Konferencja o Przyszłości Europy: Cyniczna zagrywka Macrona czy szansa na demokratyzację UE?

David Sassoli, Parlament Europejski, PE, Emmanuel Macron, Francja, Polska, debata, demokracja, komisja, Rada-UE,

Debatę o Europie, która przyjęła ostatecznie nazwę Konferencji o Przyszłości Europy (Conference on the Future of Europe, COFOE), zaproponował prezydent Francji Emmanuel Macron (na zdj.) / Foto via © European Union 2020 - Source : EP [DAINA LE LARDIC]

Po rocznym opóźnieniu możemy wreszcie mówić o starcie Konferencji o Przyszłości Europy. Debata będzie szansą na prawdziwą demokratyzację Unii Europejskiej, okaże się instrumentalną dyskusją czy może tylko jednym z punktów kampanii prezydenckiej prezydenta Francji Emmanuela Macrona?

 

 

Inicjatywa Konferencji o Przyszłości Europy (Conference on the Future of Europe, COFOE), zaproponowana w 2019 r. przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona i poparta przez nową przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen utknęła w martwym punkcie za sprawą pandemii koronawirusa, a także braku porozumienia na temat tego, kto właściwie miałby poprowadzić wydarzenie.

Na początku tego roku dążenia do rozpoczęcia konferencji ponownie nabrały jednak tempa. 3 lutego unijni ambasadorowie złożyli formalny wniosek o rozpoczęcie inicjatywy, a do jej przewodniczenia wyznaczono szefów trzech unijnych instytucji: Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej i Rady UE, reprezentowanej przez państwa sprawujące kolejno unijną prezydencję.

W ubiegłym tygodniu unijne instytucje podpisały deklarację ws. Konferencji o Przyszłości Europy. W czwartek (18 marca) Parlament Europejski wyznaczył natomiast przedstawicieli rady wykonawczej COFOE. Przewodniczącym tego organu będzie szef PE David Sassoli z Włoch (Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów/S&D), zaś współprzewodniczącym zostanie były premier Belgii Guy Verhofstadt (Odnowić Europę/Renew).

Funkcję członków rady pełnić będą przewodniczący dwóch największych frakcji w PE: Niemiec Manfred Weber (Europejska Partia Ludowa/EPL) i Hiszpanka Iratxe García Pérez (S&D). Na obserwatorów do rady wybrano natomiast Belga Gerolfa Annemansa (Tożsamość i Demokracja/ID), Niemców Daniela Freunda (Zieloni/WPE) i Helmuta Scholza (Lewica) oraz Polaka Zdzisława Krasnodębskiego z PiS (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy/EKR).

Instytucje UE podpisały deklarację ws. Konferencji o Przyszłości Europy

Dokument daje początek serii debat i konsultacji w całej UE, dotyczących oczekiwanego przez obywateli kierunku rozwoju Wspólnoty.

Celem demokratyzacja UE czy jej centralizacja?

Głównym postulatem Konferencji o Przyszłości Europy miała być demokratyzacja Unii Europejskiej, oddanie głosu obywatelom, aby wypowiedzieli się na temat tego, w jaki sposób powinna funkcjonować Wspólnota. Czy rzeczywiście takie jest założenie tego wydarzenia i czy uda się to osiągnąć?

„Unia boryka się z dużym deficytem demokracji. Nie jest wystarczająco subsydiarna, nie pozostawia państwom członkowskim wystarczającej przestrzeni, by demokracje narodowe mogły realizować to, co traktaty pozostawiają im w ramach ich kompetencji”, uważa prof. Tomasz Grzegorz Grosse z Uniwersytetu Warszawskiego.

„Tymczasem mamy raczej do czynienia z odwrotnym procesem, czyli centralizacją zarządzania w UE, która powoduje, że kolejne kompetencje są w sposób nieformalny przenoszone na poziom europejski”, wskazuje.

Rozmówca EURACTIV.pl uważa, że cel COFOE wcale nie leży w jej inkluzywnym charakterze. „Możliwości, aby każdy mógł się wypowiedzieć, by debata była właściwie zorganizowana będą poważnie utrudnione w czasie pandemii. Ona znacząco przecież utrudnia, a w niektórych przypadkach uniemożliwia dyskusję. Obawiam się, że konsultacje społeczne podczas konferencji mogą być traktowane jako wehikuł, który pomoże przyjąć z góry przyjęte propozycje, sprawiając wrażenie, że mają one przyzwolenie obywateli. W takiej sytuacji debata ta nie będzie miała znaczenia oddolnego”, ocenia.

„Debata traktowana jest przez elity polityczne w sposób instrumentalny. Ma to być pewnego rodzaju aktywizm społeczny, który będzie legitymizował kroki podejmowane przez dość wąskie elity europejskie i narodowe”, mówi Grosse.

PE przyjął deklarację dotyczącą Konferencji o Przyszłości Europy

Jak będzie wyglądało to wyczekiwane przedsięwzięcie, które miało rozpocząć się już w ubiegłym roku?

Konferencja o Europie: Wymysł na potrzeby własne Macrona?

Konferencja, która miała trwać dwa lata, w związku z opóźnieniami zostanie prawdopodobnie skrócona do roku. Pojawiły się zarzuty, że wydarzenie specjalnie zaplanowano tak, by zakończyło się ono w czasie francuskiej prezydencji w Radzie UE i wtedy, gdy we Francji będą odbywać się wybory prezydenckie. Argumentuje się, że inicjator konferencji, prezydent Francji Emmanuelowi Macron, zamierza wykorzystać sukces tej debaty dla celów kampanijnych. Co o tym sądzą eksperci?

„Prezydent Macron zainicjował proces Konferencji o Przyszłości Europy, by wdrożyć propozycje zgodne z jego ideą integracji europejskiej i interesem francuskim”, stwierdza Tomasz Grzegorz Grosse. W jego opinii francuski przywódca chce wykorzystać tę konferencję, by odnieść sukces zarówno na arenie europejskiej, jak i krajowej scenie politycznej, „co jest dowodem na to, jak skrajnie zinstrumentalizowane jest to wydarzenie”.

Odmiennego zdania są inni nasi rozmówcy, którzy doceniają inicjatywę prezydenta Francji. „Z Macronem można się nie zgadzać, można go krytykować, ale jest on europejskim mężem stanu, który potrafi pociągnąć europejską debatę do przodu i za to należy mu się wdzięczność. Chciałbym, żeby również Polacy wysuwali podobne inicjatywy na szczeblu europejskim”, mówi dr Bartłomiej Nowak z grupy Uczelni Vistula.

Prof. Artur Nowak-Far ze Szkoły Głównej Handlowej twierdzi, że Francja absolutnie nie ma powodu, by rezygnować ze swoich postulatów względem Europy tylko dlatego, że może w ten sposób narazić się na zarzuty dotyczące cynicznego wykorzystywania UE do realizacji własnych interesów. „Unii Europejskiej potrzeba ambitnych polityków. Jeśli nawet są oni motywowani takimi czynnikami, jak zbliżające się wybory, to nie jest to nic zdrożnego”, ocenia nasz rozmówca.

Konferencja w sprawie przyszłości Europy: Kiedy się rozpocznie i czego można się po niej spodziewać?

Propozycję konferencji w sprawie przyszłości Europy wysunął w 2019 r. francuski prezydent Emmanuel Macron.

Czy polski głos będzie się liczył?

Tomasz Grzegorz Grosse podkreśla, że Konferencja o Przyszłości Europy to przede wszystkim konsultacje społeczne, ale polski rząd też będzie miał okazję do zaprezentowania własnego stanowiska. „Biorąc jednak pod uwagę to, w jaki sposób Polska jest obecnie traktowana w Unii Europejskiej, ten głos nie będzie miał dużego znaczenia, stwierdza.

„Konferencja ma na celu poprawę zarządzania w UE, ale działania w tym celu raczej będą pomijać polski punkt widzenia i interesy. Nie przyniesie to zatem dla nas dobrych rezultatów”, uważa Grosse. „Dlatego im mniejsze będą zmiany, jakie zostaną wprowadzone na mocy wniosków z konferencji, to znaczy raczej poprawiające zarządzanie, aniżeli o charakterze systemowym i traktatowym, tym lepiej dla Polski”, dodaje.

Artur Nowak-Far zwraca uwagę na „spięcie natury światopoglądowej” między Polską a UE i różnicę w optyce, jeśli chodzi o kwestię demokratyzacji Wspólnoty. Ekspert uważa, że polski rząd będzie bronić swojej wizji przyszłości UE, ale podobnie jak Grosse sądzi on, że władze w Warszawie nie posiadają takiej siły, by tę agendę skutecznie przeforsować.

„Chodzi więc raczej o pokazanie przez rząd własnego odmiennego poglądu na UE. Być może będzie to próba wytworzenia konkretnego obrazu na użytek wewnętrzny: obrazu polskiego rządu walczącego o demokratyzację Unii Europejskiej, co byłoby zabiegiem o znaczeniu propagandowym”, uważa rozmówca EURACTIV.pl.

Alexander Stubb: Pora na strategiczną autonomię UE. Jakie propozycje ma były premier Finlandii?

Były premier Finlandii proponuje m.in., aby Francja zrezygnowała ze swojego miejsca w RB ONZ na rzecz UE.

Jakie tematy będą kluczowe dla Polski?

Jakie tematy konferencji będą miały szczególne znaczenie dla Polski? Nasi rozmówcy wskazują przede wszystkim na tematy gospodarcze, takie jak agenda cyfrowa, a także Europejski Zielony Ład.

„Jeśli chodzi o kwestie klimatyczne, to przemawia za nimi poważny interes gospodarczy. Dotychczas polskie interesy w tej sprawie nie były zbieżne z dążeniami UE. Dziś jednak widzimy poważne kroki polskich władz w kierunku odejścia od węgla. Rząd zdaje sobie sprawę, że niemożliwe jest utrzymanie dotychczasowej polityki na tym polu”, uważa Artur Nowak-Far.

Według niego inną strategiczną z polskiego punktu widzenia kwestią jest reforma polityki migracyjnej. „Nie da się dłużej udawać, że nie jest to nasz problem i problem ten nas nie dotyczy. Polska musi prowadzić bardziej aktywną politykę w sprawie migracji, gdyż jest to ważna płaszczyzna solidarności w UE. Poza tym rozsądna polityka migracyjna pozwoli na załagodzenie kryzysu demograficznego, z którym mamy do czynienia”, stwierdza profesor SGH.

Parlament Europejski o praworządności w Polsce: „Dziś nie ma mowy o wzajemnym zaufaniu”

W posiedzeniu nie wziął udziału zaproszony minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Spitzenkandidaten, wspólne listy do PE – czy to ma sens?

W ramach COFOE przedmiotem dyskusji będzie także sposób przeprowadzania wyborów europejskich. Omówione mają być m.in. propozycja oficjalnego zastosowania systemu kandydatów wiodących (z niem. tzw. Spitzendandidaten), a także możliwość wprowadzenia ponadnarodowych list kandydatów do Parlamentu Europejskiego. Czy tak daleko idące koncepcje mają szanse się przyjąć?

„Wprowadzenie systemu kandydatów wiodących bądź ponadnarodowych list do Parlamentu Europejskiego będzie służyło legitymizacji zwiększonej centralizacji władzy w Brukseli, nie doprowadzając jednocześnie do zniwelowania największego problemu, jakim jest ograniczanie roli państw narodowych”, uważa Tomasz Grzegorz Grosse.

W opinii prof. z UW propozycje te idą w złym kierunku. „To półśrodki, które mają stworzyć wrażenie większej demokratyzacji instytucji europejskich, a w rzeczywistości zwiększyć centralizację zarządzania. Tymczasem należy raczej zadbać o poszanowanie kompetencji narodowych zapisanych w traktatach”, uważa prof. Grosse. Nasz rozmówca zwraca uwagę, że według badań większość obywateli nie chce Unii Europejskiej jako federacji, ale chce być rządzona w sposób demokratyczny. „Ludzie chcą mieć wpływ na to, co dzieje się w ich kraju”, podkreśla.

Czy Polacy gotowi są na podejmowanie decyzji wyborczych z punktu widzenia tego, kto jest kandydatem danej partii europejskiej na przewodniczącego KE? Wreszcie, czy wyobrażają sobie, że na karcie wyborczej, jaką otrzymają, znajdą się nazwiska kandydatów do PE z różnych krajów”.

„Tego typu rozwiązania wymagają kroku do przodu w naszej świadomości jako obywateli UE. Chodzi o zmianę naszego myślenia: nie będzie Europy, dopóki nie będziemy czuć się obywatelami Europy”, mówi Bartłomiej Nowak.

Unia Europejska strefą wolności dla osób LGBTIQ. Parlament przyjął rezolucję

W głosowaniu wzięło udział 679 posłów: 492 było za, 141 przeciw, a 46 wstrzymało się. 

Kto weźmie udział w dyskusji?

Jakie organy w Polsce będą zabierać głos w ramach COFOE? Zdaniem prof. Grosse w debacie szczególnie aktywny udział wezmą think-tanki oraz organizacje pozarządowe, przede wszystkim te, które będą dysponować wystarczającymi funduszami. „Pytanie brzmi jednak, skąd te fundusze otrzymają. Jeśli z instytucji europejskich lub fundacji niemieckich, to będzie to raczej wsparcie głosu Komisji Europejskiej lub rządu niemieckiego niż polskiego społeczeństwa”, uważa profesor UW.

Jego zdaniem należy więc znaleźć źródło funduszy, które nie byłoby uzależnione od sponsora zewnętrznego i reprezentowało polskie stanowisko w debacie. „To pytanie do rządu: czy w obecnej krytycznej sytuacji, w której absolutnym priorytetem jest walka z pandemią i wywołanym nią kryzysem gospodarczym, znajdzie kwoty, które przekaże polskim think-tankom, by i one wypowiedziały się na temat przyszłości Europy”, stwierdza Grosse.

W opinii naszego rozmówcy dobrze byłoby, by głos zabrały partie polityczne, w tym opozycyjne. Mogą one wykorzystać swoje środki z budżetu państwa na działalność polityczną do tego, by przedstawić własne stanowisko w kwestii przyszłości UE. Wskazuje, że możliwość taką mają szczególnie najbogatsze partie, takie jak Platforma Obywatelska.

Pewną pulą środków dysponują też samorządy, zwłaszcza w najbardziej zamożnych miastach. „One również mogą organizować debaty na temat Europy lub przekazywać środki think-tankom”, zaznacza Grosse.

Unijna komisarz: UE nie zapomina o najstarszych mieszkańcach Europy [WYWIAD]

Jakie są plany Komisji Europejskiej ws. poprawy sytuacji najmłodszych i najstarszych mieszkańców UE?

Czego zatem należy się spodziewać?

Według Bartłomieja Nowaka wyznacznikiem realnego wpływu konferencji będzie to, czy doprowadzi ona do zmian traktatowych. Ekspert zwraca jednak uwagę, że Konferencja o Przyszłości Europy nie ma w mandacie doprowadzenia do takich zmian, a jej konsekwencją mają być jedynie rekomendacje dla europejskich instytucji. Do zmian traktatów potrzebne byłoby zwołanie konwentu, takiego jak ten z 2002 r.

Podobnego zdania jest Tomasz Grzegorz Grosse. „Wątpliwe czy konferencja ta doprowadzi do zmian ustrojowych, czy do zmian w traktatach. Doprowadzi ona prawdopodobnie do wprowadzenia pewnych usprawnień w funkcjonowaniu unijnych instytucji, ale raczej o charakterze nieformalnym niż ustrojowym”, mówi ekspert z UW.

Czy możliwa jest w tej chwili zmiana traktatów? Bartłomiej Nowak uważa, że stało się tematem tabu, ze względu na niskie szanse przeforsowania reform i uzyskania konsensusu wszystkich 27 krajów UE.

Skoro nie zmiany traktatów, to co?

Jak do Konferencji powinni zatem podejść europejscy przywódcy? O czym należy rozmawiać w ramach COFOE?

„Po kryzysach, z jakimi Unia Europejska mierzyła się od 2010 r., a które określane były jako egzystencjalne, konieczna jest refleksja na temat tego, co należy robić wspólnie, jakie działania powinny być koordynowane z poziomu Wspólnoty, co oznacza Unia polityczna, a co promowana przez Emmanuela Macrona koncepcja europejskiej autonomii”, stwierdza Bartłomiej Nowak.

Jeśli nie reform traktatowych, to czego można się spodziewać po COFOE? „Zapewne nie będzie konkretnych rezultatów. Będziemy mieli raczej kakofonię głosów na temat przyszłości UE, a rekomendacje w większości kwestii, pomijając może kwestie klimatyczne czy politykę zdrowotną, będą niejednoznaczne. Sam proces debaty jest jednak ważny”, uważa ekspert.