Efekt brexitu: Gibraltar dołączy do strefy Schengen?

Brexit, Wielka Brytania, Unia Europejska, Gibraltar

Oficjalne decyzje jeszcze nie zapadły, ale hiszpański dziennik "El Pais" poinformował we wtorek (22 grudnia), że rząd w Madrycie przejmie de facto kontrolę nad granicami brytyjskiej kolonii. / Foto via unsplash [@miqul]

Jedną z niewiadomych dotyczących przyszłych relacji Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej po brexicie jest kwestia Gibraltaru. Rozmowy trwają, ale według dziennika „El Pais” od nowego roku Gibraltar dołączy do strefy Schengen. Byłaby to prestiżowa porażka Londynu.

 

 

Oficjalne decyzje jeszcze nie zapadły, ale hiszpański dziennik „El Pais” poinformował we wtorek (22 grudnia) a więc dwa dni przed ogłoszeniem porozumienia ws. umowy handlowej między Wielką Brytanią a Unią Europejską, że rząd w Madrycie przejmie de facto kontrolę nad granicami brytyjskiej kolonii.

Premier Hiszpanii Pedro Sanchez napisał w czwartek (24 grudnia) po ogłoszeniu porozumienia ws. umowy handlowej między Londynem i Brukselą o kontynuowaniu rozmów ws. Gibraltaru.

Ale według „El Pais” ostatnią przeszkodą dotyczącą ratyfikacji porozumienia ws. granic jest pozytywna opinia mającej w Warszawie główną siedzibę Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej (Frontex).

Szef lokalnego rządu Fabian Picardo podkreśla, że dla Gibraltaru „zegar wciąż tyka”. Dodaje jednocześnie, że jest optymistą odnośnie osiągnięcia porozumienia. Jego brak może mieć katastrofalne skutki dla gospodarki brytyjskiego terytorium zamorskiego korzystającego z dostępu do unijnego wspólnego rynku.

Hiszpania zyskuje kontrolę nad granicami Gibraltaru

Graniczący z Hiszpanią Gibraltar znajduje się od ponad 300 lat pod brytyjskim zarządem. Jego status jest jednak od dawna przyczyną brytyjsko-hiszpańskich sporów, które wzmogła perspektywa brexitu.

Gibraltarczycy dwukrotnie głosowali w referendum nad możliwością powrotu pod jurysdykcję Hiszpanii – pierwszy raz w 1967 r., a drugi w 2002 r. Dwukrotnie jednak możliwość taką odrzucali.

Rozmowy między Madrytem a Londynem toczą się na uboczu głównych negocjacji ws. umowy handlowej UE z Wielką Brytanią. Ich efekt może mieć nieoczekiwanie symboliczne znaczenie dla rządu Borisa Johnsona, który tak bardzo podkreślał w rozmowach z UE znaczenie rybołówstwa dla ostatecznego finału negocjacji.

Według Miguela Gonzaleza z hiszpańskiej gazety „El Pais” zgodnie z finalizowanym porozumieniem Gibraltar znajdzie się od 1 stycznia 2021 r. w strefie Schengen. Obywatele państw UE, którzy będą chcieli wjechać na jego terytorium nie będą podlegali kontrolom paszportowym. Kontrole mają za to obowiązywać Brytyjczyków.

Za sprawdzanie paszportów na gibraltarskim lotnisku mają być odpowiedzialni nie brytyjscy ani hiszpańscy strażnicy, ale funkcjonariusze unijnej agencji kontroli granic Frontex. Aby ułatwić osiągnięcie porozumienia, Madryt zrezygnował z punktu dotyczącego przeprowadzania kontroli na lotnisku w Gibraltarze przez swoich funkcjonariuszy. Jednak postawił warunek: strażnicy Frontexu mają raportować władzom Hiszpanii.

Rząd Pedro Sancheza argumentuje, że wszystkie kraje, które ratyfikowały porozumienie znoszące granice wewnętrzne odpowiadają za zapewnienie bezpieczeństwa i nie wpuszczania na swoje terytorium osób niepożądanych, które następnie mogłyby podróżować do innych państw. Londyn nie może pełnić takiej roli, ponieważ do Schengen nie należy.

Do Schengen należy 26 krajów: 22 z UE i 4 spoza. Wielka Brytania, a więc także Gibraltar jako brytyjska kolonia, nigdy nie należała do porozumienia. Paradoksalnie terytorium okaże się więc w wyniku brexitu bardziej zintegrowane z resztą Wspólnoty, niż do tej pory.

Erasmus ofiarą brexitu. Wielka Brytania stworzy własny program wymiany studenckiej

Program zostanie zastąpiony nowym projektem, którego patronem będzie angielski matematyk Alan Turing.

Euroentuzjastyczny raj podatkowy

Wielka Brytania sprawuje nadzór nad Gibraltarem od 1713 r., gdy zawarto kończący wojnę o sukcesję hiszpańską pokój w Utrechcie. Brytyjskie terytorium zamorskie jest bardzo niewielkie, ale zarobki i możliwość utrzymania się jego mieszkańców jest w dużej mierze zależna od relacji z Hiszpanią.

Dlatego ponad 96 proc. Gibraltarczyków opowiedziało się w referendum z 2016 r. za pozostaniem Wielkiej Brytanii w UE. Wiele praw i ulg gwarantowało im właśnie członkostwo w Unii Europejskiej, których może zabraknąć wraz z zakończeniem okresu przejściowego po brexicie. Z drugiej strony, tysiące mieszkańców południowej Hiszpanii także utrzymuje się z transgranicznego handlu czy wręcz pracuje na terenie Gibraltaru.

To oraz groźba blokady granicy Gibraltaru przez Madryt na wzór układu z końcówki lat 60-tych XX w., gdy generał Franciso Franco zamknął granicę z brytyjską kolonią, skłoniło Fabiana Picardo do zaakceptowania warunków Hiszpanii.

Hiszpańska minister spraw zagranicznych Arancha González Laya wielokrotnie podkreślała, że jeśli porozumienie nie zostanie osiągnięte do końca roku, terytorium zamorskie Wielkiej Brytanii stanie się zewnętrzną granicą UE „ze wszystkimi tego konsekwencjami”.

Precedens miał już miejsce w 2013 r., gdy Madryt skrupulatnie sprawdzał pojazdy wjeżdżające na brytyjskie terytorium. Doprowadziło do powstania ogromnych zatorów na przejściu granicznym. Madryt zagroził także wprowadzeniem opłaty za przekraczanie granicy z Gibraltarem w kwocie 50 euro oraz podjęcie dochodzeń skarbowych wobec gibraltarczyków posiadających nieruchomości w Hiszpanii.

W Gibraltarze mieszka na stałe około 35 tys. osób. Około 30 tys. osób codziennie przekracza granicę (w tym 10 tys. osób mieszkających za miedzą w Hiszpanii). Picardo przytacza dane mówiące o 30 mln przekroczeń granicy każdego roku. Terytorium korzystało przez lata na swoim skomplikowanym statusie prawnym, brytyjskiej kolonii z dostępem do unijnego rynku.

Dzięki temu rozwinęły się tam na szeroką skalę usługi bankowe, internetowy hazard oraz przemyt. Miejsce odwiedza także wielu turystów. Przeciętny dochód na głowę wynosi tam 64 tys. euro, a lokalne firmy importują (dane sprzed pandemii) z Hiszpanii towary i usługi warte 1,5 mld euro rocznie. Firmy hazardowe zatrudniają 3 tys. osób, a warte są ponad 15 mld euro. Mieszkańcy bogacą się dzięki specjalnemu statusowi, ale pieniądze wydają w sąsiedniej Hiszpanii.

Minister González Laya powiedziała kilka dni temu w rozmowie z radiem Cadena Ser, że Hiszpanii zależy na osiągnięciu porozumienia. Na to samo wskazuje postawa Fabiana Picardo, który napisał w sobotę w mediach społecznościowych, że „jest pewny pokonania przez pomysłowość granic wyznaczonych przez człowieka”.

Wszystko wskazuje na to, że przy okazji brexitu Hiszpania osiągnie mały sukces kosztem Wielkiej Brytanii.