Janina Ochojska: UE nie może współpracować z Afryką w duchu, że wie lepiej [WYWIAD]

Afryka, Unia Europejska, Chiny, geopolityka, Ochojska, PAH, pomoc humanitarna, Parlament Europejski,

25 Marca Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie nowej strategii dla partnerstwa UE-Afryka. Jak podkreśla Janina Ochojska jest to pierwsza strategia tworzona wspólnie z Afryką, a nie dla Afryki. / Foto via archiwum Janiny Ochojskiej

Państwom Afryki należy się coś, co pozwoli im wyjść z impasu. Trzeba doprowadzić do zakończenia konfliktów i takiego rozwoju, który umożliwi młodym ludziom znalezienie dla siebie ścieżki życiowej. Wtedy kraje kontynentu będą rozwijały się bez niczyjej pomocy, podkreśla w rozmowie z EURACTIV.pl Janina Ochojska, szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej. W Parlamencie Europejskim posłanka niezależna w ramach frakcji Europejskiej Partii Ludowej.

 

Rozmowa z Janiną Ochojską dostępna jest także także w formie podcastu w serwisach: SpotifySoundcloudApple Podcasts i Google Podcasts.

 

Mikołaj Stępień, EURACTIV.pl: 25 Marca Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie nowej strategii dla partnerstwa UE-Afryka. Jak podkreślono to pierwsza strategia tworzona wspólnie z Afryką, a nie dla Afryki. Czym dokładnie będzie się ona różnić od dotychczasowej działalności pomocowej, prowadzonej przez Unię?

Janina Ochojska: Bardzo ważny jest sposób tworzenia strategii. W przeciwieństwie do poprzednich nie napisali jej europejscy politycy, by następnie przekazać ją do wdrożenia krajom afrykańskim.

Współtworzyli ją przedstawiciele życia społecznego i politycznego z państw Afryki. To było dla nas bardzo ważne. Z moich doświadczeń z działalności w pomocy humanitarnej w różnych krajach wynika, że przynosi ona efekty, gdy jest  konsultowana, współtworzona z beneficjentami.

Bardzo często, gdy ktoś przyjeżdża do Afryki, oferuje pomoc, nie robiąc wstępnie żadnego rozeznania. Wtedy trafia ona nie tam gdzie trzeba i od ludzi, którzy w ogóle nie powinni się tym zajmować.

Niezwykle ważna jest współpraca, i nawet jeśli jako Unia Europejska mamy już doświadczenie w tym zakresie i wiemy czego Afryce potrzeba, to dalej nie możemy działać w duchu, że “my wiemy lepiej”.

Gdy jako Polska Akcja Humanitarna pomagaliśmy ofiarom trzęsienia ziemi w Nepalu, wiedzieliśmy czego im potrzeba. Trzęsienie ziemi za każdym razem wiąże się z podobnymi problemami. Ważne było jednak zapytanie o zdanie ludzi, którym chcieliśmy pomóc. Istniała wtedy pilna potrzeba budowy tymczasowych schronień. Jednak o to z jakich materiałów je zbudować czy skąd je wziąć, najlepiej było zapytać  miejscową ludność.

Podobnie było z tworzeniem unijnej strategii. Chcąc rozwiązać problem ograniczonego dostępu do edukacji, naszą rolą nie było wymyślanie ex cathedra cudownego rozwiązania, lecz wysłuchanie naszych partnerów na kontynencie afrykańskim; rozpoznanie problemu i wspólnie opracowanie możliwych rozwiązań.

Jakie to może mieć przełożenie na unijne działania?

Państwa afrykańskie mają bardzo młodą populację, która dopiero wchodzi na rynek pracy. To determinuje wszelkie działania. Edukacja powinna pozwolić znaleźć młodym ludziom zatrudnienie na lokalnym rynku, tak by nie zmuszać ich do emigracji do Europy w poszukiwaniu „lepszego życia”.

Żyjemy w czasach dynamicznego rozwoju technologii, i ten proces jest widoczny również w krajach Afryki. Dlatego ważne jest, żeby poszczególne państwa kontynentu nie powtarzały drogi, jaką przeszła Europa.

Nie będziemy przecież jechać tam, by zakładać kable telefoniczne i budować stacje łącznościowe. Trzeba od razu zaproponować rozwój nowoczesnej telefonii komórkowej. To, co zbudujemy, musi służyć przez wiele lat. Naszym celem powinno być zaoferowanie krajom afrykańskim jak najlepszych narzędzi do rozwoju.

Inaczej przerzucimy kraje afrykańskie z jednego wykluczenia do drugiego. Zmienimy tylko jego poziom.

Dokładnie! Na tych narzędziach nie ma co oszczędzać. Komputeryzacja czy oczywiście edukacja w zakresie obsługi nowych technologii: komunikacji; przekazywania obrazu czy innych treści, jest już w Europie bardzo rozwinięta.

W Afryce jest wiele młodych ludzi, którzy doskonale radzą sobie z obsługą komputera, ale znam też rejony kontynentu, gdzie nikt nigdy komputera nie widział! Na przykład w Sudanie Południowym. Dlaczego? Bo nie ma tam prądu.

Nowa strategia zakłada zaoferowanie nowoczesnych narzędzi, które pozwolą Afrykańczykom wykonywać nowoczesne zawody. Wyobrażam sobie, że młodzi mieszkańcy kontynentu mogliby pracować zdalnie np. we francuskich firmach. Ale żeby tak było, trzeba pomyśleć o elektryfikacji tych rejonów, gdzie prąd jest niedostępny.

Każdy kraj Afryki ma własne problemy i jest na innym stopniu rozwoju. Ciężko porównać szybko rozwijającą się Botswanę, do pogrążonych w konfliktach Sudanu Południowego czy Mozambiku. Czy i na jakiej podstawie Unia będzie dobierać partnerów w Afryce? Pewne kraje będą miały pierwszeństwo w nawiązaniu współpracy?

Unijna strategia zawiera ogólne założenia i jest za wcześnie na tego typu dywagacje. Natomiast Pana pytanie wpisuje się właśnie w ten stary sposób współpracy z krajami Afryki. “Jak będziemy dobierać sobie partnerów?”.

A powinniśmy zapytać “Jakich oni dobiorą sobie partnerów w Europie?”. Oczywiście współpraca będzie obustronna. Europa ma interesy w Afryce a Afryka w Europie. One się uzupełniają, ale są kompletnie inne.

Co miesiąc na tamtejszy rynek pracy wchodzi milion młodych ludzi, którzy często nie mają żadnego wykształcenia czy umiejętności. Trudno będzie im sprostać aktualnym wymaganiom. Mogą wykonywać pracę swoich rodziców, ale jeśli Afryka ma się rozwijać, to musi inwestować w nowoczesne sektory gospodarki.

To wymaga zróżnicowanego podejścia. Innego w Botswanie a innego w Sudanie Południowym, gdzie trzeba zacząć od założenia elektryczności. Działania muszą być dopasowane do lokalnych potrzeb.

Jakie moglibyśmy wskazać przykłady?

Dobrym przykładem są szczepienia przeciwko SARS-CoV-2. W jednych państwach wystarczy zorganizować system masowych szczepień, jak w Europie. W innych należy skorzystać z całkowicie innych metod, zwłaszcza tam, gdzie są zlokalizowane ogromne obozy dla uchodźców.

Próbowałam sobie wyobrazić szczepienia w Kakumie – obozie na północy Kenii dla ponad stu tysięcy osób, głównie Somalijczyków i Sudańczyków. Panują tam bardzo trudne warunki. Znajduje się on w słabo rozwiniętym regionie, z wrogo nastawioną ludnością lokalną. No bo jak to jest, że uchodźcy dostają pomoc, a lokalna społeczność już nie? A przecież warunki ich życia są niemalże te same.

Obozów nawet większych od Kakumy jest w Afryce bardzo dużo, ale musimy także pamiętać o bardzo słabo zamieszkanych terenach. W organizowaniu tam szczepień trzeba skorzystać z pomocy Kościoła katolickiego czy innych instytucji religijnych.

To pokazuje ogrom wyzwań. W strategii jest jednak wyraźnie wskazane, że w ramach COVAX (międzynarodowej inicjatywy mającej na celu zagwarantowanie dostępu do produktów zapobiegających zakażeniu koronawirusem 92 państwom na świecie, które znajdują się w najgorszej sytuacji finansowej – red.) kraje Afryki muszą być szczepione prawie na równi z Europą.

“Prawie”, bo u nas szczepienia już ruszyły, a tam są dopiero w powijakach. Powinno nam zależeć na zaszczepieniu jak największej liczby osób w Afryce, ponieważ jeżeli oni będą zdrowi, to i my będziemy.

Jak na perspektywę współpracy z Europą zaopatrują się poszczególne państwa afrykańskie? Domyślam się, że na tak ogromnym i zróżnicowanym kontynencie może wystąpić pewna różnica zdań. Poszczególne rządy mogą inaczej postrzegać swoją relację z Europą, biorąc pod uwagę przeszłość kolonialną. Czy istnieją kraje, które wykluczają kooperację z UE?

Nie ma takich państw i myślę, że jest tak dzięki temu, że nowa strategia nie dotyczy zagadnień politycznych. Oczywiście zawarto w niej wezwanie do zakończenia konfliktów czy waśni klanowych.

Strategia skupia się jednak na konkretnych tematach. Stwarzaniu szans rozwoju dla młodej populacji, wzrostu gospodarczego. Każdy kraj zmaga się z tymi wyzwaniami! Każdemu też zależy na walce z analfabetyzmem czy na posiadaniu jak najlepszej edukacji; by wyszkoleni specjaliści zostali w kraju.

W strategii podoba mi się to, że nie nakazuje ona przyjęcia zwyczajów, które w Europie są uważane za normalne. Natomiast wskazuje kierunek i uzasadnia to. Podkreśla się np. konieczność równego dostępu dziewcząt i chłopców do edukacji, ponieważ dziewczęta również mają prawo do rozwoju.

Nie jest to jednak stawiane jako warunek. Gdybyśmy nakazali, by w szkole stosunek dziewcząt do chłopców wynosił 50/50, ponieważ placówka nie dostanie dofinansowania, byłoby to przyczyną zastoju, bo na przykład uczyłoby się o wiele mniej chłopców.

Jeżeli dobrze rozumiem głównym motywem UE nadal są  pobudki moralne, mówiące o konieczności pomagania krajom afrykańskim w rozwoju, szerzeniu uniwersalnych wartości czy w rozwiązywaniu konkretnych problemów. Jednak czy nie ma jakiegoś ukrytego, nieoficjalnego motywu politycznego?

To, co powiedział Pan na początku jest tylko częścią prawdą. Nie możemy zapominać, że Afryka jest dla Europy najbliższym partnerem gospodarczym i obie strony mają interesy w rozwijaniu współpracy.

To nie jest tylko piękna idea chociaż ona jest oczywiście bardzo ważna. Braterstwo; solidarność; odpowiedzialność, są wartościami jakie towarzyszyły nam przy tworzeniu tej strategii.

Ale też nikt nie ukrywa tego, że Afryka jest otwierającym się dla nas rynkiem, a my jesteśmy rynkiem dla Afryki. To najbliższy Europie kontynent!

Przy okazji współpracy z Afryką wiele mówi się chociażby o chińskiej polityce neokolonialnej. Europa pozwoli Pekinowi na utworzenie swojej strefy wpływów w państwach kontynentu?

Podczas prac w ogóle nie mówiło się o problemie Chin. Jedynie się o tym wspominało, ale głównie w kontekście, że Afryka stanowi pewien teren dla chińskiej ekspansji. Widziałam bardzo wielu Chińczyków w Sudanie Południowym. W Somalii jeszcze nie, ale to było już jakiś czas temu.

Dopiero w debacie nad strategią, która miała miejsce podczas ostatniej sesji Parlamentu Europejskiego, padły słowa dotyczące roli Chin w Afryce. Oczywiście kraj ten jest dla nas konkurencją.

Uważam jednak, że konkurencja opiera się na wartościach, ale również na inwestycjach, jakich każda strona jest gotowa dokonać. Chińskich inwestycji jest coraz więcej. Nikt nie wie jednak, co zawierają te umowy, które pozwalają Chińczykom inwestować tak dużo. To może mieć różne konsekwencje dla rządów państw afrykańskich.

Konkurencja polega na tym, że ktoś robi coś lepiej, a wtedy jego propozycje są wybierane. Europa musi się starać. W krajach afrykańskich istnieje tego świadomość. Lokalni politycy nie dadzą sobie wcisnąć byle czego. Nowa unijna strategia daje pewną obietnice, ale i nałożyła na UE dużą odpowiedzialność.

Europa powiedziała: “dobrze, będą inwestycje, zależy nam, żeby Afryka się rozwijała”. Jeżeli to będą tylko słowa, to Chińczycy zrobią swoje. Jeśli za słowami pójdą czyny, Afryka tylko na tym zyska.

Czuję się emocjonalnie związana z tym kontynentem. Może dlatego, że doznał on w historii tylu krzywd. Niszczymy własne środowisko i na tym korzystamy. W Afryce niszczymy ich środowisko i to oni na tym tracą.

Państwom Afryki należy się coś, co pozwoli im wyjść z impasu. Trzeba doprowadzić do zakończenia konfliktów i do takiego rozwoju, który umożliwi młodym ludziom znalezienie dla siebie ścieżki życiowej. Wtedy kraje kontynentu będą rozwijały się bez niczyjej pomocy.

 

 

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach programu dotacji Parlamentu Europejskiego w dziedzinie komunikacji. Parlament Europejski nie uczestniczył w przygotowaniu materiałów; podane informacje nie są dla niego wiążące i nie ponosi on żadnej odpowiedzialności za informacje i stanowiska wyrażone w ramach projektu, za które zgodnie z mającymi zastosowanie przepisami odpowiedzialni są wyłącznie autorzy, osoby udzielające wywiadów, wydawcy lub nadawcy programu. Parlament Europejski nie może być również pociągany do odpowiedzialności za pośrednie lub bezpośrednie szkody mogące wynikać z realizacji projektu.