David Sassoli: Pandemia koronawirusa to dobry moment na reformy w Unii Europejskiej / WYWIAD/

Przewodniczący PE David Sassoli, źródło: Parlament Europejski (CC-BY-4.0: © European Union 2019)

„Oczekiwania wobec UE są zupełnie inne niż jeszcze kilka miesięcy temu, gdy byliśmy świadkami ogromnej fali niezadowolenia z działania Unii Europejskiej. W obliczu kryzysu obywatele państw członkowskich czują, że UE może stać się czymś na kształt polisy ubezpieczeniowej na życie dla każdego z nas”, mówi w rozmowie z EURACTIV David Sassoli, przewodniczący Parlamentu Europejskiego.

 

 

Prof. Roberto Castaldi, redaktor naczelny EURACTIV.it: W trakcie pandemii Parlament Europejski podkreślał konieczność solidarnego współdziałania na szczeblu europejskim. Dlaczego łatwiej jest osiągnąć porozumienie w Parlamencie niż w Radzie UE, gdzie zasiadają premierzy i prezydenci państw członkowskich?

David Sassoli, przewodniczący Parlamentu Europejskiego: Zadaniem Parlamentu jest reprezentowanie obywateli i bezpośrednie zaangażowanie w sprawy, które dotyczą wszystkich Europejczyków. Ta wrażliwość pomogła nam zachować postawę otwartą i sprawić, by nie tylko Parlament, ale cała Unia Europejska zaangażowała się w walkę z koronawirusem.

Od początku zdawaliśmy sobie sprawę, że żaden kraj nie poradzi sobie w pojedynkę. Dlatego potrzebujemy rozwiązań na szczeblu europejskim. Udało się wdrożyć już pewne instrumenty pomocowe, tak więc żadne z państw członkowskich nie zostało pozostawione samo sobie.

Nadal jednak potrzeba rozwiązań średnio i długoterminowych. Dlatego tak ważna jest trwająca debata na temat Funduszu Odbudowy UE (Next Generation EU) oraz wieloletnich ram finansowych (WRF) na lata 2021-2027.

Jakie propozycje wysunie Parlament?

Jako Parlament z zadowoleniem przyjmujemy propozycje Komisji Europejskiej. Życzymy sobie podjęcia ambitnych działań – jak największego funduszu ratunkowego dla europejskich gospodarek oraz wysokich WRF.

Nie chcielibyśmy jednak, aby ostateczny kształt FO UE wpłynął na nowy unijny budżet. Musimy kontynuować realizację dotychczasowych unijnych polityk oraz wdrażać nowe, jak Europejski Zielony Ład. Warunkiem wspierania rolników, inwestycji, innowacji czy europejskiej młodzieży jest jednak odpowiednio wysokie finansowanie. Istnienie obu instrumentów – awaryjnego w postaci FO oraz tradycyjnego – WRF – nie może zatem służyć jako argument dla rządów szukających oszczędności.

Uznaliśmy propozycję Komisji Europejskiej za interesującą, ponieważ zakłada ona wzmocnienie europejskich starań z gospodarczymi skutkami pandemii. Fundusz Odbudowy i nowy budżet będą wobec siebie komplementarne, a to także w efekcie wspomoże proces zarządzania Unią, z rolą Parlamentu jako organu kontrolującego i silną inicjatywą Komisji, ale bez wkraczania w czysto międzyrządowy wymiar współpracy. Wierzę, że taki sposób działania doprowadzi do wzmocnienia Unii Europejskiej.

Czy spodziewa się Pan osiągnięcia porozumienia w sprawie Funduszu Odbudowy i wieloletniego budżetu UE na szczycie Rady Europejskiej w dniach 17-18 lipca? Osiągnięcie jednomyślności będzie prawdopodobnie wymagało propozycji kompromisowej, mniej ambitnej niż wniosek Komisji. Jakie kwestie są obecnie najważniejsze dla Parlamentu?

Rada Europejska przedstawi wniosek, który następnie zostanie przekazany Parlamentowi i to Parlament będzie odpowiadał za jego zatwierdzenie. Proces (ustalania Wieloletnich Ram Finansowych – tłum.) nie kończy się w Radzie. Mam nadzieję, że jest to dla wszystkich jasne i zrozumiałe.

Ważne jest, by w negocjacjach nie zejść poniżej kwoty zaproponowanej przez Komisję – 750 mld euro w przypadku FO. Podczas rozmów należy zastanowić się nad nowymi źródłami pozyskiwania finansowania. Wśród możliwych do zastosowania rozwiązań jest podatek od wyrobów z tworzyw sztucznych, system handlu uprawnieniami do emisji gazów, podatek cyfrowy, a także inne formy zasilania unijnego budżetu bez udziału budżetów krajowych.

Następnie konieczne będzie sprawne zarządzanie planem odbudowy, w centrum którego znajdzie się Parlament. Stawiamy na akty delegowane (zatwierdzane przez KE – red.), a nie na wysoce zbiurokratyzowane struktury, które mogłyby doprowadzić do zablokowania całego procesu.

Jak ważna jest w kontekście zasobów własnych idea europejskiego długu publicznego i opodatkowania oraz rezygnacja z zasady jednomyślności dla przyszłości Unii?

Na tym etapie nie podejmiemy decyzji o rezygnacji z zasady jednomyślności. Do tego potrzebne są inne procedury. Rozważamy jednak ten krok i planujemy zająć się tą kwestią jeszcze w tej kadencji PE.

Jako Parlament z wielkim zainteresowaniem obserwujemy priorytety, jakie stawia sobie niemiecka prezydencja. Znajdują się wśród nich także działania na rzecz zwiększenia europejskiej zdolności fiskalnej. Moim zdaniem to kluczowa sprawa.

Potrzebujemy europejskiej reformy polityki fiskalnej, która stworzy nowe możliwości, pozwoli w większym stopniu wykorzystać potencjał jednolitego rynku. Mówimy tutaj, rzecz jasna, o celach długoterminowych, wykraczających poza najbliższy szczyt Rady Europejskiej.

Pandemia koronawirusa pokazała, że obywatele państw członkowskich UE oczekują działań na szczeblu europejskim. Czy potrzebujemy debaty na temat przyszłości Europy, czy też lepiej byłoby rozpocząć reformę traktatów już teraz, przed zmianami rządów w Niemczech, Francji i Włoszech?

Dyskusja (KE zainicjowała w maju br. Konferencję w sprawie przyszłości Europy – red.) jest potrzebna, ponieważ chcemy przeprowadzić konieczne reformy drogą konsensusu. Nie mogą być to zmiany narzucone z góry. Potrzebujemy Europy inkluzywnej, która wsłuchuje się w głos obywateli. Konsultacje są zatem bardzo ważne i wnioski, które z nich wyciągniemy, pomogą nam w przeprowadzeniu fundamentalnych reform.

Uważam, że musimy na przykład zwiększyć zdolności UE do reagowania na zagrożenia zdrowia publicznego. Unia Europejska musi stać się silniejsza, aby zapewnić skuteczną ochronę nie tylko przed zagrożeniami epidemicznymi, ale także przed kryzysami, które wiążą się z postępującym procesem globalizacji. Jestem przekonany, że Konferencja będzie doskonałym wstępem do rozpoczęcia wielkiej reformy Unii od dołu, w którym będą uczestniczyć obywatele państw członkowskich.

Parlament domaga się przyznania inicjatywy ustawodawczej. W jedynej dziedzinie, w której ją posiada – reformie traktatów – Parlament nigdy z niej nie skorzystał. Kryzys związany z pandemią jest dobrym momentem na reformy?

UE potrzebuje Parlamentu o większych uprawnieniach w zakresie inicjatywy ustawodawczej niż dotychczas. Powtarzamy o tym od początku obecnej kadencji. Jestem przekonany, że Konferencja o przyszłości Europy również w tej mierze da nam pewne wskazówki.

Parlamentowi przysługuje prawo weta, które pozwala na blokowanie poszczególnych ustaw, ale to nie sprzyja tworzeniu poczucia współodpowiedzialności wśród obywateli państw członkowskich za proces legislacyjny.

Pandemia jest dobrym momentem na wytyczenie w UE reform, które przyczynią się do większej demokratyzacji Wspólnoty – a inicjatywa ustawodawcza dla Parlamentu, w którym zasiadają posłowie wybrani przez obywateli państw członkowskich, jest jednym z jej elementów. Tego zresztą domagają się Europejczycy.

W badaniach z ostatnich dwóch miesięcy można zaobserwować bardzo ciekawą tendencję. Okazuje się, że ludzie domagają się więcej uprawnień dla UE. Oczekiwania wobec UE są zupełnie inne niż jeszcze kilka miesięcy temu, gdy byliśmy świadkami ogromnej fali niezadowolenia z działania Unii Europejskiej. W obliczu kryzysu obywatele państw członkowskich czują, że UE może stać się czymś na kształt polisy ubezpieczeniowej na życie dla każdego z nas.