Szefowa KE o „sofagate”: „Czułam się zraniona, opuszczona, zarówno jako kobieta, jak i Europejka”

Ursula von der Leyen, Komisja Europejska, KE, przewodnicząca, UE

„Czułam się zraniona, opuszczona, zarówno jako kobieta, jak i Europejka”, wyznała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, komentując upokorzenie, jakiego doznała przed trzema tygodniami w Turcji. / Fot, Jan Van de Vel, © European Union 2021 - Source : European Parliament

Stosunki między Brukselą a Ankarą były przedmiotem wczorajszej (26 kwietnia) debaty na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego, na której europosłowie omówili niedawną podróż przewodniczących Rady Europejskiej i Komisji Europejskiej do Turcji. W centrum uwagi znalazł się incydent „sofagate”.

 

W parlamentarnej debacie wzięli udział przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel i szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, którzy przed trzema tygodniami udali się z wizytą do tureckiej stolicy.

"Sofagate": Ursula von der Leyen "wyraźnie zaskoczona". Szef Rady Europejskiej "zasmucony"

Charles Michel jest „zasmucony”, że zdarzenie „przyćmiło istotny i korzystny geopolitycznie wynik rozmów”.

Ankara chciała okazać brak szacunku?

Choć debata dotyczyła też ostatniego szczytu RE i niektórzy wykorzystali przysługujący czas, by wypowiedzieć się na temat zarządzania przez UE walką z pandemią COVID-19, to  większość eurodeputowanych, którzy zabrali głos, mówili na temat afery „sofagate”.

Wielu posłów w ostrych słowach oceniło incydent, do którego doszło podczas spotkania obojga przywódców z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoğanem. Naprzeciwko miejsca przeznaczonego dla Erdoğana postawiono wtedy dla Michela i von der Leyen jedno, a nie dwa krzesła. Jedyne miejsce bez namysłu zajął Michel, wskutek czego Niemka zmuszona była usiąść z tyłu na kanapie, naprzeciw szefa tureckiej dyplomacji Mevlüta Çavuşoğlu.

Niektórzy z przemawiających europarlamentarzystów stwierdzili, że takie potraktowanie przewodniczącej Komisji przez tureckie władze było intencjonalne i związane z płcią Ursuli von der Leyen. Ich zdaniem poprzez pozbawienie szefowej KE miejsca należnego jej z racji sprawowanej funkcji tureccy gospodarze umyślnie okazali swoje lekceważenie wobec kobiet.

"Sofagate": Turcja atakuje włoski biznes. Powodem nazwanie Erdogana dyktatorem przez premiera Draghiego

Skandal jaki wybuchł po słowach premiera Włoch Maria Draghiego, który nazwał prezydenta Recepa Erdogana dyktatorem ma swoje realne następstwa. 

Von der Leyen: Wiele kobiet nie ma tyle szczęścia, co ja

W kontekście „sofagate” ostro krytykowany był również Charles Michel, który nie pomyślał o tym, by ustąpić miejsca von der Leyen jako przedstawicielce płci pięknej. Pojawiła się nawet petycja w sprawie zmuszenia szefa Rady Europejskiej do dymisji.

Belg posypał głowę popiołem i przeprosił „Komisję (Europejską – red.) i wszystkich, którzy poczuli się urażeni” jego zachowaniem w Ankarze. Przyznał, że zrozumiał swój błąd i gdyby mógł cofnąć czas, z pewnością postąpiłby inaczej.

Von der Leyen nie kryła urazy – choć może nie tyle w stosunku do Michela, ile do strony tureckiej. „Czułam się zraniona, opuszczona, zarówno jako kobieta, jak i Europejka”, wyznała. Wskazując na rolę walki z nierównościami pod względem płci, podkreśliła, że wiele kobiet nie ma tyle szczęścia, co ona, i szansy, by ktokolwiek usłyszał ich głos.

Tysiące osób chcą dymisji Charlesa Michela w związku z aferą "sofagate"

Co zarzucają przewodniczącemu Rady Europejskiej ruchy feministyczne, które domagają się jego ustąpienia z tego stanowiska?

Jedni krytykują Turcję, inni UE

Wśród wypowiedzi europosłów często przewijały się deklaracje solidarności z przewodniczącą KE, ale także krytyka wobec działań Turcji, która postanowiła wystąpić z konwencji stambulskiej o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Niektórzy krytykowali z kolei Unię Europejską za nieumiejętne prowadzenie dyplomacji i niezdolność do tego, by na arenie międzynarodowej mówić jednym głosem. W ich opinii w Turcji unijni przywódcy zamiast dać świadectwo siły UE, obnażyli tylko jej słabość, przynajmniej na polu polityki zagranicznej.

Jak powinny wyglądać relacje Unii Europejskiej z Turcją?

Wszyscy mówcy, niezależnie od partyjnej przynależności, zgodzili się jednak z tym, że jeśli Unia chce rozwijać współpracę z Turcją, musi to robić w sposób proporcjonalny i na zasadzie wzajemności.

Wiele osób wspominało w tym aspekcie o tureckiej eksploracji wschodnich terenów na Morzu Śródziemnym w poszukiwaniu surowców, co w ubiegłym roku doprowadziło do zaostrzenia sporu z Grecją i Cyprem, także roszczącymi sobie prawo do obszaru, na którym Ankara prowadzi poszukiwania. Mówiono także o dalszym negatywnym trendzie w kwestii przestrzegania przez Turcję demokratycznych wartości.

Część eurodeputowanych wskazywała, że UE musi stanowczo odpowiedzieć na ostatnie wydarzenia w relacjach z Turcją. Krytykowano między innymi plany reformy unii celnej oraz wzywano do formalnego zawieszenia przez Unię procesu akcesyjnego Turcji.