Europosłowie chcą audytu Facebooka przez organy UE

źródło: Flickr/mkhmarketing (www.howtostartablogonline.net)

źródło: Flickr/mkhmarketing (www.howtostartablogonline.net)

Parlament Europejski przyjął rezolucję wzywającą do przeprowadzenia głębokiej kontroli dotyczącej tego, jak amerykański serwis społecznościowy chroni dane użytkowników z UE. To pokłosie skandalu, jaki wybuchł wiosną tego roku wokół firmy Cambridge Analytica, która wykorzystując luki w regulaminie Facebooku, pozyskała dokładne dane wielu osób i wykorzystała je na rzecz komitetów wyborczych.

 

W sumie Cambridge Analytica pozyskała dane ok. 87 mln użytkowników Facebooka. Głównie byli to obywatele USA, ale późniejsze dochodzenie wykazało, że istotna część z nich to także Brytyjczycy. Zatem zebrane dane – jak wszystko na to wskazuje – wykorzystano nie tylko podczas amerykańskiej kampanii prezydenckiej w 2016 r., ale także podczas odbywającego się w tym samym roku referendum na temat brexitu. Europosłowie uznali więc, że Facebook nie tylko zawiódł zaufanie swoich użytkowników, ale poprzez współpracę z Cambridge Analytica (nawet jeśli ta druga firma oszukiwała co do swoich celów) złamał także unijne przepisy dotyczące ochrony danych.

PE: Trzeba wprowadzić zasady znane z „offline”

Kwestia przejrzystości internetu, a zwłaszcza działań w serwisach społecznościowych, jest dla europosłów szczególnie ważna w kontekście zaplanowanych na maj przyszłego roku wyborów do Parlamentu Europejskiego. Dlatego zaapelowali w swojej rezolucji nie tylko o przeciwstawienie się wszelkim próbom manipulacji wyborczych w UE, ale także na konieczność nowelizacji prawa wyborczego z uwzględnieniem rzeczywistości cyfrowej. „Musimy przyjrzeć się, jak media spolecznościowe używane są w kampaniach politycznych” – przekonywał autor sprawozdania w tej sprawie, brytyjski europoseł z frakcji socjalistycznej Claude Moraes.

Wśród zgłoszonych propozycji znalazły się m.in.: ułatwienie rozpoznawania płatnych ogłoszeń politycznych w Internecie i organizacji, która je tworzy; zakaz tworzenia profili do celów wyborczych, w tym wykorzystywania zachowań online, które mogą ujawnić preferencje polityczne; wprowadzenie wobec kampanii prowadzonej w serwisach społecznościowych tych samych zasad, które działają „offline”, czyli zasady dotyczące przejrzystości i limitów wydatków, poszanowania okresów ciszy przedwyborczej i równego traktowania kandydatów czy zobowiązanie platform mediów społecznościowych do oznaczania treści udostępnianych przez boty, przyspieszenie procesu usuwania fałszywych kont i współpracy z niezależnymi kontrolerami faktów i środowiskiem akademickim w celu zwalczania dezinformacji.

Przyjęta przez europosłów rezolucja to efekt czterech spotkań, jakie odbyły się w PE z kierownictwem Facebooka. Na pierwszym z nich był założyciel i prezes serwisu Mark Zuckerberg. Na kolejnych menedżerowie odpowiedzialni za poszczególne działy koncernu.

Zuckerberg w PE: Bierzemy odpowiedzialność za ostatnie wydarzenia wokół Facebooka

Kwadrans dłużej niż zaplanowano trwało spotkanie założyciela i prezesa Facebooka z przedstawicielami Parlamentu Europejskiego. Mark Zuckerberg odpowiadał między innymi na pytania o bezpieczeństwo danych użytkowników oraz gotowość serwisu do wdrożenia na terenie UE reguł RODO, a także o walkę z trollingiem …

Komisja Europejska też zaniepokojona

Komisarz ds. sprawiedliwości, spraw konsumenckich i równości płci Věra Jourová także ostrzegała na forum Parlamentu Europejskiego przed zagrożeniami, jakie wobec demokracji niosą działania dezinformacyjne w internecie, powołując się na aferę Facebook-Cambridge Analytica. Przedstawiła przy tym propozycje Komisji Europejskiej, która nawołuje do  utworzenia tzw. sieci wyborczej. Chodzi o wypracowanie współpracy i odpowiedniego poziomu koordynacji między instytucjami dbającymi o bezpieczeństwo procesu wyborczego w poszczególnych państwach członkowskich oraz organów zajmujących się ochroną danych. „Chodzi o to, aby taka sieć była w stanie szybko wykryć potencjalne zagrożenia i szybko egzekwować istniejące regulacje, w tym dostępne sankcje finansowe” – tłumaczyła komisarz Jourová.

Bruksela proponuje bowiem nakładanie sankcji na partie polityczne, które niewłaściwie wykorzystywałyby dane osobowe lub pozyskiwały je nielegalnie. Dotyczyłoby to także wszystkich innych organizacji, które uczestniczyłyby w kampanii wyborczej – fundacji, stowarzyszeń czy komitetów poparcia. Wszyscy musieliby ujawniać swoje wydatki na kampanię prowadzoną w internecie oraz informować dokładnie, kto stoi stoi za daną reklamą czy spotem umieszczonym np. w serwisach społecznościowych. Kara mogłaby wynieść nawet 5 proc. rocznego budżetu danego ugrupowania lub organizacji. Kolejną sankcją byłoby zablokowanie dostępu do ubiegania się o unijne fundusze. Sankcje egzekwowałby Urząd ds. Europejskich Partii Politycznych i Europejskich Fundacji Politycznych (APPF).

Komisarz Jourová: Obawiamy się zewnętrznej ingerencji w wybory do PE

Komisarz ds. sprawiedliwości, spraw konsumenckich i równości płci ostrzegała na forum Parlamentu Europejskiego przed zagrożeniami, jakie wobec demokracji niosą działania dezinformacyjne w internecie. Przekonywała też, że UE musi karać sankcjami państwa czy podmioty, które sięgają po takie działania.
 
Komisarz Věra Jourová, przemawiając …