Gospodarka o obiegu zamkniętym: Potrzebujemy porozumienia paryskiego dla tworzyw sztucznych / Jan Huitema

gospodarka o obiegu zamkniętym, plastik, parlament europejski, komisja, Huitema, ropa, pandemia, CO2, emisje, klimat, ekologia,

Obywatele mają moc zmiany. Mogą dokonywać właściwych wyborów, kupując produkty, które nadają się do recyklingu lub zawierają materiały pochodzące z recyklingu, przekonuje europoseł Jan Huitema. / Foto via Alexis HAULOT [European Union 2021 - Source : EP]

Chcemy w 2050 r. móc jeszcze czerpać z zasobów naszej planety. Jeśli jednak będziemy w dalszym ciągu wykorzystywać zasoby naturalne w takim tempie, jak robimy to obecnie, to będziemy potrzebować nie jednej, nie dwóch, ale trzech planet, podkreśla w rozmowie z EURACTIV.pl europoseł Jan Huitema*.

 

 

Karolina Zbytniewska, EURACTIV.pl: Potencjalne oszczędności energii z recyklingu wszystkich odpadów plastikowych na świecie wynosiłyby 3,5 mld baryłek ropy rocznie. Jak UE planuje zwiększyć rolę efektywności energetycznej i tym samym zmniejszyć ślad węglowy produkowanych materiałów?

Jan Huitema: W tej chwili mamy model linearny: wytwarzamy duże ilości produktów, a więc i dużo odpadów. W naszym raporcie (nt. nowego planu działania ws. gospodarki o obiegu zamkniętym) skupiamy się więc na obniżeniu ilości zużywanych zasobów. Produkcja plastiku rzeczywiście wiąże się ze zużyciem ropy, ale są różne sposoby, by zmniejszyć jej wykorzystanie.

Musimy przede wszystkim ograniczyć ilość produkowanych odpadów. Trzeba znaleźć sposób, aby produkty były wykorzystywane dłużej albo by można było je przekazywać następnym osobom. To ekonomia dzielenia (sharing economy). Zakłada ona, że posiadane przez nas przedmioty w rzeczywistości nie są naszą własnością, ale jedynie je wypożyczamy, mając wspólny dostęp do nich razem z innymi.

Popsute rzeczy w wielu przypadkach można łatwo naprawić, jak nie samemu to powinniśmy mieć możliwość skorzystania z pomocy fachowca. Powinniśmy dać konsumentom prawo do naprawy swoich przedmiotów i zapewnić dłuższe okresy gwarancji. Dopiero wtedy możemy pomyśleć o recyklingu. Istnieją jednak dwie główne przeszkody, dla których produkty często nie są mu poddawane: cena oraz dostępność wartościowych i bezpiecznych produktów.

Tworzywa sztuczne stanowią 80-85 proc. odpadów jakie trafiają do środowiska morskiego w UE. Połowa z nich to odpady po produktach jednorazowego użytku. Jak Unia chce rozwiązać ten problem? Jakie propozycje mają państwa członkowskie i przedsiębiorstwa? Jak sprawić, by unijna polityka w tym zakresie była skuteczna?

Najważniejsze jest zapobieganie przedostawaniu się tworzyw sztucznych do środowiska naturalnego – zbieranie i segregowanie odpadów jest tutaj kluczową kwestią. Przyglądamy się projektowaniu produktów w taki sposób, aby można je było łatwiej poddać recyklingowi. W 80 proc. przypadków wpływ na środowisko jest zdeterminowany samą konstrukcją przedmiotu.

Chcemy ustalić minimalne normy w kwestii zdolności produktów do recyklingu – tak, by po zużyciu łatwiej było je recyklingować. Minimalne normy powinny określać to, jaką część danego produktu muszą stanowić materiały pochodzące z recyklingu. To powinno być zmartwienie nie tylko samej Unii, ale też firm spoza UE, które eksportują produkty do Wspólnoty.

Kolejną kwestią, jaką się zajmujemy, są plastiki jednorazowe (single use plastics). Niektóre  zostaną wkrótce zakazane, ale pytanie brzmi, czy zakaz ten powinno się jeszcze rozszerzyć. Zwracamy się do Komisji Europejskiej o wysunięcie projektu dyrektywy dotyczącej jednorazowych produktów z tworzyw sztucznych.

Trzeba się także pochylić nad sprawą eksportu odpadów. Osobiście uważam, że musimy sami radzić sobie ze swoimi problemami, zamiast „wywozić je” do państw trzecich. Musimy wyznaczyć normy i wymogi w kwestii eksportu odpadów.

Powiedział Pan, że w czasie pandemii ropa tanieje i stąd jeszcze większa pokusa do zużywania paliw kopalnych w produkcji tworzyw sztucznych. Czy Pańskim zdaniem pandemia na dłuższą metę wpłynie negatywnie na proces wdrażania planu UE dotyczącego gospodarki o obiegu zamkniętym?

I tak, i nie. To prawda, że w czasie kryzysu spowodowanego koronawirusem ropa jest tania. Wspomniałem, że w związku z tym obecnie w produkcji z powrotem wykorzystuje się więcej „świeżych” tworzyw niż tych z recyklingu. Myślę jednak, że gospodarka o obiegu zamkniętym znajduje się na agendzie polityków i przedsiębiorstw.

Widzą oni zaangażowanie, z jakim chcemy inwestować w gospodarkę, aby zapobiec kryzysowi ekonomicznemu. Dostępnych jest sporo publicznych pieniędzy, które powinniśmy zainwestować w gospodarkę bardziej cyrkularną. Tam też widzę duże szanse.

Mam nadzieję, że poza ustanowieniem standardów dotyczących ilości materiałów pochodzących z recyklingu, które powinien zawierać produkt, stworzymy popyt na surowce wtórne i odejdziemy od wykorzystywania materiałów pierwotnych.

Powinniśmy zastanowić się nad instrumentami rynku, które będą wspierać wykorzystanie materiałów wtórnych. Jednym z rozwiązań, które proponujemy w naszym raporcie jest system wynagrodzeń dla firm. Firmy, które wykorzystują materiały wtórne zamiast ropy powinny być nagradzane za to, że przyczyniają się do redukcji emisji CO2.

Meadhbh Bolger z think tanku Friends of Europe oceniła, że „przedstawiony przez Komisję plan wdrożenia gospodarki o obiegu zamkniętym jest odrealniony i niemożliwy do wdrożenia w obecnej kryzysowej sytuacji naszej planety. Rozwiązanie to nie przyczyni się do zmniejszenia konsumpcji zasobów, gdyż polega ono na zaspokojeniu popytu wynikającego z niekończącego się wzrostu gospodarczego, który przewyższa potrzeby ludzi i środowiska naturalnego”. Jak odniósłby się Pan do tej wypowiedzi?

To logiczne. Po statystykach widać wyraźnie, że nie jesteśmy jeszcze tam, gdzie planujemy być. Dziś utylizowanych jest może z 8-10 proc. odpadów, więc przed nami długa droga. Ale nie zgadzam się z taką opinią. Wzrost gospodarczy może iść w parze z cyrkularnością i recyklingiem. Wzrost gospodarczy może iść w parze z mniejszym zużyciem zasobów naturalnych.

Powiedziałbym więcej: gospodarka o obiegu zamkniętym jest korzystna dla Unii Europejskiej. Nie jesteśmy kontynentem o dużych zasobach naturalnych, nie możemy polegać na taniej sile roboczej, ale to, co posiadamy, to innowacje. Mamy dużo specjalistycznej wiedzy. O to właśnie chodzi w gospodarce o obiegu zamkniętym. Uważam, że jeśli nie przestawimy się na takie rozwiązanie, UE straci swoją konkurencyjną pozycję w świecie.

W naszym raporcie wzywamy Komisję Europejską do wyznaczenia celów pośrednich. Na przykład mój kraj [Holandia – red.] oraz Finlandia podjęły się celu zmniejszenia do 2030 r. zużycia zasobów pierwotnych o połowę. W raporcie wskazujemy, że Komisja mogłaby wziąć przykład z tych państw i spróbować wypracować podobne rozwiązania na szczeblu europejskim.

Chcemy w 2050 r. móc jeszcze czerpać z zasobów naszej planety. Jeśli jednak będziemy w dalszym ciągu wykorzystywać zasoby naturalne w takim tempie jak robimy to obecnie, to będziemy potrzebować nie jednej, nie dwóch ale trzech planet

W ostatnim raporcie polska Najwyższa Izba Kontroli stwierdza: „Są niewielkie szanse na szybkie wdrożenie w naszym kraju modelu gospodarki o obiegu zamkniętym. Wolne tempo prac koncepcyjnych i legislacyjnych zarówno ministra klimatu, jak i ministra rozwoju nie daje nadziei na rychłe ich zakończenie”.

Jakie widzi Pan perspektywy dla krajów, które pozostają z tyłu? W jaki sposób my, obywatele, możemy przyczynić się do wdrożenia w naszych krajach gospodarki o obiegu zamkniętym?

Obywatele mają moc zmiany. Mogą dokonywać właściwych wyborów, kupując produkty, które nadają się do recyklingu lub zawierają materiały pochodzące z recyklingu.

Kolejnym kluczowym aspektem jest przejrzystość. Wspomnieliśmy o tym w naszym sprawozdaniu, a także w planie działania Komisji, że powinniśmy przedstawić oznakowanie ekologiczne. Dziś problem polega na tym, że mamy tysiące ekoznaków, a powinniśmy mieć jeden, o którym będzie wiadomo, że jest to znak unijny. To dość złożony proces, bo łańcuch dostaw ma wiele etapów.

Potrzebujemy też dobrych wskaźników, aby określić, czy dany produkt wytwarzany jest w obiegu zamkniętym, czy nie – to powinno być jasne dla konsumentów. Tak więc jest to ogromne wyzwanie, ale wierzę, że uda się je zrealizować.

Kwestia wykorzystania tworzyw sztucznych to niewątpliwie problem o znaczeniu globalnym, daleko wykraczającym poza granice Europy. Czy mógłby Pan powiedzieć nieco więcej o międzynarodowym planie stworzenia sojuszu na rzecz wprowadzenia gospodarki o obiegu zamkniętym i bardziej wydajnego gospodarowania zasobami?

Jako Unia Europejska nie jesteśmy samotną wyspą i również musimy się z tym zmierzyć. Ufam, że europejski rynek, jeden z największych, jeśli nie największy na świecie, może stymulować firmy na całym świecie w kwestii wprowadzania obiegu zamkniętego produkcji. Jeśli chcą one eksportować produkty na europejski rynek, muszą spełniać pewne normy.

Łańcuch dostaw w przypadku wielu produktów jest międzynarodowy, ale wszyscy uczestnicy tego procesu muszą przestrzegać pewnych zasad. Uważam, że Unia Europejska może wywrzeć wpływ na resztę świata również w tym obszarze, podobnie, jak już dziś ma to miejsce w innych – na przykład dobrobytu zwierząt.

Jeśli rozpatrywać problem od bardziej politycznej strony, to należy przedyskutować umowy o wolnym handlu. Być może konieczne okażą się nowe konwencje i trzeba będzie opracować coś na wzór porozumienia paryskiego, które będzie dotyczyło tworzyw sztucznych.

Przede wszystkim jednak UE nie powinna eksportować odpadów sztucznych do innych krajów, ale importować materiały wtórne, które mogą zostać ponownie wykorzystane w produkcji.

W raporcie na temat planu działań UE dotyczącego gospodarki o obiegu zamkniętym wzywają Państwo Komisję Europejską do wdrożenia wielu nowych rozwiązań. Które z tych kroków będzie szczególnie trudno przeforsować na szczeblu unijnym i które z nich będą największym wyzwaniem dla krajowych producentów?

Jak zaznaczyliśmy w raporcie, powinniśmy wypracować instrument, który będzie zorientowany na produkt. Nie wyznaczymy celów sami. Muszą w tym uczestniczyć eksperci z KE i inne zainteresowane strony. Panuje jednak ogólna zgoda co do tego, że nie można pozostać bezczynnym.

Parlament Europejski daje nam silny mandat do działania. Proponowany przez nas kierunek poparły wszystkie partie polityczne – z 705 eurodeputowanych tylko 25 zagłosowało przeciwko. Nie mamy jednak jeszcze odpowiednych podstaw prawnych. Zwracamy się do Komisji Europejskiej o wysunięcie propozycji.

Następnie zainteresowane strony i firmy powinny przedstawić nam swoje stanowisko, tak, abyśmy mogli wspólnie zastanowić się, jak dojść do porozumienia i wypracować dobre rozwiązania. Oczywiście, że nie będzie łatwo. Ale jeśli nie będziemy mieli wsparcia ze strony przedsiębiorstw i konsumentów, nie osiągniemy celu.

 

* Jan Huitema jest holenderskim europosłem od 2014 r. Obecnie reprezentuje frakcję Odnowić Europę (Renew Europe). Jest członkiem Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności (ENVI) Parlamentu Europejskiego. Jest posłem sprawozdawcą PE w sprawie nowego planu działania dotyczącego gospodarki o obiegu zamkniętym.