Podawanie trzeciej dawki szczepionki na koronawirusa przyspiesza. Dane z Izraela pokazują, że szczepienie przypominające działa

Zachód przyspiesza z podawaniem trzeciej dawki szczepionki na koronawirusa (Photo by Towfiqu barbhuiya on Unsplash )

Zachód przyspiesza z podawaniem trzeciej dawki szczepionki na koronawirusa (Photo by Towfiqu barbhuiya on Unsplash )

Świat zachodni przyspiesza podawanie przypominającej dawki szczepionki na koronawirusa, obniżając wiek uprawnionych do tego osób, bądź skracają czas między dawką trzecią a drugą. Przykład Izraela dowodzi, że szczepienie się trzeci raz bardzo zwiększa ochronę przed COVID-19.

 

Wraz z pojawieniem się na świecie nowego, potencjalnie łatwiej od starszych szczepów SARS-CoV-2 przenoszącego się między ludźmi wariantu koronawirusa nazwanego przez WHO Omikronem, wiele krajów postanowiło przyspieszyć podawanie swoim mieszkańcom trzeciej, przypominającej dawki szczepionki – głównie korzystających z technologii mRNA szczepionek firm Pfizer/BioNTech oraz Moderna.

Oceniające produkty medyczne instytucje (amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków czy unijna Europejska Agencja ds Leków) zalecają podawanie tzw. booster shot przeciw COVID-19 po upływie 6 miesięcy od podania drugiej dawki.

Ponieważ jednak u niektórych (zwłaszcza starszych osób) liczba przeciwciał zaczyna się obniżać już po 5 miesiącach, część krajów podaje już osobom po 50. (jak Polska) lub 60. roku życia (jak Francja) trzecią dawkę szczepionki po upływie 150 dni od dawki drugiej.

Szczepionkowe nierówności mogą kosztować świat grubo ponad 2 bln dolarów

Zdecydowana większość zaszczepionych na świecie to jednak mieszkańcy najbogatszych krajów. Ci w biedniejszych krajach wciąż czekają.

Brytyjczycy chcą szczepić już po 3 miesiącach

Skierowania na przypominające szczepienie przeciw COVID-19 otrzymują także w coraz większej liczbie państw wszystkie pełnoletnie osoby. W Polsce mogą się one (jeśli od drugiej dawki upłynęło 6 miesięcy) szczepić już od 1 listopada, w USA od 19 listopada, a rząd Wielkiej Brytanii dziś (29 listopada) poinformował, że szczepienia wszystkich dorosłych zaczną się lada dzień.

Jednocześnie brytyjskie władze zadecydowały, że skrócą odstęp między drugą a trzecią dawką szczepionki nawet do 3 miesięcy. „Chcemy zapewnić dawkę przypominającą tak wcześnie, jak się da, by zdążyć przed potencjalną kolejną falą. Nie jestem tu, by przewidywać, czy taka fala wywołana nowym wariantem nastąpi. Ale, gdyby nastąpiła, chcemy być w jak najlepszej pozycji” – mówił w Izbie Gmin szef brytyjskiego komitetu doradczego ds. szczepień (JCVI) prof. Wei Shen Lim.

Jeden z najsłynniejszych amerykańskich immunologów, dyrektor Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID) dr Anthony Fauci, który w zakresie szczepień i walki z chorobami zakaźnymi doradza amerykańskim prezydentom jeszcze od czasów Ronalda Reagana, jeszcze w połowie listopada wskazywał natomiast, że jeśli ludzie nie przyjmą przypominających dawek szczepionek przeciw SARS-CoV-2 (w USA podaje się już także drugą dawkę wektorowej szczepionki firmy Johnson&Johnson) to w walce z pandemią COVID-19 „z czasem wrócimy do punktu wyjścia”.

„Niepokojąca jest utrzymująca się wysoka dynamika zakażeń. Oczywiście najbardziej zagrożone są osoby niezaszczepione, ale infekcje dotkną też zaszczepionych” – powiedział Fauci w wywiadzie dla telewizji ABC News z 17 listopada.

A po tym jak naukowcy z RPA odkryli wariant Omikron, Fauci powiedział dziennikowi „Washington Post”: „Wiemy z całą pewnością, że kiedy podaje się dawkę przypominającą, poziom przeciwciał zwiększa się nadzwyczajnie. Jest dość łatwe do wyobrażenia, o ile nie wręcz prawdopodobne, że trzecia dawka zapewni przynajmniej częściową ochronę przed omikronem” – dodał, zwracając uwagę, że wciąż trwają badania nad właściwościami nowego szczepu SARS-CoV-2.

Również przepytywany na ten temat przez „Washington Post” prof. Peter Hotez z Baylor College of Medicine w Houston stwierdził: Jeśli martwicie się Omikronem, zróbcie to samo co w przypadku wariantu Delta – przyjmijcie dawkę przypominającą i w pełni się zaszczepcie.”

Trzecia dawka działa w Izraelu

Badania co do skuteczności obecnych szczepionek w stosunku do wariantu Omikron dopiero się zaczynają i pierwsze, dopiero wstępne wnioski będzie można wyciągać najwcześniej za 2-3 tygodnie. Ale są już dane dotyczące skuteczności podawania dawki przypominającej w odniesieniu do znanych już szczepów koronawirusa, w tym dotąd uważanej za najbardziej niepokojącą i dominującej w coraz większej liczbie regionów świata Delty.

Dane te pochodzą z kraju, który jako pierwszy na świecie zaczął pod koniec lipca podawać swoim najstarszym (powyżej 60. roku życia) mieszkańcom trzecią dawkę szczepionki na koronawirusa, a więc ma w tej kwestii najwięcej doświadczeń. Chodzi o Izrael, w którym dawkę przypominającą (stosowany jest tam tylko preparat Pfizer/BioNTech), wszyscy powyżej 16. roku życia mogą przyjmować już od 29 sierpnia.

Według opublikowanych 19 listopada przez izraelskie Ministerstwo Zdrowia, a opisanych przez prestiżowe czasopisma medyczne „New England Journal of Medicine” oraz „Lancet”, danych, w kraju doszło do 10,6 tys. przypadków infekcji koronawirusem u osób, które przyjęły „booster shot” przeciw COVID-19.

Przy czym mowa tu głównie o zakażeniach bezobjawowych oraz skąpoobjawowych, a część z nich nastąpiła krótki po przyjęciu dawki przypominające, a wiec kiedy nie zaczęła ona jeszcze w pełni działać.

Jakkolwiek liczba 10,6 tys. może wydawać się duża, to jednak trzeba podkreślić, że w analizowanym okresie trzecią dawkę szczepionki przyjęło w Izraelu ponad… 4 mln ludzi. A to oznacza, że do zakażenia doszło u zaledwie… 0,26 proc. z nich.

Oznacza to też, że trzecia dawka ochroniła w owym okresie aż 99,74 proc. osób, które ją przyjęły. I to ochroniła przed zakażeniem, a nie hospitalizacją czy zgonem. Liczący 9,2 mln mieszkańców Izrael, który z czwartą, najpoważniejszą i najdłuższą falą pandemii COVID-19 mierzył się od lipca, zaczął ją zwalczać skutecznie już w połowie września, a obecny dobowy wskaźnik nowych zakażeń utrzymuje się na relatywnie niskim poziomie 300-400 przypadków. W szczycie IV fali było to zaś ponad 11,3 tys.

Obecnie trzecią dawką jest w Izraelu zaszczepionych 44,2 proc. mieszkańców, a dwiema dawkami 62,6 proc, zaś jedną dawką – 68,5 proc. Według danych tamtejszego resortu zdrowia, w listopadzie aż 75 proc. nowych wykrytych zakażeń koronawirusem dotyczyło osób niezaszczepionych.

Co więcej, wśród tych osób po 60. roku życia, które mimo szczepienia jednak zostały zainfekowane SARS-CoV-2, tych po trzech dawkach było pięć razy mniej niż tych po dawkach dwóch.

Ta szczepionka to historyczny przełom. Preparat chroniący dzieci przed malarią podawany w Afryce

Malaria co roku zabija ponad 260 tys. dzieci poniżej 5. roku życia.

Tymczasem Afryka ma kłopot nawet z pierwszą dawką

Na drugim biegunie jeśli chodzi o poziom zaszczepienia społeczeństwa są natomiast kraje afrykańskie, gdzie – to średnia dla całego kontynentu wyliczona przez serwis Our World In Data – zaszczepionych choćby pierwszą dawką jest zaledwie 10 proc. mieszkańców. Po dwóch dawkach szczepień jest zaś 7 proc. mieszkańców Afryki.

Przy czym odsetek zaszczepionych mieszkańców jest bardzo różny w poszczególnych afrykańskich krajach. Tylko pięć z 54 państw afrykańskich jest według WHO w stanie zaszczepić do końca roku choćby 40 proc. mieszkańców – to Seszele, Mauritius, Maroko, Tunezja oraz Wyspy Zielonego Przylądka, a więc kraje utrzymujące się w ogromnym stopniu z turystyki.

Wiele afrykańskich krajów, jak Demokratyczna Republika Kongo, Czad, Tanzania, Sudan Południowy, Madagaskar, Burkina Faso, Benin, Kamerun, Mali, Niger, Sudan i Nigeria, zdołało zaszczepić choćby jedną dawką mniej niż 5 proc. społeczeństwa.

Po części wynika to z niechęci miejscowych władz do programów szczepień (przypadek Tanzanii czy Madagaskaru), ale w dużej mierze z braku pieniędzy na własne zakupy i uzależnienie od dostaw szczepionek przekazywanych przez oenzetowski program COVAX, który jednak sam ma kłopoty z kupnem szczepionek i nie jest w stanie terminowo dostarczać preparaty do Afryki.

Dyrektor generalny WHO, pochodzący z Etiopii dr Tedros Adhanom Ghebreyesus od miesięcy letnich apelował do bogatych państw zachodnich, aby zwolniły z podawaniem swoim mieszkańców trzecich dawek szczepionki, aby było więcej dawek dostępnych dla krajów biedniejszych i alarmował, że w wielu miejscach na Czarnym Lądzie są kłopoty z terminowym podaniem drugiej dawki członkom personelu medycznego.

Apele te jednak pozostały głosem wołającego na puszczy. Tymczasem wielu ekspertów podkreślało, że to właśnie słabo wyszczepiona Afryka może się stać źródłem nowych, potencjalnie niebezpiecznych mutacji koronawirusa SARS-CoV-2.