Komisja Europejska powinna weryfikować stan praworządności w instytucjach europejskich [WYWIAD]

Unia Europejska, Eurobarometr, ECFR, Stany Zjednoczone, Chiny, Rosja, COVID-19, pandemia koronawirusa

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen / fot. via Flickr (CC BY-ND 2.0) [Renew Europe]

Instytucje europejskie też popełniają błędy, naruszają prawo europejskie. W związku z tym nie od rzeczy byłoby stworzenie pewnych procedur badania czy w ciągu danego roku urzędnicy europejscy lub inne instytucje unijne w jakiś sposób nie naruszyły unijnego prawa. Komisja się tym nie zajmuje, zwraca uwagę prof. dr hab. Tomasz Grzegorz Grosse z Wydziału Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.

 

 

Patrycja Gosk, EURACTIV.pl: W Orędziu o Stanie UE przewodnicząca Komisji Europejskiej poruszyła wiele tematów. Jak ocenia Pan wystąpienie Ursuli von der Leyen i które deklaracje szczególnie przykuły uwagę?

Prof. dr hab. Tomasz Grzegorz Grosse: Padło wiele pięknych słów. Niektóre stwierdzenia były nieco przesadne, a niektóre miały na celu ukrycie porażek i błędów samej Komisji, związanych na przykład z zarządzaniem walką z pandemią COVID-19.

Wystąpienie Ursuli von der Leyen odzwierciedla też interesy największych państw członkowskich. Przykładem jest propozycja wprowadzenia ulg podatkowych na zakup uzbrojenia wyprodukowanego w krajach UE. Po pierwsze kwestia podatków należy do kompetencji państw członkowskich. Po drugie – na propozycji szefowej Komisji skorzystają najwięksi producenci i eksporterzy sprzętu wojskowego w Europie, tacy jak Francja.

W orędziu Ursuli von der Leyen pojawiły się również wewnętrzne sprzeczności i  niekonsekwencja. Jest to widoczne choćby w odniesieniu do sfery wartości i praworządności. Przewodnicząca z jednej strony deklaruje obronę tychże wartości, a z drugiej strony akceptuje naruszanie prawa traktatowego i systemów prawnych państw członkowskich poprzez ingerencję w kompetencje państw. Narusza również zasady demokracji narodowej, proponując zmiany podatkowe, co należy przecież do kompetencji parlamentów narodowych, a nie Komisji Europejskiej.

W wystąpieniu przewodniczącej nie ma słowa o tym czy Komisja zamierza weryfikować stan praworządności w instytucjach europejskich. One też popełniają błędy, naruszają prawo europejskie. W związku z tym nie od rzeczy byłoby stworzenie pewnych procedur badania czy w ciągu danego roku urzędnicy europejscy lub inne instytucje unijne w jakiś sposób nie naruszyły unijnego prawa. Komisja się tym nie zajmuje. Istnieją oczywiście instytucje takie jak Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF), który uwzględnia takie kwestie w swoich raportach. Jak się okazuje, tych naruszeń jest dużo. Sama Komisja nie zamierza się jednak tym zajmować. Moim zdaniem jest to duża niekonsekwencja.

Ursula von der Leyen mówiła również o braku wzajemnego zaufania między państwami członkowskimi, co hamuje postęp integracji europejskiej. Zgadzam z tą opinią, ale należy zwrócić uwagę na to, że także sama Komisja poprzez swoje działania w dużym stopniu odpowiada za ten spadek zaufania w UE.

Ursula von der Leyen wiele czasu poświęciła sprawom, które żywo interesują Polskę. Pomimo sporu dotyczącego praworządności Warszawa może liczyć na współpracę z Komisją Europejską w innych kwestiach, takich jak np. kryzys migracyjny?

Rzeczywiście w orędziu padły bardzo mocne słowa, wspierające Polskę i kraje bałtyckie w sporze z Białorusią. Ursula von der Leyen wprost nazwała działania Białorusi atakiem hybrydowym Podkreśliła, że ani ona sama, ani Komisja Europejska absolutnie nie zgadzają się na takie postępowanie i traktowanie niektórych krajów członkowskich. W tej konkretnej kwestii uzyskaliśmy wyraźne wsparcie ze strony przewodniczącej KE i to trzeba odnotować jako rzecz z naszego punktu widzenia bardzo pozytywną.

Czy natomiast w sporze migracyjnym Komisja będzie mówiła jednym głosem z polskim rządem? Wątpię, ponieważ w tym samym przemówieniu Ursula von der Leyen zaapelowała o przyjęcie nowego Paktu w zakresie migracji i azylu. Jak wiadomo, stanowisko Komisji jest tutaj odmienne od stanowiska większości polskiego społeczeństwa i polskich władz.

Jakich inicjatyw Komisji Europejskiej możemy się spodziewać w najbliższych miesiącach?

Komisja przedstawiła propozycje w różnych obszarach. Dotyczą one polityki klimatycznej, migracyjnej, obronności, digitalizacji, polityki zewnętrznej, wreszcie koordynacji podatkowej w UE itd.

Ogromna większość z nich musi zostać zaaprobowana przez państwa członkowskie, a w niektórych sprawach także przez Parlament Europejski. W związku z tym los tych inicjatyw nie zależy jedynie od samej Komisji i jej determinacji.

Czy Komisja Europejska jest w swoich propozycjach ambitna czy raczej zachowawcza?

Wystąpienie było pełne optymizmu i deklaracji dotyczących przyszłych inicjatyw UE. Część z nich to powtarzanie wcześniejszych pomysłów, tak jest w przypadku polityki migracyjnej i azylowej lub obronności.

Część wzoruje się na pomysłach państw pozaeuropejskich, tak jest w przypadku naśladowania chińskiej inicjatywy Pasa i Szlaku. Pomysły dotyczące suwerenności europejskiej w zakresie technologicznym są z kolei wcześniejszymi pomysłami Emmanuela Macrona.

Trudno uznać, aby te propozycje były ambitne lub innowacyjne. Są natomiast konsekwentne w stosunku do wcześniejszych własnych inicjatyw lub pomysłów największych państw UE. Niemniej konsekwencja może dowodzić braku kreatywności, zwłaszcza w przypadku tych propozycji, których wcześniej nie udało się wprowadzić.

Czy omówione w przemówieniu priorytety to rzeczywiście najważniejsze obecnie sprawy dla Europy?

W swoim orędziu przewodnicząca KE odniosła się do kilku poważnych kryzysów i wyzwań z jakimi mierzy się Unia Europejska. Można powiedzieć, że orędzie jest do pewnego stopnia odpowiedzią  przewodniczącej na te wyzwania.

Stoimy u progu nowego kryzysu migracyjnego i Ursula von der Leyen odniosła się do inicjatyw, które od przynajmniej roku Komisja stara się forsować, choć bezskutecznie. Jesteśmy również świadkami poważnego załamania bezpieczeństwa w Afganistanie, które jest konsekwencją wycofania wojsk amerykańskich i sojuszniczych z tego terenu.

W obliczu tego kryzysu Ursula von der Leyen przypomina o różnych postulatach w zakresie polityki obronnej UE, których to dotychczas nie zrealizowano ze względu na rozbieżność interesów między państwami członkowskimi. Czy tym razem Komisja okaże się skuteczna? Trudno powiedzieć.

W całym katalogu spraw, o których mówiła szefowa KE moje zastrzeżenie budzi pakiet klimatyczny. Jest on oczywiście przedmiotem żywych dyskusji, zwłaszcza w Europie Zachodniej. Ursula von der Leyen stwierdziła, że kryzys, jaki nawiedził Europę tego lata, czyli powodzie w niektórych krajach, są najlepszym dowodem na potrzebę ambitnego działania w tej kwestii.

Nie podzielam tej opinii. Powodzie są tutaj pewnym uzasadnieniem na wyrost. Uważam, że reforma klimatyczna przyniesie szkodę niektórym interesom społecznym i narodowym, a to dlatego, że koszty „klimatycznej ofensywy” w nieproporcjonalnym stopniu spadną na najuboższe grupy społeczne w UE oraz mniej zamożne kraje członkowskie.

Moim zdaniem jest to dużym błędem. Ursula von der Leyen nie zaproponowała sensownego rozwiązania tej kwestii, bo za takie nie można uznać działań osłonowych UE, które z całą pewnością są niewystarczające.