Brexit: Dziś czwarta rocznica referendum ws. pozostania Wielkiej Brytanii w UE

Nigel Farage (na zdj.) był kluczową postacią kampanii referendalnej na rzecz wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

Nigel Farage (na zdj.) był kluczową postacią kampanii referendalnej na rzecz wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. / Zdjęcie via flickr@Gage Skidmore, licencja (CC BY-SA 2.0)

23 czerwca 2016 r. większość Brytyjczyków opowiedziała się w niewiążącym referendum za wystąpieniem z Unii Europejskiej. Brexit jest już postanowiony, ale Brytyjczycy w dobie pandemii koronawirusa popierają przedłużenie okresu przejściowego z Unią Europejską, pomimo decyzji rządu Borisa Johnsona.

 

23 czerwca 2016 r. 51,9 proc. głosujących poparło w referendum brexitowym wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Za pozostaniem we Wspólnocie zagłosowało 48,1 proc. wyborców. Frekwencja wyniosła 72 proc.

Oznacza to, że brexit poparło 17,4 mln Brytyjczyków. Za pozostaniem w Unii opowiedziało się 16,1 mln. Różnica wyniosła więc nieco ponad 1 mln głosów. Najwięcej procentowo przeciwników pozostania w Unii było w Anglii i Walii – po 53 proc. Najmniej na Gibraltarze – 4 proc. Zwolennicy pozostania w UE przeważali także w Szkocji – 62 proc. oraz Irlandii Północnej – 56 proc.

Czwarta rocznica referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE z oczywistych względów przechodzi niemalże bez echa. Trudno się dziwić. Po kilku latach brexitowej gorączki, dziś głowy Brytyjczyków zaprząta koronawirus SARS-CoV-2. Trzy czwarte mieszkańców Zjednoczonego Królestwa jest zaniepokojonych nadejściem drugiej fali zakażeń koronawirusem, wynika z badania pracowni YouGov.

Budżetowy szczyt UE odbędzie się 17-18 lipca. Przywódcy spotkają się wreszcie w Brukseli

Kształtu nowych unijnych Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2021-2027 nie udało się uzgodnić podczas ubiegłotygodniowej wideokonferencji przywódców państw członkowskich. Wiadomo już, że w lipcu prezydenci i premierzy spotkają się twarzą w twarz w Brukseli.

Brexit: Jak do tego doszło?

Zanim doszło do głosowania w 2016 r., trzy lata wcześniej, w styczniu 2013 r. ówczesny premier Wielkiej Brytanii David Cameron wygłosił przemówienie, w którym opowiedział się za przeprowadzeniem referendum ws. członkostwa swojego kraju w UE. Cameron nie był zwolennikiem opuszczenia unijnych struktur, jednak domagał się reform.

Dwa lata później, w maju 2015 r., odbyły się wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii. Zwyciężyła w nich Partia Konserwatywna, której przewodził Cameron. Polityk w trakcie kampanii wyborczej obiecał rozpisanie referendum ws. członkostwa w UE. Premier dotrzymał obietnicy, ale w kilka dni po ogłoszeniu wyników referendum podał się do dymisji.

13 lipca 2016 r. nowym premierem została Theresa May – druga kobieta na tym stanowisku po Margaret Thatcher – która w marcu 2017 r. poinformowała Radę Europejską o zamiarze wystąpienia przez Wielką Brytanię z UE. Był to pierwszy taki przypadek w historii Wspólnoty. W czerwcu 2017 r. rozpoczęły się negocjacje brexitowe między dwoma stronami, które trwały przez kilkanaście miesięcy. Unia zatwierdziła projekt umowy rozwodowej w listopadzie 2018 r.

Zatwierdzenie porozumienia trwało zdecydowanie dłużej przez Londyn. Brytyjski parlament kilkukrotnie odrzucił umowę, co powodowało kolejne przesunięcia w procesie opuszczenia UE. W czerwcu 2019 r. ze stanowiska szefowej rządu ustąpiła Theresa May. Nowy premier Boris Johnson zabrał się z animuszem do zakończenia wielomiesięcznej sagi, ale i jemu nie od razu udało się wykonać wolę brytyjskiego społeczeństwa z 2016 r. Izba Gmin przyjęła ostatecznie ustawę brexitową 9 stycznia br., a 1 lutego Wielka Brytania opuściła Wspólnotę.

Brexit: Dziś szansa na przełamanie impasu między Wielką Brytanią i UE?

Poniedziałkowa wideokonferencja między unijnymi przywódcami a premierem Wielkiej Brytanii stanie się okazją dla przezwyciężenia impasu w negocjacjach.

Brytyjczycy za przedłużeniem okresu przejściowego

Wraz z brexitem rozpoczął się okres przejściowy, który trwa do końca 2020 r. Obecnie trwają negocjacje między Brukselą a Londynem odnośnie przyszłych stosunków. Rozmowy utknęły w martwym punkcie ze względu na rozbieżności we wszystkich kluczowych punktach rozmów.

Rząd Borisa Johnsona miał czas do końca czerwca br. na podjęcie decyzji o ewentualnym przedłużeniu o 12 lub 24 miesiące okresu przejściowego, ale premier Wielkiej Brytanii wielokrotnie podkreślał, że jego gabinet nie będzie zainteresowany skorzystaniem z tej możliwości. W piątek (12 czerwca) Wielka Brytania oficjalnie zakomunikowała Komisji Europejskiej, że nie skorzysta z możliwości dłuższych negocjacji handlowych.

Brak porozumienia będzie równoznaczny de facto z realizacją scenariusza tzw. twardego brexitu, a to w kontekście pandemii koronawirusa i jej ekonomicznych skutków może potęgować straty gospodarcze obu stron. Właśnie z powodu pandemii ponad połowa Brytyjczyków popiera przedłużenie okresu przejściowego.

Health Foundation przeprowadziła sondaż, w którym dwóm różnym grupom badanych zadano dwa różne pytania. W pierwszej grupie 54 proc. respondentów opowiedziało się za przedłużeniem okresu przejściowego. 40 proc. miało przeciwne zdanie. Respondenci usłyszeli pytanie, czy rząd powinien skorzystać z przysługującej mu możliwości wydłużenia okresu przejściowego. Drugą grupę badanych poinformowano o wpływie zakończenia rozmów Brukseli i Londynu bez porozumienia na opóźnienia w dostawach leków i innych kluczowych produktów. Mając taką wiedzę, odsetek zwolenników przedłużenia okresu przejściowego wzrósł do 65 proc.

Irlandia: Koniec najdłuższego kryzysu politycznego w historii?

Trzy irlandzkie ugrupowania polityczne – chrześcijańsko-demokratyczna Fine Gael, konserwatywna Fianna Fail oraz Partia Zielonych – zawarły porozumienie koalicyjne. Udało się to aż 128 dni po wyborach parlamentarnych.

Brexit i jego konsekwencje

Wobec odmowy Londynu przedłużenia okresu przejściowego, unijne prawo przestanie obowiązywać na terenie Wielkiej Brytanii z dniem 31 grudnia br. – 11 miesięcy po brexicie. Oznacza to, że rozmowy muszą zakończyć się do 31 października, aby pozostawić czas na ewentualną ratyfikację porozumienia. Dlatego w najbliższych tygodniach dojdzie do intensyfikacji rozmów.

Znany jest już harmonogram na lipiec. W ciągu czterech tygodni między 29 czerwca a 27 lipca rozmowy odbędą się co tydzień. Niewykluczone, że w związku z poprawą sytuacji epidemiologicznej dojdzie do rozmów w normalnym trybie w Brukseli i Londynie, co powinno wpłynąć na ich tempo. Możliwe będą bowiem spotkania w zespołach negocjacyjnych wytypowanych do poszczególnych zagadnień.

Wśród wielu przyczyn brexitu upatrywano nie niechęci do imigrantów, lecz frustracji wywołanych rozwarstwieniem społecznym. Z raportu Oxfam w 2016 r. wynikało, że w rękach 10 proc. najbogatszych mieszkańców Wielkiej Brytanii znajdowała się ponad połowa narodowego majątku. Pandemia koronawirusa może pogłębić te statystyki. Najwięcej osób, które zmarło w wyniku choroby COVID-19 należy do najmniej uprzywilejowanych grup społecznych. Krajowe Biuro Statystyczne (ONS) poinformowało właśnie, że dług publiczny kraju przekroczył poziom 100 proc. PKB – po raz pierwszy od lat 60. XX w.

Poza problemami gospodarczymi Londyn będzie musiał w najbliższych latach zmierzyć z ruchami odśrodkowymi w ramach Zjednoczonego Królestwa. Wprawdzie z powodu koronawirusa Szkocja odłożyła plany organizacji drugiego referendum ws. niepodległości – Boris Johnson i tak konsekwentnie odmawiał zgody na jego organizacje – ale rząd Nicoli Sturgeon wciąż opowiada się za powrotem do UE i niepodległością.  Podobnie jak ponad połowa – 54 proc. – Szkotów, wynika z najnowszego badania pracowni PanelbaseMD.