Brexit: Unia Europejska podejmuje kroki prawne przeciwko Wielkiej Brytanii

Wielka Brytania, Unia Europejska, brexit, Johnson

Komisja Europejska na razie dała rządowi Borisa Johnsona jeden miesiąc na wycofanie się z „łamania prawa międzynarodowego”. / Foto via flickr (CC BY-NC-ND 2.0) [Number 10]

Komisja Europejska wszczęła postępowanie prawne przeciwko Wielkiej Brytanii. Powodem jest naruszenie protokołu w sprawie Irlandii i Irlandii Północnej. Brytyjski rząd oświadczył, że wszystkie prowadzone zmiany są zgodne z prawem.

 

 

Dotycząca Irlandii część umowy brexitowej pozostaje pod jurysdykcją Trybunału Sprawiedliwości UE, więc ten spór ostatecznie może się zakończyć wyrokiem oraz karami finansowymi TSUE wobec Wlk. Brytanii.

Irlandzki minister spraw zagranicznych Simon Coveney napisał na Twitterze, że „postępowanie prawne nie jest pożądane, ale podejście rządu Wielkiej Brytanii nie dało UE żadnej alternatywy”.

„Jednostronna zmiana sposobu implementacji protokołu jest naruszeniem umowy (brexitowej – red.). Musimy wrócić do współpracy Wielkiej Brytanii z UE (…) skupiając się na wspólnym rozwiązywaniu problemów”, dodał Coveney.

Po upływie 31 grudnia 2020 r. okresu przejściowego po brexicie między Wielką Brytanią a Unią Europejską powstała granica celna. Ale zgodnie z protokołem w sprawie Irlandii Północnej, będącym częścią umowy o brexicie, prowincja ta pozostała w jednolitym unijnym rynku w zakresie obrotu towarami i w efekcie faktyczna granica celna powstała też między nią a pozostałą częścią Zjednoczonego Królestwa. Wobec tego towary wysyłane z Anglii, Szkocji i Walii do Irlandii Północnej powinny podlegać kontrolom.

Jednak brytyjski rząd ocenił, iż przedsiębiorstwa nie będą gotowe na wprowadzenie nowych procedur od 1 stycznia. Ustalono, że przez pierwsze trzy miesiące będą one uproszczone, a pełne kontrole zaczną się od 1 kwietnia. Jednak w tym tygodniu Londyn jednostronnie ogłosił, że wejdą one w życie dopiero 1 października, co UE uznała za złamanie poczynionych ustaleń.

Komisja Europejska na razie dała rządowi Borisa Johnsona jeden miesiąc na wycofanie się z „łamania prawa międzynarodowego”.

„Protokół w sprawie Irlandii i Irlandii Północnej jest jedynym sposobem ochrony porozumienia wielkopiątkowego i zachowania pokoju i stabilności, przy uniknięciu jednocześnie twardej granicy na wyspie Irlandii i zachowaniu integralności jednolitego rynku UE”, powiedział w poniedziałek wiceprzewodniczący KE Marosz Szefczovicz, uzasadniając decyzję o wszczęciu procedury naruszeniowej.

Ponadto Szefczovicz oficjalnie zgłosił wobec Londynu zarzut „działania w złej wierze”, co może uruchomić postępowanie arbitrażowe na gruncie umowy brexitowej. W najgorszym razie może skończyć się sankcjami handlowymi.

Komisja Europejska podkreśla, że była i nadal pozostaje gotowa do rokowań o wydłużeniu okresów ulgowych, ale Londyn nie odpowiedział na tę ofertę. Dlatego Parlament Europejski już odroczył na nieokreślony termin decyzję o głosowaniu nad umową o wolnym handlu UE – Wlk. Brytania z 24 grudnia 2020 r., która od stycznia obowiązuje – od strony unijnej – wyłącznie na zasadzie tymczasowej, jeszcze bez ratyfikacji.

Towary wwożone do Irlandii Płn. z pozostałej części Zjednoczonego Królestwa powinny być traktowane niemal jak import – problemem są nie cła, lecz kontrole jakości, czyli np. w przypadku żywności sprawdzanie unijnych standardów weterynaryjnych. Dzięki temu towary mogą być potem swobodnie rozwożone po całej wyspie i bez żadnych dodatkowych kontroli na „niewidocznej granicy” trafiać do unijnej Irlandii, a w rezultacie na cały unijny rynek wewnętrzny.

Takie „kontrole na Morzu Irlandzkim”, czyli wewnątrz Wlk. Brytanii uderzają w poczucie suwerenności części Brytyjczyków. Premier Johnson – negocjując obecną umowę brexitową – publicznie przekonywał rodaków, że takich kontroli nie będzie.