarodowej i bezpieczeństwa oskarżył Rosję o szerzenie dezinformacji na temat szczepionek na koronawirusa opracowanych w USA i Europie. Josep Borrell wskazał, że takie działania są prowadzone w krajach, gdzie Moskwa chce sprzedawać swoją własną szczepionkę.

 

Szef …

Jak działa szczepionka AstraZeneca?

Szczepionka AstraZeneca (tak jak i preparat Johnson&Johnson oraz wiele innych) jako tzw. wektor wykorzystuje atenuowanego (czyli pozbawionego możliwości namnażania się w komórkach) adenowirusa atakującego głównie szympansy, a u ludzi wywołującego niegroźne przeziębienia.

Małpi wirus został nie tylko pozbawiony możliwości wywołania infekcji u człowieka, ale także „wyposażony” w tzw. białko kolca koronawirusa SARS-CoV-2. Dzięki temu organizm osoby zaszczepionej ćwiczy reakcję immunologiczną na niegroźnym patogenie, który jedynie „udaje” groźnego koronawirusa

Nie trzeba więc być ekspertem w dziedzinie wakcynologii, aby zrozumieć, że nikt nie zamieni się w szympansa po zaszczepieniu preparatem AstraZeneca, ani żadnym innym opartym o tę metodę wytwarzania odporności.

Wiele wskazuje na to, że Rosja chciała przede wszystkim zepsuć opinię brytyjsko-szwedzkiej szczepionki w pozaunijnych krajach, które potencjalnie chciałby ją zakupić, aby przebić się z ofertą swojego preparatu Sputnik V. Jeszcze w grudniu ubiegłego roku wprost oskarżył o to Moskwę Wysoki Przedstawiciel UE ds. polityki międzynarodowej i bezpieczeństwa Josep Borrell.

Ta dezinformacja jednak przelewała się także do samej UE, a kolportaż postów i tekstów sugerujących szkodliwość szczepionki AstraZeneca zbiegł się w czasie ze złożeniem do EMA wstępnego wniosku o rejestrację w Unii Europejskiej Sputnika V, która preparat ocenia, ale wciąż czeka na komplet dokumentów i przestrzega przed jego przedwczesnym zatwierdzaniem przez krajowych regulatorów. Zrobiono to już jednak w UE na Węgrzech i Słowacji.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że w lipcu ubiegłego roku Wielka Brytania oficjalnie oskarżyła Rosję o ataki hakerskie na Uniwersytet Oksfordzki (gdzie prowadzono prace nad szczepionką AstraZeneca) i próbę wykradzenia receptury preparatu, o czym informował Izbę Gmin szef brytyjskiej dyplomacji Dominic Raab. Ponadto Sputnik V również jest szczepionką wektorową, a wykorzystuje… zmodyfikowane adenowirusy. Jej działanie jest więc bardzo podobne do AstraZeneca.

Wielka Brytania: Ponad połowa dorosłych dostała już pierwszą szczepionkę na koronawirusa

Wśród zaszczepionych jest też premier Boris Johnson, który otrzymał preparat AstraZeneca.

Szczepionki AstraZeneca nie robi się z abortowanych zarodków

Ale kolejnych fake newsów na temat tego preparatu nie brakuje. W lutym w mediach społecznościowych krążyć zaczęły posty prezentując ulotkę dotyczącą tej szczepionki, która pokazuje jej skład. Ale towarzyszył temu komentarz zakłamujący rzeczywistość.

Autor memów twierdził bowiem, że jednym ze składników szczepionki są „genetycznie zmodyfikowane nerki abortowanych płodów”. W rzeczywistości chodzi jednak o zmodyfikowaną linię komórkową HEK293. Chodzi więc o kulturę dzielących się komórek pozyskanych i wyselekcjonowanych wcześniej z jakiegoś żywego organizmu wielokomórkowego.

HEK293 (Human Embryonic Kidney 293) to jedna z najczęściej stosowanych w badaniach biomedycznych linii komórkowych. Powstała ona w 1973 r., a pozyskano ją rzeczywiście z zarodka ludzkiego. Zarodek ten jednak pochodził z całkowicie legalnie wykonanej aborcji przeprowadzonej na terenie Danii.

Linia ta cechuje się szybkim tempem wzrostu i łatwością w hodowli, a wykorzystywana była m.in. do opracowania szczepionek przeciwko różyczce, śwince, odrze, ospie wietrznej czy wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Pomogła także w stworzeniu innych szczepionek na koronawirusa –  amerykańskiego preparatu Johnson&Johnson czy chińskiego CanSino.

HEK293 jest wykorzystywana do hodowli tzw. składnika aktywnego, czyli atenuowanego adenowirusa. Nie jest jednak składnikiem samej szczepionki. Ani jeden fragment tej linii komórkowej (a po tylu latach nie są to już te same komórki, które pobrano w 1973 r.) nie znajduje się więc w ani jednej fiolce z preparatem AstraZeneca.

Koronawirus: UE zatwierdzi rosyjską szczepionkę i włączy ją w swoją strategię wspólnych zakupów?

Agencja Reutera podała dziś, że Unia Europejska poważnie zastanawia się nad dopuszczeniem na swój rynek rosyjskiej szczepionki na koronawirusa Sputnik V. Miałoby się tak stać w maju.

 

Europejska Agencja Leków (EMA) bada już szczepionkę Sputnik V w procedurze tzw. przyspieszonej oceny. …

Europosłowie apelują, aby nie bać się szczepień

Wszystko powyższe sprawia, że do stosowaniu brytyjsko-szwedzkiej szczepionki wciąż trzeba Europejczyków przekonywać. Włączają się w to także europosłowie. Będący z zawodu lekarzem (a w przeszłości także ministrem zdrowia) Bartosz Arłukowicz (Koalicja Obywatelska, EPL) przekonywał, że warto słuchać w kwestii szczepionek opinii naukowców.

„Zaapelowałbym do wszystkich, żebyśmy słuchali ekspertów, szli za głosem tych, którzy decydują o bezpieczeństwie tej szczepionki, którzy sprawdzają to bezpieczeństwo, czyli Europejskiej Agencji Leków i innych instytucji, które te szczepionki sprawdzają” – powiedział. Nie wykluczył przy tym, że szczepionka AstraZeneca mogła paść ofiarą gry interesów między koncernami farmaceutycznymi.

Podobnego zdania był europoseł Prawa i Sprawiedliwości (EKR) Joachim Brudziński. „Polegajmy na wiedzy lekarzy, odpowiednich instytucji unijnych i krajowych, a nie na presji medialnej czy presji konkurencyjnych koncernów” – stwierdził.

Po zakończeniu trzeciej fazy badań klinicznych firma AstraZeneca oceniła skuteczność swojego preparatu przeciw koronawirusowi jako 100-proc. w zapobieganiu ciężkim stanom COVID-19 i hospitalizacji oraz 65-proc. w zapobieganiu samej infekcji.

Ostatnie dane (zebrane m.in. w Wielkiej Brytanii na grupie aż 500 tys. osób zaszczepionych w Szkocji) pokazują, że całkowita skuteczność tej szczepionki sięga nawet 76 proc.

 

„Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach programu dotacji Parlamentu Europejskiego w dziedzinie komunikacji. Parlament Europejski nie uczestniczył w przygotowaniu materiałów; podane informacje nie są dla niego wiążące i nie ponosi on żadnej odpowiedzialności za informacje i stanowiska wyrażone w ramach projektu, za które zgodnie z mającymi zastosowanie przepisami odpowiedzialni są wyłącznie autorzy, osoby udzielające wywiadów, wydawcy lub nadawcy programu. Parlament Europejski nie może być również pociągany do odpowiedzialności za pośrednie lub bezpośrednie szkody mogące wynikać z realizacji projektu”.