Manfred Weber: Oddajmy UE obywatelom

Manfred Weber, źródło: Gazeta Wyborcza

Manfred Weber, źródło: Gazeta Wyborcza [Domenico Stinellis]

W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” i kilku innych dzienników europejskich ten chadecki europoseł zapowiada kontynuację działań Jeana-Claude’a Junckera i Fransa Timmermansa wobec Polski w sprawie łamania przez nasz kraj praworządności.

 

Jest pan kandydatem kanclerz Angeli Merkel?

– Chciałbym podkreślić, że o to stanowisko będę się ubiegał jako szef klubu Europejskiej Partii Ludowej, największego klubu w Parlamencie Europejskim. W tej kwestii nie jestem przede wszystkim Bawarczykiem, nie jestem przede wszystkim Niemcem, a jestem przede wszystkim szefem tego klubu. Przecież w poszczególnych krajach to zupełnie zwyczajne, że szef największej frakcji sięga po władzę wykonawczą. Chciałbym, by tak działo się także na poziomie unijnym. To jeden ze sposobów przywracania Unii jej obywatelom – przez odbieranie jej biurokratom i dyplomatom na rzecz zwykłych mechanizmów demokratycznych znanych z polityki krajowej.

Obywatelom UE podczas kampanii do Parlamentu Europejskiego trzeba przedstawiać kandydatów na szefa Komisji i ich program, by pozwolić na demokratyczną konkurencję. Ludzie muszą mieć większy wpływ na politykę UE. To przecież jeden z wniosków z brexitu, któremu pomogły hasła o przywracaniu suwerenności. Ludziom trzeba pokazać, że mają suwerenność realizowaną przez demokratyczne wybory, także ze wskazaniami, kto będzie kierował władzą wykonawczą – Komisją Europejską. Unię trzeba upolityczniać, bo jeśli będzie głównie procesem biurokratyczno-dyplomatycznym, obywatele będą ją odrzucać.

Niemiecki europoseł Manfred Weber chce zostać szefem Komisji Europejskiej

Bawarski chadek musi zabiegać o poparcie unijnej centroprawicy, co oznacza rozmowy z Viktorem Orbánem, ale też z zachodnimi chadekami, którzy nie chcą Węgra w swoim klubie.
 

Manfred Weber, który szefuje europarlamentarnemu klubowi Europejskiej Partii Ludowej (m.in. CDU, CSU, PO, PSL, Fidesz), …

Ale przecież nie można by na pana zagłosować poza Niemcami.

– A ja jako Bawarczyk nie mogę bezpośrednio zagłosować na Angelę Merkel jako kanclerza Niemiec. Ale robię to pośrednio, głosując w Bawarii na partię, która ją wspiera. Jeśli zostanę kandydatem Europejskiej Partii Ludowej, będę miał mandat od naszych ugrupowań w Hiszpanii, Polsce, Grecji. Głosując na te partie, głosowałoby się na moją kandydaturę.

Co pan proponuje Europejczykom?

– Głównym krokiem w rozwoju Unii musi być teraz polityka obronna oraz zagraniczna. W wielu innych kwestiach, np. w polityce handlowej, mamy już Unię jako silnego gracza. To globalny gigant gospodarczy, który jednocześnie jest słaby jako globalna siła polityczna. Dlatego kraje UE powinny zdecydować o odejściu od wymogu jednomyślności przy decyzjach w polityce zagranicznej UE na rzecz głosowań większościowych [jak w sprawach gospodarczych], by wreszcie dać temu ekonomicznymi gigantowi siłę polityczną.

W kampanii trzeba mówić o konkretach – nie tylko w polityce zewnętrznej, lecz i o zwykłym życiu. Zastanawiam się, czy jednym z elementów mojego programu nie uczynić sprawy raka – przekonywać, że jeśli w Unii na poważnie połączymy nasze zasoby, pieniądze, całą wiedzę, to za pięć-sześć lat możemy uzyskać nową odpowiedź na raka.

Komisja Europejska skieruje do Trybunału Sprawiedliwości UE sprawę Węgier. Chodzi o uchodźców

Komisja Europejska podjęła w czwartek decyzję o zintensyfikowaniu działań prawnych wobec Węgier. Chodzi o odmowę przestrzegania unijnych przepisów imigracyjnych i azylowych.

Sprawa Węgier zostanie skierowana do Trybunału Sprawiedliwości UE „w związku z nieprzestrzeganiem przepisów azylowych” – poinformował Reuters.
Stwierdzono także, że węgierskie …

Rozumiem, że obowiązkowy rozdzielnik uchodźców w UE uważa pan za już martwy pomysł. Jakie proponuje pan rozwiązanie?

– Musimy zdecydować do końca tego roku i liczę na umiejętność szukania kompromisów kanclerza Sebastiana Kurza [Austria sprawuje teraz unijną prezydencję]. Po pierwsze, musimy dać pełne poparcie dla tych, którzy chronią zewnętrzną granicę UE. Po drugie, Europa jako kontynent oparty na wartościach i chrześcijaństwie nie może przestać pomagać ludziom w potrzebie. I tu myślę o ambitnym programie przesiedleń uchodźców do UE [np. z ONZ-owskich obozów poza Europą]. Po trzecie, Unia nie będzie mieć pomyślnej przyszłości, jeśli kraje Afryki będą w chaosie. Musimy pomagać humanitarnie, ale też ulepszać stosunki handlowe sprzyjające inwestycjom.

Przekonuje pan, że podziały w UE trzeba przezwyciężać przez wzajemne słuchanie swych racji. Ale był pan krytykowany za to, że aż zanadto słucha Viktora Orbana i jest zbyt wyrozumiały wobec jego działań na Węgrzech. Jak zagłosuje pan w przyszłym tygodniu, gdy Parlament Europejski będzie decydował w sprawie sięgnięcia po artykuł 7. traktatu UE wobec Budapesztu?

– To, co trzyma nas w Europie razem, to nie gospodarka, lecz podstawowe wartości. I w Europejskiej Partii Ludowej nie ma w tej sprawie ulg w zależności od tego, czy ktoś należy do naszej frakcji [jak Fidesz], czy nie. W ostatnich latach w sprawie Węgier popieraliśmy działania Komisji. Ja sam w dwóch kluczowych kwestiach, losu Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego i prawa o NGO-sach, jestem bardzo zaniepokojony. Zadecydujemy w przyszły wtorek, jak zagłosować w sprawie artykułu 7.

Parlament i Komisja Europejska razem na rzecz wolności mediów

W czwartek (3 maja) Parlament Europejski zdecydowaną większością przyjął rezolucję o zwiększeniu roli Komisji Europejskiej w walce z ograniczeniem wolności mediów i pluralizmu w krajach Unii Europejskiej.
 

 

Dotychczasowe kompetencje Komisji Europejskiej w kwestii ochrony wolności mediów były dość ograniczone, ale w …

Czy różniłyby się działania pańskiej Komisji Europejskiej w kwestii praworządności w Polsce od działań Jeana-Claude’a Junckera i Fransa Timmermansa?

– W tej kwestii nie byłoby różnic w porównaniu z kierowaną przeze mnie Komisją Europejską, bo Juncker i Timmermans bronią podstawowych pryncypiów. W tej sprawie byłaby kontynuacja.

Popieram obecną linię Komisji Europejskiej w sprawie budżetu UE – nie powinniśmy za jego pomocą karać krajów za inne poglądy polityczne np. w sprawie polityki migracyjnej. Jednak na końcu postępowań co do praworządności – jeśli problemy nie zostaną rozwiązane – powinniśmy sprawdzać, czy fundusze UE w poszczególnych krajach mogą być poprawnie wydawane z poprawnymi gwarancjami rozstrzygania sporów przez niezawisły wymiar sprawiedliwości.

Przekonuje pan o potrzebie obrony europejskiego sposobu życia. W przeszłości mówił pan o chrześcijaństwie tkwiącym w europejskim DNA. Jak to wszystko rozumieć? Chce pan łączyć, ale dla mniejszości to może brzmieć jak dzielenie.

– Tożsamość będzie jednym z dominujących tematów tej kampanii do Parlamentu Europejskiego. Chcę przekonywać, że istnieje coś takiego jak europejski sposób życia i tożsamość europejska. Mamy w Europie pryncypialną zasadę demokracji, państwa prawa, społecznej gospodarki rynkowej, równość mężczyzn i kobiet, odrębności państwa i Kościoła. Mamy bardzo dużo wspólnego. Kto na międzynarodowych szczytach, jak G20, ma podnosić postulat: handlujmy, ale zważając na wymogi ekologiczne; albo: handlujmy, ale przy zachowaniu minimalnych wymogów socjalnych. Chińczycy? Brazylijczycy? Nie, to jest rola Europejczyków.

KE podejmuje kolejny krok wobec Polski ws. Sądu Najwyższego

Komisja Europejska przesłała dziś (14 sierpnia) polskim władzom tzw. uzasadnioną opinię dotyczącą ustawy o Sądzie Najwyższym. Oznacza to rozpoczęcie drugiego etapu prowadzonego wobec Polski postępowania. KE uznała, że wcześniejsza odpowiedź przesłana do Brukseli przez polskie władze nie rozwiała prawnych wątpliwości …

Przekonuje pan do porzucenia rozmów o członkostwie Turcji w UE, bo niezależnie od bieżącej polityki prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana nie ma dla niej miejsca w Europie. Chodzi panu o geografię czy brak chrześcijańskiego dziedzictwa?

Nie chodzi o wiarę, bo na Bałkanach zachodnich są regiony z muzułmańską większością i one muszą mieć perspektywę wejścia do UE. Jednak w kontekście Turcji musimy mieć odwagę zapytać, gdzie kończy się Europa, gdzie są jej granice. Jeśli na ulicach Brukseli zapytalibyśmy zwykłych ludzi, czy Sofia, Budapeszt, Belgrad są częścią Europy, odpowiedzieliby – tak, może są daleko, ale tak. Na pytanie o [tureckie] regiony w pograniczu z Irakiem, 90 proc. odpowiedziałaby, że nie. Musimy brać pod uwagę to poczucie, co i z kim nas łączy. A z Turcją musimy mieć ścisłe relacje, ale poza UE.

 

Wywiad opublikowany w ramach partnerstwa medialnego EURACTIV.pl z Gazetą Wyborczą.