Czym się różnią szczepionki na COVID-19? Pfizer, Moderna, AstraZeneca, Johnson&Johnson

koronawirus-szczepionki-ema-ue-odpornosc-pfizer-moderna-astrazeneca-johnson-and-johnson-unia-europejska-zakrzepy

Z producentami wszystkich czterech producentów Komisja Europejska podpisała umowy na ich zakup już w ubiegłym roku, ale transakcję zaczęto realizować dopiero po pozytywnym certyfikowaniu tych preparatów na terenie Unii Europejskiej. / Foto via flickr (CC BY 2.0) [Marco Verch Professional Photographer]

Komisja Europejska, dzięki pozytywnej rekomendacji Europejskiej Agencji Leków (EMA), zatwierdziła dotąd do użytku na terenie całej Unii Europejskiej cztery szczepionki dające odporność na wywołującego chorobę COVID-19 koronawirusa SARS-CoV-2. To preparaty koncernów Pfizer-BioNTech, Moderna, AstraZeneca oraz Johnson&Johnson. Czym się one od siebie różnią?

 

 

Z producentami wszystkich z nich Komisja Europejska podpisała umowy na ich zakup już w ubiegłym roku, ale transakcję zaczęto realizować dopiero po pozytywnym certyfikowaniu tych preparatów na terenie Unii Europejskiej.

Najwcześniej zatwierdzona szczepionka Pfizer-BioNTech

Pierwszą zatwierdzoną w UE szczepionką na koronawirusa (stało się tak 21 grudnia 2020 r.) był preparat opracowany przez amerykańsko-niemieckie konsorcjum Pfizer-BioNTech, którego nazwa handlowa to Comirnaty, choć potocznie stosuje się co do niej w mediach nazwę producenta.

Preparat ten wykorzystuje metodę tzw. informacyjnego RNA (mRNA, czyli messenger RNA), co oznacza, że zawiera specjalne cząsteczki z instrukcjami wytwarzania białka S (kolca) koronawirusa.

Po podaniu danej osobie szczepionki niektóre komórki jej organizmu odczytują instrukcje z mRNA i tymczasowo wytwarzają owo białko. Układ odpornościowy jest wówczas w stanie rozpoznać je jako obce, wytworzyć skierowane przeciwko niemu przeciwciała i uaktywnić limfocyty T (krwinki białe) do atakowania go.

Jeżeli później osoba ta zetknie się z wirusem SARS-CoV-2, jej układ odpornościowy rozpozna go i będzie gotowy do obrony organizmu przed nim. Cząsteczka mRNA pochodząca ze szczepionki nie pozostaje w organizmie, lecz ulega rozkładowi wkrótce po zaszczepieniu.

W składzie tej szczepionki nie ma natomiast samego wirusa lub jego fragmentów, dlatego nie chodzi tu o wywołanie symulacji infekcji COVID-19 (lub kontrolowanego jej przechorowania), aby organizm nauczył się ją zwalczać. Nasze komórki otrzymują – upraszczając – swoisty przepis na działanie w razie wystąpienia infekcji.

Technologia ta jest stosunkowo nowa, ale nie aż tak nowa jak się niektórym może wydawać. Prace nad nią toczyły się już od lat 70. XX w. Pierwszym pacjentom opracowane tą metodą preparaty podawano zaś w 2001 r.

Metoda jest wykorzystywana w pracach nad szczepionkami m.in. przeciw wirusom Zika, Ebola, Marburg, grypy oraz wścieklizny. Ale to preparat przeciw COVID-19 (na którego opracowanie i przetestowanie przeznaczono ogromne środki) ukończono i zarejestrowano jako pierwszy na świecie.

Szczepionki mRNA trudne w przechowywaniu i transporcie

Szczepionka konsorcjum Pfizer/BioNTech zapobiega COVID-19 u osób powyżej 16. roku życia i od takiego wieku jest dopuszczona w UE. Konsorcjum Pfizer-BioNTech zakończyło jednak niedawno testy kliniczne na dzieciach w wieku 12-15 lat.

Wyniki badania przeprowadzonego na grupie liczącej 2260 osób były bardzo pozytywne. Szczepionka wykazała 100 proc. skuteczność, a także podobne efekty uboczne jak w przypadku osób od 16. roku życia. wzwyż, gdy testom III fazy klinicznej poddano 44 tys. osób. Wówczas producent zadeklarował jednak jej skuteczność (czyli ochronę przed ciężkim przebiegiem lub zgonem z powodu COVID-19) na poziomie 95 proc.

W przypadku możliwych efektów ubocznych chodzi zaś o takie krótkotrwałe dolegliwości jak ból i obrzęk w miejscu wstrzyknięcia, zmęczenie, bóle głowy, mięśni i stawów czy dreszcze i gorączka. Występowały one w około 10 proc. przypadków.

Dużo rzadziej – 1 proc. przypadków – występowały zaś świąd w miejscu wstrzyknięcia, ból w kończynie, powiększenie węzłów chłonnych oraz trudności ze snem i złe samopoczucie. W 0,01 proc. przypadków dochodziło też do krótkotrwałego osłabienia mięśni po jednej stronie twarzy.

Natomiast już w trakcie kampanii szczepień stwierdzono nieliczne przypadki tzw. wstrząsu anafilaktycznego, głównie u osób, które cierpią na poważne alergie. Dlatego nie jest ona rekomendowana osobom, które w przeszłości przechodziły już ciężkie reakcje alergiczne, a zwłaszcza doświadczyły anafilaksji.

Szczepionka Pfizer-BioNTech jest niestety nietrwała jeśli przechowywana będzie w zbyt wysokiej temperaturze. Producent zalecił jej przetrzymywanie w specjalistycznej zamrażarce i w temperaturze -70 stopni Celsjusza (tak może być przechowywana do pół roku). Konieczność stosowania tak niskiej temperatury utrudnia i zwiększa koszty transportu oraz jej podawania.

Po rozmrożeniu może się ona znaleźć w lodówce w temperaturze od 2 do 8 stopni Celsjusza, ale tak da się ją przechowywać tylko do pięciu dni i nie można jej zamrozić ponownie. W lutym jednak koncern Pfizer ogłosił, że nowe badania wykazały, że szczepionkę można bezpiecznie trzymać do dwóch tygodni z zwykłej zamrażarce w temperaturze od -25 do -15 stopni Celsjusza. EMA jednak jeszcze swoich zaleceń co do przechowywania tego preparatu nie zaktualizowała.

Szczepionkę Pfizer-BioNTech otrzymuje się w dwóch dawkach poprzez zastrzyk domięśniowy. Producent zaleca, aby odstęp między dawkami był maksymalnie trzytygodniowy. Pełna odporność jest przez organizm wytwarzana do 21 dni po podaniu drugiej z dawek.

Moderna: Druga szczepionka w UE

Drugim (doszło do tego 6 stycznia 2021 r.) zatwierdzonym w UE preparatem uodporniającym na SARS-CoV-2 jest szczepionka amerykańskiej firmy Moderna. Opracowano ją tą samą metodą mRNA, którą zastosowano w przypadku szczepionki Pfizer-BioNTech.

Różnice między nimi dotyczą kilku szczegółów, które wynikają głównie z przebiegu testów klinicznych, w których poczyniono nieco inne założenia niż w przypadku pierwszej ze szczepionek mRNA.

Preparat Moderny jest dopuszczony do stosowania u osób powyżej 18. roku życia, ponieważ koncern nie dostarczył dotąd wyników badań prowadzonych na młodszych grupach wiekowych. Sugerowany odstęp między dwiema dawkami podawanymi domięśniowo jest też nieco dłuższy niż w przypadku preparatu Pfizer-BionTech, ponieważ wynosi cztery tygodnie.

III faza testów klinicznych – prowadzonych na grupie ok. 30 tys. osób – wykazała skuteczność preparatu na poziomie 94,1 proc., a więc bardzo podobną co w przypadku szczepionki amerykańsko-niemieckiej. Potencjalne efekty uboczne oraz szansa ich wystąpienia są niemal identyczne. Po podaniu preparatu Moderny zaobserwowano już podczas realizacji programów szczepień nieliczne przypadki wstrząsów anafilaktycznych.

Nie ma natomiast jeszcze wiedzy jak długo utrzymuje się odporność po podaniu obu tych szczepionek. Wszyscy uczestnicy testów klinicznych będą obserwowani jeszcze przez dwa lata i monitorowany będzie m.in. poziom przeciwciał SARS-CoV-2 w ich organizmach, co przybliży nas do uzyskania odpowiedzi na to pytanie.

Komisja Europejska w imieniu państw członkowskich zakupiła najpierw 200 mln dawek, a potem skorzystała z opcji dokupienia kolejnych 100 mln dawek szczepionki Pfizer-BioNTech. W styczniu zaproponowała zaś państwom członkowskim dokupienie kolejnych 200 mln dawek z opcją poszerzenia kontraktu o jeszcze 100 mln dawek.

W kwietniu agencja Reutera poinformowała – powołując się na źródła w instytucjach unijnych – że KE za wstępną zgodą państw członkowskich negocjuje z Pfizer-BioNTech zakup nawet 1,8 mld dawek tej szczepionki na lata 2022-2023, ale Bruksela dotąd tego oficjalnie nie potwierdziła.

W przypadku szczepionek firmy Moderna pierwsza umowa z KE przewidywała dostawę 80 mln dawek z opcją rozszerzenia jej o kolejne 80 mln dawek, z czego Bruksela już skorzystała. W lutym zawarto kolejną umowę na zakup 150 mln dawek z opcją podwojenia w 2022 r.

Preparat Moderna jest od Pfizer-BioNTech zdecydowanie łatwiejszy w transportowaniu i podawaniu. Jego producent zaleca wprawdzie przechowywanie w zamrażarce, ale chodzi tu jednak o temperaturę -5 stopni Celsjusza.

Zatwierdzono także dwie szczepionki wektorowe

Drugim typem zatwierdzonych do użytku w UE szczepionek na koronawirusa są tzw. szczepionki wektorowe. Wykorzystują one martwego (atenuowanego) małpiego adenowirusa, którego zmodyfikowano tak, aby zawierał biało kolca koronawirusa SARS-CoV-2.

Adenowirus wywołuje u małp – głównie szympansów – przeziębienie. Może także naturalnie zainfekować ludzi, ale wówczas wywoła przeziębienie o jeszcze lżejszym przebiegu niż u zwierząt.

Jednak cząsteczki adenowirusa ze szczepionek wektorowych są na tyle unieszkodliwione, że nie będą w stanie namnożyć się w komórkach zaszczepionej osoby. Wywołają jednak reakcję immunologiczną, a ponieważ adenowirus jest wyposażony w pewne cechy charakterystyczne SARS-CoV-2 (białko kolca pozwala wnikać do komórek), organizm wytworzy przeciwciała zdolne właśnie do zwalczania koronawirusa.

Podanie szczepionek wektorowych wywołuje efekty uboczne częściej niż w przypadku szczepionek mRNA. U wielu osób następują trwające jedną lub dwie doby objawy grypowe lub grypopodobne, takie jak gorączka lub stan podgorączkowy, dreszcze, bóle głowy, stawów i mięśni albo w miejscach, gdzie niedawno dochodziło do stanów zapalnych.

Efekty uboczne są jednak właśnie elementem reakcji immunologicznej i świadczą o tym, że szczepionka wektorowa zadziałała. Naukowcy nie są jednak zgodni co do tego czy brak takiej reakcji oznacza, że szczepionka nie prowadzi do wytworzenia odporności. Nie wykluczają jednak, że może ona w takiej sytuacji okazać się słabsza lub mniej trwała.

Pierwszą szczepionką wektorową przeciw koronawirusowi SARS-CoV-2 dopuszczoną do stosowania w UE (stało się tak 29 stycznia 2021 r.) jest preparat opracowany przez brytyjsko-szwedzki koncern AstraZeneca we współpracy z naukowcami z Uniwersytetu Oksfordzkiego. Stąd jej czasem stosowana potoczna nazwa „szczepionka oksfordzka”. Nazwa handlowa preparatu to zaś Vaxzevria.

Do jej opracowania użyto rekombinowanego adenowirusa26, który nazywa się ChAdOx1. Służy on również do trwających jeszcze prac nad szczepionkami na wirusy Ebola oraz HIV. Należy podawać ten preparat domięśniowo w dwóch dawkach w odstępie od 4 do 12 tygodni.

Preparat AstraZeneca jest zatwierdzony do podawania osobom od 18. roku życia. Jej deklarowana przez producenta skuteczność w zapobieganiu infekcji wynosi od 76 do 82 proc. Zaobserwowano, że u osób młodszych działa nieco skuteczniej.

Natomiast w zapobieganiu ciężkim stanom COVID-19 (wymagającym hospitalizacji) oraz zgonom z powodów tej choroby skuteczność okazała się 100-proc. W III fazie testów klinicznych uczestniczyły 24 tys. ludzi. Szczepionkę tę można przechowywać w zwykłej lodówce (w temperaturze 2-4 stopni Celsjusza), a więc łatwo ją przechowywać, transportować i podawać.

AstraZeneca: Obawy związane z bardzo rzadkimi zakrzepami

Szczepionka AstraZeneca musiała jednak zmierzyć się w marcu z bardzo złą prasą. Wszystko za sprawą przypadków zakrzepów krwi u osób, które ją otrzymały. Z tego powodu ponad 20 państw na świecie zawiesiło czasowo jej podawanie.

EMA przeprowadziła analizy przypadków incydentów zatorowo-zakrzepowych. Według danych na 16 marca na ponad 21 mln podanych w Europie dawek stwierdzono 200 takich przypadków o różnej intensywności, z których 18 zakończyło się śmiertelnie.

Komitet Naukowy EMA (PRAC) ocenił jednak, że nie wszystkie incydenty zakrzepowe można wiązać ze szczepionką, ale co najmniej kilkadziesiąt z nich ma prawdopodobnie z nią związek. Uznano jednak, że to niezwykle rzadki efekt uboczny, którego ryzyko jest wielokrotnie mniejsze niż ryzyko wystąpienia zakrzepów w wyniku zachorowania na COVID-19.

Oceniono, że korzyści z podawania szczepionki AstraZeneca zdecydowanie przewyższają ryzyko wynikłe z infekcji koronawirusem SARS-CoV-2. Zalecono jednak, aby informacje o ryzyku wystąpienia zakrzepu znalazły się w ulotce dotyczącej preparatu.

Wszystkie kraje europejskie, które wstrzymały podawanie szczepionki AstraZeneca już je wznowiły. Ponieważ najczęściej do takich incydentów dochodziło u kobiet poniżej 55. roku życia, jedną z badanych przyczyn zakrzepów jest interakcja szczepionki ze hormonalnymi środkami antykoncepcyjnymi lub lekami stosowanymi w terapii hormonalnej okresu przekwitania.

Część krajów europejskich, w tym m.in. Niemcy, Austria i Hiszpania, postanowiły zalecić szczepionkę AstraZeneca jedynie osobom powyżej 55. roku życia. Jedynym krajem na świecie, który z tej szczepionki zrezygnował jest Republika Południowej Afryki. Pojawiły się bowiem obawy, że preparat słabiej działa wobec tzw. południowoafrykańskiego szczepu koronawirusa.

Szczepionka Johnson&Johnson wymaga tylko jednej dawki

W RPA w związku z tym najszybciej na świecie dopuszczono do użytku szczepionkę na koronawirusa amerykańskiego koncernu Johnson&Johnson opracowaną przez należącą do niego spółkę farmaceutyczną Janssen.

To także szczepionka wektorowa wykorzystująca zmodyfikowanego małpiego adenowirusa26. Różni się ona jednak od szczepionki AstraZeneca fundamentalnie, ponieważ do wytworzenia odporności wymaga tylko jednej dawki. Jej skuteczność to według producenta 70 proc. w przypadku zapobiegania zachorowaniu na COVID-19, a ponad 95 proc. jeśli chodzi o zapobieganie ciężkiemu przebiegowi choroby.

Można ją także przechowywać do trzech miesięcy w temperaturze od 2-8 stopni Celsjusza, a w temperaturze do 25 stopni Celsjusza nawet do 12 godzin. Wystarczy zaledwie jedna jej dawka, ponieważ zastosowany antygen wywołuje silniejszą reakcję immunologiczną niż w przypadku szczepionki AstraZeneca.

Testy kliniczne przeprowadzono na grupie ponad 44 tys. ochotników. Jest zatwierdzona do użytku dla osób powyżej 18. roku życia. Jej efekty uboczne są podobne jak w przypadku preparatu AstraZeneca i również związane są z wystąpieniem reakcji immunologicznej.

W tym tygodniu jednak dwie amerykańskie instytucje – Agencja Żywności i Leków (FDA) oraz Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) – wydały wspólne zalecenie, aby wstrzymać podawanie tego preparatu. Po podaniu 6,8 mln dawek wystąpiło bowiem 6 przypadków zakrzepów. Znów przede wszystkim u kobiet poniżej 55. roku życia.

EMA i WHO czekają na informacje na ten temat od strony amerykańskiej, a koncern Johnson&Johnson wstrzymał dostawy preparatu do UE, choć pierwsze tysiące dawek trafiły już do Europy 12 kwietnia, po tym jak EMA zatwierdziła tę szczepionkę do użytku 11 marca.

W przypadku obu szczepionek wektorowych – AstraZeneca i Johnson&Johnson KE podpisała w imieniu państw członkowskich umowy na zakup po 200 mln dawek preparatu.

 

The article is a part of IMMUNION project / Artykuł powstał w ramach projektu IMMUNION.

 

Ten projekt jest współfinansowany przez program Unii Europejskiej w dziedzinie zdrowia (2014-2020) /  This project is co-funded by the European Union’s Health Programme 2014-2020.